Dodaj do ulubionych

In vitro...krok po kroku

08.05.11, 14:02
Dziewczynki,
zwracam się do Was z ogromną prośbą.
Czy któraś z Was (która przeszła zabieg) mogłaby mi szczegółowo napisać o wszystkich etapach?
Ja wiem, że jest sporo wątków na ten temat, ale przeczytanie wszystkiego sporo czasu by zajęło uncertain.
Czy któraś z Was przechodziła zabieg w Invimedzie w Warszawie? Jak to tam wygląda i ile Was kosztowało?
Nam powiedziano że ok 11 tys.
Tak jak pisałam w jednym z wątków jesteśmy przed tym. Jesteśmy zdecydowani i tylko zebranie kaski stoi na przeszkodzie.
Zanim jednak to wszystko się stanie chciałabym się dowiedzieć co i jak. Lekarz na razie bardzo ogólnie nam o tym powiedział, bo jesteśmy umówieni dopiero za dwa cykle (do tego czasu mam nadzieję zbierzemy pieniądze) i wiem, że wtedy mi wszystko wytłumaczy, ale chciałabym tą wiedzę posiąść wcześniej i też z innego punktu widzenia niż medyczny.

Z góry bardzo Wam dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam smile
Żyję żeby kochać...banalne? a jak rzadko spotykane
ASB
Obserwuj wątek
    • karoonly Re: In vitro...krok po kroku 08.05.11, 22:17
      jestem w trakcie in vitro w invimedzie w wawie. od pierwszego dnia cyklu przyjmuję tabletki antykoncepcyjne. potrwa to do 21 dni. minimum 14. potem stymulacja około 10-12 dni. pobranie komórek. oddanie nasienia w tym samym czasie. i czekamy ile fasolek powstanie. potem już tylko albo aż "zabieram" fasolki do domu i czekam czy zostaną z nami. smile
      • aasb Re: In vitro...krok po kroku 09.05.11, 19:47
        karoonly
        wielkie dzięki smile
        No to życzę "zabrania" fasolek i "wyhodowania" zdrowiutkiego maluszka/maluszków wink

        Jeśli mogę zapytać to u kogo jesteś?
    • norkana Re: In vitro...krok po kroku 08.05.11, 22:48
      też jestem w invimed wawa. Koszty różne w zależności od procesu. Faktycznie wyjdzie około 11 tys. Najpierw bierze się leki na wyhamowanie hormonów, jak do menopauzy, potem hormony na przyśpieszenie wzrostu pęcherzyków, są to zastrzyki codziennie jeden, a na koniec bierze się inny zastrzyk na dojrzewanie komórek jajowych w pęcherzykach około 36godzin przed punkcją. Pobranie komórek z pęcherzyków w pełnej narkozie trwa około 30-45minut. Potem komórki się zapładnia i czeka dwa\pięć dni na rozwój. Po 2\5 dniach jest transfer 1\2\3 zarodków i od tego dnia bierze się hormony tylko w tabletkach. Czasem zastrzyki na rozrzedzenie krwi.
      Po 11 dniach od transferu test na betę i koniec programu smile
      Terapia zależy od indywidualnych trudności w zajściu. Jedni biorą więcej leków inni mniej.
      Cenowo jest tak: zastrzyki 90zł za sztukę, transfer 1,5tys., mrożenie 1tys., in vitro 7tys. wizyty 300zł\500zł, tabletki 200zł. Ilość napięcia i oczekwiania na wynik - bezcenne. Test ciążowy beta - pierwszy gratis, kolejne 40zł.
      • aasb Re: In vitro...krok po kroku 09.05.11, 19:45
        norkana
        dzięki wielkie smile
        dwóch rzeczy nie rozumiem:
        wizyty 300/500 - czy to znaczy, że za każdą się płaci te 120, a nie tak jak podczas np. monitoringu jedna cena bez względu na ilość wizyt?
        pierwsza beta bezpłatna, następne płatne - czy istnieje prawdopodobieństwo, że trzeba więcej niż jedną betę zaliczyć?
        A i o ile to nie tajemnica to u kogo jesteś?

        no i trzymam kciuki i mam nadzieję niedługo dołączyć oczywiście z pozytywnym skutkiem czego i Tobie z całego serca życzę smile
        • zosia9 Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 07:55
          Pytasz o krok po kroku? A więc są 2 proyokoły długi ( z wyciszaniem i antykami) i krótki (od razu stymulacja).
          Nie nastawiaj się na jakieś procedury bo teoretycznie tak to wygląda jak piszą dziewczyny a w praktyce moze być różnie. Ja poszłam długim protokołem, który trzeba było przerwać bo okazało się że mam p;o nim zupełnie rozchwiane ciśnienie, bóle głowy i migreny. A więc pozostał tylko krótki. Transferu nie miałam bo zostałam przestymulowana i trafiłam do szpitala. Tak więc niestety trzeba być przygotowanym na różne warianty w tym także finansowesad
          A więc nie ma nic takiego jak krok po kroku. Nie straszę ale trzeba trzeźwo pomyśleć i być także przygotowanym na komplikacje.
          • aasb Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 22:54
            zosia9
            wiem, że ile nas tyle przypadków smile
            ale są jakieś ogólne założenia, ja dopiero się oswajam z tą myślą i chcę się dowiedzieć jak najwięcej.
            Wiem, że mój lekarz dopasuje do mnie odpowiednią metodę, a mimo tego i tak może się coś wydarzyć, ale wiesz tak się wdrażam i pytam smile

            Mam nadzieję, że u Ciebie jakoś się to poukładało i jest ok czego życzę serdecznie smile
    • maruni Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 11:47
      Na temat same przebiegu in vitro można znaleźć wiele publikacji np tu:
      www.nieplodnosc.pl/artyku-y-i-wywiady/przebieg-zap-odnienia-in-vitro
      albo tu:
      www.se.pl/technologie/nauka/in-vitro-jak-wyglada-jakie-sa-szanse-na-dziecko-cz_50321.html
      • aasb Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 22:55
        maruni
        dziękuję poczytam smile
    • sofi75 Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 13:18

      Ja wiem, że jest sporo wątków na ten temat, ale przeczytanie wszystkiego sporo czasu by zajęło .
      - aha, ale potencjalnym odpowiadajacym napisanie czegos, czego pelno w internecie czsu nie zajmie? Gratuluje poczucia szacunku dla czyjegos czasu - dziwie sie przedpisczyniom, ze w ogole chcialo im sie cos pisac po takim wstepie.
      • aasb Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 23:02
        sofi75 napisała:

        >
        > Ja wiem, że jest sporo wątków na ten temat, ale przeczytanie wszystkiego sporo
        > czasu by zajęło .
        > - aha, ale potencjalnym odpowiadajacym napisanie czegos, czego pelno w internec
        > ie czsu nie zajmie? Gratuluje poczucia szacunku dla czyjegos czasu - dziwie sie
        > przedpisczyniom, ze w ogole chcialo im sie cos pisac po takim wstepie.

        Czy gdzieś napisałam, że w ogóle nie czytam innych i że nie szanuję czasu piszących?
        Jak zdążyłam się zorientować na tym forum, to często pojawiają się te same wątki w nowych postach, ponieważ dziewczyny nie są w stanie odnaleźć wszystkiego w tak dużej ilości postów.
        Często się zdarza, że te które są tu już dłużej wysyłają linka ze wskazaniem wątku i to już jest jakaś wskazówka. Ja jestem dość świeża na tym forum i wybacz nie zdążyłam przeczytać jeszcze wszystkiego.
        Poza tym jesteś pierwszą osobą, która tu zareagowała w taki sposób, do tej pory jakoś widzę w wypowiedziach tylko życzliwość i chęć pomocy (we wszystkich wątkach, które udało mi się już przeczytać)...bo to forum o tej tematyce to chyba ma w swojej idei takie wsparcie, a nie wyrzucanie, że ktoś po raz kolejny pyta o to samo....
    • norkana Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 15:33
      wizyty kosztują: zwykła 120zł a monitoring 300zł (w tym jakieś dwie trzy wizyty są)
      beta jest za darmo raz, jeśli jest transfer niemrożonych zarodków, potem się płaci już za każde pobranie krwi.
      Od razu trudno opowiedzieć o wszystkim, bo każda z nas leczy się na co innego.
      W skrócie powiem, że taki zabieg to nic wielkiego i dziwacznego.
      Jak się już zacznie cały proces, wszystko wydaje się zwyczajne.
      Nie podaję nazwiska lekarza celowo, ponieważ nie chcę reklamy ani kryptoreklamy smile
      • aasb Re: In vitro...krok po kroku 10.05.11, 23:06
        norkana
        dzięki za odpowiedź smile
        ciekawa jestem jednak kto Cię prowadzi (ale szanuję to, że nie chcesz powiedzieć wink), bo ja chodzę do lekarza o którym krążą różne opinie, a dla mnie póki co jest naprawdę w porządku smile
        Ale myślę, że w tych klinikach w większości są profesjonaliści i zazwyczaj trafiamy właśnie na nich smile
        • 19kasia Re: In vitro...krok po kroku 11.05.11, 20:25
          Od przeszło pół roku jestem stałą forumowiczką.
          Sofi potrafi człowieka sprowadzić na ziemię. Czasem to się sprawdza. Np. w moim przypadku - gdy miałam potężne dylematy dotyczące in vitro, sofi mnie nie oszczędziła. Wszyscy wspierali, radzili, a one jedna skrytykowała. Najpierw się wkurzyłam, potem doceniłam. Częściowo dzięki niej spojrzałam na problem inaczej. Teraz jestem po pierwszym ICSI nieudanym niestety, ale w czerwcu kolejna próba i juz nie jest to dla mnie koniec świata.
          Norkana podaje ceny, ale w moim przypadku było zupełnie inaczej, wszystko zależy od kliniki.
          A Ty w jakiej klinice się leczysz? Może będę mogła pomóc?
          • sofi75 Re: In vitro...krok po kroku 12.05.11, 09:29
            Sofi potrafi człowieka sprowadzić na ziemię.
            > taaaak ja wiem, bo ja taka ultra-pragmatyczna i do bolu konkretna smile Czasem mi mowia ze powinnam byla urodzic sie facetem z takim charakterem ...
            > ciesze sie, ze pomoglo, chociaz szkoda ze nie wyszlo. Trzymam kciuki za czerwiec. Generalnie widze ze nie ma tego zlego, coby ... bo przynajmniej wobec partnera prezentujesz juz inna postawe - no i cool.
            > rozumiem ze czerwcowy event to bedzie crio? A mrozaki sa w fazie blastusiow (watpi prawde mowiac, bo wiem ze polskie kliniki tego nie robia)?
            > Ja na razie swoja przygode zakonczylam na 3 ICSI - chyba wystarczy. Jest tyle bombowych rzeczy, ktore mozna robic w zyciu! Poza tym - ja to bym pewnie jeszcze sily znalazla, tyle ze ... lekarz sie poddal sad A to juz mowi samo za siebie ...
            • camila111 Re: In vitro...krok po kroku 12.05.11, 14:48

              > > rozumiem ze czerwcowy event to bedzie crio? A mrozaki sa w fazie blastusi
              > ow (watpi prawde mowiac, bo wiem ze polskie kliniki tego nie robia)?

              Sofi dla Twojej informacji w Polsce JUŻ podaje się blastocysty. Jestem po IVF w Białymstoku i tam miałam podawane blastusie bo zarodki dobrze sie dzieliły i przetrzymali je do 5 doby. Obecnie przygotowuję się w Szczecinie i tam też podają blastocysty jeśli oczywiście wszystko idzie wzorcowo. Nie wiem jak jest w innych klinikach ale na pewno jest podobnie jak w BS i Sz-nie.
              Pozdrawiam
              • sofi75 ooo! no to super! 12.05.11, 15:47
                zawsze do wieksze szanse!

                no i stresu mniej
            • 19kasia Re: In vitro...krok po kroku 13.05.11, 14:35
              Sama się dziwię, że tak zmieniło się moje nastawienie, zarówno wstosunku do męża, do zabiegu jak i samej siebie. Cały ten proces bardzo nas do siebie zbliżył, bo wiemy o nim tylko my dwoje, więc siłą rzeczy, musimy się wspierać na wzajem.
              W czerwcu crio. Za pierwszym razem podali mi 2 dwudniowe zarodki, zamrożonych mam jeszcze 4, niestety gorszej jakości, więc skoro z tamtymi się nie udało..
              Sofi - jednak odpuszczasz? To chyba niełatwa decyzja, więc podziwiam. Może i ja będę musiała kiedyś do niej dojrzeć.
              Na razie zamierzam wykorzystać wszystkie zarodki i jeszcze nie zastanawiam się nad tym, co zrobię jeśli się nie uda.
              Dzięki za krytykę, widać i tak czasem trzeba smile
            • arpona Re: In vitro...krok po kroku 13.05.11, 16:02
              Czasem się zastanawiam, czy łatwiej jest próbować dostrzec inne uroki życia, gdy mamy już jedno dziecko i nie udaje się ponownie zaciążyć, więc najgorsze, co nam grozi, to pozostanie rodzicami jedynaka, czy też gdy jeszcze nie poznałyśmy na własnej skórze, jak to jest i tak naprawdę nie wiemy, co tracimy (tzn. wiemy doskonale, ale nie znamy doświadczenia macierzyństwa z autopsji)? ...

              Nigdy nie byłam specjalnie sfiksowana na punkcie dzieci i ich posiadania, ba, był okres, że doskonale mogłam sobie wyobrazić życie bez nich (tyle że były to czasy wczesnej młodości, gdy jeszcze wszystko wydawało mi się możliwe i miałam masę pomysłów na ciekawe spędzenie życia wink ), ale przyznaję, że z wiekiem zeszłam na ziemię i teraz wizja życia bez dziecka budzi pewien lęk u mnie i mojego M.
          • aasb Re: In vitro...krok po kroku 12.05.11, 22:13
            19kasia

            ja wiem, że potrzebne są czasem takie "Trzymaczki przy ziemi" i absolutnie nie miałam na celu poróżnić się z Sofi i jak czasem coś napiszę to nie ma problemu żeby mnie objechała smile
            Może ja źle sformułowałam początek postu, może Sofi mnie źle zrozumiała, to chyba nie ma większego znaczenia i boczyć się nie będziemy na siebie.
            Przyznaję, że od początku spotykam się tu ze wsparciem i pomocą (stąd troszkę mi było dziwnie jak Sofi tak napisała), choć na razie jestem jeszcze na etapie zbierania wiedzy (po 2 nieudanych IUI), ale jeszcze jakieś większe doły mnie nie dopadają.

            No a jak przeczyta to Sofi to mam nadzieję, że nie raz jeszcze wymienimy poglądy (może bardziej merytoryczne) i jako ta bardziej doświadczona czasem udzieli mi rady smile.

            A Tobie Kasiu życzę udanego zabiegu i ślicznej zdrowej Fasolki smile
            • in-vitro Re: In vitro...krok po kroku 13.05.11, 17:13
              Najwazniejsze w zyciu miec cel,moim celem od osmiu lat jest byc mama,mam nadzieje ze to juz niedlugo nastapi w poniedzialek mam transfer jestem pelna nadzieii,i zycze wszystkim dziewczyna zeby umialy wytrwac w swoich postanowieniach.
    • in-vitro Re: In vitro...krok po kroku 13.05.11, 17:36
      aasb napisała:

      > Dziewczynki,
      > zwracam się do Was z ogromną prośbą.
      > Czy któraś z Was (która przeszła zabieg) mogłaby mi szczegółowo napisać o wszys
      > tkich etapach?
      > Ja wiem, że jest sporo wątków na ten temat, ale przeczytanie wszystkiego sporo smile
      > Żyję żeby kochać...banalne? a jak rzadko spotykan

      Ojeny jak umwili ci za dwa cykle tzn ,ze maja male przepelnienie ,z doswiadczenia wiem bo najpierw leczylam sie w novumie w Warszawie i trwalo to trzy miesiace,i skonczylo sie na straconych nerwch i pieniadzach,tez wizyty mialam umawiane niezbyt czesto,potem postanowilam ze troche odpusze i sprobuje o tym niemyslec,niestety to tez niepomoglo na dodatek ,wynik usg przyniusl niepokojace wiesci.Endometrioza ,torbiel....po laparoskopii szybko wrocilam do zdrowia i ginekolog polecil mi klinike w Gdansku Invicte ,na pierwszej wizycie bylam 21 .03.11r,czekalam na nia tylko tydzien i tak po dwoch miesiacach bo 16.05.11r bede mialam transfer.Czas byl dla mnie wazny i to swiadczy o klinice w jakim tepie to sie odbywa,wydluzony czas powoduje niepotrzebny dodatkowy stres.Sam transfer kosztuje 4800,u mnie wyszlo dodatkowo ok 10tys na badania,leki i wizyty.Zycze powodzenia!
      • aasb Re: In vitro...krok po kroku 14.05.11, 13:40
        in-vitro

        Nie oni mnie umówili za dwa miesiące, tylko ja ze względów finansowych muszę odłożyć to do czasu uzbierania pieniędzy na in vitro.
        W klinice w której jestem wszystko dzieje się szybko, a lekarze nie nakazują przerw jeśli nie jest to uzasadnione medycznie.
        Tak więc moja przerwa nie wynika ze strony lekarza, tylko z szarej rzeczywistości sad
        Ale może to mimo wszystko dobrze, bo te miesiące pozwolą mi się przygotować do tego i przyjąć do wiadomości, że to tylko 45% prawdopodobieństwa że się uda.
        W tym czasie z mężem trochę poprawiamy swoje odżywianie smile i przyjmujemy witaminiki.

        Życzę powodzenie w transferze smile
        • in-vitro Re: In vitro...krok po kroku 14.05.11, 21:17
          He ,he dietka tak jak i u nas przed,apropo kaski to głowna sume zapłaciłam dopiero tydzień temu,odrazu nie chcieli dopiero po zatwierdzeniu pika-up,u nas też nie wesoło z kaską troche pożyczyliśmy ,na drugi byłoby ciężko uzbierać,ale invicta jest powiązana z fundacją CUD IN VITRO,która wspiera takie pary jak my,pozatym liczę że ruszy znowu program in vitro do skutku gdzie za nastepne transfery sie niepłaci,jak ma się jeszcze zarodki,mam nadzieję że niebędę musiała korzystać z tej opcji............pozdrawiam
          • aasb Re: In vitro...krok po kroku 15.05.11, 20:27
            in-vitro
            czy możesz mi napisać coś więcej na temat CUD IN VITRO?
            Czy tylko invicta jest z nią powiązana?
            Weszłam na ich stronę i widzę, że można się tam zgłosić, ale niepokoi mnie fakt, że nie mają jeszcze zgody na zbiórkę, więc chciałabym wiedzieć jak to działa z doświadczeń osób korzystających.
            Muszę też poszukać coś o tym programie o którym wspomniałaś, bo już coś o nim słyszałam, ale niewiele.
            Trzymam kciuki za powodzenie smile
            • in-vitro Re: In vitro...krok po kroku 15.05.11, 21:49
              Pierwszy raz uslyszalam o nich w dzień dobry tvn,a potem tyle co ze strony ,też wspominali ,o tej zgodzie wiadomo jak to w naszym kraju ,wnioski,pisma,jak nieposmarujesz zgody niema w tym przypadku mysle ze jest podobnie.Fundacje dziala krotko,dopiero sie rozwija pewnie ,mysle ze wypelnic formularz i zglosic sie do nich to nic zlego.Niewiem z jakim klinikami sa jeszcze powiazani ,ale w ddtvn byla pokazana akurat Invicta.pozdrawiam
              to już jutro, dzidzia wróci do mamy..........
              • wypalona_zarowka Re: In vitro...krok po kroku 16.05.11, 08:07
                To juz dzisiaj Twoj transfer smile trzymam kciuki, ja transfer miałam w sb smile
                • in-vitro Re: In vitro...krok po kroku 18.05.11, 15:53
                  I jak? ja az boje sie powiedziec ze naprawde dobrze się czuję,fakt że dzis wezme ostatnią dawke relanium ,niewiem z kad taka metoda ale na mnie dziala i podobno terazmi jeszcze nieszkodzi takrze lekarz kazal przyjmowac do dzis dwie dziennie .Już na dwa dni przed transferem dostalam 12dopochwowo dziennie luteiny i tabletkę hormonalna Estrofen 3 razy dziennie ,no i Dostinex bo zawsze mialam problem z prolaktyna i nie odstawia go sie raptownie.Sam transfer był bardzo udany mnostwo emocji bo zarodki widzialam na wielkim tv male kropeczki z czego jedna byla dobrze rokujaca a druga mniej,ale to nic mam wielkie nadzieje musze miec ,bo pomimo tak ostrej stymulacii(bo mam 29 lat a dostalam 35 dawek gonalu 75mg 12 dni kucia)okazalo sie ze niemam już wiecej prob wczoraj dostalam ta informacje, że reszta przestala sie rozwijac takze nadzieja tylko w tych ktore juz sa ze mna,nic nie robię jutro jade na pobranie krwi i do mojego juz gina .mam nadzieje że u Ciebie tez pozytywnie mój emeil in-vitro@o2.pl,jestem także na facebooku in-vitro Angie.
              • fafulutka Re: In vitro...krok po kroku 30.05.11, 23:23
                Hej, nie wiedziałam specjalnie gdzie się dołączyć, ale właśnie spojrzałam na stronę invicta i zobaczyłam, że uruchamiają program in vitro do skutku po raz kolejny smile Na stronie na razie są tylko ogólne informacje. Jak jesteście zainteresowane, wejdźcie w aktualności: www.invicta.pl/35/news,122/rusza_program_in_vitro_do_skutku.html smile
          • z_oe Re: In vitro...krok po kroku 15.05.11, 20:33
            Jestem tu z Wami od miesiecy, dzis postanowilam sie ujawnic. W czerwcu mamy 1 podejscie-ICSI na naturalnym cyklu.

            Mieszkam w Holandii-tu, na szczescie mamy wszystko refundowane. ICSI na naturalnym moge podchodzic 6 razy, jak sie nie uda robimy stymulacje ,z tego moge korzystac 2 razy.
            Przykro sie czyta o parach,ktore mimo psychicznego rozdarcia ,wykanczaja sie jeszcze finansowo- w glowie sie nie miesci. Trzymam za Was dziewczyny kciuki,by udalo sie kazdej z Was za 1 razem i by jak najszybciej w Polsce starania byly calkowicie refundowane.
          • wypalona_zarowka do in- vitro... 15.05.11, 20:46
            ja tez podchodziłam w invicie smile
            i jakie sa Twoje przemyslenia? ja wlasnie jestem po transferze i czekam.. na cud...
            • in-vitro Re: do in- vitro... 15.05.11, 22:15
              Moją opinię wyraziłam jasno i wyraznie na stronie ]INViICTA OPINIE,mysle ze po przeczytaniu tych opini zastanowilabym sie nad wyborem tej klinik bo jest ich mnóstwoi,jako że niejest to pierwsza klinika do jakiej sie zgłosiłam ,wczesniej byłam w novumie ,to niebylam zdziwiona powtarzający się schematem,otóż troche tam jak w fabryce ,jak z taśmy,brak takiej wiezi miedzy pacjetem a lekarzem ,i troche naciagaja na miliony badań,w małej recepcji dziewczyny anioly gdyby nieone popelnilabym kilka bledów w duzej recepcji masakra,poztym wspominałam chyba gdzies... Invicta ma kilka dzialów w tym tam gdzie my bywamy to klinika nieplodnosci i uwazam ze powinni tylko tym sie tam zajmowac,tymczasem na korytarzu siedza szczesliwe pary czekajace na dziecko,kobiety na rutynowe badania,i mlodzierz bioraca udzial w ich nowym programie wczesnej profilaktyki ,niewspone o ochotikach bardzo mlodych czekajacych na oddanie nasienia,ale to wszystko nic dla mnie to taki sprawdzian ,ktoś tu wystawia mnie na probę by potem mnie wynagrodzic, czekam na dzidzie 8lat i nic niemoże już stanąć mi na drodze,to jest moj cel moje marzenie i już na moje mogloby to odbywać się na środku rynku.....
              pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Beretta_Molla
              wiara daję nadzieję....
              • in-vitro Re: do in- vitro... 18.05.11, 17:53
                www.facebook.com/profile.php?id=100002393077137#!/pages/Rozmowy-w-Toku/161390947245188
                • z_oe Re: do in- vitro... 18.05.11, 19:30
                  Napisalam ten komentarz w innym watku,ale cos mi sie wydaje,ze marcowki juz wskoczyly na kwiecien i nie wiem ,ile osob mogloby tam przeczytac, to co chcialam przekazac...klejam wiec i tu.
                  in-vitro napisalas,ze w Holandii refunduja az 8 podejsc...wiec wyglada to tak

                  Jest wiecej jak 8 prob. Samo podejscie na naturalnym to 6...z czego jak po punkcji okaze sie,ze pecherzyk jest pusty to ta proba sie nie liczy. Calkowita, zakonczona i liczaca sie proba to ta, kiedy dochodzi do transferu . Wychodzi na to,ze prob na naturalnym moze byc wiecej niz 6.
                  Pozniej jak sie na naturalnym nie uda, podchodzimy na pelnej stymulacji i tu tez jak wyzej-liczaca sie proba to ta z transferem. Wiadomo im wiecej wychodowanych jajeczek tym wiecej prob.
                  Skoncza sie jajeczka-ciazy brak- rozpoczyna sie 2 pelna stymulacja hormonalna.

                  Dodam,ze nie place ani za badania, podgladanka, analizy szczegolowe cyklu, ani tez za hormony-wszystko mam pokryte z ubezpieczenia.

                  Moim zadaniem jest na czas wstawienie sie za kazdym razem w klinice.
                  Tak to wyglada. Wiec jak czytam Wasze starania sie juz nie o dobor dobrej kliniki a o zebranie pieniedzy ,po to, by moc sprobowac-i nie ejst powiedziane,ze proba zakonczy sie skukcesem (pieniadze tak czy tak tracicie) to az mi sie plakac sie z bezsilnosci...


                  • in-vitro Re: do in- vitro... 18.05.11, 19:45
                    no w glowie sie niemiesci trzeba to rozpowszechnic ,zalozyla profil na fb i atakuje kogo sie ma tv radio ,to trzeba naglasniac tak niemoze byc ,to wszystko przez PIS oni wszystkom blokuja,banda zgredów nikt nierozumie tego,że in vitro to nic innego jak leczenie a efektem wyleczenia jest ciąża!masz wielkie szczescie że masz tyle szans!www.facebook.com/profile.php?id=100002393077137&success=1#!/profile.php?id=100002393077137&sk=wall www.facebook.com/profile.php?id=100002393077137&success=1#!/pages/Rozmowy-w-Toku/161390947245188
                  • in-vitro Re: do in- vitro... 21.05.11, 00:06
                    I jak u mnie powoli,wmiare ok po pierwszej weryfikacji wczoraj u gina jeszcze bylo ok jak na ten dzien po transferze,łykam 12 lutein dziennie 12 dopochwowo i jestem pełan nadzieji.
                    • z_oe Re: do in- vitro... 21.05.11, 08:11
                      in-vitro trzymam kciuki za Ciebie.
                      My monitorujemy owulacje i wczoraj komorka jajowa sie uwolnila, staramy sie robic to po swojemu i jak zwykle jest ta nadzieja,ze zdarzy sie naturalny cud. To ostatnia szansa przed ICSI. Czlowiek taki glupi z ta nadzieja,ze sie uda, ale tu musialaby zadzialac magia - ech... w nastepnym cyklu mam nadzieje,ze stanie sie medyczny cud smile nie moge sie juz doczekac.

                      in-vitro jak sie czujesz po transferze?
                      • in-vitro Re: do in- vitro... 21.05.11, 12:57
                        Bardzo dobrze się czułam,dziś jakby jakieś pierwsze objawy (wmawiam sobie)pobolewa mnie brzuch,no zobaczymy ,jestem dobrej myśli to taki piękny czas,ta myśl mnie uskrzydla,nigdy niebyłam w ciąży i przez te osiem lat marzyłam nawet tylko o tym uczuciu,uczuciu że jetsem w ciąży.Od dwóch tyg nie zjadłam nic niezdroweego,dużo ryb,warzyw,owoców,otrębów,sama robię soki,piję wodę z jodem (bardzo dobra)i zamówiłam sobie olej lniany,który też pomaga,Nie pracuje od miesiąca prace domowe jak najmniej ,troche ogarne i się kłade i tak cały dzień,mam dwa duże owczarki chodzą za mna krok w krok ten starszy wyjątkowo poddał się moim feromonom to niesamowite bo podobno zwierzęta pierwsze czują.....
                        • z_oe Re: do in- vitro... 21.05.11, 14:09
                          Badz dobrej mysli, ale sie nie nakrecaj-fajne slowo tylko,ze trudno sie dostosowac-wiem cos na ten temat.
                          Ja w ciazy bylam 2 razy, z jednej mam 5-cio letniego brzdaca, druga zakonczyla sie porodem w 32 tyg. ciazy-coreczka nie zyla. To bylo 9 lat temu. Teraz 3 podejscie ....

                          Ze zwierzetami to jednak prawda-one wyczuwaja wszystkosmile
                          • mamazet Białystok 21.05.11, 22:26
                            Hej,
                            Jestem tu po raz pierwszy. Zdecydowałam się na Białystok - koszt ok. 7 tys. z dojazdami w Warszawy i wynajęciem kwatery. Jestem już po Diferelinie i teraz robię sobie Gonal w brzuch. Od czwartku (26 maja - Dzień Matki) rozpoczynam "turnus" w Białymstoku. Ok. 10 dni i punkcja. Później transfer i czekanie. Tego ostatniego boję się najbardziej.
                            Trzymajcie kciuki...
                            • in-vitro Re: Białystok 22.05.11, 08:23
                              Tak czekanie jest najgorsze,zastrzyki, pik-up,i trassfer to nic strasznego.Pamietaj żeby dobrze złapać sobie fałdkę tłuszczu na brzuchu to nic niepoczujesz przy gonalu ja miałam przedłużona stymulację do 12dni i ani śladu niemiałam,no ale mam spory brzuch więc może to dlatego.życzę powodzenia!
                              • z_oe Re: Białystok 22.05.11, 08:37
                                in-vitro a Ja mam takie pytanie odnosnie punkcji. Z racji tego,ze ide na naturalnym powiedziano mi,ze skoro bedzie pobierane 1 jajeczko nie daja znieczulenia. Jedynie podaja przy stymulacji, gdzie jest duzo wiecej jajeczek do pobrania, po zabieg trwa dluzej i trzeba kilka lub kilkakrotnie nakluwac . Powiedziano mi,ze bol jest do przezycia i trwa to bardzo krotko.1 klucie,1 pobranie.
                                Wlasnie tego najbardziej sie obawiam. Nie wiem jakiego bolu sie spodziewac no i czy dam rade.
                                Slyszalas moze o takich "przypadkach"pobierania j 1 jajeczka na "zywca"..
                                W wtorek jade do kliniki i bede starala sie prosic o cokolwiek przeciwbolowego w trakcie punkcji, ale czy sie uda...nie wiem.
                                • in-vitro Re: Białystok 22.05.11, 22:06
                                  Ciężko mi cokolwiek powiedzieć,czy to boli to chyba zależy od wrażliwości nas samych,niektóre panie przeraża nawet sam wziernik ,który umieszcza ginekolog,niewiem niesłyszałam,ja spałam jak aniołek i do dziś rzadnych bóli,wydaje mi się że jest niemasz się czego obawiać ,ja miałam 6 lat temu na żywca drożność jajowodów długim metalowym prętem robioną i potym już nic mnie niezaskoczyło no ,ale jeszcze nierodziłam,więc lepiej przyzwyczajać sie do bólu winkpowodzonka
                                  • aasb Re: Białystok 22.05.11, 22:25
                                    in-vitro
                                    trzymam kciuki za Ciebie i za wszystkie tu obecne smile
                                    ja na razie w poczekalni ale w głowie mam to cały czas,
                                    najgorsze, że raz wierzę, że wszystko się uda i że to już w sierpniu i że będzie pięknie, a za chwilę myślę, że nic z tego nie będzie, że jestem pechowcem i do wszystkiego na czym mi zależy zawsze mam wyboistą drogę sad
                                    owszem po długiej walce i staraniach udaje mi się to dostać, ale zawsze mam dalej niż inni sad
                                    i boję się że 2 iui i jedno in vitro to będzie mało na mój maleńki cud...
                                    • wypalona_zarowka Re: Białystok 23.05.11, 08:34
                                      musimy wierzyć że się uda...
                                      albo odpuścić... tylko pytanie co łatwiejsze...

                                      ja własnie po nie udanym in vitro...
                                      nie wiem jeszcze co dalej..
                                      i nie wiem co może przynieść ulgę..
                                      Trzymam za Was kciuki..
                                      • sonia.marmieladowna Re: Białystok 27.05.11, 11:57
                                        hmm podziwiam i po przeczytaniu tego tematu jeszcze bardziej mnie wkurza ta cała dyskusja. panowie mogą sobie w sejmie opowiadać jakieś ideologiczne brednie ale nie widzą że każdy przypadek to kobieta, która chce zostać matką. w hbo ma być 29 maja premiera filmu „już jestem” o takich staraniach. powinni go pokazywać wszystkim posłom obowiązkowo.
                                        • in-vitro Re: Białystok 28.05.11, 11:08
                                          To niestety dramat te pier....ustawy,nasz kraj jest strasznie zacofany,wystarczyłoby,żeby któraś z córek jakiegoś posła z Pisu miała taki problem jak my i odrazu pojawiłaby się ustawa,jak pomyśle sobie o tej materialnej stronie ,że w brzuchu nosze praktycznie 20tyś to niedobrze mi się robi,droga do tego jest ciężka i tak bez tego,in vitro to leczenie niepłodności ,najnowocześniejsza metoda na tą chorobę nic innego,gdzie tu miejsce na wiarę.Jestem wierząca,codziennie się modlę i mam świadomość,że powodzenie mojej ciąży itak zależne jest od mojej wiary.Czasem mam wrażenie, że wydajemy z siebie niemy krzyk jest nas tyle a jednak niesjesteśmy w stanie przebić się natyle mocno by zmienic prawo.żeby chociarz transfer refudowali,same zabiegi to już byłoby dużo!
                                          • in-vitro Re: Białystok 28.05.11, 11:10
                                            www.facebook.com/pages/in-vitro/149102668492693#!/pages/in-vitro/149102668492693?sk=wall
                                            • dziuba110 Re: Białystok 08.06.11, 22:27
                                              I co u Ciebie IN Vitro? Prześledziłam wypowiedzi, też przygotowuję się do in vitro i jestem pełna obaw, chcę usłyszeć dobrą wiadomość w końcu!
                                              Mój mail: slowik997@interia.eu Jeśli miałabyś trochę czasu i chęci napisz do mnie, opisując jak to rzeczywiście się odbywa.
                                              Pozdrawiam!
                                              • in-vitro Re: Białystok 09.06.11, 16:25
                                                Hejka ,chetnie służę radą ,za 4 dni moje maleństwa będą miały miesiąc a ja wciąż niemogę w to uwieżyć,już wiem że ciąża jest dla mnie najpiękniejszym okresem mojego życia ,bo czuję sie dobrze i wkońcu jestem spełniona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka