daria-1982
02.09.11, 15:16
chciałam się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat mierzenia temperatury. Mierzę ją od ok pół roku i zawsze miałam wyraźny skok o 3 kreski i piętnastodniową fazę lutealną.
Pod koniec czerwca zaszłam w ciążę ale wszystko skończyło się na początku 6 tygodnia. Jestem stymulowana femarą. W tym cyklu również. 10 dni temu miałam usg i pęcherzyki bardzo marniutkie w 16dc ok 12 i 13mm a endometrium 6. Nie zauważyłam wyrażnego skoku a JEDYNIE z 36,6 na 36,7. Poszłam dzisiaj na usg zobaczyć co się dzieje z pęcherzykami. Jakież było moje zdziwienie jak pani doktór pokazała mi bardzo wyraźne ciałko żółte. Płynu w zatoce brak więc owulacja była ok 4 dni temu! A skoku praktycznie wcale. Przedwczoraj spadek na 36,5 wczoraj 36,7 a dzisiaj 36,9. Termometr ten sam, zasada mierzenia taka sama od miesięcy. Jak to możliwe że owulka była a mam takie wahania temperatury? Ktoś się spotkał z czymś takim?