Dodaj do ulubionych

ja kocham meza a on mnie nie

IP: *.iah.medizin.uni-tuebingen.de 17.08.01, 17:49
Nigdy nie myslalam, ze moze mnie to spotkac. Maz, ktory przez dlugi czas
zapytywal czy mojej milosci starczy do konca naszego zycia wlasnie mi oznajmil,
ze mnie nie kocha. Dzieli nas kilkaset kilometrow, jestem tu sama a on mi przez
telefon i przez e-mail mowi, ze nie chce ze mna byc, chce byc sam i chce zebym
jak wroce zlozyla z nim pozew o rozwod. To jakis koszmar. Nie wiem jak osoba,
ktora do mnie codziennie dzwonila, pisala mogla sie tak bezdusznie zmienic i w
dodatku mowic mi, ze wszystko co robila to jedno wielkie oszustwo.
Najgorsze, ze ja nadal kocham.
Obserwuj wątek
    • Gość: Aśka Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: 213.25.190.* 17.08.01, 23:21
      Magdo, najwyrazniej cos jest nie tak. Chyba najlepiej bedzie jak do niego
      przyjedziesz i szczerze porozmawiacie. Z tego co napisalas nie wynika, ze w gre
      wchodzi inna kobieta. Kiedys juz slyszalam o takim przypadku, ze malzenstwo sie
      rozwiodlo, bo mezczyzna zapragnal byc sam. Ale slyszalam tez o przypadku ciezko
      chorego męża, ktory nie chcial byc obciazeniem dla swojej zony i dlatego dazyl
      do rozwodu.
      • Gość: Arti Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 18.08.01, 12:28
        Poprostu po waszym spotkaniu wyjaśnij dlaczego tak się stało i gdyby dalej się
        upierał przy swoim zdaniu papapapa!
    • Gość: Marta Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 18.08.01, 16:07
      To ja powtórzę co napisal moj mąż.
      Po rozmowie "papatki". Nie chce to nie. Prawdopodobnie kiedys bedzie załował ze
      zostawił taką fajną laskę. Jak nie chce, to nie. A wiesz co w tym jest
      pozytywnego. Będzie inny, na pewno lepszy, i wiesz co jeszcze - hmmmm nie
      bedziesz musiala wracac na to forum.
    • Gość: Marta Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: 212.180.136.* 19.08.01, 15:15
      Jeszcze jedno, jak sie zdecydujesz na papa to zadbaj o dobrego adwokata. A
      jezeli twoj kolega malzonek teraz mowi zebys to Ty wystapila z rozwodem, to
      niech sie cmoknie. Nie dawaj sie wpedzic w cos takiego. Jak chce to niech on
      wystepuje o rozwod. I na wszelki wypadek dowiedz sie co bedzie korzystniejsze -
      wina meza (zdrada???), czy bez orzekania o winie. Warto na adwokata wydac kase.
      Byc moze twoj maz ma w tym rozwodzie swoj interes. Po co meczyc sie nie wiadomo
      jak dlugo z kims kto Cie nie kocha i nie chce z Toba byc. Powodzenia.
    • Gość: Ola Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: 212.244.46.* 20.08.01, 08:55
      To straszne, co Cię spotkało, ale tym bardziej ten oszust nie zasługuje na
      Twoje uczucie. Niestety nikt jeszcze nikogo nie zmusił do kochania (uczucia).
    • Gość: Cumella Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: *.uni.lodz.pl 20.08.01, 12:31
      Podobnie jak Aśka, uważam (99 do jednego), że jest inna. Nie bądź głupia i nie
      dawaj sobą manewrować. Szczera rozmowa jak najbardziej wskazana i namawiam Cie
      do tego szczerze. Ale jeśli jest inna (lub coś innego ważniejszego od Ciebie),
      a on okaże skruchę i wróci do Ciebie, to czy będzie tak jak dawniej???? Pomyśl
      czy będziesz wstanie jeszcze raz zaufać? a potem żyć z myślą czy znów nie
      wytnie jakiegoś numeru? Nie są to łatwe decyzje, ale pamiętaj na códzym
      szczęściu własnego się nie zbuduje (wiem coś o tym). Mówią, że tego kwiatu jest
      pół światu... nie dawaj się!
      • Gość: REBAS Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: *.*.*.* 20.08.01, 13:08
        Prawdz nigdy nie jest czarno lub biała.
        Często jest szara.
        Niema ognia bez dymu itp.bzdury.
        Jeśli czoś czujesz do niego to walcz. Naj łatwiej jest
        powiedzieć papa. Czy to nie za łatwe rozwiązanie?
        • Gość: Marta Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: 212.180.136.* 20.08.01, 14:12
          Rebas, oczywiscie, ze zawsze prawda jest szara.
          To, ze papatki, to tylko moje prywatne zdanie - poza tym powiedziane, ze po
          rozmowie. Pamietam swoje rozstanie z moim bylym (nie zdazylismy wziac slubu),
          ale 7 lat troche dla nas znaczylo. Gdyby mi ktos wtedy powiedzial daj sobie
          dziewczyno spokoj, to moze nie stacilabym 7 kilogramow w ciagu miesiaca, nie
          palila paczki fajek dziennie, zjadalabym przynajmniej 3 posilki dziennie, a nie
          dwie lyzki zupki, itp itd. A ja jak idiotka staralam sie wyprostowac sprawe, bo
          myslalam, ze to moja wina, a on jeszcze dawal mi nadzieje, ze moze mu sie
          odwidzi, chociaz tamta byla juz w ciazy. Fajne, no nie??
          Dlatego jak mowi ze nie kocha to papa i niech mu droga prosta bedzie.
          • Gość: REBAS Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: *.*.*.* 20.08.01, 14:31
            Rozumiem cię doskonale. Też to przerabiałem.
            Do papatek nakłoniła mnie moja 1 teściowa za co jestem
            jej wdzieczny do dziś.
            • Gość: arti Re: ja kocham meza a on mnie nie IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 20.08.01, 19:49
              ja też przerabiałem tą scenę parokrotnie choć nie były to moje żon y i wieszcie
              lub nie po papatkach poznałem moją ukochaną Martkę i jest zupełnie inaczej i
              cudowniej hough
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka