Gość: Nella
IP: *.zgora.dialog.net.pl
11.03.02, 19:10
witajcie,
przeczytałam dyskusję o miłych teściach. Wasze wypowiedzi sa bardzo madre ,
dojrzałe. Ja nie mam takiego problemu. Jednak gnębi mnie inna sprawa: mój
stosunek do malych dzieci i ich rodziców. Najogólniej : nie umiem cieszyć sie
ich szczęściem. Nie lubie byc nazywana "ciocią", pouczana jak nosic, tulic
maleństwo. Nie sprawia mi przyjemności branie na rece niemowlaka i zachwycanie
sie jego beknięciem i slinką na moim sweterku. Draznią mnie sepleniace mamy.
Zdaje sobie sprawę , że to zazdrość i że ja jako mamusia tez bę de plotła takie
farmazony. Nie chce byc gburowata i jednak tulę te dzieci, a moje rychy są
sztuczne, a zachwytw gruncie rzeczy nieszczery.
Jak na Was działają takie sytuacje? Walcze z tym i czekam, kiedy mi to
przejdzie.
Poadrawiam Nella
juz drugi raz pisze ten list i nie mogę go umieścić na forum.
Może tym razem sie uda.
N.