kobietaxyz
18.07.04, 16:33
Przecztalam sporo postów nt. prolaktyny. Dziewczyny tutaj maja niesamowitą
mądrość. Madrzejsze sa nawet od lekarzy, których spotkalam na swojej drodze,
a było ich juz bardzo dużo. Moje problemy trwają już od 5 lat i od 5 lat
błąkam się po róznych lekrzach i ciagle dostaję inna diagnozę. Dzięki temu
forum trafilam do endokrynolog i wszystko byloby Ok gdyby nie fakt, że ta
pani doktor jest stale na urlopie i udaje mi się do niej dostac raz na pól
roku. W takim tempie to ja wczesniej przekwitne niż zdąrze się wyleczyć.
A oto mój problem: mialam zawsze podwyższony poziom prolaktyny: 60, 70, 140.
Raz dostalam Bomergom, ale go nie tolerowałam i go nie brałam. Poniewaz
zaczeło mi zależec na dzidziusiu więc zgłosiłam się do endokrynolog i
zrobilam badania hormonów: akurat w ten dzien mialam niski poziom (jak na
mnie)prolaktyny: PRL 21,4 ale za to mialam 8,9 TSH. Dostalam tabletki na
tarczycę. Po paru miesiącach miałam juz wyniki PRL 18,98, TSH 2,55 i FT4
1,19. Moje pytanie do uczestniczek forum i Pani Ewy jest takie: czy to są
dobre wyniki i można liczyć, że uda mi się przy takich zajśc w ciąże ?
Teoretycznie, bo praktycznie się nie udaje. Niby wszystko mieści się w
normie, a jednak w ciązy nie jestem. A jesli nie jest OK to co robic dalej ?