Dodaj do ulubionych

gdzie się leczyć na Śląsku??

IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 11:59
Hej!!!! czy możecie mi polecić jakiegoś "sprawdzonego" lekarza z okolicych
Katowic, który nie będzie rozwlekał procesu leczenia niepłodności????? jak na
razie cały czas trafiam na jakiś ociągających się - dwa lata starań i nawet
nie mam drożności zrobionejsad
Dzięki
Obserwuj wątek
    • aquarius72 Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? 28.07.04, 12:05
      Może Novomedica w Mysłowicach??? Specjalizują się w leczeniu niepłodności
      (włącznie z in vitro). Wprawdzie byłam tam tylko raz, ale odnisłam dość dobre
      wrażenie.
      • Gość: kiciek Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 12:14
        chyba będę musiała się w końcu wybrać faktycznie do kliniki, bo jak na razie to
        od roku nie zrobiliśmy z mężem zadnych postępów, a dużo czasu tracimy na
        umawianie się na kosmiczne terminy do mojej p. doktor.. Nie twierdzę że jest
        zła, tylko mało dostępna sad sama nie wiem co dalej..
    • Gość: pszczółka Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 12:16
      Lepiej trafić nie mogłam.Rewelacyjna pani prof.ŚIAM dr hab.n.med.Violetta
      Skrzypulec przyjmuje Mikołów ul.Stara Droga 58.Tel.(032)226-62-50 Pewnie
      pierwsza wizyta będzie gdzieś dopiero koło 15 sierpnia ale warto czekać.Dzwoń
      nie wcześniej niż po godz 16.POWODZENIA
      • Gość: kiciek Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 12:24
        Hej !!!! Właśnie do niej aktualnie chodzę i o tym mowię, że jest dobrą lekarką
        ale terminy mnie wykańczają. Lecze się u niej rok. Zresztą moj mąż tez ma
        problemy i ciężko jest zgrać wymysły lekarza męża z jej tokiem leczenia -
        strasznie czasochłonne. Chyba musimy znaleźć kto się nami kompleksowo zajmie
        jako parą.
        • Gość: pszczółka Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 12:32
          Nie trafisz nigdzie lepiej,Ja byłam u tylu lekarzy i wiesz co wszyscy to
          koniowały.Ona jest konkretna a jeżeli czasowo nie dajecie rady to już wasz
          problem.Ja i mój maż bieżemy sobie wolne jak trzeba do niej jechać a biorę bo
          chcę i Nam zależy.Jeszcze raz powodzenia w poszukiwaniu ale pamiętaj,że jak
          odejdziesz to i tak wrócisz.
          • aquarius72 Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? 28.07.04, 12:56
            Hej czy aby ta lekarka nie nazywała się kiedyś Violetta Ciszek-Doniec?
            Chodziłam do takiej do Mikołowa parę lat temu i w końcu dałam sobie siana z tym
            leczeniem. Pani doktor owszem b. miła - roztoczyła przed nami świetlane
            perspektywy powodzenia, gabinet ładny, dyplomy na ścianach, ale na tym się
            skończyło. Ciężko było się umówić na wizytę (więc jaki można np. zrobić
            monitoring owulacji), pani dr ciągle była na jakichś zagranicznych sympozjach.
            Potem skierowała mnie do kliniki endokrynologii ginekologicznej w Ligocie. Z
            całego serca odradzam to miejsce !!!!! Takiego olewania pacjentek, jak tam nie
            widziałam jeszcze nigdzie, a wielu lekarzy już przeszłam.
            Sorry, bo nie wiem, czy o tym samym lekarzu piszę, ale naprawdę - ja straciłam
            na to leczenie chyba 1,5 roku, a jak jeszcze przypomnę sobie jak płakałam w
            klinice, bo nikt nic mi nie chciał wyjaśnić, co mi naprawde jest...
            Konkludując - uważam, że lekarz powinien byc dostępny - w trakcie leczenia
            trzeba czasem być kilka razy z wizyta w trakcie cyklu, a tam nie bardzo jest to
            możliwe, bo pani dr chyba zbyt mocno zajmuje się kariera naukową, na czym
            niestety cierpią pacjentki.
            pozdrawiam
            • Gość: kiciek Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 13:39
              hej!!!! I ja dokładnie czuję to samo o czym mówisz, to właśnie ta sama pani
              doktor, i na Ligocie też byłam, ze 4 lata temu jak mnie p. Doktor wysłała na
              badania (wtedy jeszcze nie leczyłam niepłodności, ale miałam problemy z
              nieregularną miesiączką i bardzo podwyższoną prolaktyną. generalnie ją bardzo
              cenię jako lekarkę, bo jest dobrym fachowcem,ale po prostu jest niedostępna sad.
              A gdzie się teraz leczysz??
              • aquarius72 Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? 28.07.04, 13:50
                Po długim epizodzie z Ligotą leczyłam się u doktora Sikory w Katowicach (też
                nota bene pracuje w Ligocie, ale chyba na położnictwie). Zaznaczam, że mam też
                do niego sporo zastrzeżeń, ale muszę sprawiedliwie przyznać, że wyprostował mi
                cykle, od tego czasu mam regularne miesiączki i owulację, wyleczyłam bakterie i
                w końcu zaszłam w ciażę. Będąc w ciąży chodziłam w Tychach do doktora Gwary,
                niestety poroniłam w 9-tym tygodniu. Ponowne starania zacznę od października i
                mam zamiar wybrać sie do Novomedici (chyba, że wcześniej uda się naturalnie), a
                w razie zaciążenia - do doktora Gwary, bo najlepiej mieć lekarza na miejscu.
                Jeśli chcesz coś wiedzieć więcej na temat Sikory, to Ci napiszę.
                • Gość: kiciek Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 14:10
                  hej!! o dr.Gwarze też słyszałam (jestem z Tychów). Współczuję poronienia.
                  chętnie o jakiś namiarach na tego doktora Sikory poczytam smile a może masz rację
                  z tą Novomedicą?, zastanowię się. Ja mam jeszcze na wrzesień wizytę u doc.
                  Skrzypulec,pojdę i zobaczę co wymyśli - jak oczywiście będzie bo w tym tygodniu
                  miałam wizytę ale p. Docent musiała wyjechać.... a jak nie ona to może
                  zaczniemy razem od października starania w novomedice. Ale oczywiscie życzę nam
                  wszystkim wcześniejszego "zaciążenia" smile
                  • aquarius72 Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? 28.07.04, 17:00
                    Cześć Kiciek,
                    Nie wiem, czy doradzać Ci tego Sikorę, bo nie wiem, jakiego rodzaju masz
                    problemy. Ja miałam hormonalne i on to dobrze poprowadził, ale jeśli chciałabyś
                    zadziałać jakoś bardziej konkretnie, to lepiej od razu do Novomedici (z Tychów
                    jest bliziutko, można skoczyć na wizytę zaraz po pracy). Też różnie o niej
                    mówią, ale fakty są takie, że mam w otoczeniu osobę, która miała u nich
                    inseminację i będzie mieć bliźniaki, więc wyniki mają smile). Ja byłam tam w
                    grudniu (u dr Błaszczyka - bardzo konkretny i kontaktowy) i przede wszystkim -
                    przychodzą do nich ludzie właśnie tacy jak my, czyli z problemem niepłodności,
                    a nie mamy z brzuszkami. Nie ma problemów z USG, czy badaniem nasienia na
                    miejscu. Chcieliśmy tam zrobić in vitro, ale udało nam się naturalnie, więc już
                    tam więcej nie byłam, ale w październiku - zobaczę.
                    A Gwara jest OK, właśnie idę do niego w piątek na pierwszą wizytę po
                    poronieniu. Trzymaj za mnie kciuki, zeby było wszystko dobrze.
            • Gość: Kaśka Re: Do aquarius72 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 13:49
              Mowa o tej samej, ja mam skierowanie do szpitala na Ligocie na wrzesień na
              obserwację cyklu (10 dni). Czy mogłabyś mi podać więcej szczegółów na temat
              Twojego pobytu?
              • aquarius72 Re: Do aquarius72 28.07.04, 13:51
                Napiszę Ci później, bo teraz nie mogę smile
              • aquarius72 Re: Do aquarius72 28.07.04, 16:11

              • aquarius72 Re: Do aquarius72 28.07.04, 16:45
                Kaśka
                coś nie umiałam przesłać tego posta, ale teraz może już się uda :
                Do Ligoty trafiłam w 2000 roku, pokierowała mnie tam p. Ciszek Doniec, żebym
                zrobiła kompleksowe badania. Już w klinice okazało się, ża p. doktor wyjeżdża
                na kongres do Rio de Janeiro, więc oddała mnie w ręcę jakiejś adiunkt, którą
                bardzo źle wspominam (straszne badanie, czułam się jakbym była u weterynarza, a
                nie ginekologa, ale mniejsza z tym...). Szybko okazało się, że wszystkie
                badania, jakie mi zrobili to hormony i test z metaklopramidem + USG, co mnie
                zdziwiło, bo żeby zrobić takie badania nie trzeba się kłaść do szpitala, ale
                wtedy były jeszcze kasy chorych więc chcieli mieć zwrot za pacjenta (tłumaczyli
                mi, że nie mogą mnie wypisać przed weekendem, bo muszę być min. 3 dni, żeby
                kasa zwróciła za pacjenta).
                Pomimo, że to klinika nie można było uzyskać żadnej informacji - co mi jest, po
                co dane badanie, itp. Poza tym takie kwiatki, jak leżenie z gołym tyłkiem przy
                grupie studentów i przy otwartych drzwiach gabinetu - do którego wchodził i
                wychodził kto chciał (mogliby chociaż zapytać).
                Wszyscy totalnie płaszczyli się przed ordynatorem (prof. Skałba chyba), którego
                widziałam przez 10 sek.na obchodzie - popatrzył na moje zdjęcie z USG (nota
                bene zrobione przez mojego poprzedniego lekarza) i bez wątpliwości burknął -
                "wiadomo tongue_outCO, przez 6 m-cy łykać Diane". Dodam, że wszystkie wyniki hormonów
                miałam w normie, jeszcze kazali mi zbadać androstendion i DHES (uznawali tylko
                badania robione w prywatnym laboratorium profesora w Zabrzu). Zdziwiłam się, że
                niby taka sława, a tak powierzchownie podchodzi do sprawy. Potem znalazłam w
                internecie stronę firmy farmaceutycznej Shering, na której pan prof. zachwalał
                preparat Diane i już wiedziałam czemu musiałam zmarnować 6 m-cy na łykanie
                specyfiku, który nie posunął mojego leczenia ani o krok do przodu. Mogłabym tak
                jeszcze pisać i pisać (jest więcej takich kwiatków, ale nie chcę Cię zanudzać).
                Podsumuję - ta klinika to kombajn, gdzie pracuje wiele osób z tytułami
                naukowymi, ktore interesują się głównie swoją karierą, pacjentki są tam na
                samym końcu. Ja uważam, że tam była dla mnie kompletna strata czasu i nerwów.
                No chyba, że od tamtego czasu coś sie u nich zmieniło.
                Ja stawiam na skuteczne rozwiązania i przede wszystkim - indywidualne podejście
                do pacjentki, każdy jest przecież inny, a nie, że wszystkim diagnozuje się PCO,
                bo tym akurat zajmuje sie klinika, czy raczej jej szef (nikt nie zainteresował
                się, że miałam niski progesteron, co leczyłam później skutecznie u innego
                lekarza). Naprawdę przestrzegam przed tym miejscem.
    • Gość: pszczółka Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 14:08
      Jak zawsze są zdania podzielone,każdy ma prawo wyboru.Ja jakoś nie mam problemu
      umówić się z panią proesor,wiedząc miesiąc wcześniej,że będe miała stymulacje
      monitorowaną zapisałam się w jej notatniku co trzeci dzień-proste!!! A jak jej
      nie ma to jadę na usg do innego lekarza,powołanego przez nią.Ona jest tylko
      człowiekiem i tak jak My ma prawo do "malutkich błędów".
      • Gość: kiciek Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 14:14
        hej!!! Jasne że jest człowiekiem, i widocznie masz szczęscie z tym umawianiem
        się, bo ja mam ciągłego pechasad
        W poniedziałek miałam miec USG, ale p. Docent musiała nagle wyjechać; a poza
        tym głowice zepsuta - nie wiadomo kiedy naprawią, a pojechanie do Rudy sląskiej
        na drugi dzień rano przed 8 jest dla mnie problemem sad życzę powodzenia w
        każdym razie!! ja jeszcze ją odwiedzę we wrześniu i zobaczę co wymysli.
        Pozdrawiam!!!!
        • Gość: pszczółka Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 14:34
          Dokładnie tak jak mówisz głowica zepsuta,chyba w tym samym czasie się leczymy.
          A czy dzwoniłaś wogóle do doktora Cnoty żeby się umówić? Jest naprawdę spoko,
          gdybyś powiedziała,że nie dasz rady dojechać na tak wczesną godzine a bardzo
          tobie zależy to napewno dało by się coś zrobić.
          • Gość: kiciek Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 14:50
            Nie dzwoniłamsad generalnie przechodzę okresowe załamanie i "zmęczenie" ciągłymi
            staraniami, a ten poniedziałek mnie tylko "dobił" i stwierdziłam że zgłoszę sie
            po prostu po urlopie. A monitorowany cykl miałam poprzedni, tylko nie wszystkie
            pecherzyki popękały i miałam zrobić tylko kontrole jajników.Zresztą doc. sama
            stwierdziła że "mam bardzo nietypowy organizm" i że "jak sie teraz nie uda to
            nic tylko sie załamać" wprawdzie to było niby żartobliwie ale i tak sie
            podłamałam. W każdym razie życzę sukcesów!!!!! Pozdrawiam!!!!!
            • Gość: pszczółka Re: do kicieka,może być? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 15:06
              Nie dziękuje!!! Na pewno na samym początku pani doc.mówiła,że postara się
              zrobić wszystko co w jej mocy,prawda? Jeżeli będzie już bezsilna to to też
              powie,prawda?A więc jest o.k. Głowa do góry a napewno będzie dobrze.Uwież w to
              co teraz powiem to 100% musisz położyć się na ziemi,wyrwać sobie z głowy
              najdłuższy wlos a jeżeli masz krótkie to bardzo cienką nitke.Obrączke nałóż na
              ten włos niech wisi jak wahadełko nad pępkiem,nieruchomo:zacznie sie ruszać
              wzdłóż to chłopiec a jak kółko to dziewczynka.Za każdym razem jak coś wyjdzie
              odłóż ręke i ponownie.HUMOR Ci się poprawi.POZDRAWIAM
              • Gość: kiciek Re: do kicieka,może być? IP: *.citec.com.pl / *.citec.com.pl 28.07.04, 15:12
                Hej!!!!! Dzięki!!!!!! jak będę miała chwilkę w domu to wypróbuję na
                pewno!!!!!!!! A swoją drogą pogadanie sobie na forum z kims kto ma podobne
                problemy też pomagasmilebo wokoł mnie sam e dzieciate koleżanki, tudzież zaciążone
                przyjaciółki.smileteż pozdrawiam i trzymam kciuki za te Twoje pęcherzykiwink
                • Gość: pszczółka Re: do kicieka,może być? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 15:22
                  Kiedyś jak technika lecznicza nie była tak do przodu,a stare umy siedząc sobie
                  przed domem na ławeczce zastanawiały się dlaczego a ta a dlaczego tamta nie ma
                  dzieci?Kiedyś nie można było pójść do takich specjalistów jak dzisiaj i same
                  sobie wróżyły czy są płodne czy nie.Robię to wszystkim znajomym,rodzinie i
                  samej sobie i jak narazie zawsze się sprawdza.Wywróżyłam siostrze synka no i
                  proszę jest Misiałek a przyjaciółce córkę a lekarz powiedział,że to chłopczyk
                  no i proszę jest piękna Martunia!!!
    • Gość: shireczka Re: gdzie się leczyć na Śląsku?? IP: 80.51.255.* 29.07.04, 09:53
      Witajcie czy znacie moze dr Urbana lub dr Jolante Szustak z bytomia. Co do prof
      Violetty skrzypulec to była moją promotorką na studiach i nie mam o niej
      najlepszego zdania jako o człowieku więc do niej nie pujde myslę zeby zacząc
      leczenie w bytomiu macie może jakieś namiary na specjaliste od cholernego PCO
      pozdrawiam aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka