Dodaj do ulubionych

Lutinus a plamienie

17.10.13, 18:42
Witam.
Dziewczyny mam wielkiego stracha...
Jestem w 8tyg ciąży. To moja 7 ciąża,dzieci z poprzednich sześciu...brak...
Tym razem oprócz Fraxiparyny mam Lutinus 3*dziennie. I dzisiaj miałam plamienie...nie brązowe,nie czerwone,tylko blado-różowe. Boję się mężowi powiedzieć i zadzwonić do lekarza. Czytałam w ulotce,ze mogą być krawienia i plamienia...
Dziewczyny,bierze któraś z Was ten lek? Też miałyście plamienia?
Mam dalej wszystkie objawy,zmęczenie,mdłości,bolące piersi,senność. W 6tyg było wszystko książkowo,jak nigdy... Serce już pięknie,fasolka odpowiadająca wielkością tygodniowi... Pierwsza radość i wielka nadzieja!!!
Boję się...

Proszę niech,któraś napisze...

Pozdrawiam.
Monika.
Obserwuj wątek
    • koralik35 Re: Lutinus a plamienie 18.10.13, 10:27
      myślę, że uspokoić to Cię może jedynie lekarz, ale mam głupie pytanko: czy z tymi tabletkami jest aplikator taki plastikowy? Bo ja właśnie ostatnio bałam się, że to plamienie, a najzwyczajniej w świecie uszkodziłam się w środku tym paskudnym aplikatorem. Aplikator zmieniłam na podawanie ręczne wink i plamienie też się zakończyło.
      • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 18.10.13, 11:14
        Tak, jest aplikator. I faktycznie jest beznadziejnego kształtu! Tak czułam,że "zaczepiłam" o naskórek, bo nie chciał "wejść" i popchnęłam mocniej...i po paru godzinach jak tabletka wypłynęła, to kolor mnie zdziwił. Kolor brązowy i czerwony wiem co zwiastuje, a ten widziałam pierwszy raz. Miałam dzwonić do lekarza jeśli miałabym powtórkę, ale dzisiaj jest ok i się uspokoiłam.
        Dziękuję Ci Koraliku za odpowiedź, odetchnęłam z ulgą!
        • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 18.10.13, 20:34
          hej ja miałam wczoraj podobną sytuację jest po transferze i dopiero czekam na swoją szansę i wczoraj po zaaplikowaniu przed snem patrzę a tam różowa plamka i smutek sad nie mogłam zasnąć ale jakoś się udało przez całą noc było już ok i dziś cały dzień też ok i myślę że to przez ten aplikator trzeba z nim naprawdę ostrożnie postępować ale stracha mi napędził bo odebrał nadzieje ale dziś wróciła ponownie smile.
          • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 19.10.13, 11:30
            Stokrotka, mocno trzymam kciuki! Mogę się tylko domyślać jaki stres przechodzisz...

            Ja nie mam problemu z zajściem w ciążę, ale wielki problem z donoszeniem...Więc dla mnie dwie kreski na teście, to raczej wielki strach niż "radość"...Po każdym poronieniu, mówiłam dość, już nigdy więcej, ale mijał rok i dostawałam nowych sił...i nowa próba...
            Wyczytałam, że na Rodos jest klasztor Tsambika i 8 września są tam pielgrzymki osób bezdzietnych. Pomyślałam, że może warto spróbować... I wróciliśmy z Rodos we trójkęsmile Pierwszy raz wszystko wygląda książkowo i narobiłam sobie nadziei, może po siedmiu latach, za siódmym razem, w ósmą rocznicę ślubu??? Ach, strach się bać, strach się cieszyć...

            Stokrotko, jak Ci cię uda, to do kiedy masz brać Lutinus? Ja do końca 12 tygodnia.
            • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 19.10.13, 15:28
              Jak na razie to mi go wystarczy do dnia testowania a później to wszystko zależny od wyniku testu.
              Chciałabym też mieć prezent na 8 rocznicę smile
              • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 19.10.13, 15:40
                A kiedy masz wykonać test???
                • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 19.10.13, 16:44
                  w najbliższym tygodniu jak będę już miała wyniki dam znać
                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 19.10.13, 17:36
                    To trzymam mocno kciuki!!!
                    Pozdrawiam i czekam na dobrą nowinęsmile
                    • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 24.10.13, 18:47
                      wieści są takie ze bera w 14 dpt to 148,40 lekarz mi wylał kubeł zimnej wody na głowę za mój entuzjazm heh wiem że wynik nie świadczy o 100% powodzeniu jak się utrzyma wszystko przez najbliższe 2 tygodnie to dopiero mam wizytę sad
                      • koralik35 Re: Lutinus a plamienie 24.10.13, 21:53
                        Stokrotko, a ten Twój lekarz to jakiś sadysta czy mega pesymista? Rozumiem, ze z euforia moze ostrożnie, ale przecież w ciążę zaszlas! Moja lekarka, a jest raczej ostrożna, na niewiele wieksza betę powiedziała: super bedzie ok. Poszłam potem jeszcze dwukrotnie na betę, rośnie wzorcowo, wiec się po cichu cieszę. I Ty też się ciesz-pierwsze koty za plotysmile
                        • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 24.10.13, 22:10
                          bardzo wczoraj źle odebrałam ta rozmowę mam nadzieje że był zmęczony po całym dniu pracy
                          ale dziś mam inny problem plamienie pisałam na innym wątku sad
                          • koralik35 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 08:41
                            No widziałam o tym plamieniu - słuchaj, dwie sprawy: nie zadziobnęłaś się znowu tym aplikatorem? W opisach ciąż piszą, że mogą się spokojnie pojawiać plamienia - zwłaszcza na początku i to niczego złego oznaczać nie musi. Ale byłoby super, gdybyś nawet jutro na betę poszła. W szpitalach są labolatoria pracujące 24 godziny i ja tam właśnie w weekendy chodzę. Płace, pobierają krew i za godzinę jest wynik. Uwierz mi - ja w 9 dpt miałam 157 (ale to był 5 dniowy blastuś, więc można liczyć 5+9=14) czyli tak jakbym poszła w 14 dniu. I ten wynik był w sobotę, w niedzielę (chciałam sprawdzić czy ładnie przyrasta) było 238, we wtorek rano 421, a wczoraj 855 - Czyli startowałam prawie tak samo i zobacz - także naprawdę nie wiem o co Twojemu doktorkowi chodzi? No i fajnie by było gdyby doktorek jednak się spotkał może z Tobą wcześniej?
                            • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 11:15
                              Stokrotko spokojnie!
                              Nie wiem jakie są normy po transferze, który dzień jaka beta...
                              Ja wiem, że beta szybko rośnie. W 27dc betę miałam 178,a w 29dc już 622. Szłam po wynik jak na ścięcie głowy. Modliłam się o wynik w okolicach 280,a tu proszę...622. Dlatego spokojnie, zrób jeszcze raz betę i może się uśmiechniesz... Nie u każdej beta w danym dniu jest identyczna, dlatego zawsze są "widełki", od do.
                              Co do plamienia...jaki kolor?
                              Może koralik dobrze mówi, znowu się "zadziobnęłaś"?
                              Zbadaj progesteron.
                              Bierzesz dalej Lutinus?
                              Za takiego lekarza podziękowałabym...Jak można tak "dodać" otuchy???

                              Trzymam kciuki i gorąco ściskam!
                              • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 15:15
                                hej dziś nie dam rady już na bete sad ale spróbuje jutro mam nadzieje że mi się uda.
                                Od dziś biorę duphaston 3x1 koniec z lutinusem ciężko było też ocenić ile jest tego plamienia i jakie miło zabarwienie ponieważ lutinus strasznie wypływa i nie miałam miarodajnego obrazu dziś cały dzień się obserwuje i jest wydzieliny wydaje mi się że mniej i w kolorze brązowym.
                                Jak już się oczyszczę z lutinusa to będę miała wiarygodny obraz no i wtedy zobaczymy i koniecznie beta jutro mam nadzieje że się uda.
                                Dziękuję za wsparcie naprawdę dodajecie mi otuchy i staram się trzymać dzielnie i nie tracić nadziei.
                                • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 15:41
                                  Kochana, kto Ci doradził zmianę Lutinusa na Duphaston? Lekarz? Jeżeli nie, to nie rób tego. o moja 7 ciąża i dopiero z Lutinusem dotrwałam tak daleko. Wcześniej miałam Duphaston i Luteinę i... dupa blada...
                                  Mój lekarz (prof. Wołczyński z Artemidy w Białymstoku) twierdzi, że to najlepszy progesteron, najbardziej oczyszczony. Ja mu wierzę, bo widzę efekt...
                                  Zrobisz jak zechcesz, ale o zmianie leku powinien decydować lekarz...
                                  Możesz zrezygnować z aplikatora i wepchnąć palcem tabletkę. Tabletka jak wypływa, to ma kolor biały, wiec nie wydaje mi się, że to zaburza obraz koloru plamienia.
                                  I pamiętaj, na początku ciąży jak i później, plamienia się zdarzają. Jeżeli nie czujesz bólu, skurczów jak przed okresem, to się uspokój dla własnego dobra. Mówię Ci to ja, dziewczyna po 6 poronieniach. Spokojnie, nie nakręcaj się i zastanów się jeszcze czy na pewno chcesz zmienić progesteron...

                                  Pozdr.
                                  • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 16:40
                                    monika.j.76 sama nie zdecydowałabym o takim kroku ze zmianą lutinusa to decyzja lekarza ja się do niej zastosowałam sad

                                    koralik35 tak sobie teraz myślę że lekarz miał chyba rację o niskiej becie też miałam podanego 5 dniowego blastka i do tego doliczyć 14 dni od transfertu to 19 dni i beta 148,40 ty chyba za mało sad
                                    • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 16:55
                                      A, to ok, uffff. Czyli lekarz ma jakiś plan, a Ty mu zaufaj.
                                      Proszę Cię ,stań na głowie i zrób jutro betę. Rozwieje to Twoje niepokoje. Szkoda się tak katować myślami...
                                      • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 17:11
                                        taki mam plan i go zrealizuje do jutra
                                        • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 25.10.13, 17:21
                                          To czekam na wieści.
                                          Trzymaj się i nie zamartwiaj.
                                          • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 26.10.13, 18:15
                                            właśnie odebrałam wyniki beta 865,5 mUI/ml dziś jest 17 dpt + 5 dniowy blastuś
                                            zrobiłam też progesteron 1,27 ng/ml i wynik nie mieści się w normach na 1 trymestr
                                            co o tym myśleć ??
                                            • eva-braun Re: Lutinus a plamienie 27.10.13, 00:17
                                              że jedak Duphaston nie daje rady i w te pędy wrócić do Lutinusa...?
                                              Beta piękna! smile
                                              • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 27.10.13, 01:41
                                                Zgadzam się,koniecznie Lutinus. Beta wymarzona. Mam nadzieję,że uśmiech zagościł na Twej twarzy...
                                                • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 28.10.13, 10:56
                                                  Stkrotko,jak plamienia? Dzwoniłaś do lekarza, o niskiej wartości progesteronu? Co z Lutinusem?
                                                  • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 28.10.13, 19:42
                                                    Plamienie jest może dziś troszeczkę mniej niż wczoraj dzwoniłam do lekarza mam nie panikować i spokojnie czekać beta z dziś 2002,10 i mam wycofać od dziś clexane.
                                                    I cierpliwie czekać na wizytę. Z tą cierpliwością najgorzej no i do następnej bety.
                                                  • koralik35 Re: Lutinus a plamienie 28.10.13, 21:12
                                                    Stokrotko, czy taki wzorowy przyrost bety Cię lekko nie uspakaja? Kiedy masz te wizytę u lekarza? Wydaje mi się ze mamy ten sam "terminarz" - transfer miałaś 9.10? Ja 10.10. I ja mam wizytę 6.11. Trzymaj się i nie poddawaj! A czemu jeszcze raz chcesz robić betę? Ze względu na plamienie?
                                                  • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 28.10.13, 21:34
                                                    transfer miałam 9.10 a planową wizytę 6.11 betę robię bo tak strasznie się boje tych plamień a beta mnie uspokaja ale jeszcze jedno mi nie daje spokoju czy brałyście może encorton jak tak to do kiedy??
                                                  • koralik35 Re: Lutinus a plamienie 28.10.13, 21:43
                                                    Stokrotko, to idziemy dokładnie tak samo. Uspakajanie przez bete-doskonale rozumiem. Ja przez 8 dni byłam 5 razy (w sobotę ostatnio) i na razie wrzucam na luz. Nie biorę i nie brałam encortonu. Właściwie tylko progesteron 100 - 2 razy dziennie. Wytrzymamy do tego 6.11 smile a koleżanka koleżanki ma plamienia od początku ciąży do teraz (4 miesiac) a z ciąża wszystko ok (w ramach pocieszenia).
                                                  • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 28.10.13, 21:49
                                                    Wielkie dzięki dodało mi to otuchy jutro dzwonie do lekarza co z tym encortonem.
                                                    Na betę planuje iść we czwartek bo weekend świąteczny.
                                                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 28.10.13, 22:33
                                                    Dziewczyny, gratuluję. Ten sam czas, doskonale się rozumiecie...
                                                    Stokrotko, beta pięknie rośnie i myślę, że powinnaś być uspokojona. Trzy piękne betysmile Gdyby coś było nie tak, to dzisiejsza byłaby dużo mniejsza.
                                                    A pytałaś o Lutinus? Masz brać?
                                                    Ja nie miałam encortonu, pytałam się o ten lek na początku ciąży, ale lekarz powiedział; "absolutnie nie".

                                                    ps.
                                                    Dzisiaj miałam wizytę. Książkowo,9tydz 1dz. Zgadza się co do dnia. Widziałam łapki i skakał! Boże co za widok! Dostałam swoją pierwszą kartę ciąży! Życzę Wam tego widoku i radości.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • kiciu79 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 07:32
                                                    Stokrotka, Koralik, dopiero teraz zauwazylam Wasze wpisy. Ja tez mialam transfer 10.10 (5-dniowy). Plamie juz 8 dni, choc dzisiaj jakby troche mniej. 4 dni temu usg wykazalo prawidlowa ciaze. Czekam na wyniki bety, bede wiedziec wiecej w srode. Z tego co czytalam, plamienia na poczatku zdarzaja sie u co piatej ciezarnej. Jesli sa lekkie (lzejsze niz normalny okres) i nie towarzysza im bole, to nic zlego nie powinno sie dziac. Ja zamiast lutinusa biore utrogestan 3x1 i oczywiscie martwie sie bardzo sad
                                                  • kiciu79 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 07:40
                                                    Monika, gratulacje! Trzymam kciuki. Fajnie, ze mozesz juz zobaczyc lapki smile
                                                  • koralik35 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 08:52
                                                    No to witaj Kiciu smile jeśli na USG widziałaś prawidłową ciążę, to wszystko OK. Pierwszy raz betę robisz? Bo w sumie przyrost ważniejszy niż poziom. Dziewczyny Wszystkie - może więc za jakiś czas - np po tym naszym 6 listopada wink przeniesiemy się w wątek ciążowy? Buziaki. Aaaaaa, macie jakieś objawy??? Ja nie mam żadnych: piersi bez zmian, mdłości brak, senności brak, może ciut więcej siusiam, ale też ciut więcej piję więc to jakby logiczne wink W zeszłym tygodniu bolały mnie jajniki, głównie prawy (sprawdzałam - może tak być), ale jakoś minęło i teraz jest totalnie bezobjawowo. A ja bym wolała rzygać wink
                                                  • kiciu79 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 11:06
                                                    Dzieki za otuche, mam nadzieje, ze bedzie dobrze, i ze przeniose sie z Wami na watek ciazowy.Bete zrobilam w sob. i pon., jutro bede znac wyniki. Ja tez nie mam zadnych objawow, piersi mnie specjalnie nie bola, mdlosci w ogole, zmeczona tez nie jestem. Czasem czuje takie dziwne napiecie w dolnej czesci brzucha i to wszystko. I tez bym wolala juz sobie serdecznie rzygac co rano! wink
                                                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 11:34
                                                    Dziewczyny, uważajcie czego pragniecie, bo się spełni! Rzyganie jest najgorszym objawem!!!
                                                    Mam mnóstwo koleżanek, które nie wymiotowały, a mają dzieci zdrowe i piękne. Jedna, którą wymiotowała przez pięć miesięcy, leżała przez to w szpitalu, a dziecko niestety zdrowe się nie urodziło.
                                                    Dlatego spokojnie, u każdej jest inaczej i to jest najważniejsze. Odpoczynek i spokój teraz jest najważniejszy!
                                                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 11:27
                                                    No to pięknie, już trzy jesteście z tego samego terminu, super!

                                                    Co do wątku ciążowego...Ja bardzo chętnie, w kupie raźniej, ale ja nie przeszłam tego co Wy...
                                                    Podziwiam Waszą odwagę! Ja tak się boję zastrzyków, że odrzuciłam myśl o in vitro i zdałam się na los. Odpuściłam sobie i może (w moim przypadku) o to chodziło?
                                                    Kibicowałam i trzymałam kciuki za dwie moje koleżanki, jedna dwa podejścia, druga cztery...Nie udało się...Patrząc na ich strach, nadzieję, oczekiwanie, rozczarowanie, cierpienie i żałobę, odsunęłam myśl o in vitro. Rozmawiając, zastanawiałyśmy się co gorsze. Nigdy nie widzieć dwóch kresek na teście, czy zobaczyć, ale za "chwilę' ta radość zostaje tobie odebrana?...We trzy stwierdziłyśmy, że lepiej nigdy nie zobaczyć...
                                                    Podziwiam Was i mam ogromną nadzieję, że za 8 miesięcy będziecie tuliły Wasze wyczekane CUDYsmile

                                                    Co do objawów...Ja zawsze zanim zrobiłam test, wiedziałam, że jestem w ciąży. Taki ból piersi mógł oznaczać tylko jedno i test to potwierdzał. Następny objaw to pragnienie i bieganie do toalety, w nocy nawet trzy razy. Mdłości i zmęczenie, senność ok 6-7tydz. Teraz mam dalej bardzo bolące piersi, mdłości raz są raz nie ma, senność i szybkie męczenie się. Jestem szczęśliwa, że nie wymiotuję!
                                                    Muszę jeszcze tylko wytrzymać te straszne zastrzyki z heparyny do 15 listopada, ale dam radę.
                                                    Mam wizytę 15.XI.,a na niej badanie prenatalne...
                                                    Czyli teraz czekamy 6.XI. i mierzymy w to, że buzie będą uśmiechnięte od ucha do ucha.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • kiciu79 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 18:23
                                                    W sprawie zastrzykow...ja mam fobie udokumentowana latami zmagan. W czasie in vitro potwornie sie zawzielam I malymi kroczkami przeszlam cala procedure, chociaz czasem musialam walczyc ze soba 5 godzin, zeby zrobic w koncu zastrzyk. Jesli boisz sie igiel, polecam Ci krem Emla, ktory naklada sie godzine przed na skore i ktory pozbawia zupelnie czucia w tym miejscu. W moim przypadku to bylo wybawienie, poniewaz w ten znieczulony kawalek moglam sobie potem powoli probowac 'dziobac' (czy, jak mowila moja mama, 'grzebac') igla. Przed pobraniem krwi tez stosuje ten krem, chociaz i tak zazwyczaj konczy sie to przeniesieniem mnie na pogotowie, ale bez tego byloby jeszcze gorzej wink
                                                    W kazdym razie rozumiem Cie swietnie - to ogromne szczescie, ze nie musialas tego doswiadczyc. Ja dlugo nie wyobrazalam sobie, ze w ogole bede w stanie podejsc do in vitro. Nawet zemdlalam w poczekalni po pierwszej wizycie, kiedy dr objasnial mi ile zastrzykow i kiedy. Ale w moim przypadku, ze wzgl. na fatalne wyniki meza, w ogole nie bylo szans poza in vitro.
                                                    A na co jest heparyna?
                                                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 29.10.13, 18:37
                                                    Jesteś pierwszą, która rozumie mój strach przed igłą! Nikt mnie nie traktuje poważnie w tym temacie... albo ucinają mnie w pół słowa, albo się śmieją...

                                                    Heparyna rozrzedza krew, przeciwdziała zakrzepom. W poronieniach nawykowych jest przepisywana zapobiegawczo, żeby był lepszy przepływ krwi w macicy. Jeżeli ktoś ma jakieś choroby krwi,np. toczeń lub zespół antyfosfolipidowy to bierze heparynę całą ciążę, ale nie wiem w jakiej dawce?
                                                    Mam brzuch w krwiakach i guzkach, ale najgorsze jest swędzenie skóry, no po ukąszeniu komara tak nie swędzi!
                                                  • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 30.10.13, 15:47
                                                    dziewczyny jestem załamana beta z dziś 2981,5 wczoraj obudziłam się z bólem brzucha po południu było lepiej dziś od nowa ból i cały czas na nospie - krwawienia jakby było więcej dzwoniłam do gina ból to efekt hiperstymulacji krwawienie jeśli nie jest jak miesiączka to trzeba czekać do wizyty a jak jest to na poziomie miesiączki to odstawić leki.
                                                    Jak ja mam podjąć taką decyzję !! Czy to musi być takie trudne skomplikowane masakra !!
                                                    Mam ograniczyć chodzenie wzięłam w prazy urlop do końca tygodnia bo źle się dziś naprawdę czułam jestem załamana nie kompletnie zdezorientowana sad
                                                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 30.10.13, 16:29

                                                    Beta przyrosła o ok. 60%,czyli dobrze.
                                                    Dlaczego lekarz nie chce Ciebie teraz "zobaczyć", na usg byłoby już widać co się dzieje? U mnie jak cokolwiek się działało, najmniejsze plamienie, to miałam się stawić w gabinecie natychmiast.
                                                    Ciężko coś doradzić...
                                                    Jaki to ból? Jakie plamienie, ile? Masz skurcze, jak często? Porównasz to do okresu?
                                                  • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 30.10.13, 16:58
                                                    nie poddam się tak łatwo mam trochę wolnego jak będzie trzeba to nawet do 6 listopada wezmę urlop nieszczęście jeszcze mam kilka dni i będę się bacznie obserwować
                                                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 30.10.13, 17:11
                                                    Ja pitolę, no wkurza mnie to strasznie. Może masz jakiegoś polipa lub krwiak, a nic nie wiadomo... Jedyne co można doradzić, to leż ile się da. Nie gotuj, nie zmywaj, zostaw to mężowi. Ty możesz tylko do kibelka.
                                                    Nie powiem Ci, że będzie dobrze, powiem, że mam nadzieję, że będzie dobrze. Domyślam się, że jesteś w ogromnej panice, ale postaraj się uspokoić. Nerwy szkodzą fasolce, wiem co mówię.
                                                    Jeżeli zarodek źle się rozwija, to duphaston nie pomoże, tylko przedłuży ciążę...
                                                  • marygirl Re: Lutinus a plamienie 30.10.13, 19:37
                                                    Dziewczyno kto cie leczy?nazwisko ku przestrodze podaj! Ja bym na twoim miejscu juz jechała do szpitala maja obowiazek ci zrobic usg a nawet powinni na pare dni cie przyjac na oddział w celu obserwacji i podania lekow przeciwkrwotocznych.maja taki obowiazek w ciazxm po in vitro,,no i dadza ci l4
                                                  • kiciu79 Re: Lutinus a plamienie 30.10.13, 22:53
                                                    Lec na usg, upewnisz sie, czy wszystko w porzadku. To jakis kat, nie lekarz. Ja tez mialam takiego, co kazal mi czekac 'do przyszlego tygodnia'. Zmienilam go na lekarke, ktora juz w trakcie wyjasniania, w czym rzecz, zaczela wlaczac aparat usg. W szpitalach na pewno calodobowo robia. Po co sie meczyc czekaniem i niepewnoscia. Trzymam kciuki
                                                  • koralik35 Re: Lutinus a plamienie 31.10.13, 09:38
                                                    Dziewczyny mają rację. Facet jest mało empatyczny i chyba mało wrażliwy. Chociaż może to taka zachodnia szkoła - czytałam ostatnio, że tam nad ciążą do 12 tygodnia nikt się nawet nie pochyla... Chociaż przecież z takich wczesnych wspieranych mocno ciąż rodzą się przecież fajne zdrowe dzieci, prawda?
                                                    W każdym razie Stokrotko - ja bym już też poszukała innego lekarza z USG i betkę bym dziś powtórzyła. Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki, również dlatego, że doła przez Twoje przejścia mam. W końcu nasze dzieci w tym samym wieku wink
                                                  • monika.j.76 Re: Lutinus a plamienie 31.10.13, 10:12
                                                    Stokrotko, odezwij się. Jak dzisiaj? Byłaś gdzieś na usg? Mieszkasz w Polsce? Kurcze, daj znać, no martwię się...
                                                  • stokrotka2013 Re: Lutinus a plamienie 31.10.13, 17:19
                                                    hej przepraszam ze dopiero teraz piszę ale potrzebuje czasu sama dla siebie aby nabrać do całej nowej sytuacji dystansu jest mi to potrzebne bo poniosła mnie panika i strach a przecież wszystkie doskonale wiemy że to wpływa niekorzystnie. Dużo odpoczywam i krwawienie zamieniło się dziś w brudzenie na brązowo, brzuch też nie boli. Dbajcie o siebie bardzo proszę i nie martwcie się o mnie ja wieżę że wszystko będzie dobrze. Jak będę miała jakieś wieści odezwę się pozdrawiam cieplutko.
                                                  • koralik35 Stokrotko, Kiciu - co tam? 05.11.13, 09:30
                                                    Dziewczyny - żadnych wieści??? Czekam smile
                                                    Ja wczoraj po USG - wszystko OK, serducho jest smile
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 05.11.13, 12:27
                                                    Koraliku, piękne wieści! Gratuluję! A jak objawy, masz już jakieś? Tak się martwiłaś, że nic Ci nie dolegawink Który to tydzień?

                                                    Stokrotka prosiła o spokój, więc nie zaczepiam...Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze i się za chwilę odezwie.

                                                    Ja wczoraj cały dzień i dzisiejszą noc miałam taką migrenę, że myślałam, że umrę. Uratował mnie jeden Apap 500mg, ale teraz mam wyrzuty sumienia, że wzięłam, bo rano miałam na wkładce pozostałości po Lutinusie blado beżowe...Teraz jest w miarę dobrze. Prawe oko mnie boli, nos i tył głowy, ale mogę oczy mieć otwarte i wracam do żywych. Dzwoniłam do Profesora, powiedział, że nie mam czym się denerwować, skoro brzuch nie boli...
                                                    Dzisiaj ostatni dzień 10tyg,ale czy serce dalej bije, czy bąk rośnie? Matko, jak ja wytrwam do następnego piątku???

                                                    Pozdrawiam gorąco.

                                                  • koralik35 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 05.11.13, 13:07
                                                    A czołem, no jutro zacznę 8 tydzień, więc dziś jest 6 i 6. Strasznie to śmieszne - jesteś w 8 tygodniu, ale np. 7 i 1 - można się zakręcić.
                                                    Objawów jakiś mega nie mam - trochę biust boli, ale jak go naciskam i maltretuję wink ciągle cytryna i inne kwaśne rzeczy, brak ochoty na słodycze (a tak kochałam całe życiewink), zrobiłam się leniwa - zdecydowanie mniej energiczna i czasem mi się delikatnie w głowie zakręci. Ale odkąd moja gin i tu na forum eksperci z novum orzekli, że żadnych objawów być nie musi, a ja serduszko widziałam - to się już uspokoiłam smile Nawet mi ginka luteinę odstawić kazała, bo mówi, że skoro na cyklu naturalnym i tak pięknie się wszystko zawiązało, to powoli odchodzimy od wciskania smile
                                                    Monia, nie stresuj się tak. Jest dobrze bardzo! Przecież nie zaszkodzisz Dzieciorkowi jedną tabsą w dodatku skosultowaną z doktorkiem. Poza tym Ty się już naprawdę nie bój! Wszystko jest i będzie dobrze. Nie podam Ci statystycznie Twoich szans na powodzenie - bo nie wiem jak na Ciebie to działa - na mnie uspokajająco, ale w 11 tygodniu to już naprawdę jest OK. Nawet się nie nakręcaj smile
                                                    A ze Stokrotką nie ma już kontaktu tydzień, wczoraj miała miec wizytę, to się zainteresowałam żywiej troszkę. No i Kicia też milczy?
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 05.11.13, 15:26
                                                    Wiem, wiem, że 11tydz to już "dalej", ale nigdy do tego etapu nie doszłam i dlatego strach jest tak duży. Nic mi nie leci kolorowego, ale głowa zaczyna znowu napier... To już nawet nie ból...
                                                    Koralik, Ty tak piersi nie miętośwink Ciesz się, że masz spokojną ciążę, bo takie też są normą i nie musisz się potem dygać, że jakiś objaw ustał... Jesteś zmęczona i mniej energiczna co jest objawem w ciąży i "wołaniem" o zwolnienie tempasmile Odpoczywaj jak najwięcej się da.

                                                    Dziewczyny, odezwijcie się, choć na chwilę...
                                                  • kiciu79 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 05.11.13, 18:59
                                                    Jestem dziewczyny i bardzo sie ciesze, ze u Was wszystko w porzadku. U mnie przez pare dni bylo zupelnie dobrze, zadnych plamien, wczoraj bylam w pracy po tygodniowej przerwie. Dzisiaj rano zupelnie niespodziewanie koszmar: kiedy stalam w szlafroku w lazience, nagle po nodze pociekla mi struzka zywej krwi. Natychmiast pojechalam do szpitala. Dobra wiadomosc: ciaza rozwija sie prawidlowo, widzialam juz serce (6. tydz. i 2 dni). Troche gorsza: plamienie wrocilo, teraz jest juz raczej ciemnobrazowe, ale rano byla to czerwona krew. Jestem znowu na zwolnieniu i mam sie oszczedzac. Caly czas biore utrogestan i podejrzewam, ze u mnie plamienie zwiazane jest z bardzo niskim poziomem progesteronu (w zeszlym tyg. wynosil tylko 7.4, mimo ze jestem na suplementacji caly czas).
                                                    Co do objawow, to ja chodze codziennie teraz spac kolo 8 wieczorem smile
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 06.11.13, 11:56
                                                    Czyli są dwa sercasmile mam nadzieję, że stokrotka powie, że też jest dobrze i we trzy urodzicie w tym samym terminiewink
                                                    Oszczędzajcie się dziewczyny ile się da, przynajmniej do końca 12 tygodnia, to najważniejszy czas dla bąbla, wszystko się kształtuje, potem rośnie, a my z nimwink
                                                  • koralik35 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 06.11.13, 12:19
                                                    Kiciu - spokoju Ci życzę i mniej mrożących krew w żyłach przejść.
                                                    A z serducha się cieszę bardzo smile Też już mam L4 - raczej ze względu na koniecznosć trzymania diety cukrzycowej i jedzenia co 2,5 godziny, ale na razie jestem w pracy - muszę szefom powiedzieć i aż się boję jak zareagują.
                                                    Czekamy więc na Stokrotkę - martwi mnie że jej nie ma... Chociaż nie - wizytę to ona miała mieć dziś...
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 06.11.13, 12:25
                                                    Kiciu, czy lekarz powiedział skąd ta krew?
                                                  • kiciu79 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 06.11.13, 19:37
                                                    Mam nadzieje, ze Stokrotka sie odezwie wkrotce z dobrymi wiadomosciami.
                                                    Monika, no wlasnie nie powiedziala mi dokladnie, skad ta krew. Wg niej to niewielkie skurcze macicy moga ja wywolywac. Ale skad te skurcze? A jaka u Was zdiagnozowano przyczyne?
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 06.11.13, 20:27
                                                    Jeżeli nie wiadomo, a mowa o skurczach, to koniecznie leż. Nie rób nic, czego nie musisz robić.

                                                    Przyczyny u nas nie zdiagnozowano. Ja nie miałam najmniejszego problemu z zajściem w ciążę, za pierwszym góra drugim podejściem byłam w ciąży. Problem z donoszeniem. W pierwszej ciąży miałam puste jajo, w drugiej i trzeciej w 6 i 7 tyg był koniec. W czwartej w 10tyg i zabieg w 26 grudnia. W piątej byłam na Puregonie, ale skończyło się w 7 tyg. W szóstej jak zobaczyłam serce, to oszalałam ze szczęścia, ale ciałko żółte było większe od zarodka, a to oznacza wady zarodka i dwa tyg później znowu koniec. Pomógł mi psycholog. Powiedział, że nie byłam gotowa na dziecko. Bałam się, że nie podołam trudom bycia mamą, nie pogodzę tego z pracą,itp. Dużo pracy mnie kosztowało, aby zmienić tryb pracy, znaleźć czas na hobby i odpoczynek, ale najtrudniej było odpuścić sobie i zdać się na los. Udało się. Zaczęłam fotografować przyrodę, ptaki, zwierzęta. Zaczęłam żyć porami roku, wyciągając z każdej to co najpiękniejsze. Zaczęłam jeździć nad Biebrzę i bagna biebrzańskie, tam poczułam się wolna i szczęśliwa, oderwałam się od ziemi i dziękowałam za to co mam. Pierwszy raz w życiu ( wracałam po 4 godzinach ze spaceru po lesie z 2kg kurek) w sierpniu poczułam radość z życia i pomyślałam, że teraz mogłabym mieć takiego bąka i że się nie boję...już czas. We wrześniu polecieliśmy na Rodos i tam się wymodliłam (a nie jestem zbyt wierząca) o bąka. Poprosiłam, że jeżeli mam jeszcze kiedykolwiek być w ciąży, to proszę o zdrowe dziecko, jeżeli mam poronić lub ma być bardzo chore lub kalekie, to żebym już nigdy w ciążę nie zaszła. Kiedy wyszłam z klasztoru, na krzaku przede mną usiadł wielki piękny motyl i wiedziałam, że sami nie wrócimysmile Widziałam motyle każdego dnia, do połowy października i brałam to jako dobry znak. I pomyśleć, że 'prawosławna" Matka Boska z Tsambiki mnie wysłuchała i pomogła...Mnie, niewierzącą...
                                                    Wróciliśmy z Rodos we trójkę i tak dotrwałam do 11tyg, a to jest cud. Obiecałam, że jeżeli zajdę w ciążę i urodzę, to wrócimy do tego klasztoru podziękować z bąkiem na ramieniu.
                                                    Może to brzmi, jakbym była nawiedzona, ale uwierz, nie jestemwink żebym nie bała tak się igieł, to dawno byłabym po in vitro.

                                                    A u Was coś zdiagnozowano? To pierwsze in vitro?


                                                  • koralik35 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 07.11.13, 09:16
                                                    Wow Monia, ale się wzruszyłam - co prawda ja się teraz jakoś strasznie łatwo wzruszam, ale historia mega czad. Modlitwa niewierzących ma podobno wielką moc ... bo jak oni się już modlą to szczerze i żarliwie. Anyway - faktycznie za jakieś 2 lata wracacie na Rodossmile
                                                  • kiciu79 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 07.11.13, 11:23
                                                    Monia, piekna historia smile Ja tez jestem niewierzaca, ale w wakacje zostawialam ofiary w tej intencji w swiatyniach w Azji. Chyba jest tak, ze odpowiednie nastawienie pomaga. Bardzo wiele przeszlas, ale w koncu zmagania zwienczyl sukces! Powrot na Rodos z malenstwem obowiazkowy wink
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 07.11.13, 11:39
                                                    Tak Koraliku, innej opcji nie ma, ale raczej za 3 latawink Zawsze szkoda mi tych rocznych dzieci w samolocie...
                                                    Wiesz, powiem Ci, że też jak o tym myślę, to aż ciężko uwierzyć w to wszystko. Ale widocznie na wszystko jest czas i trzeba cierpliwie czekać, a zostanie nam to wynagrodzone. Kiedy usłyszałam od psychologa, że jestem niepłodna, to pomyślałam, że zwariował i minął się z zawodem i za co ka tyle kasy płacę. Mówię do niego, "jak to, przecież zachodzę w ciążę, jaka niepłodna", a on spokojnie odpowiedział; "a ile masz dzieci?". Niepłodność to nie to samo co bezpłodność, i jeżeli nie ma zdiagnozowanej przyczyny medycznej, to trzeba "zbadać" psychikę. I to był u mnie strzał w dziesiątkę. Dlatego warto było odłożyć plany związane z dzieckiem i zająć się sobą...

                                                    Koraliku, a Wy macie zdiagnozowaną przyczynę? Które to podejście?
                                                  • koralik35 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 07.11.13, 14:07
                                                    Ja mam PCO, ale jakoś ostatnio pięknie owulacyjne raczej cykle. Mąż słabe plemniory. I tak się staraliśmy i mijaliśmy przez 5 lat. Inseminacje nie miały sensu ze względu na plemniki - chyba nie było A, albo mało było. W maju/czerwcu pierwsze podejście - dwa zarodeczki - ciąża biohemiczna, dramat. Psychoterapia i skupiłam się na tym, że nie wpadać w panikę na myśl, że będę bezdzietna. Oswajałam się z taką możliwością, żeby przestać się spinać i żyć z podejściem: zajdę lub zginę. No i w październiku - wcale nie czułam się jeszcze gotowa, ale lekarka przymusiła, że już pora - wróciłam po jednego zamrożonego zarodeczka. Lekarka mnie od początku nastawiała, że nic nie wyjdzie, więc podeszłam na totalnym luzie i olewatorstwie i wyszłosmile I super, bo my już młodymi rodzicami nie będziemy wink raczej mooocno dojrzałymi - ja będę miała 36 a mąż 53. Na marginesie jego dorosły syn jak się dowiedział, to skomentował: gratuluję, ale że też ci się jeszcze chce bawić w pieluchy. wink
                                                    taka to historia. A ponieważ my tak tu o kontekstach wiarowych rozmawiamy to ja przy podejściu w maju prosiłam - Boże jeśli wiesz, że pierwsze podejście ma nie wyjść, pozwól, żeby powstał chociaż jeszcze jeden więcej zarodek, ponad te dwa które dostanę. A jeśli wiesz, że wyjdzie pierwsza próba to mogą być te dwa zarodki i nic więcej. Dwa dostałam. A jeden dotrzymał do blastocysty i został zamrożony. Pomyślałam wtedy - oj, żeby to nie był znak, że skoro jest ten dodatkowy zarodek.... No i pierwsze podejście się nie udało, a drugie z tym mrożaczkiem tak. Mam nadzieję, że to znaczy, że Pan Bóg jednak zgodził się na tego deala ze mną i dotrzymał słowa. A ja teraz swoje dziecko nazywam groszkiem i marchewką - bo to mi się jakoś z mrożonkami kojarzy smile
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 07.11.13, 14:38
                                                    Hahaha, dobre. Groszek i marchewka od razu kojarzą mi się Forestem Gumpem. On tak mówił do Jenny, jesteśmy jak marchewka i groszeksmile Kocham ten film.

                                                    Zobacz jak to jest, dopóki nie zrozumiesz i nie zaakceptujesz pewnych spraw, wszystko wydaje ci się, że idzie pod górkę. Nie traktujesz tego jako lekcji, tylko , że cały świat i wszyscy są przeciwko Tobie...Ile razy słyszałam, że ktoś zaakceptował, pogodził się z tym, odpuścił sobie...i bach, jest ciąża...
                                                    Ile czasu mi zajęło, żeby przestać myśleć o zegarze biologicznym...A tak na dobrą sprawę, zawsze chciałam być dojrzałą mamą, która już coś osiągnęła, zobaczyła, wie kim chce być, umie walczyć o swoje... Ale presja otoczenia zrobiła swoje... Wreszcie zrozumiałam, że chęć posiadania dziecka, jest sprawą indywidualną i nie u każdej kobiety instynkt macierzyński odzywa się w wieku 20-paru lat. Wiem, że gdybym miała wcześniej dziecko, nikt nie byłby szczęśliwy. Te wszystkie doświadczenia nauczyły nas życia i pokory. I wiem, ze wszystko w moim życiu co się wydarzyło, było po coś. Teraz wiem po co i to pielęgnuję...

                                                    Też nie będziemy młodymi rodzicami. Ja będę miała 38,a mąż 34. Na szczęście mi dają o wiele mniej, a jemu o wiele więcejsmileI tak on będzie chodził na wywiadówki, ja jestem za bardzo nerwowa, hihihi.
                                                  • stokrotka2013 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 10.11.13, 17:56
                                                    Hej dziewczyny ja nie mam dobrych wieści ciąża pozamaciczna sad dziś wróciłam dopiero do domu.
                                                  • koralik35 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 10.11.13, 18:07
                                                    O k...wa mać. Poszłaś 6 listopada na USG i tam wyszło? I to kurcze po invitro... gdzie na logikę zarodeczek nie powinien się nigdzie indziej pchać. Bardzo Ci współczuję. Jak masz siłę - napisz jak sie czujesz. Buziaki
                                                  • zoselin1987 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 10.11.13, 19:15
                                                    Jeju stokrotko,
                                                    mocno, naprawdę mocno Cię przytulam!
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 10.11.13, 21:10
                                                    Tak bardzo mi przykro...Współczuję z całego serca...Płaczę z Tobą...Na chwilę obecną nie jestem w stanie nic mądrego napisaćsad Wiem, że żadne mądre słowa teraz nie ukoją Twojego bólu...
                                                    Trzymaj się i płacz za każdym razem, gdy tylko poczujesz chęć wypłakania się...
                                                  • stokrotka2013 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 16.11.13, 13:11
                                                    Hej kochane dziękuję za słowa otuchy jest mi ciężko ale na to nic nie poradzę sad fizycznie czuje się dobrze gorzej psychicznie jeszcze tydzień w domu ale już bym chciała wrócić do pracy rzucić się w wir zajęć żeby nie myśleć. Trzeba mieć naprawdę pecha sadi ja go mam! i nie mogę przełamać złej passy uncertain
                                                    Życzę wam spokojnych 9 miesięcy dbajcie o siebie i wasze maluszki. Pozdrawiam uncertain.
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 16.11.13, 14:00
                                                    Kochana Stokrotko...
                                                    Czy można Cię zapytać co z jajowodami? Co lekarz powiedział? Jak po zbiegu, coś boli? Co dalej, jaki plan?
                                                    Myślałaś o psychologu? Wiem, że teraz jest w Tobie, bunt, żal, złość, wściekłość... ale dobry psycholog pomoże Ci to wszystko zrozumieć, poukładać i pogodzić się z tym. Nie odpychaj myśli, bo one zawsze będą wracały. Pomyśl o tym.
                                                  • stokrotka2013 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 17.11.13, 16:22
                                                    Niestety lewy jajowód usunięty był już za bardzo rozdęty i nie dało się już go uratować. Miałam Laparoskopię w znieczuleniu ogólnym, po zabiegu oczywiście bolało ale do zniesienia.
                                                    Mamy jeszcze mrożaka i lekarz zalecił odczekać 3 miesiące i próbować dalej. Jak mówią czas leczy rany i może te 3 miesiące mi wystarczą nie wiem zobaczymy.
                                                  • monika.j.76 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 17.11.13, 19:17
                                                    Pocieszające w tej sytuacji jest to, że masz jeszcze prawy jajowód i tego staraj się trzymać i nie odbierać nadziei.
                                                    To prawda, czas leczy rany. Nie zapominamy, ale nadchodzi dzień kiedy jesteśmy w stanie lżej oddychać. Jak dla mnie 3 miesiące to bardzo krótki czas na regenerację psychiczną. Słuchaj serca i kieruj się intuicją, nie spiesz się, żebyś potem nie żałowała, że nie poczekałaś parę miesięcy dłużej. Daj sobie czas, to ważne.
                                                    Trzymam kciuki. Wierzę, że Twój "pech" wreszcie Ciebie opuści i uśmiechnie się słońce, a na twarzy pojawi się uśmiech. Buźka i przytulam mocno.
                                                  • stokrotka2013 Re: Stokrotko, Kiciu - co tam? 17.11.13, 20:27
                                                    Bardzo bardzo bardzo dziękuję pozdrawiam cieplutko.
    • drapeusz Re: Lutinus a plamienie 05.12.13, 18:50
      Hej, tak sobie podczytuję te historie i spróbuję odświeżyć wątek. Może któraś z Was jeszcze się odezwie. Jestem 10 dpt, wczoraj zaczęły się brązowe plamienia (dziś ustąpiły i wróciły po południu) a z nimi ból podbrzusza.
      Boję się, że to już koniec, a nie mam mrożaczków sadsad
      • boskajola Re: Lutinus a plamienie 05.12.13, 19:07
        a robilas bete?
        • drapeusz Re: Lutinus a plamienie 05.12.13, 20:00
          Jutro rano idę, ale chyba już psychicznie pasuję. Cały czas mnie boli prawa strona podbrzusza. Może @ się szykuje. Choć przed stymulacją nigdy nie miałam bólów przed.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka