Dodaj do ulubionych

PCO a owulacja

IP: *.ae.poznan.pl 27.08.04, 14:01
Mam stwierdzone PCO, biore luteine, okres mam dokładnie co 28 dni, czy jest
mozliwe zebym miala owulacje i normalnie zaszła w ciązę?
Obserwuj wątek
    • Gość: jolka Re: PCO a owulacja IP: *.pie.edu.pl 01.09.04, 12:13
      podtrzymuje pytanie
    • Gość: bunia Re: PCO a owulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 12:38
      Witam, też mam PCO i żeby sprawdzić moją owulację mierzyłam temperature a jak
      to nie dało rezultatu to miałam robiane USG i tam wyszło szydło z worka. musisz
      trochę poczytać o PCO na tym forum znajdziesz wiele informacji
      • Gość: jona Re: PCO a owulacja IP: *.ae.poznan.pl 01.09.04, 13:41
        Ale miałaś tą owulacje czy nie. Słyszałam, że co któryś cykl może wystąpić
        owulacja..
    • Gość: bunia Re: PCO a owulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 18:12
      miałam USG przez 3 cykle i nic jajeczka się pojawiały ale nie pękały, a nawet
      się wchłaniały- było to po stymulacji zastrzykami!!
      • Gość: Anka Re: PCO a owulacja IP: *.gala.net.pl 01.09.04, 20:11
        Mam PCO stwierdzone na podstawie wyników i obrazu Usg,a mam samoistne
        owulacje,normalnie pękające pęcherzyki,żadnej niedomogi lutealnej i innych
        sensacji.Zyczę Ci tego samego!Pozdrawiam!
        • oliwe Re: PCO a owulacja 01.09.04, 21:03
          Nie bardzo rozumiem. Pierwszy raz słyszę, żeby przy PCO mogły występować
          naturalne, comiesięczne owulacje. Ale może za mało wiem? Z czym zatem wiąże
          się twój przypadek PCO?
    • Gość: sassi. Re: PCO a owulacja IP: 80.51.74.* 01.09.04, 21:48
      u jednych kobiet przy PCO sa naturalne owulacje, u innych nie. z moich
      dotychczasowych obserwacji wynika, ze niestety przewazaja kobiety, ktore nie
      jajeczkuje bez wspomagaczy, a nawet ze stymulacja nie za dobrze funkcjonuja.
      Jestem zywym przykladem (tez mam PCO) i naturalna owulacje na przestrzeni 1,5
      roku mialam raz, potem bylam stymulowana samym Clo i nie mialam w ogole
      owulacji, a potem zmienilam lekarz i wreszcie jakos funkcjonuje, ale to tylko
      dzieki tonie lekow (Clo, Metformina, Spironol, Salfazin, Encorton, Menogon i
      jeszcze troszke). Najlepiej sprawdz na USG.
      • Gość: Anka Re: PCO a owulacja IP: *.gala.net.pl 01.09.04, 22:08
        Oliwe!Obraz kliniczny nie kłamie-mam PCO.Oczywiście nie zawsze było tak
        wspaniale-kiedy chciałam zajść w ciążę okazało się,że prawdopodobnie nie mam
        owulacji-lekarz nie robił badań pod kątem Pco bo jestem szczupła,kobieca,mam
        piękną cerę itp,a przy Pco niby są problemy z cerą,nadwagą i przeważają kobiety
        z "męską"posturą-większego bzdetu nie słyszałam.Zmieniłam lekarza-i brałam Clo
        i szybko zaszłam.Po ciąży wszystko wróciło do normy-tylko obraz kliniczny
        świadczy o PCO.Mam kilka koleżanek-beznadziejne przypadki PCO,gdzie najlepsi
        lekarze rozkładali ręce i zaszły naturalnie-także mój przypadek też jest
        możliwy.Zresztą mam w rodzinie lekarzy i nikt się nie dziwił moim
        przypadkiem,więc to nie jest chyba jakiś cud?Może mam po prostu lekkie PCo,ale
        jest...Pozdrawiam!
        • Gość: Anka Re: PCO a owulacja IP: *.gala.net.pl 01.09.04, 22:14
          A co jeszcze się zdarza?!Podobno przy PCO występują długie, nieregularne
          miesiączki,lub muszą być wywoływane?A duża część PCO-wiczek ma w miarę
          regularne miesiączki i też"nagle"zachodzą w ciążę,także nie każde pco
          JEST "straszne".Także głowy do góry i będzie ok!!!!
          • oliwe Re: PCO a owulacja 01.09.04, 22:26
            Duża część forumowiczek pisze także o zbyt pochopnie zdiagnozowanym PCO.
            Z tego co wiem bardzo trudno jest odróżnić jajnik policystyczny od jajnika
            wielopęcherzykowatego. A to inne schorzenie. Przy właściwie zdiagnozowanym PCO
            powinien występować któryś z typowych dla PCO objawów, choćby wysokie LH lub podwyższony poziom insuliny. Otyłość, zaburzenia cyklu, hirsutyzm, łysienie, łojotok czy trądzik wcale nie musza występować.
            • Gość: Anka Re: PCO a owulacja IP: *.gala.net.pl 01.09.04, 23:04
              Oliwe!Wątpię czy moje Pco było zbyt pochopnie zdiagnozowane-pisałam,że wyniki
              laboratoryjne wskazują na PCO-czyli to co piszesz LH i zdaje się,że Fsh-wyniki
              nie były i nie są w normie-jednoznacznie wskazują na PCO-i obraz usg.Nie będę
              się licytować czy jest to PCO czy nie.Gdybym usłyszała to jeszcze od jednego
              lekarza,ale leżałam też w klinice przy AM w Poznaniu,czyżby tamci lekarze też
              się mylili?Ale mój przypadek nie jest odosobniony-niedawno na którymś z forum e-
              dziecko dziewczyna także napisała,że po ciąży ma "złagodzone"PCO-ma oulacje
              itd..I przecież zobacz ile dziewczyn przy PCO zachodzi naturalnie w ciążę !
              Czyli mają owulację-pewnie,ze może raz na rok(w skrajnych przypadkach)ale nawet
              przy złych wynikach może występować,więc moze i sątakie przypadki jak
              moje...Cuda się zdarzaja-i tego trzeba się trzymać!Duzo przeszłam i nie mam na
              celu udowodnić Ci swoje racje-ale,ze nie zawsze jest tak zle,że dziewczyny mają
              szanse-czy naturalnie czy na Clo,czy innych hormonach.Leżałam w ciąży długo w
              klinice i widziałam i słyszałam różne cudownie zakonczone historie-życzę Wam i
              sobie-szczęśliwej ciąży,wszystko będzie ok!Ja w to wierzę!!!Pozdrawiam
              serdecznie!!!
              • oliwe Re: PCO a owulacja 01.09.04, 23:44
                Ja też nie chcę się licytować, drążę dlatego, że mam problem napewno zbliżony
                do PCO ale w moim przypadku lekarze migają się od jednoznacznego stwierdzenia
                PCO. Miałam kilka monitorowanych cykli ale po owulacji ani śladu. Pozdrawiam.
                • monia761 Re: PCO a owulacja 02.09.04, 00:22
                  A jak wyglądają Twoje wyniki kliniczne(z krwi,usg?),ja też
                  jestem "innym"przypadkiem?Powiem Ci jedno.Tyle się nachodziłam po lekarzach,ze
                  nigdy nie wierzę jednemu.Jak mi potwierdzi kilku to wtedy dopiero
                  uwierzę.Czasami mi się wydaje,że minęłam się z powołaniem,ciągle czytam
                  medyczne czasopisma,drążę,pomagam koleżankom...hi..hi..Niestety lekarze są
                  często leniwi i nie lubią skomplikowanych pacjentek...ech...szkoda gadać.Ale
                  moze to dobrze(???),że wzbraniają się przed stwierdzeniem,że to PCO,może
                  przyczyna tkwi gdzieś indziej(nie wiem,za wysoka prolaktyna?-też hamuje
                  owulację).A testosteron?Na cykle bezowulacyjne bardzo dobrze działa zestaw
                  leków;bromergon,dexamethason,clo-oczywiście w odpowiednich proporcjach-
                  sprawdzone u mojego lekarza,mnóstwo szczęsliwych matek-oczywiście nie należy
                  się tym sugerowac,ale pomogło...PCO to cholerstwo.Interesuję się niepłodnością
                  także z racji zawodu,chociaż nie mam nic wspólnego z medcyną chodzi raczej o
                  statystykę,przyczyny itp.Problem niepłodniści to już problem społeczny-nietety
                  nikt się tym nie interesuje.Kobiety same muszą dociekać co i jak....Zyczę Ci
                  wymarzonego skarbeczka!I Wam dziewczyny też!!!
                  • oliwe Re: PCO a owulacja 02.09.04, 19:51
                    Na usg widać kilka pęcherzyków w tym jeden większy, który zapewne dojrzewa
                    przez wiele miesięcy. Testosteron w normie a prolaktyna od 15 do 23 przy normie
                    do 23, czyżby za wysoka? Niestety gin nie zaproponował mi nic na zbijanie ani
                    nie napomknął, że może zbyt wysoka. Ja też szukam i dręczę, lekarze chyba mnie
                    nie lubią. Teraz chodzę do takiego który jest cierpliwy i wyrozumiały dla mojej
                    dociekliwości ale czy to najważniejszy argument?
                    • halka4 Re: PCO a owulacja 02.09.04, 20:16
                      Co o tym sądzicie?--
                      Badanie USG
                      Macica o wy. trzonu 4,5*3,5 - czy nie jest za mała?
                      Prawy jajnik 3,1*2,3 z drobnymi pęcherzykami - co to za pęcherzyki, czy to
                      prawidłowe?
                      Lewy jajnik zmieniony torbielkowato o wym. 3,5*2,6 - co to oznacza. W maju
                      miałam torbiel, której w czerwcu już nie było. A dziś są zmiany torbielkowate.

                      Żyję ostatnio w ogromnym stresie, mam depresję, myślę już o wizycie u
                      psychiatry. Wszystko przez dolegliwości w czasie miesiączki. Jutro znowu idę
                      do lekarza. Niestety zero diagnozy. Proponują tylko tabl. anty. A ja nie chcę.
                      8 lat brałam. Tak bardzo chciałabym żeby wykryto przyczynę i podjęto leczenie.
                      A Wam lekarze w ramach kasy dają skierowania czy prywatnie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka