Dobry wieczór. Od maja staramy się z żoną o dziecko. Udało się dopiero w listopadzie, a więc w 6 miesiącu starań. Niestety ciąża zakończyła się poronieniem.
Żona miała następujące badania: TSH, FT3, FT4 (norma), toksoplazmoza (brak), cytologia (wszystko w porządku), morfologia (norma), ma krew Rh- a ja Rh+.
W listopadzie miałem badanie nasienia po 2 dniach abstynencji.
Liczba plemników: 268,1 mln (norma >39 mln)
Liczba plemników na 1 ml: 76,6 mln (norma >15 mln)
Plemniki żywe: 81% (norma >58%)
Plemniki o ruchu postepowym A+B: 57% (norma >32%)
Pleminik o ruchu postępowym C: 13% (norma >8%)
Plemniki nieruchome: 30%
Plemniki o prawidłowej budowie: 18% (norma >4%)
Najczęstsza wada plemników: nieprawidłowa powierzchnia akrosomu (44%)
Czas upłynnienia: 20 min, leukocyty w normie, aglutynacja: brak, rozpoznanie: normozoospermia.
Ciąża skończyła się niestety w 6-7 tygodniu. Gdy zarodek miał 26-28 dni badanie USG wykazało 4 mm i brak bicia serca. Badanie gdy zarodek miał 31-33 dni pokazało dokładnie ten sam wyniki - 4 mm, brak bicia serca.
Moje pytanie są następujące:
1. Jaki jest powód tak długich starań o dziecko przy dobrych wynikach badania nasienia? I dlaczego ciąża się skończyła tak szybko?
2. Czy brak bicia serca i taki wymiar zarodka wskazywał na to że jest martwy i nie będzie się rozwijał?
3. Zaraz po rozpoznaniu plamienia żona trafiła do szpitala, gdzie USG potwierdziło krew w macicy i zamkniętą szyjkę. Dostała lek Duphaston ale oprócz niego żadnego innego leku. Po 2 dniach pobytu w szpitalu poroniła. Czy przyczyną moglo być to że nie dostała innego leku rozkurczowego?
Pozdrawiam i przepraszam za chaos w tym poście ale w takim jestem stanie