Dodaj do ulubionych

JAK SOBIE Z TYM RADZICIE??

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 13:57
Od 2,5 roku usiłuję zajść w ciążę.Niestety nadal się to nie udaje.
Przeszłam wiele kuracji hormonalnych,odwiedziałam wiele gabinetów.
Zdiagnozowano u mnie przeciwciała antyplemnikowe.
W Łodzi miałam poźniej kurację sterydową,zastrzyki tfx,alloimmunizację.
Minęło kilka miesięcy i nadal nic.Nie mam już przeciwciał,ale w ciąży nadal
nie jestem.
Odwiedziłam też kilku znachorów licząc,że w jakiś sposób wpłyną na mój sposób
myślenia.
Chciałabym wiedzieć,jak Wy znosicie taką sytuację,gdy wszyscy dokoła mają już
dzieci, co czujecie na widok ciężarnej kobiety?
Ja znienawidziłam już wszystko, nie chce mi się dalej żyć.Nic nie może opisać
cierpienia kobiety,która ciągle czeka.
Ciągle mam objawy ciąży, to chyba psychika już siada.
Mam 30 lat,wiele przeszłam w życiu i nawet to nie zostało mi odpuszczone.
Gdzie znajdujecie wsparcie?

Pozdrawiam
Aśka





Obserwuj wątek
    • samanta25 Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 13.10.04, 14:14
      Asiek ja mam podobny staż starań (33 cykl obecnie) i sama nie wiem jak
      przeszłam przez to - kilkanaście przywatnych lekarzy, masa kasy wydanej na
      wizyty, badania, dojazdy itp. i nadal jestem bezdzietną mężatką.
      Nie pozostaje nam nic innego jak tylko czekać i tak nie mamy wpływu na to, czy
      się uda sad
      Mogę tylko napisać, że jestem całkiem inną osobą niż wtedy przed staraniami o
      dziecko - nie potrafię się cieszyć i wszystko mnie denerwuje sad

      Pozdrawiam i powodzenia życzę smile

      -------------
      czekam na cud 33 cykl
      www.fertilityfriend.com/home/samanta
    • ewaline Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 13.10.04, 14:19
      rozumiem cie doskonale, ale pociesz sie -nie jestes sama !!!
      moja ostatnia nadzieja jest ICSI-przeczytaj sobie moj watek " ciaza a
      dexamethason(prednisolon)-poradzcie ! ". Tak samo mam wiele watpliwosci, raz
      lepiej raz gorzej(coraz czesciej gorzej). Tez mam juz 31 lat a zegar
      biologiczny tyka. Nie wyobrazam sobie zycia bez dzieci, jak widze jakies
      maluszki to chce mi sie plakac, czasami nie moge sie opanowac...Ja musze sie
      czasami wygadac, przyjaciolki, ktore mnie wspieraja, ale one maja same dzieci,
      wiec tak do konca to chyba mnie nie rozumieja!!!! Trzymaj sie cieplo, bede o
      Tobie myslec, moze wreszcie sie nam uda !!! Pozdr.
      • Gość: aśka Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 14:39
        ja stosowałam dexam.na wyeliminowanie przeciwciał.
        Kuracja była skuteczna,ale ten steryd bardzo niszczy organizm.
        Życzę Ci powodzenia,jak tylko się uda,daj znać,bo miło słyszeć od osób po
        przejściach,że starania nie były daremne

        jeszcze raz powodzenia!
    • Gość: maksia Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 21:40
      To jedno z trudniejszych pytań. Wyluzowałam sie jakieś dwa lata temu (po 6
      latach bezskutecznej walki), a może to juz trzy lata? Wszystko poniekąd wróciło
      do normy. Nie przeszkadzały mi juz reklamy pampersów ani widok cieżarnych.Ale
      ostatnio kiedy moje dwie kolezanki urodziły dwójke dzieci (z czego bardzo sie
      ciesze i dobrze im zycze)to jednak znowu czuje sie nie bardzo. Już prawie
      wszystkie pary dookoła mają dzieci, tylko ja zostałam sama na placu boju. A
      dzisiaj nawet nosiłam na rekach takiego bobasa "prosto z dupci". I pewnie tak
      już zostanie, że jeśli bede trzymać dzieciaki na rękach to zawsze te cudze i
      zawsze bedę tylko ciocią. Mam już 32 lata, pisze już, bo jestem mężatką od lat
      10, i chociaż czuje sie młodo, to wydaje mi sie, że na macierzynstwo już dla
      mnie troche późno.
      • mala00 Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 14.10.04, 23:29
        Dziś spotkalam koleżankę,której bardzo dlugo nie widzialam i która nie
        wiedziala,że przez 4 lata walki o fasolkę przeszlam poronienie,dwie biochem.
        ciąże i pozamaciczną.Zapytala mnie czy jestem chora,bo bardzo schudlam a
        wlaściwie zmizernialam,zgasl mój temperament i radość która tryskala z mojej
        twarzy.Taką mnie pamiętala.Smutne.I co ja mialam jej powiedzieć,i tak by nie
        zrozumiala,ma dwie śliczne,zdrowe córeczki.Odpowiedzialam jej,że jestem chora
        na chorobę o której nie chcę mówić,że jej nie zna.........Jestem chora na
        nieustające pragnienie dziecka.
        • mala00 Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 14.10.04, 23:32
          A jak sobie radzę z tą chorobą?Codziennie spotykam się z dziewczynami z Forum-
          to moje lekarstwo.
    • angieblue26 Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 14.10.04, 23:39
      Ja tez sie ciesze, ze Was mam smile))
    • Gość: maksia Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 09:29
      Nie napisałam najważniejszego, że zaglądanie na to forum pomaga bardzo, bo
      wiem, ze nie jestem sama jedna z tym problemem, że takich jak ja jest całe
      mnóstwo. Gdybym wczesniej odkryła to forum pewnie nie przechodziłabym mojego
      doła, albo przeszłabym załamanie duzo lżej.
    • Gość: melena2 Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? IP: *.mos.gov.pl 15.10.04, 13:20
      Trudno jest rozzmawiać z mężem, czy mamą, bo od razu płaczę. Zaglądam na formu
      i jest mi trochę lżej - nie jestem sama. I to właśnie w pracy, gdzie za plecami
      wisi mi wielka fotografia dziecka, które urodziła koleżanka z sąsiedniego
      pokoju... Wszyscy się zachwycają, moga godzinami rozstrząsać, czy bardziej
      podobne do mamusi czy do tatusia i dowcipkują, że pewnie niedługo moja kolej...
      Mam 33 lata. I za każdym razem,kiedy słyszę podobne rozmówki chce mi się wyć,
      że u mnie nadal nic.
      • Gość: maksia Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.04, 10:52
        Hej Melena! Jesteśmy prawie rówiesniczkami.
        Twoje kolezanki wcale nie ułatwiają Ci zycia, na pewno nie zyczą Ci źle, bo nie
        wiedzą co to znaczy nie mieć upragnionego dziecka i nie wiedza jak to boli. Ale
        jak już tak o Tobie "kraczą" to może coś "wykraczą" i będzie dobrze? Musisz
        myślec pozytywnie i przyjmij ich krakanie jaką dobra wróżbę.
        Nie martw sie może przed 35tką zdązymy wink
    • michalinnaa Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 16.10.04, 12:02
      Mi tez jest ciężko.
      Niby staram się z mężem od ponad 2 lat , ale to nie tak. On czaem ma problemy i
      nie ma wytrysku więc miesiac przechodzi nie wykorzytsany. Lekaż nie che nas
      leczyć bo mówi że ta sytuacja mósi się wyjaśnic, chodzmi do psychologa, trochę
      pomogło coś się odblokowało i mam nadzieję każdego miesiaca. Namówiłam męża na
      badanie nasienia i co to straszne wyniki są nie dobre i jeszcze jest
      aglutynacja. Idziemy do lekarz w śrdę. Mąż uważa że niesą takie złe, ze
      przesadzam ale on nigdzie nie szuka informacji on nie wie jat to jest. Uważa ze
      jest zdrowy i ze ja wymyślam. Nie mogę nawet krzyczeć. Dzięki, że nznalazłam to
      Forum i Was bo chyba bym już zwariowała.
      Teraz sobie wmawiam , ze czekam cierpliwie jak będzie to będzie (podkreślam
      wmawiam sobie).
      Jestem zła i rozżalona na los a najgorsze jest to ze nawet nie wiem kogo za to
      obwiniać. Było by mi łatwiej gdybym wiedziała komu to zawdzięczam.
      Cieszę się, ze jesteśmy wszystkie forumowiczki razem ze sobą. Dziewczyny musimy
      się trzymać.
      Napewno wszystkie zaciążymy.
      • jamile Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 16.10.04, 12:39
        michalinnaa napisała:
        >Jestem zła i rozżalona na los a najgorsze jest to ze nawet nie wiem kogo za to
        > obwiniać. Było by mi łatwiej gdybym wiedziała komu to zawdzięczam.

        Michalino
        Nie traktuj niepłodności jako kary, dopustu, jakiegoś odgórnie realizowanego
        planu który ma Cię przetestować, wystawić na próbę czy coś w tym stylu.

        Myśląc w taki sposób nigdy nie pozbędziemy się tego odium, które się ciągnie za
        osobami leczącym niepłodność - że to nie choroba tylko jakaś kara, a skoro
        kara, to trzeba odpokutować i cierpieć a nie starać się o wyleczenie.

        Ja sama nie jestem zablokowana, nie muszę się luzować, nie mam obsesji na tym
        punkcie (a staram się już prawie 6 lat). Z racji stażu nie jestem też
        zrezygnowana, sfrustrowana, nie uciekam na widok ciężarnych czy małych dzieci
        (mam kochanego chrześniaka i sporo znajomych z małymi dziećmi). Moja, a raczej
        nasza, przypadłość nie jest całym moim światem, nie kręcę się wokół tego
        każdego dnia. Żyję, pracuję, wyjeżdżam na wakacje, cieszę się z tylu rzeczy,
        które mam, które mi sie udały.
        I w tym wszystkim chodzę do lekarza, robię kolejne badania, przymierzam się do
        poważniejszych zabiegów.
        Pozdrawiam serdecznie
    • ewa.analityk1 Re: JAK SOBIE Z TYM RADZICIE?? 16.10.04, 15:27
      ja po 2 latach odstresowałam się byłam już na lekach i wiedziałam że długa
      droga przede mną i tak się skutecznie odstresowałam zAsią że test zrobiłam w 38
      dniu cyklu. Najgorszy szok jaki pamiętam to ciąża mojej przyjaciółki po kilku
      latach antykoncepcji w pierwszym cyklu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka