Dodaj do ulubionych

Wszyscy mówią: wyluzuj się

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.04, 09:27
Cieszy mnie, że ktoś wreszcie podnosi problem braku dziecka. To bardzo boli,
człowiek zaczyna żyć we własnej skorupie, widok wózka i ciąży wywołuje płacz,
traci się nadzieję i chęć na życie. Traci się wiarę, że kiedyś się uda. Ale
najgorsze są pytania: A wy kiedy i jakoś nie ma nigdy dobrej odpowiedzi, co
najgorsze zawsze pytają o to kobietę i to ona ma się tłumaczyć. Czekam na
propozycje co odpowiedzieć teściowej na pytanie Kiedy zostanę babcią
Obserwuj wątek
    • maretina Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 09:51
      bardzo potrzebny artykul! ja chce podobny o poronieniach... ja sie z nimi
      zmagam. przebadano mnie i meza: jestesmy zdrowi! dobre hormony, dobra anatomia,
      plemniki itd... a cize jednak leca. moze tak chce natura, pewnie bedzie tak jak
      mowia lekarze: ktoras ciaze pani donosi...... ale poronienie, to nie jest katar
      u dziecka, tu nie da sie powiedziec, ze z tego sie wyrosnie. oprocz bolu
      fizycznego jest tez ten psychiczny, jest pustka...i naprawde jak na lekarstwo
      jest w polsce medykow, ktorzy zamiast machac reka i na slepo przepisujac
      hormony zajmuja sie pacjentka.najczesciej na klopoty z donoszeniem ciazy albo z
      zaciazeniem w ogole daja progesteron i mowia: od tego pani zajdzie w ciaze, od
      tego pani donsi!
      99% ginekologow w polsce bije sie w piersi i mowi, ze umie leczyc nieplodnosc i
      poronienia.... to bzdura. jest garstka ludzi w polsce, ktorzy tak naprawde
      wiedza o co w tym wszytkim chodzi. dlatego kobiety tak podrozuja po lekarzach,
      dlatego w pewnym momencie znaja wiecej ginekologow niz ludzi, z ktorymi moga
      posc po prostu na kawe. cenie sobie lekarzy, ktorzy szczerze mowia: nie wiem,
      nie umiem pani pomoc, prosze sie udac do specjalistycznej kliniki, do ludzi,
      ktorzy w tym sie specjalizuja.
      wroce do poronien. wiem, ze byl wysokim obcasom proponowany artykul o tym jak
      sie roni w polsce, jaka wtedy sie ma opieke, jaka jest profilaktyka przed
      kolejnymi poronieniami. niestety nie chceliscie panstwo tego tematu. dlaczego?
      zbyt drastyczny? wstydliwy? ja nie wstydze sie poronien, ja po nich cierpie i
      nie moge pojac dlaczego w polsce poronienia to temat tabu. to jest tajemnica i
      to pilniej strzezona niz te panstwowe.takie kobiety jak ja tez cierpia! a
      czesto roniac trafiaja na sale, gdzie leza kobiety oczekujace na porod, na cud,
      na najwieksza milosc, na najwieksze szczescie. zajmijcie sie tym prosze....
      byla akcja rodzic po ludzku.... ale nie kazda ciaza konczy sie sukcesem.
      poronic po ludzku to tez wazne, bo ma to wplyw na nasze pozniejsze zycie. to
      trauma na zawsze.
      goraco prosze: zajmijcie sie tym tematem. chetnych do opowiedzenia historii
      ludzkiego i tego gorszego traktowania mamy tyle, ze ksiazke mozna napisac. nie
      zostawiajcie nas z tym samych. samotnosc i obojetnosc to cos najgorszego.
      • cetka Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 13:39
        maretino - przeczytaj tu:
        kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53664,2359078.html
        • maretina dzieki cetko;) 06.11.04, 13:44
          my myslimy o innym artykule.ale ten tekst tez poczytam, ja jeszcze nie wiem co
          znaczy byc mamauncertain
          • Gość: cetka Re: dzieki cetko;) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.11.04, 14:04
            wiem, wiem. ale tu tez jest duzo o emocjach, reakcji otoczenia itd... a kochana
            gazete trzeba gnebic, to napisza artykul o poronieniachsmile
          • 31andzia Re: dzieki cetko;) 09.12.04, 11:56
            Przeczytałam właśnie artykuł o małzeństwach pragnących dziecko i ich
            problemach. Cóż każdy z nas przechodzi taką ścieżkę cierpienia aby osiągnąć cel
            życia -dziecko. Ja jestem po trzydziestce i też taka drogę przechodziłam, z tym
            tylko wyjątkiem ze mam za sobą trzy poronienia. Ból, cierpienie, strach przed
            kolejną ciążą, czy donoszę, czy uda mi się być mamą i wiele jeszcze pytań
            codziennie sobie zadawanych. Szukanie informacji o poronieniach, przyczynach i
            mętlik w głowie na koniec, przecież z nami jest wszystko dobrze, zachodzę w
            ciążę i co, po paru tygodniach poronienie i znów cierpienie, i słowa lekarza,
            tak musiało być!. W tych momentach mialam wsparcie męża, rodziny. Aż mój lekarz
            (jestem mu dogłebnie wdzięczna) powiedział, nic już ja ci nie pomogę, masz
            namiary na profesora-specjalistę, tylko on może ci pomóc. I pomogł, po
            kolejnych miesiącach badań, często bolesnych i "nieprzyjemnych", terapii,
            szczepieniach itd. i masie wydanej kasy (kto ją wtedy liczy smile) ) padają słowa
            lekarza mozecie się państwo starać...macie na to 6 miesięcy, po tym okresie
            proszę przyjechać do mnie. I wiecie co chyba z radości, że mogę już bezpiecznie
            zajść w ciąże przyjechałam do niego już po miesięcu z wiadomością, że jestem w
            ciąży. Ale lęk, obawa towarzyszyły mi do końca ciąży, każdy dzień to było
            zwycięstwo, cieszyłam się każdym dniem bycia mamą, odliczałam dni i nie mogłam
            doczekać się momentu, kiedy zobaczę swoje dzieciątko.I teraz jestem
            najszczęśliwszą matką 11 miesięcznej córeczki. Wiem jedno wszystko my kobiety
            jesteśmy zdolne znieść, największy ból, cierpienie byle tylko urodzić dziecko.
            I dlatego powinno się pisać o tych tematach, o tych wszystkich, ktorzy nie mogą
            mieć dzieci i o tych którzy je tracą. Tak jak ja i inne kobiety, które
            spotkałam w swojego lekarza profesora.
            • krzysiat Re: dzieki cetko;) 24.09.06, 22:59
              zgadzam się z toba tez przeszlam dwa poronienia w tym że drugie w ponad piatym
              miesiacu.Nie potrafiłam dojść do siebie i jeszcze do tej pory wracam myślami.
              Mój lekarz udawał zdziwionego że do tego doszło chociaz przychodziłam do niego
              co tydzień lub dwa bo na okrągło mnie bolał brzuch. On nie był chyba zbyt tym
              przejęty, nawet mi nie zrobił specjalistycznych badań, tylko krew i mocz. Jak
              straciłam swojego syna wówczas mój lekarz stwierdził że trzeba mi zrobic szereg
              badań o których nawet nie było mowy podczas ciąży. W szpitalu natomiast jak
              prosiłam żeby mnie przewieziono do kliniki to mi odmówiono wykręcajac się
              brakiem funduszy. Połozono mnie na patologii ciazy w szpitalu w Żorach, lecz
              tam niestety nie ma oddziału patologii. Kazdy z kim miałam kontakt już po
              porodzie, gdyz doprowadzono mnie do porodu twierdząc już wcześniej że dziecko
              nie żyje, umywał rece. Nikt nie był w stanie mi podac powodu co było przyczyna
              poronienia. Mam żal do lekarzy, ze nie dość że nie potrafia kobiecie pomóc to
              również nie potrafią się do tego przyznac. Prosze autorke tego listu bo własnie
              na niego odpisuje zeby podala namiary na tego lekarza który zrobił wszystko
              żeby mogla mieć dziecko
      • Gość: ru Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.crowley.pl 07.11.04, 04:35
        aa to dlatego 'ru' tak Cię wkurza...
    • gagat100 super artykuł 06.11.04, 10:01
      Pierwsza strona to tak jakbym czytala swoja hstorie,oprocz kłotni (moze na
      razie).Ciezko powiedziec "wyluzuj" jesli juz bylam raz w ciazy i obumarla w 11
      tyg, teraz wiem jak to czuc miec pod sercem istotke i nie moge wyluzowac bo za
      bardzo jej pragne. Dla osob ktore staraja sie polecam forum "dla starajacych"
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19585 oraz naprawde zachecam do
      napisania artykulu o poronieniach, jak traktuja kobiety w szpitalach, co one
      odczuwaja po stracie nawet 6 tyg ciazy, moze dla lekarzy to NIC ale dla kobiet
      to WIELKA STRATA, oto forum dla potrzebujacych pogadac
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916
      Pozdrawiam gagat i Aniołek *05.03.2004
      • sylwiakor Re: super artykuł 07.01.05, 13:55
        Czesc gagat,
        moze sie zdziwisz, ze odpisuje na tak stary mail, ale dopiero teraz natrafilam
        na artykul w Wysokich Obcasach o nieplodnosci, staraniach itd., gdzie byl twoj
        komentarz.
        Ja tez poronilam w 11 tyg., dokladnie 05.03.04!!!
        Ciekawa jestem czy nadal sie starasz, czy tez juz ci sie udalo? Ja nadal walcze.
        Jesli masz ochote, chetnie podziele sie moimi doswiadczeniami. Z checia
        przeczytam o twoich problemach.
        Pozdrawiam
        Sylwia
    • pszczolka2 Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 10:36
      Artykuł świetny, to prawda co jest napsiane wyluzowanie się to podstawa, ale
      jak bardzo trudna do zrealizowania... Łatwo jest powiedzieć komuś "wyluzuj się"
      np; w piątek, w ten najbardziej płodny dzień!!! Dla mnie do kłótni dochodzi
      wtedy, kiedy jedna ze stron jeszcze nie dorosła do poważnych problemów, bo
      małżeństwo jest po to-żeby siebie wspierać w najtrudniejszych życiowych
      chwilach. Mówienie o tym otwarcie pomaga, tylko każda z nas jest inna i nie
      każda potrafi o tym mówić. I to też jest kolejny z problemów. Być psychologiem
      i mówić o tym w tak łatwym prostym języku w rzeczywistości wychodzi to zupełnie
      inaczej. Każda z nas daje sobie na luz, na jeden miesiąc może dwa, tylko
      pytanie jak długo? a czas niestety ucieka. Pewnie łatwiej osobie piszącej tej
      artykuł jest mówienie o tym, jak samej jej to nie dotyczy!!! Podchodząc do
      kolejnej inseminacji czy in-vitro wierzymy, że tym razem się uda, nie da się
      nie myśleć, to jest zbyt poważna sprawa żeby tak do końca podejść na LUZIEsmile))
      • pszczolka2 Re: popieram temat "poronienia" 06.11.04, 10:49
        Jeszcze coś, popieram koleżanki temat "poronienia" o tym jest naprawde garstka.
        Warto jest pomyśleć o tych które zachodzą a w tak szybkim czasie tracą
        swoje "CUDO". Dlaczego na te tematy jest tak mało rozmów, czyżby za trudne były
        odpowiedzi?

        29 cykl starań - jestem już zmęczonasad
      • Gość: nalo Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.11.04, 11:06
        Bardzo, bardzo potrzebny artykuł. Zbyt wiele jest par, które zostają same ze
        swoim cierpieniem, bezradnością, rozpaczą... Wprawdzie ktoś, kto przez to nie
        przechodził, nigdy nie zrozumie niemal fizycznego bólu, jaki odczuwa niepłodna
        kobieta na widok niemowlaka czy ciężarnej. Ten ból to nie zazrdość, to raczej
        nieopisana tęsknota. W Polsce w wielu, nawet wykształconych środowiskach,
        niepłodność i poronienia są nadal tematami tabu. Dlatego warto o tym mówić.
        Niech osoby dotknięte tym problemem przestaną się go wreszcie wstydzić. W końcu
        to choroba, nie kara za grzechy...
        Sama przeszłam jedno poronienie. To była wczesna ciąża, jakiś 6 tydzień. Dla
        lekarzy to był tylko zarodek, fakt niemal bez znaczenia. I to, o ironio, w
        kraju, w którym jest tylu przeciwników aborcji, którzy każdy, nawet kilku
        komórkowy zarodek uważają za człowieka! Gdy przychodzi do poronienia, lekarze
        jakoś o tej ideologii zapominają... Zgadzam się z tym, że moja poroniona ciąża
        to nie to samo, co urodzenia martwego dziecka. Różnica jest zasadnicza. Nie
        zmienia to jednak faktu, że ból był ogromny. Przy każdym poronieniu traci się
        część nadzei, marzeń. Dlatego podpisuję się pod słowami Maretiny: zajmijcie się
        kiedyś też tematyką poronień.
        Jeśli chodzi o wyluzowanie się, wierzę że to mogloby pomóc. Tylko jak to zrobić
        kiedy trzeba cały czas myśleć o dniu cyklu, wizytach, zastrzykach? To pociąga
        za sobą ogromne koszty. Finansowe i emocjonalne. Ja widzę jedną dobra stronę
        sytuacji, która mnie spotkała. Przekonałam się, jak wspaniałego mam męża. Bo
        niepłodność jest niestety bardzo dobrym testem dla związku, przyjaciół i
        rodziny.
    • Gość: sylmyk Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.zak.com.pl / *.zak.com.pl 06.11.04, 11:07
      Nie wierzę,temat niepłodności w prasie??? I to właśnie wtedy, gdy NFZ nie
      zawarł procedury in vitro w kontrakatch na 2005 rok! Proszę o więcej, mogę
      dodać jeszcze wiele innych przykładów, doświadczeń. Wiele z cytowanych historii
      jest jakby żywcem wyjęty z mojego życia, ale najboleśniejszy okazał się jednak
      w trakcie mojego lecznia brak wsparcia ze strony innych niepłodnych, które
      wybrały inną drogę do macierzyństwa, nie popierając projektu działania na rzecz
      refundacji in vitro.
      Popieram też propozycję akcji "poronienie po ludzku" - na Bocianie zainicjowała
      ją Wuchowa, tutaj - Maretina. Wstrząsające historie, niewyobrażalny ból i
      ogromna potrzeba wsparcia.
    • maretina do czekajacej 06.11.04, 12:12
      normalnie powiedz. staracie sie, ale na razie nie wychodzi. jesli umiesz z
      tesciowa szczerze o tym pogadac, to zrob to. bedziesz o tone lzejsza i
      nabierzesz wiecej sil. jesli tesciowa nie ma tak otwartego umyslu to po prostu
      powiedz, ze na razie wam nie wychodzi, ale nie chcesz o tym rozmawiac, bo to
      zbyt intymne. nie wstydz sie! to choroba. ja o swoich poronieniach mowie,
      gadam , nie mam oporow. tak mi lepiej, nie dusze w sobie tej zlej energii, tego
      strachu. wypuszczam to z siebie na zewnatrz i jakos to leci. jestem silna i
      urodze to dziecko. mowie to w chwili, kiedy jest mi dosc ciezko bo 1 listopada
      poronilam. jednoczesnie wiem, ze mam wsparcie w calej rodzinie w kolezankach w
      pracy, babcia sie za nas modlismile)), moja szefowa przypomina mi, ze mam mowic
      mantre: donosze ciaze! czasami naprawde mimo tego okropienstwa robi sie wesolo.
      chyba dlatego to wytrzymuje..... no i mam jeszcze dziewczyny na
      forum "poronienie" i "nieplodnosc" ( siedze tam, chociaz jestem plodna;D).
      najwiekszym moim szczesciem w tym wszytskim jest moj najkochanszy na swiecie
      maz! jestem spokojna o nasze malzenstwo, mimo, ze nasz staz to niecale dwa
      lata. razem juz tyle znieslismy, ze damy rade! mam czlowieka, ktory mnie
      bezgranicznie kocha,to najwazniejszewink
      poza tym ludzie jak wiedza co nam jest, to naprawde staraja sie pocieszyc (
      czasami nieporadnie, ale jednak!). mi nawet pomaga tutejsza forumowa postac i o
      dziwo nie jest to kobieta!smile
      warto wyjsc z jaskini, otworzyc sie na ludzi, nie zamykac sie sam na sam z
      nieplodnoscia i poronieniami. to owocuje.
    • Gość: olala Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.11.04, 12:12
      czekajaca - zerknij na zestaw trudnych pytan i odpowiedzi na stronie:
      www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Pytania - przy okazji w artykule
      podano zly adresz forum, prawidlowy to: www.nasz-bocian.pl
    • maretina Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 12:54
      cycolinka napisała:

      > powiedz tesciowej ze bedzie babcia jak sobie zasluzy bo jak zadaje takie
      glupie
      >
      > pytania to na pewno jeszcze nie zasluzyla. Pozdrawiam cieplutko i zycze niuni.

      nie ma co! super rada! dziewczyna ma wazniejszy klopot w zyciu. po co jej
      antagonizowac rodzine? poza tym "ta tesciowa" to MAMA czlowieka, ktorego ona
      kocha. nawet jak sie za nia nie przepada, to zachowuje sie szacunek i
      jako/takie maniery, jesli nie ze wzgledu na tesciowa, to na meza. nikt nie lubi
      jak sie na jego mame najezdza, a poza tym przez takie swary nie jedno
      malzenstwo w polsce sie rozpadlo.lepsza jest szczerosc, otwartosc, po co z gory
      zakladac, ze ktos w nas bedzie walil? moze ten ktos przytuli?
    • cetka Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 13:32
      Gazeto - BARDZO DZIEKUJE ZA TEN ARTYKUL!!!! Czy ktos ma namiary, gdzie
      przyjmuje Pani dr., bo ja juz jestem u kresu sil...
      • agakra Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 15:05
        Artykuł w porządku, tylko brakuje mi tu ważnej rzeczy: Ile to wszystko
        kosztuje. wymienione są metody leczenia niepłodności w innych krajach,może
        najwyższy czas poruszyć temat jak to jest w Polsce. Jest ustawa i co z tego,
        skoro dalej musimy chodzić prywatnie do lekarza.
    • bauch Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 19:44
      Czekająca, z tym wyluzowaniem i odpuszczeniem sobie to prawda. Niestety. Ja
      sama borykałam się z tym problemem przez kilkanaście miesięcy - różne badania
      ginekologiczne, badania męża, zażywanie lekarstw, wizyty u różnych lekarzy żeby
      niczego nie przegapić. I to ciągłe staranie się... (na samą myśl o tym
      odechciewało się zbliżenia). Badania wykazywały że wszystko jest ok. Obydwoje
      jesteśmy zdrowi tylko jakos nie bardzo wiadomo dlaczego nie mogę zajść. Miałam
      robione nawet badanie polegające na udrożnieniu jajowodu (bo wskutej
      endometriozy operowano mi jeden jajnik w wieku 22 lat). Nic nie wychodziło.
      Wtedy pomyślałam sobie, że pewnie nie będę już mogła mieć dziecka w sposób
      naturalny i będę musiała albo adoptować albo zastosować sztuczne zapłodnienie.
      Po kilku miesiącach od tej myśli, kiedy się pogodziłam ze swoim losem i
      spokojnie czekałam na 'natchnienie' odnośnie rozmów nt adopcji lub sztucznego
      zapłodnienia zaskoczyłam!... Bałam się na początku sprawdzac. Po 3 tyg. kupiłam
      jeden test, drugi i zaraz potem umówiłam się do lekarza.
      Tak samo było z karmieniem piersią. Od początku ciąży chciałam karmić piersią.
      Nie wychodziło mi (byłam po cesarce). Piłam ziółka mlekopędne, homoeoateczne,
      ściągałam na siłę, przystawiałam dziecko .... i nic, a właściwie niewiele. Te
      moje zmagania trwały ok. 2 m-cy. W chwili, gdy uświadomiłam sobie, że dziecko
      moje będzie się niestety wychowywać na mleku sztucznym, ruszyła produkcja mleka
      do tego stopnia, że karmiłam małego do 2 roku życia i miałam sporo pokarmu.

      Dlaczego piszę o karmieniu - bo to też ma swoje źródło w głowie.
      Czasami chce się tak bardzo, że aż nie można...
      Jak się pogodziłam z ww myślami - wszystko potoczyło się tak jak powinno... smile)

      Dlatego wierzę święcie w to, że czasami trzeba dojść do takiego punktu, w
      którym już dalej nie jest się w stanie ciągnąć. Wtedy się sobie odpuszcza i...
      jest sukces...!

      Życzę Tobie tego bardzo serdecznie (i innym oczekującym Mamom też) smile)
      I pomomo że mam dziecko, to wiem co znaczy tęsknota gdy widzi się ciężarną
      kobietę lub maluszka - bo ja odczuwam to ciągle jeszcze (chciałam mieć dwoje
      dzieci) ale niestety już muszę poprzestać na jednym. Myślę, że gdybym nie miała
      tego jednego, to bym nie wytrzymała psychicznie.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki
      • Gość: Położna Re: Wypuklosci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.11.04, 20:25
        Dziewczyny, wiem jaka to tragedia stracić dziecko choc sama nigdy z tym nie
        miałam problemu- ale widok kobiet tracących płód doprowadzał również mnie do
        łez. Kobiety leczą się latami ale są tak zestresowane, iż każda miesiączka "a
        nie ciąza" to kilka mięsięcy stresu i duże- rzekłabym ogromne załamanie - ja
        moim koleżankom które nie mogą zajść w ciążę polecam GLADZIC WYPUKŁOŚI
    • karindomek Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 22:14
      Nie wiem dlaczego wszyscy tak bardzo chca przechytrzyc nature,zajśc mimo
      wszystko-aby udowodnic swiatu:że ja tez mogę!nie sobie,a własnie wszystkim
      wokoło.Jestem 9lat po slubie i nie mam dziecka.Po prostu.Wcale z tego powodu
      nie rozpaczam.Nie chce słuchac morałów tego typu,że to ostatni dzwonek,bo mam
      32 lata,że pewnie z tego powodu rozpadnie sie moje małzeństwo,moje
      życie.Narazie mamy sie dobrze,zyje dla siebie i Meża,mam czas na poczytanie
      ksiazki,rozmowe,pójście na zakupy.Moze to egoistczne,ale tak jest naprawde
      nieźle,Pozdrawiam
      • maretina Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.11.04, 22:46
        karindomek napisała:

        > Nie wiem dlaczego wszyscy tak bardzo chca przechytrzyc nature,zajśc mimo
        > wszystko-aby udowodnic swiatu:że ja tez mogę!nie sobie,a własnie wszystkim
        > wokoło.Jestem 9lat po slubie i nie mam dziecka.Po prostu.Wcale z tego powodu
        > nie rozpaczam.Nie chce słuchac morałów tego typu,że to ostatni dzwonek,bo mam
        > 32 lata,że pewnie z tego powodu rozpadnie sie moje małzeństwo,moje
        > życie.Narazie mamy sie dobrze,zyje dla siebie i Meża,mam czas na poczytanie
        > ksiazki,rozmowe,pójście na zakupy.Moze to egoistczne,ale tak jest naprawde
        > nieźle,Pozdrawiam
        wiesz.... w macierzynstwie naprawde nie chodzi o przechytrzenie natury. bycie
        mama nie przekresla czytania ksiazek, bycie mama i tata to wcale nie
        wiezienie.bycie rodzicami to najwieksza milosc jaka moze sie zdazyc.to
        spelnienie. przynajmniej dla niektorych, ja sie nie dziwie kobietom, ktore nie
        chca swiadomoe miec dziecka. nie kazdy musi pragnac tego samego. nie rozumiem
        jednak jednego: dlaczego Ty jestes tak zla na to, ze my wlasnie pragniemy
        urodzic dzieci, ze nasi mezowie pragna byc tatusiami?
        moze slowo "zla" jest tu za ostre, ale jakies takie niezbyt pozytywne uczuia w
        Twoim poscie odebralam wzgledem tych, ktore nie moga zaciazyc, albo
        poronily.troszke wiecej empatii, albo troszke wiecej taktu. nie dokladaj
        cierpienia tym, ktorzy musza je codziennie znosic. to nie ladnie.
        • Gość: dementi Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: 212.75.* / 212.75.102.* 07.11.04, 02:28
          Z powodu poznej pory, nie moge sie zbytnio rozpisywac. W skrocie: doceniam
          ogromna dysproporcje w jakosci odczuc towarzyszacych ciazy miedzy kobieta a
          mezczyzna, I sie z tym nierownomiernym podzialem godze. Niemniej mam wrazenie,
          ze zaczynam byc spychany na pozycje istoty, ktora zrobila swoje i co najwyzej
          potrzebna jest do roli sluzalczej. Robie co moge i to co uwazam za rozsadne:
          zakupy, sprzatanie, przytulanie, kontakty z rodzicami, znajomymi,
          zainteresowanie, czulosci. Wlasnie wpadla do pokoju i wrzeszczy na mnie, ze
          robie nie to na co ona ma ochote. Sory ale musze konczyc.
        • Gość: Ania Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 07:35
          Przeczytalam ten artykul ze smutkiem. I przerazeniem. Nie moge sie oprzec
          wrazeniu, ze najwieksze pieklo kobieta sobie stwarza sama. Ja zaakceptowalam
          fakt, ze nie bede mama. Nie dlatego, ze nie moglam. Dlatego, ze jestem sama. I
          nie znalazlam nikogo, z kim chcialabym dziecko miec. I kogo kochalabym az tak.
          Moze jestem dziwna, ale nigdy nie mialam obsesji posiadania dziecka. Znalazlam
          sobie swoj sposob na zycie. Nie jestem zgorzkniala baba patrzaca na facetow jak
          na dostarczycieli plemnikow. I ciesze sie tym, co mam. Nie kazdy moze miec
          wszystko, co mu sie zamarzy. Zaleta swiata jest jego roznorodnoscsmile. Pozdrawiam.
          • Gość: cetka do ani IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.04, 16:10
            ania - o czym ty mowisz???? moj maz nie jest zadnym dawca plemnikow. zakochalam
            sie w nim bez pamieci i pozniej dopiero przyszla wielka chec posiadania
            wspolnego dziecka, przedluzenie tej wielkiej milosci. moze tego nie rozumiesz,
            bo nie doszlas do tego etapu?... nie wiem, co nazywasz obsesja - leczenie? ja
            chce miec dziecko i nie wiem, co znaczy "za wszelka cene".
            • Gość: Ania Re: do ani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 08:19
              Cetka, ja nie chce Cie obrazac. Ani nie chce obrazac kobiet, ktore tak bardzo
              walcza o dziecko. Wydaje mi sie jednak, ze czasami ta walka przeradza sie w
              obsesje. I nic juz nie jest wazne. Oprocz momentu jajeczkowania. I momentu
              oczekiwania na miesiaczke. Taka sytuacja jest niebezpieczna, sama przyznasz. Bo
              traci sie z pola widzenia piekno zycia, to, ze kazdy dzien przynosi cos nowego
              i nieoczekiwanego, ze mozna komus okazac serce, ze mozna byc zyczliwym, ze
              mozna pojezdzic po swiecie, ze mozna zauwazyc innych ludzi. Ze mozna sie znowu
              cieszyc partnerem. Ze mozna normalnie zyc. To jest ten luz, ktory czasami
              pomaga zajsc w ciazesmile. Trzy moje kolezanki "zaciazyly", gdy po latach
              leczenia, biegania do lekarza co pare dni i obserwowania jajnikow na ekranie,
              odpuscily i przestaly sie koncentrowac tylko na jednym. Jedna z nich
              zdecydowala sie na adopcje, a potem okazalo sie (ku zaskoczeniu wszystkich), ze
              jest w ciazy. Jest bardzo szczesliwa mama dwojga dzieci.
              Moze nie doszlam do tego etapu. Nie kazdy musi zyc tak, jak zyja inni. Cos
              stracilam, cos zyskalam. Mysle jednak, ze we wszystkim trzeba zachowac jakis
              umiar. I nie kazde niepowodzenie jest koncem i kleska. Pozdrawiam
      • Gość: cetka do karindomek IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.04, 16:06
        dlaczego uwazasz, ze chcemy cos przechytrzyc i cos komus udawadniac? ja po
        prostu chce miec dziecko...
      • dazzle Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 08.11.04, 12:52
        "Ta walka, żeby jednak mieć biologiczne dziecko, jest bardzo silnym instynktem.
        To nie jest uświadomione, dotykamy tu bardzo głębokich, pierwotnych spraw. Ona
        chce móc powiedzieć: "Tak, urodziłam, wiem, jak to jest". On chce mieć
        poczucie, że to "jego". "

        Tak właśnie to czuję. Pierwotnie, w środku, fizycznie. Czy jestem zła?
    • biesiadnik2 To zalezy od kasy 07.11.04, 11:02
      W mojej klasie (matura 1991) tylko 1 kumpel na 10 ma dziecko
      i jest po rozwodzie.
      Na 20 dziewcząt 6 ma 1 dziecko
      a tylko 2 z nich ma 2 dzieci


      Gość portalu: czekająca napisał(a):

      > Cieszy mnie, że ktoś wreszcie podnosi problem braku dziecka. To bardzo boli,
      > człowiek zaczyna żyć we własnej skorupie, widok wózka i ciąży wywołuje płacz,
      > traci się nadzieję i chęć na życie. Traci się wiarę, że kiedyś się uda. Ale
      > najgorsze są pytania: A wy kiedy i jakoś nie ma nigdy dobrej odpowiedzi, co
      > najgorsze zawsze pytają o to kobietę i to ona ma się tłumaczyć. Czekam na
      > propozycje co odpowiedzieć teściowej na pytanie Kiedy zostanę babcią
    • maretina Re: BEZPŁODNOŚĆ DAREM OD BOGA !!! 07.11.04, 13:40
      Gość portalu: PRAWOiSPERMA napisał(a):

      > MOŻNA ZAOSZCZĘDZIĆ NA ANTYKONCEPCJI
      >
      Tobie los zaoszczedzi cierpien. ludzie nie majacy mozgu i uczuc wyzszych nie
      cierpia. wegetuja. spokojnej wegetacji zatemwink
    • Gość: Laura Marzenia o dzieciach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 13:48
      Cześć!
      Przeczytałam artykuł i komentarze do niego. Zrozumiałam, że mam problemy
      podobne do innych.
      Od kilku miesięcy staramy się z mężem o dziecko. 2 miesiące temu poroniłam -
      bardzo wcześnie, ale mimo wszystko bardzo to przeżyłam. Stałam się niesamowicie
      nerwowa. Wszystko mnie wokół wkurza - a najbardziej szczęśliwe kobiety w ciąży
      i mamy, których TYLE widzę na ulicach. Obgryzam skórki przy palcach. Jest to
      kosmiczne, ale nie potrafię się opanować. Jestem przy tym nieziemsko kłótliwa.
      Mąż zachowuje się jak w artkule było opisane - to tylko jeden raz, wszystko
      będzie dobrze. Ja - też jak określiła psycholożka - już tworzę sobie teorie na
      temat swojej niepłodności, wynajduje osoby w rodzinie, które miały problemy z
      zajściem, donoszeniem itp. Gdy przychodzą płodne dni wpadam w popłoch, że to
      musi być teraz - w tym miesiącu. A tu się nagle okazuje, że mąż pracował do
      późna i nie ma siły, że mąż się o coś obraził, że coś tam.... A jajeczkowanie
      to 24h godziny w ciągu całego cyklu. Ta świadomość mnie dobija. Chyba popadam w
      nienormalność. I powiem Wam szczerze: NIE POTRAFIĘ WYLUZOWAĆ! ZA BARDZO CHCĘ!
      ZA BARDZO MARZĘ O DZIECKU....
      Czy jest na to jakaś rada?
      • andziabuzka1 Re: Marzenia o dzieciach 05.06.07, 23:21
        czesc,Ja takze poronilam 2lata temu w 8tyg.Od roku staramy sie z mezem o
        dziecko,ale narazie nam to nie wychodzi.Podobnie jak ty kazdego miesiaca
        wyliczam dni plodna,wertuje gazety o dzieciach i czytam wszystkie nowinki z tym
        zwiazane.Ale wciaz nie zaszlam w ciaze.terz troche wyluzowalam,znalazlam nowa
        prace i zyje nie tylko marzeniem o dziecku.W pewnym momencie zawazylam,ze
        uprawianie sexu stalo sie koniecznoscia akurat w te dni,a nie
        przyjemnoszcia.Mimi,ze w lipcu minie rok jak sie staramy,ja wciaz gleboko
        wierze,ze kiedys doswiadcze cudu macierzynstwa.Do tej pory nie moge patrzec na
        kobiety w ciazy i matki zdziecmi.Placze przechodzac kolo sklepu z
        zabawkami,placze kiedy ktos inny chwali mi sie,ze jest w ciazy,nie umiem
        cieszyc sie z cudzego szczescia.Bardzi przezywam ta cala sytuacje,i wciaz mnie
        to boli.Teraz mialabym rocznego bobaska,ale coz...Bog chcial inaczej.Ale wciaz
        wierze....
    • Gość: Glob To jest tajne i nieznane !!! IP: *.dyn.iinet.net.au 07.11.04, 14:58
      Tajna amerykanska bron HAARP potrafi spowodowac bezplodnosc i powodowac
      poronienia. Ludzie wogole nie zdaja sobie sprawy z istnienia tej strasznej
      broni, a juz o jej dzialaniu wogole nie maja pojecia. Wiekszosc lekarzy [juz
      teraz w Polsce tez] jest wtajemniczona w dzialanie tej broni i wie o jej
      istnieniu. Szczegolnie chirurdzy i wszelkiego rodzaju specjalisci. Zarabiaja na
      tej broni majatki i dlatego siedza cicho. Sa tez ta bronia zastraszeni. Jak
      wydadza tajemnice, to moga ich czekac straszne katorgi jakie mozna ta bronia
      zadawac. Dlaczego ja sie nie boje o tej broni pisac mimo, ze tez czasami mnie
      torturuja. Jestem przekonana, ze juz w tej chwili ludzie, ktorzy zawiaduja ta
      bronia sa podzieleni na dwa obozy. Czesc z nich chce ujawnienia tej strasznej
      broni, ktora intensywnie dziala na ludzi od 1960 roku wywolujac i tworzac
      ciagle nowe choroby. Ta bron dziala w oparciu o wynalazki N. Tesli przesylajac
      fale. Moze to robic na kazdym organizmie w bardzo wyszukany sposob. Nieliczna
      jest grupa ludzi, ktorym dano odczuc jej dzialanie, tak zeby skojarzyli to z
      przesylaniem fal do ich organizmow. Reszta ludzi jest dotykana ta bronia bez
      zadnych znakow, procz tego, ze zaczyna ich cos bolec lub zaczynaja sie ogolnie
      zle czuc i zglaszaja sie do lekarzy. Wiekszosc ludzi, ktorzy glosno mowia o
      istnieniu czegos co ich dotyka i czuja prad w sobie, nie potrafia tego zjawiska
      nazwac. Jest to scisle tajna bron amerykanska, o ktorej wiedza wtajemniczeni
      lekarze i na tej broni zarabiaja pieniadze przez ilosc pacjentow i sfingowane
      operacje, ktore najczesciej polegaja na przecieciu skory i jej zaszyciu [jezeli
      nie chca z pacjenta zrobic kaleki]. HAARP ustepuje ze swoimi promieniami i sie
      mowi, ze operacja pomogla. Teraz po wielu operacjach juz sie wstaje po kilku
      godzinach lub w ciagu trzech dni najdalej, dla proformy. Przeciez jakis znak
      operacji musi byc dla pacjenta i dla platnika. Jezeli ktos chce moje materialy
      na ten temat, to piszcie maryla@iinet.net.au Pytajcie o te bron lekarzy i nie
      dawajcie z siebie robic krolikow doswiadczalnych.
    • Gość: anty_mama Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.dip.t-dialin.net 07.11.04, 15:41
      Najwazniejsze to zrozumiec, ze nie kazdy musi miec dzieci. Sa kobiety, dla
      ktorych dziecko nie jest jedyna droga do szczescia. Trudno to zrozumiec samym
      kobietom, ale i otoczeniu. Zabilabym tesciowa, gdyby mnie spytala "Kiedy
      wreszcie bede babcia". Kobiety nie dajcie sie tesciowym, matkom, sasiadkom i
      kolezankom. Naprawde zycie bez dzieci jest mozliwe. Nie popieram starania sie
      za wszelka cene. To nie ma sensu. Jezeli chcesz miec dziecko, a nie mozesz,
      zaadoptuj. Jest tyle bezdomnych biednych dzieci. Pokochasz je z pewnoscia. I co
      z tego, ze nie bedzie podobne do ciebie lub meza. Chodzi o dzieco czy o milosc
      wlasna? Chodzi o twoje szczescie czy o szczescie tesciowej i mamy?
      • Gość: cekta Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.04, 16:13
        > Jezeli chcesz miec dziecko, a nie mozesz, zaadoptuj. Jest tyle bezdomnych
        > biednych dzieci.

        ranyyy- ty nie zrozumialas tak krotkiego tekstu. przeczytaj go jeszcze raz!
      • Gość: nika Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 17:01
        ok nie każda kobieta musi być mamą ale ja widocznie jestem tak zacofana że nie
        jestem w stanie życ bez dziecka i nie jest to żadna obsesja , mam swoją prace
        ulubione zajęcia , zainteresowania , kochającego i kochanego faceta tylko , że
        to niestety za mało, od kiedy poroniłam 4 miesiące temu na widok każdej kobiety
        w ciązy na ulicy chce mi się płakać i jeżeli nie będę mieć dziecka , to nie
        wiem czy chce mi się dalej żyć, a co do adopcji to adoptowałam dwa bezdomne
        kotki ale dziecko chciałabym mieć SWOJE podobne do mnie i mojgo ukochanego owoc
        naszej miłości nie potrezbuję jakiegokolwiek dziecka tylko MOJEGO!!!
      • maretina Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 07.11.04, 18:57
        Gość portalu: anty_mama napisał(a):

        > Najwazniejsze to zrozumiec, ze nie kazdy musi miec dzieci.
        nie powiem, ze do konca to rozumiem, ale AKCEPTUJE odmiennosc drugiego
        czlowieka. dlaczego niektorym ludziom trudno zaakceptowac, ze ponad wszystko
        mozna pragnac dziecka? tyle sie mowi o tolerancji, o otwartosci na ludzi
        chorych, na niesienie pomocy dla nich. nieplodnosc to choroba, poronienia to
        czasami wynik dzialania natury, czasami choroby.
        Sa kobiety, dla
        > ktorych dziecko nie jest jedyna droga do szczescia. Trudno to zrozumiec samym
        > kobietom, ale i otoczeniu.
        nie mozna wszystkiego rozumiec nie znajac smaku tego o czym mowi druga osoba.
        mozna probowac sie w to cos w czuc, mozna akceptowac, przyjac do wiadomosci.nie
        potrzebujesz mojego ani niczyjego innego przyzwolenia zeby nie miec dziecka.
        tak samo ja nie potrzebuje Twojego ani niczyjego pozwolenia na to aby zajsc
        kolejny raz w ciaze po poronieniu. zyje tak, jak chce, jak kocham, jak pragne.
        nie odbieraj mi tego prawa zyczac spelnienia Twoich marzen mojej osobie: zycie
        bez dziecka to tez szczescie. tyle, ze nie dla kazdego. zrozum to.

        Zabilabym tesciowa, gdyby mnie spytala "Kiedy
        > wreszcie bede babcia".
        za co zabic? nie ma nic zlego w tym, ze ktos pyta o to kiedy para planuje
        potomstwo. to jak odpowiemy zalezy od nas , od naszej kultury, stanu
        emocjonalnego. nie pytajac, nie zadajac pytan tworzy sie TABU. zero rozmow. nie
        ma problemu prawda? tak niektorym wygodnie.


        Naprawde zycie bez dzieci jest mozliwe. Nie popieram starania sie
        > za wszelka cene. To nie ma sensu.
        kazdy ma swoj prog wytrzymalosci. Ty moze bys nie umiala przejsc 1/4 tego co
        przechodza kobiety diagnozowane na plodnosc, albo na przyczyny poronien. my sie
        z tym godzimy. mamy lepsze lub gorsze dni, ale tak wielu z nas juz sie udalo a
        medycyna wydawla sie bezsilna, ze granice na koniec kazda para niech sobie sama
        postawi. jedni maja w zyciu cel kariere i kase po trupach, musza byc kims w
        biurze, bo bez tego czuja sie nikim, inni maja to gdzies i wystarczy im
        szczesliwa rodzina, wiezi miedzyludzkie.
        >Jezeli chcesz miec dziecko, a nie mozesz,
        > zaadoptuj. Jest tyle bezdomnych biednych dzieci. Pokochasz je z pewnoscia. I
        co
        >
        > z tego, ze nie bedzie podobne do ciebie lub meza. Chodzi o dzieco czy o
        milosc
        > wlasna? Chodzi o twoje szczescie czy o szczescie tesciowej i mamy?
        chyba malo wiesz o adopcji. nie kazdy sie do niej nadaje. decyzja o adopcji to
        inna waga niz przygarniecie zblakanego pieska. to duze ryzyko. nie kazdy wie,
        czy wystarczajaco pokocha nie swoje dziecko. i jesli jedynym powodem adopcji
        jest nieplodnosc, bezplodnosc to jest to chore i egoistyczne. nie dalabym
        dziecka komus kto ma tylko takie motywy.
        • Gość: bigos Maretina, Cetka, Czekajca - trzymajcie sie ! IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 07.11.04, 19:50
          Nie tyle rozumiem wasz bol co staram go sobie wyobrazic. Trzymajcie sie
          optymizmu - to najlepsze z naturalnych lekarstw smile I, o ile dobrze pamietam -
          sredni czas zajscia w ciaze to 5 miesiecy - wiec troche wstrzymajcie panike
          jesli jest to 10 czy 15... ile dziewczyn zaszlo za szybko w ciaze... czesc
          zajdzie troche pozniej by prawa statystyki byly zachowane. Tak, ze nie lamcie
          sie po roku czy dwoch.
          A jeszcze pytanie - czy rozwazacie zamiast adopcji to by jedno z was ( to ktore
          jest plodne - zakladajac, ze rzeczywiscie jestescie po badaniach itd i juz
          wiadomo ) mialo dzicko z kims innym. Tzn. czy nie latwiej wychowywac dziecko
          Jego badz Jej niz genetycznie obce? Czy tez - skoro ja nie moge - to niech i
          On/Ona sie poswieci a nie przekazuje material genetyczny kiedy mnie natura
          pozbawila tej szansy...
          Pytanie nieco pesymistyczne w tresci ale prawde mowiac ja w Was wierze. Uda Wam
          sie - wiedzcie ( i na pewno wiecie ) ze juz macie skarb - druga osobe ktora was
          kocha i to jest w zyciu najwazniejsze. Wiec miast plakac, cieszcie sie - wielu
          ludzi zazdrosci wam chocby tego...
          Optymizmu i powodzenia i male wyrazy zazdrosci.... z powodu tego, ze macie
          milosci...
          P.S.
          Dzwiami obrotowymi mozna bardzo ladnie trzasnac. Siebie lub kogos w twarz ( raz
          mi sie udalo - na szczescie siebie wink
          • maretina do bigosa:) 07.11.04, 22:39
            nie mam problemow z plodnoscia. najwiecej czasu jaki potrzebowalismy do
            aciazenia to 2 cykle, w 3 byla juz ciaza. badania dobre, ktoras ciaze musze
            donosic( mialam 2 biochemiczne i dwie poronilam w 7 tygodniu, przyczyny
            nieznane), gleboko w to wierze(tlumacze sobie, ze kazde niepowodzenie, kazde
            poronienie przybliza mnie do tej ciazy donoszonej, do porodu, moze nawet bolec
            jak cholerabig_grin).tak samo jak wierze, ze z nieplodnoscia da sie wygrac.... co
            tam! znam takie pary! maja bobasy!smile. czasami leczenie trwa dlugo, czasami
            przez niekompetentnych lekarzy, czasami po prostu tak bywasmile
            dziekuje Ci bardzo za ten ludzki post. co do pozostalych kwestii, o ktorych
            pisalas, to nie myslalam o nich, naprawde. jedynie mysl o adopcji jest mi
            bliska i to nie tylko dlatego, ze nie mam dziecka, bo bede je miala.... po
            prostu kazde dziecko powinno byc kochane, szczesliwe, mysle, ze ja i moj maz
            mozemy to komus ofiarowac. a ze jedno dziecko byloby biologiczne a drugie
            nie....czlowiek to czlowiek, a dzieci to dla mnie niemal swietosc.
            jesli cierpienie naprawde uszlachetnia, to ja chyba juz troszke taka jestemwink)))
      • dobdob0106 Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 06.06.07, 07:23
        Ciekawe czy twoje zdanie nie uległoby zmianie gdyby okazało się że masz problem
        podobny do większości z nas, ( życzę Ci z całego serca abyś nigdy nie musiała
        sie o tym przekonać). A szczerze mówiąc dobre rady z cyklu ; zaadoptuj, mnie
        wkurzają, dla tych którzy tylko teoretycznie się o tym wypowiadają to takie
        proste. Kazdy ma prawo żyć jak chce ,jeśli Ty nie chciałabyś mieć dziecka , to
        Twoja sprawa, ale jeśli ja bym chciała to też moja . Tu głównie pisza
        dziewczyny które też bardzo by chhciały i myślę że większości z nich twoja
        wypowiedź nie pomoże zrozumieć i przyjąć do wiadomości ,że "życie bez dzieci
        jest możliwe". My wszystkie wiemy ,że jak narazie niepłodnosć nie jest
        śmiertelna chorobą .Tylko chyba nie o to tu chodzi.
    • Gość: elo Hahaha IP: *.aster.pl 08.11.04, 01:37
      Widac ze faceci zlewaja ten temat - wypowiedzi na forum - same baby... Wielki
      problem - miec bachora... Nie z ta to zawsze mozna z inna - tez mi tragedia. A
      jak sie okaze ze nie mozna w ogle miec to tez fajnie - darmowa antykoncepcja jak
      ktos juz zauwazyl powyzej...

      A te krowy tutaj smeca o bolu i cierpieniu... Niektore jeszcze p... o empatii.
      • maretina Re: Hahaha 08.11.04, 08:46
        Gość portalu: elo napisał(a):

        > Widac ze faceci zlewaja ten temat - wypowiedzi na forum - same baby... Wielki
        > problem - miec bachora... Nie z ta to zawsze mozna z inna - tez mi tragedia. A
        > jak sie okaze ze nie mozna w ogle miec to tez fajnie - darmowa antykoncepcja
        ja
        > k
        > ktos juz zauwazyl powyzej...
        >
        > A te krowy tutaj smeca o bolu i cierpieniu... Niektore jeszcze p... o empatii.

        elo, omine twoje chamtwo, zajme sie uzupelnieniem wiedzy, ktorej Ci brakuje:
        nieplodnosc w takim samym stopniu dotyczy facetow jak i kobiet. jesli para ma
        invitro to najczesciej dlatego, ze facet ma kiepskie nasienie. nie jest to
        zadna "wina", ale mylisz sie sadzac, ze to kobiety sa nieplodne, bo nie rodza.
        facet woda potomka nie splodzi wiesz?
        jesli problem jest w braku owulacji czy zlych poziomach hormonow u kobiety, to
        jest to rzecz do uregulowania. takie pary maja wieksza szanse zajsc naturalnie
        niz te, kiedy przyczyna nieplodnosci jest zle nasienie.
        zatem przyjmij to do wiadomosci palanciewink
    • madzioreczek Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 10.11.04, 12:43
      Jak mi ktos jeszcze powie, że mam się wyluzować, to chyba skocze mu do gardła!
      a szczególnie jak będą to osoby, które nie znają tematu i zachodzą w ciąże wg
      przeważająch statystyk, czyli w pierwszym roku starań, nie mając pojęcia co to
      znaczy diagnostyka niepłodności, ból niepowodzeń.
      Nie, nie jestem żadną frustrantką, chociaż staramy się już, a może tylko 3,5
      roku, mam to "szczęście", że wiem na czym stoję: endometrioza. Był sukces,
      malutki w tym roku - miał 9 tygodni, ale oczywiście to ja musiałam dopełnić
      statystyk i znależć się w grupie 1% kobiet którym trafia się puste jajo
      płodowe. Ale walczę dalej, nie poddaję się, nie płaczę z każdym rozpoczętym
      cyklem, niepowodzenia nauczyły mnie pokory wobec życia i wreszcie CIĄGLE wierzę
      a raczej wierzymy, że i my w końcu znajdziemy szczęśliwe rozwiązanie tej
      sytuacji, oczywiście mam gorsze dni, w końcu jestem tylko człowiekiem, ale
      staram się szukać jasnych stron życia, bo póki co jeszcze przecież żyję,
      pewnych rzeczy nie "przeskoczę" więc staram się nie zwariować w tym wszystkim.
      Pozdrawiam serdecznie
      • maretina madzioreczku;) 10.11.04, 12:57
        tak samo reaguje na slowo wyluzujsmile
        wczoraj umowilam sie na wizyte do psychologa. jakos sobie radze po
        poronieniach, ale moze bedzie mi latwiej?
        w kazdym razie powiedzialam pani psycholog, zeby nigdy wobec mnie nie uzyla
        slow: prosze odpuscic, wyluzowac, ma pani blokade psychiczna. powiedzialam, ze
        jestem spokojna, ale na te slowa reaguje koszmarnie i agresywnie. usmiechnela
        sie i powiedziala, ze zapamieta. zobaczymy we wtorekbig_grin
        pozdrawiam i zycze powodzenia!
        • madzioreczek Re: maretinko;) 10.11.04, 14:56
          Skoro zaszłas tak daleko, to życzę powodzenia na wizycie u pani psycholog. Ja
          jeszcze sobie radzę z moją niepłodnością- w opinii znajomych - nadzwyczaj
          dobrze. "Walczę" z nią każdego miesiąca, przeżyłam indukcję poronienia i ciągle
          żyję, staram się cieszyć każdym dniem, bo przecież jest ich coraz mniej, wierzę
          że wszystko jakoś pomyslnie w końcu się ułoży, czego i Tobie z całego serca
          życzę smile
          • maretina Re: maretinko;) 10.11.04, 14:59
            ja tez sobie radze, ale chce pogadac z kims na zywo, nie tylko na forum.
            rozmowy z kolezankami koncza sie na: wyluzujcie, tak najlepiej, zobaczysz,
            bedzie dobrze, wszystko sie ulozy..... itd. przepraszam za zwrot, ale rzygam
            takimi poradamiuncertain
            • madzioreczek Re: maretinko;) 10.11.04, 15:34
              ja też rzygam - dalej niż widzę wink i dlatego nie mówię Tobie wyluzuj,
              ograniczam się do słów: powodzenia i rozumiem co czujesz smile
              • angieblue26 Re: maretinko;) 10.11.04, 15:50
                Ja mam czasem wrazenie, ze jak sie tak "wyluzuje", przestane mierzyc tempki,
                biegac do lekarzy, liczyc dni cyklu, to bedzie tak jak przez te dwa lata, kiedy
                lekarka przekonywala mnie,ze jest ok... Czyli NIC sie nie wydarzy.
                Dopiero na wlasna reke zrobilam badania w Polsce i okazalo sie, ze nic nie ma
                szansy sie wydarzyc, bez jakiejstam ingerencji lekarzy.
                Moge sie wyluzowac, pewnie - ale to bedzie oznaczalo pogodzenie sie z
                bezdzietnoscia.
    • ewa.analityk1 Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 10.11.04, 23:56
      Napisano tam bardzo fajnie, że stres powoduje podwyższenie prolaktyny a w
      konsekwencji problemy z zajściem. U mnie tak było, ale lekarze rzucali mną bo
      miałam problemy z tarczycą. Gdy w końcu trafiłam na tego jedynego lekarza nie
      usłyszałam czekamy jeszcze, bo ileż można czekać, dostałam skierowania na
      badaniu i ustaliliśmy zarys postępowania. Tak wielki spokój i pewność biły od
      mojego lekarza, że zaczęłam wierzyć, że się uda. Leki, monitoring i mam dziecko.

      Tu na forum w czasie starań ponad rok temu poznałam wspaniałą osobę Anię, taka
      znajomość internetowa, miałam do niej jechać smile Ania była owładnięta manią
      dziecka, to już nie było normalne to była mania, setki smsów mierzenie
      temperatur, ale starali sie bardzo długo. Po 3 latach pierwszy monitoring i nie
      było owulacji, złe endometrium. Dopiero początek leczenia. Ja zaszłam w ciąże,
      zaszła jej kuzynka, do domu przyjechała energoterapeutka która odczyniła uroki
      i dzieko miało się pojawić. To był ten miesiąc, który miał być szczęśliwy.
      Czekałam cały dzień na sms o tym czy to już ale zadzwonił jej mąż. Rano
      spiesząc się na monitoring czy do pracy bo to zlewało się miała wypadek,
      zginęła na miejscu. Tęsknię czasami za naszymi rozmowami i czasami żałuję, że
      nie pomogłam więcej ale pomysł psychologa nawet mi do głowy nie wpadł.
      Pamiętam, że czuła sie chora miała zostać w domu, ale przecież nie można
      stracić cyklu.
      Wydaje mi się, że mało jest lekarz l
    • ewa.analityk1 Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 10.11.04, 23:58
      Ale walczyć o dziecko trzeba bo warto, nie żałuję tych stresów, łez nad
      testami, kłótni. Jak śledzę to forum to widać, że mimo różnych problemów nawet
      te z kilkuletnim stażem w końcu piszą że rośnie w nich nowe życie i życzę tego
      wszystkim
      • pszczolka2 Re: do ewy.analityk:) 11.11.04, 10:43
        Ewo, bardzo Mi przykro z powodu twojej koleżanki, ale tak jak napisałaś "nie
        można stracić żadnego cyklu" i tak jest w większości przypadkach. Warto jest
        przejść przez to wszystko aby móc się cieszyć tak jak Ty robisz to teraz.
        Pozdrawiam
        Cię.

        29 cykl starań - jestem już zmęczonasad
    • maddy1 nie mogę i nie chcę i to tez problem 08.12.04, 11:43
      Nie moge miec dzieci ale wcale nie chce i to tez jest problem.
      Oboje z mezem jesteśmy zdecydowani że rodzicielstwo to nie dla nas. Bylismy
      zdecydowani zanim okazalo sie że szanse na zajście w ciążę ma nikłe.
      I do szału doprowadzają nas te ciągłe pytania krewnychi mniej lub bardziej
      bliskich znajomych "kiedy... czemu jeszcze nie..." Nasi rodzice wiedzą że nie
      moge mieć dzieci, wyznałam to mojej matce w przypływie ufności i to był błąd -
      teraz na przemian moja matka i teściowa zarzucają nas pytaniami czy cos robimy,
      czy sie leczę, czemu się nie leczę, a może in vitro, przeciez pieniądz się
      znajdą itd itp. Nie dociera do nich że nie mamy ochoty walczyć. Pewnie gdyby
      dziecko nam sie "przydazyło" to wielkiego nieszczęscia by nie było, ale nie
      palnujemy dzieci i nie mamy zamiaru się o nie w jakikolwiek sposób starać. Dwa
      koty w domu wyczerpują w zupelności mój sczątkowy instynkt macierzyński.
      Ale sam fakt że swoja bezpłodnośc traktuję jak nic nie znaczący szczegół
      wywołuje w mojej najbliższej rodzinie oburzenie. Bo przeciez kobieta powinna
      marzyc o dziecku i powinna być nieszcześliwa że dzieci mieć nie może.
      Niestety, nie spełniam oczekiwań otoczenia - nie pogrążam sie w rozpaczy a to w
      Polsce niemile widziane u kobiety...
      • pollla Re: nie mogę i nie chcę i to tez problem 08.12.04, 12:32
        Rozumiem Cię. My też nie planowaliśmy dziecka. Nigdy nie miałam instynktu
        macierzyńskiego, a dzieci po prostu nie lubię. Nikt tego nie rozumiał i ciągle
        były pytania, a "kiedy wy?"
        Potem okazało się, że i tak nie możemy mieć dzieci. Musieliśmy racjonalnie
        pomyśleć i zdecydować na zimno. Postawiliśmy na dziecko. Zrobiliśmy wszystkie
        badania i poprosiliśmy lekarza o obiektywną diagnozę zaznaczając, że nie
        interesują nas półśrodki i czekanie miesiącami, czy latami na cud. Robimy więc
        in vitro.
        A czy czuję się, że dorosłam do dziecka, chyba nie. Raczej wiemy, że należy
        mieć dziecko. Oczywiście będziemy je kochać, ale gdyby zajście w ciąże było
        możliwe dla nas od tak, nie wiem, czy zdecydowalibyśmy się teraz.
    • magdaszek Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 09.12.04, 10:28
      Bardzo potrzebny był ten artykuł. Powinno sie o takich sprawach pisac częściej
      i wszedzie, nie tylko w 1 gazecie, "raz na 100 lat".
      Wczoraj w wiadomościach trąbili, ze nasze społeczenstwo sie starzeje, że
      wiekszośc rodzin ma tylko 1 dziecko. Nikt nie wspomniał, ze jest mnóstwo par,
      które nie mają zadnego, bo nie moga mieć. Polityka państwa w tym temacie opiera
      sie na popieraniu modelu 2+1.
      A co z nami? Gdzie sie tworzy grupy wsparcia, gdzie dofinansowanie leczenia?
      Łatwo powiedziec "wyluzuj sie", ale jak to zrobic? To jest chyba najtrudniejsze
      w tym wszystkim. Niby tez sie wyluzowałam, ale znowu wraca mi dołek przed
      świętami, stresuje sie tym, czy w ogóle dam sobie radę ze soba, żeby nie ronic
      łez przy wigilijnytm stole, przy zyczeniach, przy wysłuchiwaniu ciekawostek o
      wnukach szwagra, które beda biegac wokól stołu i wszyscy beda sie cieszyć na
      ich widok z moim mężem włącznie. Najchętniej uciekłabym gdzies i sie zaszyła.
      Ale przeciez tak nie mozna, prawda? Bo nie wypada. To, ze nie mam dzieci, jest
      budujące dla innych, dla brata i bratowej mojego męża w szczególności. Zarobili
      plusa u rodziców, bo dali im 2 wnuków w ciągu 1.5 roku! A ja w ciągu 10 lat ani
      razu nie pochwaliłam sie stanem błogosławionym. I w ogóle zrobiłam dziwna, bo
      nie chcę ich odwiedzac i poruszac tematu wnuków. Wole rozmawiac o moich
      studiach i tym, ze może wkrótce uda mi sie napisac pracę mgr i obronic, o
      samochodach i planach wakacyjnych. (te tematy nie są tam mile widziane, bo tej
      częsci rodziny nie stac na to finansowo). Jakoś do tej pory nikt się nie
      przejmował tym, że mnie tematy o dzieciach mogą sprawić przykrość, więc
      dlaczego ja nie mogę rozmawiac o tym co lubie?
      A poza tym nas już nawet nie odwiedzają. To my powinniśmy do nich jeździc,
      bo "nam jest łatwiej wybrac sie z domu" (ponieważ nie mamy dzieci). Nie mogę
      słuchac takich argumentów.
      Powinnam chyba wydrukowac ten artykuł i dać w prezencie pod choinkę niektórym
      osobom.
      A co powiedziec teściowej która pyta o to kiedy zostanie babcią?
      1. Kiedy sobie mamusia na to zasłuzy.
      2. A kiedy sobie mamusia zyczy?
      3. zaraz jak tylko wrócimy do domu / zaraz jak tylko wyjdziecie
      4. A jak to sie robi?
      5. Ale wnuki postarzaja.
      6. Czy możemy o tym sami zadecydować?
      7. Kiedy przyjdzie stosowny moment.
      8. Niech mamusia jeszcze poczeka. (Czekanie uczy pokory)
      9. Jeszcze mamy czas.
      10.A to musi byc juz?
      11.A może nigdy?
      12. Kiedy? Może jutro? Dzisiaj nie mamy czasu.
      13. Poczekamy - zobaczymy.
      14. Niech mamusia nas nie pogania, bo to stresuje.
      15. Na razie mamy inne plany.
      16. Odpowiada nam model rodziny 2+0

      To na razie tyle. pozdrawiam wszystkich starających sie i walczących z
      nietatktownymi pytaniami.
      Dopisujcie odpowiedzi, wymyslanie złosliwości trochę wyluzowuje. Pa!
      • pietrek666 Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 09.12.04, 16:02
        W zasadzie jedyną osobą, która dopytuje się nas oficjalnie, czyli w mojej
        obecności o dziecko, to jest właśnie moja teściowa. Zawsze w tej samej formie:
        -A kiedy ja będę miała dzidziusia! Ja chce dzidziusia!
        I zawsze pada ta sama odpowiedź:
        -Jak sobie mama zrobi.
    • marghe78 Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 07.01.05, 19:15
      O wyluzowaniu chyba wczoraj wypowiadałam się na innym wątku. Powtórzę: dla mnie
      to błędne koło. Miesiąc temu postanowiłam wyluzować, no bo tak trzeba, żeby
      zajść w ciąże. Przestałam brać jakiekolwiek leki, nie mierzyłam temperatury,
      nie chodziłam do lekarza, nic co się wiązało z ciążą...teoretycznie. Gdzieś tam
      podświadomie ciągle myślałam: no, to pewnie nam się uda, bo wyluzowałam;
      przecież te dziewczyny, którym się udało były wyluzowane, cykl spisały na
      straty i się udało...pytam się: co to za luz? tak jakbym chciała oszukać samą
      siebie. Ale jak tu spisać cykl na straty i wyluzować (np. ze względu na
      prawdopodobny brak owulacji) skoro inne spisały i się udało. Wniosek: błędne
      koło. Wyobraźmy sobie cykl, gdzie mamy pewność, że nic z tego tym razem nie
      wyjdzie. Wydawałoby się, że człowiek powinien odpuścić i się nie stresować. Z
      drugiej strony przypominamy sobie, że kilka dziewczyn też miało niby
      bezowulacyjne cykle i im się udało. Więc zamiast wyluzować - co faktycznie
      mogłoby pomóc tak jak tamtym - zaczynamy pokładać nadzieję w tym marnym cyklu.
      I znowu móżdżenie, stres i oczekiwanie...i znowu nic!
      Ja tak widzę możliwość mojego wyluzowania
      Pozdrawiam
      Gosia
      • 76fiona Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 26.01.05, 17:45
        calkowicie sie zgadzam.
        Mam identycznie - postanowilam wyluzowac, dac sobie spokoj z badaniami, z
        hormonami itp...przeczekac...
        No i niby nie mysle a jednak kiedy zbliza sie termin @ - wariuje.
        Kiedy postanowilam wyluzwac myslalam: wyluzuje, zajde, przeciez jestem
        calkowicie zdrowa,nie ma zadnych przeszkod, zajde napewno, tak jak zaszlo wiele
        dziewczyn, ktore"wyluzowaly".
        Niestety kolejny "wyluzowany" cykl i nic...
        Jestem na takim etapie, kiedy nawet gdyby maz wyjechal na miesiac to mialabym
        nadzieje ze moze jednak...bo przeciez cuda sie zdarzaja...i gdyby przyszla
        wtedy @ to bylabym rozczarowana mimo jasnosci sytuacji...
        Dramat.
    • maria.f71 Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 26.01.05, 17:26
      4 lata po ślubie wciąż nie mieliśmy dzieci. Dobrze pamiętam te wszystkie
      dyskusje w rodzinie, wśród znajomych. Tak jak większość małżeństw nie mających
      potomstwa na początku mówiliśmy że jeszcze nie pora. Z biegiem czasu ci którzy
      wiedzieli że mamy problem mówili, cóż nie wy jedni.Będziecie mieli więcej czasu
      dla siebie i takie tam bzdury.W obecnym czsie jesteśmy 19 lat po ślubie.Nie
      mamy dzieci. Miałam 3 razy in vitro w Klinice w Bytomiu. Niestety nie udało
      się. Próbowalibyśmy w dalszym ciągu, gdyby nie to że niemieliśmy już pieniędzy.
      Wszystkie oszczędności poszły na te 3 próby.
      Mam nadzieję, że w końcu ktoś zmądrzeje w naszych władzach i leki jak i samo
      zapłodnienie będą refundowane.
      Maria
    • master-of-reality Re: Wszyscy mówią: wyluzuj się 08.06.05, 23:57
      Dla sasiadow,dla tesciow, dla zaspokojenia wlasnej proznosci i najczesciej ze
      strachu przed samotna staroscia.Oto co kieruje wiekszoscia rodzicow.A dlaczego
      nie adopcja??? A... juz wiem przeciez to jest inne.To nie jest maly czlowiek
      ktoremu warto podac reke bo nie ma naszych czyli tatusia hydraulika i mamy
      sprzedawczyni z miesnego wyjatkowego zestawu genow.Lepiej niech gnije w domu
      dziecka albo gdzies pod mostem.Niech wyrosnie na kryminaliste albo zboczenca.Co
      was to obchodzi przeciez to jego wina gdzie sie urodzil.Przeciez Wasz swiatek
      krecacy sie wokol czubka Waszego nosa jest najwazniejszy.Wiem,wiem... ta opcja
      nie wchodzi w gre.CO BY LUDZIE POWIEDZIELI !!! PRZECIEZ WLASNE TO WLASNE CHOCBY
      POCZETE SZTUCZNIE.RESZTA SIE NIE LICZY!!! Pozdrawiam wszystkich przyszlych
      rodzicow.Przeciez swiat jest tak piekny po co przez chwile pomyslec...
      • bielinka Łatwo powiedziedziec innym - adoptuj. 09.06.05, 10:50
        A ile dzieci Ty adoptowales? A na ile domow dziecka odpisales 1% podatku? CO TY
        zrobiles dla tych biednych dzieci? Latwo mowic innym co powinni robic - zacznij
        od siebie, podobno przyklad dziala najlepiej.
        • master-of-reality Jak bede gotowy to zaadoptuje !!! 09.06.05, 19:00
          To co napisalem skierowane bylo do tych ktorzy moga juz pozwolic sobie na
          dziecko.Problem w tym ze dla wiekszosci dzieckiem nazwac mozna tylko ich
          wlasne.Te inne z domow dziecka to jakby nie ludzie.Dobija mnie ten chory
          egoizm,ta proznosc ktora ich zaslepia.Kazdy z nich mysli ze jest tak wyjatkowy
          ze to wlasnie jego dziecko urodzi sie geniuszem i zbawi swiat.Wiec mowie Wam
          pora na pobudke !!! Spojrzcie na siebie obiektywnie.Co macie takiego
          wyjatkowego w sobie ze mozecie myslec ze Wasze dziecko bedzie lepsze od tych
          ktore moglibyscie adoptowac ? Upajacie sie ze to Wasza kopia genow zostanie
          przekazana dalej.Nasycacie swoja proznosc tworzac w kopie siebie
          samych.Kochacie sie w sobie a to nie ma nic wspolnego dawaniem milosci dziecku
          o ktorej tyle trujecie.A teraz spojrzcie w lustro pomyslcie przez chwile i
          powiedzcie ze nie mam racji.Przestancie wreszcie byc hipokrytami !!!
          • bielinka Re: Jak bede gotowy to zaadoptuje !!! 09.06.05, 20:22
            Wyobraz sobie ze wlasnie o te geny chodzi. Przeczytaj ten artykul jeszcze raz -
            problem z nieplodnoscią jest tez taki ze czlowiek czuje sie z nią ulomny i nie
            chce tego. Moja ciocia choc mogla miec dzieci zdecydowala sie na adopcje bo
            byla sama a chciala miec dziecko. Tylko ze ona MOGLA miec dzieci. Wbrew pozorom
            to latwiejsze. Latwiej podjąc samodzielnie decyzję o rezygacji z czegos niz byc
            czegos pozbawionym. Ludzie nie decydujący się na adopcję są - podobnie jak Ty -
            nie-gotowi na nią. Kobiety pragnące dziecka pragną również BYCIA W CIĄŻY. Zadna
            adpocja CI tego nie da. I nie masz prawa mówić o nich że są hipokrytkami. Byłam
            w ciąży i wiem że tego uczucia nie da się z niczym porównać. Również mi
            niełatwo było zajść w ciążę i martwiałam na myśl że być może nigdy nie będę w
            ciąży. Dlatego je rozumiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka