Dodaj do ulubionych

inseminacja w towarzystwie męża

18.11.04, 15:41
Miałam w sobote 1 inseminację. Nie chciałam żeby w gabinecie był również mój
mą, choć on sie upierał przy tym. Teraz czuje sie urażony robi mi uwagi
złośliwe, ale ja czułam się dostatecznie upokożona. Nie wiem czy przy zabiegu
inseminacji może być osoba towarzyszaca. Proszę powiedzcie, czy któraś miała
taki przypadek.
Obserwuj wątek
    • mila27 Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 15:45
      MNIE PRZY INSEMINACJI PANI ZASŁONIŁA PARAWANEM, PRZY DWÓCH KOLEJNYCH WCHODZIŁAM
      SAMA. INSEMIN NIE NALEŻY DO NAJMILSZYCH WIĘC NIE CHCIAŁABYM ŻEBY BYŁ TAM MÓJ
      MĄŻ CHOĆ PRZY OSTATNIM USG DOPOCHWOWYM BYŁ ZE MNĄ I SPOKO.OGLĄDAŁ SOBIE
      PĘCHERZYKI.RACZEJ BYŁ CIEKAWY JAK TO WYGLĄDA.POGADAJ ZE SWOIM I POWIEDZ CO CI
      LEŻY
    • asiaku Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 16:29
      Mojemu mężowi tydzień temu przed samym zabiegiem lekarz zaproponował, że może
      sam wstrzyknąć przygotowane nasienie jeśli chce. Lekarz zapraszał M do gabinetu
      i upewniał, że jego obecność w niczym nie przeszkadza. My jednak ustaliliśmy,
      że mężuś poczeka na korytarzu i zaraz po zabiegu gdy byłam już przykryta
      prześcieradłem wszedł do mnie i czekaliśmy te 20 minut na leżąco. Tzn M na
      siedząco przy mniesmile
      Myślę, że czym innym jest poród, kiedy naprawdę cierpisz i potrzebujesz
      wsparcia a czym innym taki drobny zabieg. Nie chciałam, żeby M patrzył jak ktoś
      przy mnie " majstruje"smile
      USG też jest inne. Nie leżysz na "samolocie" rozkraczona z wziernikiem, lekarz
      siedzi z boku i wszyscy patrzą w ekran a nie na Twoje skarby.
      Dla mnie obecnośc M też byłaby krępująca. Zresztą on się ze mną zgodził.

      Bezwzględnie trzeba o tym porozmawiać. Szczerze i otwarcie.
      Pozdarwiamsmile
      • cetka Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 21:36
        >Mojemu mężowi tydzień temu przed samym zabiegiem lekarz zaproponował, że może
        >sam wstrzyknąć przygotowane nasienie jeśli chce.

        wow - w ktorej klinice jest tak fajnie?
    • cetka Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 17:40
      ja bym chciala, zeby moj maz byl wtedy ze mna - w koncu to moment potencjalnego
      zaplodnieniasmile mysle, ze stalby przy mojej glowie i trzymal mnie za reke. gdy
      masz dluzsza bluzke, to nic TAM nie widzi. ja na poczatku nie chcialam go brac
      na usg dopochwowe, ale sie przekonalam i nie zaluje. nie zaglada mi TAMsmile
      obserwuje monitor, o wiele rzeczy sie dopytuje i potem powiedzial, ze w koncu
      czuje lepiej problem, bo dla niego bylo zbyt abstrakcyjne, jak ja znikalam w
      gabinecie.
      • agakra Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 17:47
        mój mąż zawsze jest ze mna na wizycie, przy inseminacji też byl ze mna. Lepiej
        znosze wizyty u lekarza, jak mezus jest ze mna. A po za ty, zna moje czesci
        ciała w końcu jest moim mezem.
    • pollla Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 17:56
      Ja jestem przeciwko. I tak wizyty i gina nie można nazwac przyjemnością, a
      dodatkowy stres nie jest mi potrzebny.
      Mój M szanuje moją decyzję i rozumie. Przy badaniu u androloga też z nim nie
      wchodzę i nie patrzę lekarzowi "na ręce". Takie sobie wyznaczyliśmy granice
      intymności (czy prywatności) i je nawzajem szanujemy.
      Ale to widocznie zależy od człowieka.
      • cetka Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 21:38
        >dodatkowy stres nie jest mi potrzebny.

        wiesz co, jak tez tak na poczatku myslalam, ale teraz sadze, ze sie mylilam.
        zawsze mozna postawic meza tak, ze nic nie widzi, trzyma za reke, sam duzo sie
        dowiaduje, pyta, UCZESTNICZY. zreszta maz wcale tam nie zaglada, skupiony jest
        na monitorze, a ty dla bezpieczenstwa mozesz miec dluzsza koszulke. to jest
        fajne. przelam sie choc raz, zeby przynajmniej wiedziec, z czego rezygnujeszsmile
    • angieblue26 Polla... 18.11.04, 18:05
      Zgadzam sie... Tylko, ze IUI nie jest zwyklym badaniem ginekologicznym, ale
      (potencjalnym) poczeciem Waszego dziecka...
      • pollla Re: Polla... 18.11.04, 18:35
        Zgadzam się, dlatego pisałam, że to moja opinia.
        Zresztą wydaje mi się, że do zapłodnienia nie dochodzi w momencie IUI, tylko
        potem.
        Ale ja jakoś wolę potem "dorobić" dzieciaczkowi oczka i nosek w bardziej
        intymnych warunkach. wink
        To zupełnie jak z rodzinnym porodem. Jedni uwazają, że mężczyzna powienien
        rodzić z żoną, a inni nie dopuszczają tego rozwiązania.
        • namad1 Re: Polla... 18.11.04, 19:29
          My z mężem jesteśmy jednomyślni, jeżeli chodzi o wizyty u ginków i ew.obecnosci przy badaniach czy to usg czy zabieg IUI - zawsze wchodzę sama, było by to dla nas zbyt krępujace i nie chodzi w ogóle o to, że się siebie wstydzimy nic z tych rzeczy, jesteśmy wzgledem siebie bardzo otwarci - ale gabinet ginkologiczny jest bardzo specyficzny i dla mnie im mniej w nim ludzi tym lepiej.
    • magda11385 Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 19:34
      moja pierwsza inseminacja byla bez meza bo lekarka na to nie pozwolia. Nastepne
      2 mialam w towarzystwie meza. Mieszam w ny i w klinice w ktorej sie lecze wrecz
      nalegaja na to bo to podobno wplywa dobrze na psychike pacjetki i ja sie z tym
      w 100 % zgadzam. Po pierwszej ins jak lezalam te 20 min to przez glowe
      przelecialo mi tysiace mysli nie koniecznie tych najlepszych. Przy nastepnych
      maz zagadywal mnie i nawet nie zauwazylam kiedy czas mina poza tym czulam sie
      duzo lepiej wiedzac, ze on jest przy mnie. Siedzial sobie grzecznie na
      krzeselku blisko moje glowy i spogladal tylko na monitor. Dolna czes ciala
      miala zaslonieta wiec nic nie wiedzial, poza tym nie zrobilo mi by to zadniej
      roznicy bo on przeciez wie jak to wszystko tam wyglada - jest moim mezem. Teraz
      czeka mnie in-vitro i wiem, ze bedzie ze mna od samego poczatku do konca.
      Zaczynajac od pierwszego sonogramu to samego zabiegu wlacznie. Robi mi sie duzo
      razniej na sama mysl, ze on bedzie ze mna.
      • cetka Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 21:35
        >moja pierwsza inseminacja byla bez meza bo lekarka na to nie pozwolia.

        jak to uzasadnila?
    • jarkat04 Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 22:00
      Ja co prawda miałam IVF, ale podanie zarodków jest podobne do IUI. Mąż był przy
      mnie cały czas - trzymał mnie za rękę i zapewniał, że dwa bąbelki (które
      widzieliśmy na monitorze) się zadomowią (zadomowił się jeden). Przy punkcji
      mógł być obecny (lekarz bardzo zachecał), ale bał się i ja nie nalegałam. Drugi
      etap był znacznie przyjemniejszy i ciesze się, że byliśmy wtedy razem. Olka
      • cetka Re: inseminacja w towarzystwie męża 18.11.04, 22:09
        punkcja polega na tym, ze lezysz na fotelu ginekologicznym w narkozie? dluga ta
        narkoza jest?

        a przy uiu tez sie lezy na fotelu ginekologicznym? i potem sie z niego schodzi
        i idzie na lezanke?
        • matylda28 Re: inseminacja w towarzystwie męża 19.11.04, 10:04
          Ja swoją pierwszą IUI niezwykle przeżywałam, tak że nie mogłam opanować łez
          (mój lekarz jest naprawdę bardzo troskliwy i wyrozumiały, więc się nie dziwił,
          a podnosił mnie na duchu), natomiast mój mąż, który przy całym zabiegu nie był
          obecny na moje życznie, próbował mnie potem rozbawić mówiąc, że on zawsze był
          oryginalny i nawet dziecko poczyna tak, że jego żona udaje sie w odosobnione
          miejsce z innym mężczyną i z jego nasieniem. Ubawił mnie tym tak bardzo, że
          śmiałam sie przez następną godzinę, jak wyszlismy i wcale nie żałowałam, że go
          nie było, bo przy nim bym się totalnie rozkleiła. Co innego, że IUI była
          nieudana i teraz znowu jestem totalnie rozklejona.
          Ale dziewczyny zaniepokoiła mnie jedna rzecz, mój zabieg trwał zaledwie kilka
          minut i ja wcale nie leżałam po nim jak piszecie 20 minut - czy takie leżenie
          jest konieczne?
          pozdrawiam Matylda
          • namad1 Re: inseminacja w towarzystwie męża 19.11.04, 12:34
            Matylda IUI zawsze trwa chwilkę, ja ostatno to nawet nie zdążyłam złapać oddechu a juz było po, nie ma naukowych dowadów na to, ze lezenie zwiększa szansę na ciążę,chociaż mój lekarz zaleca tak ok.5 min.
        • jarkat04 jak wyględa punkcja 19.11.04, 16:35
          Ja nie miałam narkozy przy punkcji, choć wiele klinik robi pod narkozą.
          Dostałam silne środki znieczulająco - uspakajajace. Leżysz na fotelu
          i "odlatujesz" - lekarz pobiera pęcherzyki (nic nie boli tylko czuć ukłucia).
          Po tym odpoczywałam na leżance przez ok 1-1,5 godziny. I do domku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka