Dodaj do ulubionych

zdrowa i nic...

IP: 10.10.1.* / *.zachem.com.pl 03.09.01, 13:00
Cześć,
a co możecie poradzić całkiem zdrowej parze, której nic z tego nie wychodzi już
prawie 3 lata.
Straciłam chyba właśnie cierpliwość do lekarzy i ich sugestii, że mam się
uspokoić. Po takich rozmowach to ja się właśnie staję nie tyle niespokojna, co
wręcz wkurzona. Zrobili mi juz miliony badań i wszystko jest OK. No i co
dalej???
Obserwuj wątek
    • Gość: REBAS Re: zdrowa i nic... IP: *.*.*.* 03.09.01, 13:08
      Rozumiem was doskonale, Przechodzimy to plus minus tak
      samo. Przeszliśmy już prawie całą ścieżkę kombatanta.
      W badaniach doszliśmy do ściany. Uwierzyliśmy że
      adopcja jest dobrym rozwiązaniem. Co o tym myślicie?
      • Gość: Tereska Re: zdrowa i nic... IP: 10.10.1.* / *.zachem.com.pl 03.09.01, 13:57
        Chcę uparcie wierzyć, że nam się uda. Przy czym słowo chcę jest tu
        najważniejsze. Bo już nie zawsze wierzę.
        Myślałam już o adopcji, ale na razie tylko gdzieś pomiędzy wierszami. Bo żal by
        mi było zrezygnować z najpiękniejszego okresu w życiu kobiety: ciąży.
        Potrzebuję w tej chwili wróżki albo innego cudaka, który powie mi: dzieci mieć
        nie będziesz. Wtedy od razu decydowałabym się na adopcję.
        A tymczasem ciągle słyszę, że wszystko się samo poukłada i mam tylko czekać.
        Może dobrym rozwiązaniem jest wybrać się do jakiejś wypecjalizowanej kliniki w
        innym mieście. Może inny lekarz znajdzie coś na co jednak jestem chora i
        chociaż powie, że to można leczyć.
        Boję się przestać wierzyć, że to sie jednak uda...
        Robiliście już coś w kierunku adopcji?
      • Gość: Jaga Re: zdrowa i nic... - do Rebasa IP: 213.77.49.* 03.09.01, 15:10
        Pewnie ju niedugo bede myslala tak jak Ty. Jak na razie - walcze i oswajam sie
        z mysla o adopcji. Sa w zyciu rzeczy, ktorych sie "nie przeskoczy" - i
        najgorsza jest wlasnie taka bezsilnosc, gdy stykasz sie z podobnymi sprawami w
        zyciu. Ciezko jest "puscic", ale podejrzewam, ze w pewnym momencie nic innego
        nie zostaje czlowiekowi...
        Daleko mi do Waszej "sciezki kombatanta"-mam swoja rowniez nielekka - w tle
        majaczy INV, ale po drodze sa rowniez ewentualnie inseminacje...
        Oceniajac po sobie - najgorzej czuje sie wlasnie w sytuacjach, gdy problem
        jest "szary" - bo gdy cos jest jednoznacznie czarne albo biale wiesz, jaka
        decyzje podjac. Jak na razie w mojej sciezce nie mam szarosci - musze wyjasniac
        same "czarne" przypadlosci.
        No dobra koniec tej domoroslej filozofii - pozdrawiam, trzymajcie sie - moje
        zdanie jest takie: gdy ja wyczerpie wszystkie metody rowniez pomysle na serio o
        adopcji, bo nie wyobrazam sobie zycia bez maluszka.
        • Gość: Ola Re: zdrowa i nic... - do Rebasa IP: 212.244.46.* 04.09.01, 08:31
          Teresko, jedziemy na tym samym wózku. Mój lekarz ostatnio insynuował mi, że się
          zblokowałam - bo wszelkie przyczyny (ewentualne) już wykluczył. Poszłam na
          konsultacje do prof. - usłyszłam podobne zdanie - z takimi wynikami moimi i
          męża ciąża naturalna jest jak najbardziej możliwa. To jak to się dzieje, że od
          ponad 4 lat starań jej nie ma?! Miałam inseminacje, a tera czekam na IVF...
          Jestem w desperacji.
          • Gość: Tereska Re: zdrowa i nic... IP: 10.10.1.* / *.zachem.com.pl 05.09.01, 07:42
            Już mi lepiej. Macie rację, że pogadanie - popisaniewink - na forum troszkę
            pomaga.
            Podobno całkiem skutecznym sposobem na odblokowanie jest wyjazd w góry.
            Przynajmniej w kilku znanych mi przypadkach poskutkowało. Od piątku będę
            sprawdzać czy pomoże w moim. A jeśli nie to i tak będę wreszcie miała zasłużony
            urlop. Całe 10 dni! Hurrraaa!!!
            A co do adopcji - przespałam się z tą myślą i już wiem, że to jeszcze nie pora
            dla mnie na te rozważania.
            Pozdrawiam Was gorąco - bo jakoś zimno się zrobiło.
            • Gość: Aga Re: zdrowa i nic... IP: *.wist.com.pl 05.09.01, 13:56
              cześć dziewczyny !
              jestwm w takiej samej sytuacji jak Wy, tyle tylko, że dopiero rok czekamy i
              tyle tylko, że ja jestem bardzo niecierpliwa i szybko się poddaję. Ale bardzo
              mi miło,że jest nas więcej, że jest ktoś, kto rozumie ten ból!
          • Gość: Robert Re: zdrowa i nic... - do Rebasa IP: 213.25.97.* 07.09.01, 10:42
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            Mój lekarz ostatnio insynuował mi, że się zblokowałam - bo wszelkie przyczyny
            (ewentualne) już wykluczył...

            Olu tekst o "ZBLOKOWANIU" jest naprawde niezly. Moja zona uslyszala taki juz trzy
            razy (w tym jeden od profesora o miedzynarodowej slawie...)

            R.



            • Gość: Ola Re: zdrowa i nic... - do Roberta IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 18:02
              Taki tekst sprawia, że ręce mi opadają... Myślę wówczas, że nie mają sensu
              żadne zabiegi wspomagania, bo skoro się zablokowałam, to żadne in vitro nie
              pomoże, a ponadto zwalam winę na siebie...
              Wolę myśleć, że to jest bzdura, bo lekarz nie potrafi znaleźć przyczyny.
              A tak na marginesie; DZIEWCZYNY MAMY DRUGIEGO FACETA NA FORUM!!!!! Robert -
              świtnie, że się ujawniłeś!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka