cetka
05.05.05, 18:52
ponad pol roku temu (zeby bylo meoldramatyczniej) przed drzwiami szpitala, do
ktorego zielona ze strachu szlam na hsg, dostalam tel. ze mam 3 bakterie.
nigdy nie mialam sklonnosci do bakterii, antybiotyki w ostatnich latach na
palca 1 reki to za duzo, zeby zliczyc - prawie wogole nie bralam. od tej pory
zaczela sie moja gehenna. lekarze zlewaja mnie, traktuja jako kolejny
numerek - daja silne antybiotyki nie mowiac np. o kontroli kwasu mlekowego w
pochwie. niewyedukowana z trudem uniknelam dodatkowo grzybicy, dzieki
uprzejmosci pani z laboratorium.
od ponad pol roku przyjelam wiecej antybiotykow, niz w ostatnich 10 latach
zycia i nie dzialaja. coli jest caly czas, a fecalis i streptococcus species
sa co miesiac wymiennie. w miedzyczasie maz sie zdolal wyleczyc, z tego, czym
go zarazilam, a ja nic. antybiotyki nie zadzialaly, wiec przeszlam na domowe
metody - zero slodyczy, kwasne, zurawina, lactovaginal - nic.
runela tez ostatnia deska ratunku, jaka byla autoszczepionka, bo dowiedzialam
sie, ze jest tak malo skuteczna, na tak niewiele osob dzialala, ze wycofano
sie z jej robienia.
jestem zrozpaczona, mam wizje jak bede samotnie siedziala na starosc w oknie
i wspominala moje nieudane zycie, o tym, ze nie mam dzieci przez cholerne
bakterie.
ponad rok nieudanych stymulacji, decyzja o iui, a przedtem hsg. i stop. nie
jest mi dane isc dalej. czytam na bocianie jak to niektore dziewczyny lecza
te bakterie bezskutecznie od ponad 2 lat i lzy mnie zalewaja. mam ponad 30
lat. nie mam czasu.
czare goryczy przelala dzis mama (gatunek: beton), ktora wypomniala mi brak
wnukow i moje "lenistwo" w tym zakresie.
maz sie na mnie zlosci, ze placz tu nic nie pomoze, ale on nie rozumie, ze
bezsilnosc tak cholernie boli, ze juz nie wiem, co mam dalej robic - po
prostu nie mam pomyslu.
przepraszam za te chaotyczne slowa, ale tyle juz rycze, ze mi glowa spuchla.