Już się wczoraj tutaj radziłam. Teraz jest mi już tylo bardzo smutno,
wcześniej byłam wściekła...
Wczoraj był 12 dc, na usg 1 pęcherzyk 22x26 mm, endo 9 mm, test owu
dodatni przedwczoraj i... dr dała mi 5 tys j. Pregnylu i odesłała mnie
i męża do domu. To był pierwszy cykl na Clo 1/4 tabl, wcześniej owu
miałam samoistne miedzy 14 a 17 dc, podczas 5 ostatnich cykli pecherzyki
same pekały przy rozmiarze ok 22 mm.
Z tego co mi dziewczyny na tym forum napisały powinnam mieć IUI
do którego się w tym cyklu przymierzaliśmy (z powodu wrogiego
śluzu i trochę leniwych plemników) WCZORAJ. Do tego się dowiedziałam że
jak mam wlasny pik LH (test +) nie potrzeba Pregnylu.
Ok 17-tej pojawił się znany mi już z autopsji ból w podbrzuszu,
wiedziałam co Pani dr zobaczy na porannej wizycie - kilka godzin wecześniej
zamiast zrobić IUI kazała nam zjawić się jutro (dziś o 7.30).
I było tak jak przewidywaliśmy... Pęcherzyka ani śladu, nawet płynu
w zatoce było w.g p.dr "prawie wcale"
Mówimy że wczoraj ok 17-18 miałam taki ból jak poprzednio przy owulacji
a p dr mówi że to że coś czuję to jeszcze nie znaczy że wtedy wlaśnie
pekło. I pyta się nas zadowolona: "no to co robimy?"
- spytałam czy gdyby moje odczucia były jednak zbierzne z peknięciem to czy
po tych 15 godz byłoby to wskazane. Dr odpowiedziała że miała jedną pacjentkę
z pecherzykiem 29 którego przed IUI już nie było i że zaszła w ciażę.
- sptałam czy w świetle tego co mówiła nam podczas omawiania tego jak wygląda
IUI że robi się zasadniczo ją na niepęknięty pęcherzyk żeby plemniki mogły
poczekać na komórkę jajową, bo zyją dłużej, teraz jest podobna szansa.
Odpowiedz: zdarza się że jak dwa razy nie wychodzi na niepęknięty pobujemy
na pęknięty, takie są praktyki Novum.
Decyzję o tym że nie podchodzimy w takich warunkach dziś do IUI podjął
właściwie mój mąż po wysłuchaniu tego wszystkiego. Ja się do niej
przychyliłam. Pani doktor była wyraźnie niezadowolona z tego. Bardzo się
zdystansowała, przestała się "przyjaźnie" uśmiechać a na moje pytanie
co dalej z tym cyklem, czy mam brać luteinę, jaj po miesiączce brać Clo
powiedziała - jak pani chce, 1/4 albo 1/2 tabl od 5-9 dc, proszę przyjść
11 dc. Mówiąc to wypisywała moje nazwizko na karteczce i cenę za dzisiejszą
wizytę. Zazwyczaj robila to kiedy to my konczyliśmy wizytę, dziękowaliśmy
jej i zbieraliśmy się do wyjścia.
Cała wizyta nie trawała 15 min (p. dr spóźniła się 15 min).
Boję się że jak zjawię sie u niej w następnym cyklu przywita mnie z miną
Królwej śniegu, że znowu coś będzie nie tak i do IUI we wlaściwym czasie
nie dojdzie... Chyba mam kryzys zaufania do mojego lekarza gin.
Szkoda mi tego pięknego pecherzyka. Bo jeśli na wizycie o 12-tej był,
wieczorem pewnie pekł to znaczy że IUI zrobiona wczoraj (był maż, było
działające lab, był dodatni test owu dzień wcześniej) byłaby w bardzo dobrym
momencie.
Przez to że p dr kazała M. się zagęszczać 4 dni do IUI, a także z powodu
wrogiego śluzu wczoraj się nie przytulaliśmy

A chyba trzeba było olać te
przykazy p. dr.!
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów nawet nie mam podstaw się łudzić że
zaszłam w ciążę.
Przepraszam że się tak Wam wyżaliłam... Bardzo, bardzo tego potrzebowałam.
Dziekuję że tu jesteście...
aggutek