IP: 212.244.46.* 19.09.01, 13:41
Pomóżcie mi zebrać "naszą" (Forumową) wiedzę o IVF, ale głównie od stronych
naszych odczuć fizycznych i psychicznych. Jestem przed swoim pierwszym razem i
nie wiem co mnie czeka choć rozmawiałam ze swoim lekarzem 40 minut. Zastanawiam
się nad takimi szczegółami jak np.:
- jak przewozić Decapeptyl? - wiem, w lodówce turystycznej, ale macie sposób
żeby w takiej lodówce była odpowiednia temperatura?
- czy są jakieś zalecenia przed i po IVF, o czymś słyszeliście, o czym nie
mówią przeważnie lekarze, bo np. uważają, że to przesąd?
- czy są jakieś błędy łatwe do popełnienia lub coś b. ważnego na co trzeba
zwrócić szczególną uwagę - tak ze swojego doświadczenia?
- jak sobie radzić z opuchlizną spowodowaną lekami lub innymi skutkami
ubocznymi?
- no właśnie, jakie są te skutki?
Proszę Was o Wasze opinie.
Pozdrawiam OlaH
Obserwuj wątek
    • Gość: Iwona Re: IVF IP: 212.160.79.* 19.09.01, 17:58
      Decapeptyl przewozić w lodówce turystycznej, do której należy kupić dwa wkłady
      (takie specjalne-są w każdym supermarkecie-jak spytasz obsługę, to Ci poda),
      schłodzić je w zamrażalniku, włożyć pomiędzy Decapeptyl, owinąć to w ręcznik i
      włożyć do lodówki turystycznej. Należy utrzymać temp. do 8 stopni-można kupić
      sobie termometr lodówkowy(6 zł.). Są również lodówki turystyczne zasilane z
      samochodu z wejścia na zapalniczkę, wtedy nie są potrzebne takie wymyślne
      sposoby przewożenia. Można w ogóle nie przewozić Decapeptylu tylko wziąć
      recepty i zlecenie na import docelowy do swojego miejsca zamieszkania, ale
      trzeba mieć namiar na aptekę, która sprowadzi Decapeptyl, bo nie każda się tego
      podejmuje.
      Zalecenia po trasferze: nie wolno się kąpać w gorącej wodzie!!! i nie dźwigać
      (ze względu na powiększone jajniki i ból z tym związany), nie jechać od razu do
      domu, bo jajniki bolą jak chole..., poczekać dzień dwa-ból minie.

      Jeżeli ktoś ma skłonności do opuchlizny, to ja nie mam sposobu, bo też puchnę,
      chociaż na Decapeptylu nie zauważyłam opuchlizny (teraz podali mi Diphereline-
      wyglądałam jak prosiak, a nogi miałam jak wiadra-po paru dniach przeszło)
      Jeżeli podchodzisz w Białymstoku do IVF to warto zastanowić się nad
      krótkotrwałą narkozą, bo w zeszłym roku punkcja tylko na "głupiego jasia" czy
      jak to zwą znieczuleniem dożylnym bardzo mnie bolała, może dlatego, że zawsze
      mam ból owulacyjny więc punkcja też mnie bolała, ale były dziewczyny, które
      mówiły, że czuły jedynie łaskotanie. Wszystko zależy od organizmu.
      To na razie tyle z moich doświadczeń, chociaż z dnia na dzień zdobywam ich
      więcej, bo moje drugie IVF zupełnie różni się od pierwszego(mam wiele"efektów
      specjalnych" niepożądanych oczywiście i już zaczynam panikować, bo mój organizm
      jakoś nigdy nie chce się zachować standardowo, tylko zawsze mi wywinie jakiś
      numer). Mam nadzieję, że choć troszeczkę pomogłam.
      Aha jeszcze zapomniałam skutki:czasem może pobolewać głowa, ja zwłaszcza rano
      nie mogę umyć zębów, bo chce mi się żyg...(przepraszam wymiotować). Wszystko
      zniosę, byle tylko kiedyś..........przytulić swoje maleństwo.
      Całuski. Trzymaj się. Nie jest to wszystko wcale takie straszne, ale lepiej
      wiedzieć co czeka, wtedy się nie panikuje z byle głupstwa.
    • alegra Re: IVF 19.09.01, 20:54
      Droga Olu,

      Podobnie jak Iwona zniose wszystko, by kiedys przytulic swojego maluszka.

      Ja IVF znosze bardzo zle i za kazdym razem inaczej.
      Teraz na przyklad jestem bardzo slaba fizycznie, nie mam na nic sily a po
      przyjsciu z pracy natychmiast zasypiam. Moja koncentracja to katastrofa,
      praktycznie przez okres brania lekow nie jezdze samochodem, bo pare razy bylo
      na prawde niebezpiecznie. Ja na ogol pogodna i pelna poczucia humoru dziewczyna,
      jestem teraz smutna, rozdrazniona i nie mam ochoty na zadne spotkania
      towarzyskie.

      Zawsze jest to trudny okres i z tego musimy sobie zdawac sprawe bo leki sa
      bardzo silne.

      Jak sobie radze? Nie wierze w przesady ale wierze w sile pozytywnego myslenia.
      Codziennie przed zasnieciem staram sie calkowicie odprezyc i wylaczyc, gdy to
      mi sie uda w stanie "prawiesnu" wyobrazam sobie jak moja macica "przyjmuje"
      zarodek, wizualizuje sobie jego rozwoj, dalej wyobrazam sobie ciaze jako piekny
      cudowny stan, wreszcie widze dzidziusia. Staram sie sprowokowac podswiadomosc,
      aby odpowiednio wszystko "ukierunkowala". Codziennie powtarzam sobie, ze to
      marzenie sie SPELNI, moze nie tym razem, ale na pewno kiedys, na pewno to jest
      moj sen i moja przyszlosc i tak wlasnie bedzie, jestem o tym gleboko
      przekonana. Wierze , ze nasze mysli sa projekcja tego co nas spotyka.
      W trakcie IVF bardzo koncentruje sie na sobie, jestem najwazniejsza, nie
      obchodzi mnie praca, dom , zakupy itp... Moja znajoma, ktora urodzila blizniaki
      w wieku 40 lat (po 10 probach IVF) przeszla przed ostatnim uwienczonym sukcesem
      IVF psychoterapie i twierdzi, ze tylko dzieki nauce pozytywnego myslenia jej
      sie udalo, ze ona ta ciaze po prostu "wymyslila" , "wymarzyla".

      Nie wiem czy to prawda , ale ta technika bardzo pomaga i pozwala skupic sie na
      sobie - przynajmniej mi.
      Mam tez kolezanke z Lodzi, ktora pojechala do Bialegostoku w wieku 36 lat, ale
      specjalnie jej nie zalezalo (bardziej mezowi) i zaszla w ciaze , jest mama...
      Nigdy nie wiadomo.
      Mysle , ze ty jedziesz do Bialegostoku. Wiem od lekarzy, ze nie powinno sie
      wracac samochodem tego samego dnia i ze po transferze najlepiej jak najdluzej
      lezec.
      Olu zycze ci powodzenia. Jeszcze jedna bardzo wazna spawa. Pamietam jak robilam
      pierwszy raz IVF to udzielila mi sie panika innych kobiet w klinice, nie daj
      sie w to wciagnac bo mozna zwariowac. Mysl tylko o sobie i o swoich zarodkach.
      Goraco pozdrawiam Alegra.
    • Gość: Aśka Do Oli i Alegry IP: *.pai.net.pl 19.09.01, 22:23
      Hej Olu, ja nie miałam żadnych sensacji oprócz bardzo twardego i wzdętego
      brzucha w drugiej połowie cyklu i wrażenia jakby miał lada moment eksplodować.
      Leki dobrze znosiłam.
      W Gamecie zalecają IVF po urlopie (znam dziewczynę, która podchodziła do
      zabiegu właśnie po urlopie i udało się jej za pierwszym razem). Chcesz to wierz.
      Gdzieś kiedyś czytałam, że dobrze jest przez trzy miesiące przed IVF przyjmować
      preparaty witaminowe (najlepiej te dla kobiet w ciąży).
      Nie wiem, czy weźmiesz zwolnienie po transferze, ale ja nie wzięłam a później
      jak trzęsło w autobusie czy tramwaju, to miałam wrażenie, że ... no, żałowałam,
      że nie leżę w domu.

      Alegra, czy Ty przypadkiem, nie masz na myśli metody Silvy? Ja kiedyś dzięki
      niej wylazłam z bulimii i schudłam, ale teraz jak próbowałam wizualizować
      ciążę, to guzik ... nie wierzyłam. A bez tego, to tylko odwrotny efekt sad
      • alegra Do As5Oli i Alegry 20.09.01, 07:39
      • alegra Re: Aski i Oli 20.09.01, 07:54
        Asiu, ja nie wiem jaka to metoda. Nauczylam sie jej z przepieknej ksiazki
        Josepha Murhy "Potega Podswiadomosci". Naprawde warto przeczytac.
        Ja stosujac ta metode nie zakladam, ze uda mi sie na pewno teraz.
        Ale jestem gleboko przekonana, ze bede miala dzidziusia a wszystko co robie w
        jakis sposob prowadzi do osiagniecia tego celu i moja podswiadomosc za tym
        celem pozada. Jezeli zdecyduje sie na adopcje to tez osiagne ten cel, a do tego
        jak pisala kiedys Ewa P. trzeba "przejsc" jakas swoja droge.
        Nie wiem "w jaki sposob" bede miala dzidziusia ale gleboko wierze , ze wszystko
        co robie do tej pory doprowadzi mnie do oczekiwanego macierzynstwa, ze to jest
        wlasnie ta moja droga.

        Olu, po tym co napisala Asia przypomnialam sobie jak w Bialymstoku mowil mi
        Dr Grochowski, ze ich statystyki pokazuja, iz najwiecej dziewczyn zachodzi w
        ciaze w miesiacach wiosennych zarowno metoda IVF jak i naturlnie. Jest to
        przeciez okres godowy w calej przyrodzie.
        Pozdrawiam Alegra
        • Gość: Ola do Iwony, Alegry i Aśki IP: 212.244.46.* 20.09.01, 10:00
          Dzięki dziewczyny za odpowiedzi, czytałam je po dwa razy. Nie lubię się bać, a
          strach zawsze jest przed tym co nieznane, dzięki Wam ten zabieg i wszystko
          wokół niego, nabrał jakichś kształtów. Jeszcze raz - dziękuję.
          Do IVF podchodzę w Poznaniu, do domu mam 1,5 godz. drogi, jak myślicie - jechać
          po zabiegu do domu czy zostać jakiś czas w szpitalu? Co robić w ciągu tych 2
          tyg. po?
          • alegra Do Oli 20.09.01, 18:19
            Cos sie dzieje dziwnego w Forum, bo nie moge wyslac zadnej wiadomosci (jesli
            nagle zobaczycie ich kilka to sie nie zdziwcie).

            Olu, jest ponoc bardzo wazne, by bezposrednio po zabiegu polezec okolo pol
            godziny na tym samym "lozku" , na ktorym mialas transfer, potem ewentualnie
            jeszcze troche w innym miejscu w szpitalu. Z reguly lekarze to proponuja, jesli
            nie, to po prostu o to zdecydowanie popros.
            Ja zostalabym na noc w Poznaniu, ale to twoja decyzja .

            Jak zyc przez nastepne dwa tygodnie? To zawsze jest okres pelen niepokoju,
            staraj sie zyc jak najbardziej normalnie potrafisz i nie popadac w "schize".
            Rob wszystko co mozesz zrobic , aby sie udalo , ale pamietaj o statystykach i
            miej swiadomosc, ze byc moze trzeba bedzie ten zabieg kiedys powtorzyc - wtedy
            latwiej jest zniesc porazke. Ja przy moim pierwszym IVF bylam pelna , nie wiem
            chyba pychy - po prostu nie zakladalam, ze sie nie uda. Myslalam o innych
            dziewczynach: no coz im sie nie udaje , ale JA? , mi musi sie na pewno udac.
            Porazke przyzylam tak ciezko, ze omal nie wyladowalam u psychiatry, po prostu
            nie docieralo do mnie, ze sie nie udalo. Mimo poteznego okresu zrobilam chyba
            10 prob ciazowych i ryczalam cale noce. Bez sensu. Statystyki mowia same za
            siebie i trzeba miec tego swiadomosc.
            Trzymam kciuki i zycze by ten pierwszy raz byl OSTATNIM. Goraco pozdrawiam
            Alegra. Acha czy moglabys napisac gdzie robisz IVF w Poznaniu?
            • Gość: Hathor Re: Do Oli IP: *.avamex.krakow.pl 20.09.01, 22:50
              Przylacze sie do "dobrych" rad, mam nadzieje jeszcze nie zgorzknialej 3-
              krotnie "doswiadczonej" - Ola przypomnij sobie jak sie czulas do tej pory w
              trudnych momentach Twojego zycia i ... wykorzystaj to. Spisz sobie co Ci
              pomoglo wtedy a co Cie denerwowalo i... poproś o to aby Twój maz, rodzina,
              przyjaciele byli tacy jak Ty chcesz - na pewno Ci pomoga.
              Kazdy ma swoj sposob na przetrwania i Ty na pewno masz swoj - przypomnij go
              sobie tylko i sluchaj siebie - to Ty jestes teraz najwazniejsza.
              Napisalabym jeszcze zebys unikala slonca (moja dosc ciemna karnacje poparzylo
              mnie kwietniowe slonce) ale słońca jak na lekarstwo.
              Trzymam kciuki :- ))))
              • Gość: Ola Dzięki Hathor IP: 212.244.46.* 25.09.01, 11:59
                Ogromnie się boję skutków psychicznych porażki IVF. Każde wcześniejsze
                niepowodzenie mocno przepłakałam, a teraz... nie wiem co będzie. Raczej czuję,
                że nic z tego, ale jak znam siebie przed okrsem będę miała nadzieję. I to jest
                okrutne - nadzieja!
            • Gość: Ola Re: Do Alegry IP: 212.244.46.* 25.09.01, 11:22
              Dzięki za rady, myślę o tym, żeby zostać na noc. IVF robię w Klinice Niepłodn.
              i Endokrynologii Rozrodu przy AM w P-niu. Ostatnio podnieśli ceny i zabieg
              będzie mnie kosztował 3500,- , leki kupiłam (2100,-) i pewnie to nie koniec
              wydatków... sad
    • Gość: Ola Re: IVF IP: 212.244.46.* 27.09.01, 09:04
      Przeczytałam dzisiaj kilka pytań i odpowiedzi na nie lekarzy z nOvum i wiecie
      co? Doszłam do wniosku, że panaceum na niepłodność i wszystko co z nią związane
      jest IVF! IVF jest lekiem na LUF, na niepł. idiopatyczną z kryzysem
      psychicznym, na leniwe plemniki itd. A my się tak martwimy! - a rozwiązanie
      jest takie proste!
      Mam wrażenie, że lekarze z nOvum są na stronie tylko po to aby się zareklamować.
      Nie przeczytałam tam żadnej sensownej odpowiedzi, wszystkie są zdawkowe,
      ogólne, a może na taką nie trafiłam? i jestem niesprawiedliwa?!
      • Gość: pola Re: IVF IP: *.aura.com.pl 27.09.01, 11:58
        Zgadzam się z w/w opinią na temat forum z lekarzami z Novium. Odpowiedzi na
        pytania są bardzo ogólne i wymijające. Pytając się o przeciwciała p/plemnikowe
        otrzymałam odpowiedź, że mam się skontaktować z immunologiem od niepłodności. A
        ja chciałam poznać opinię lekarzy Novium - jestem naiwna ??? pola
    • Gość: AsiaW Re: IVF IP: 212.160.138.* 15.10.01, 10:54
      A ja spytam trochę z innej beczki. Jak wybrałyście klinikę. Ja jestem z
      Warszawy i lecze się w novum więc wybór wydaje sie naturalny. Ale wciąz sie
      zastanawiam novum ma swietne wyniki ale jest chyba najdrozsze. boję się, że
      jesli pierwsze ivf nie przyniesie skutku juz na następne nie będzie mnie stać.
      Wiem, że robiąc ten zabieg taniej mogę ewentualnie pozwolić sobie na jeszcze
      jeden. Ale mieszkając w Warszwie nie musze nigdzie jeżdzic, no i Novum uwazane
      jest za jedną z klinik z najlepszymi wynikami. AsiaW
      • Gość: elwira Re: IVF IP: 10.128.134.* / *.acn.pl 15.10.01, 22:56
        w warszawie udalo mi sie przy pl. starynkiewicza. Goraco polecam, pelen
        profesjonalizm, ceny ok (!!!), czasami trzeba poczekac,
        pozdrawiam, elwira

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka