
był pęcherzyk wspomogłam go pregnylem, ale nic a nic nie czułam jak pekał.
zioła pije od poczatku sierpnia i gdzieś tak od tygodnia po rozpoczęciu
popijania rozbolał mnie brzuch, po 2 tygodniach bolało mnie już wszystko,
było nie do wytrzymania, brzuch wielki, siusiu co chwila, bolały jajniki,
jajowody absolutnie wsyztsko... bałam się, że:
a - pęcherzyk nie pękł
b - zapalenie się przyszwędało nie wiadomo skąd.
poszłam do gina - pęcherzyk pekł, jajniki czyściutkie, wszystko super i ok
mam wyniki cyto i posiewu - wszystko ekstra i bez zarzutu. przez 1 dzień nie
piłam ziółek i bóle zaczęły mijać.
moje przemyślenia są takie, że coś w tych ziołach chyba jednak jest... pije
je nadal i bede piła cały czas, chociaż znów zaczyna bolec... ale może to
dobrze? nigdy wczesniej nie bolały mnie jajowody... a w sumie jeden - ten
niedrożny. we wrześniu kolejne HSG zobaczymy... kto wie, moze się cuda
zdarzają?