Dodaj do ulubionych

mecz będzie, może "poświntuszymy" :))

03.09.05, 20:20
nie wiem jak Wasi M. ale mój już się rozsiadł przed telewizorem, a ja z
lampką wina przed kopmem. Może byśmy coś popartyzantowały... ale nie mam
pomysłu na wątek
Obserwuj wątek
    • mafrolka Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 03.09.05, 20:39
      Oj to chyba epidemia! Z kimkolwiek się skontaktuję , to każda ma "starego"
      przed TV. U mnie szczęśliwie udał się M do kolegi, wyposażony w niezbędne
      atrybuty sportowca tj siatę Lechów :0 Nie narzekam, przynajmniej nie będzie
      wrzasków w stylu: no cholera byłoby, kurdę, ale spieprzył itd itd. Pzdr, do
      świntuszenia się nie przyłączam bo robota ze mną do domu poszła, trzeba
      pogrzebać w papierach do północy, żeby choć nd mieć jak normalni ludzie... Ale
      życzę owocnej wymiany porad, no ciekawy ten "partyzancki" wątek, nie powiem wink
      • invicta1 Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 03.09.05, 21:43
        nie moge gadać-ogladam jak nasi kopią dupe tym świnion, co nas obrazały przed meczem
        "śmierdzisz Polską"teraz im pokażemy faszystom
        no to lece bluzgać przed TV, póki co prowadzimy 2:0
        smile
        • marijohanna Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 03.09.05, 22:19
          invicta1 napisała:

          > nie moge gadać-ogladam jak nasi kopią dupe tym świnion, co nas obrazały przed m
          > eczem
          > "śmierdzisz Polską"teraz im pokażemy faszystom


          eee invicta wyrazajac sie w ten sposob reprezentujesz dokladnie taki sam poziom
          jak oni. a przeciez nie o to chodzi, prawda?
          • invicta1 Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 04.09.05, 08:23
            no nie mogłam inaczej, dotknął mnie do zywego
            popracuje nad soba, ale taka zniewaga wyzwala we mnie agresje
    • martyna35 Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 03.09.05, 22:26
      ja to mam szczęście,bo mój mąż nie ogląda w ogóle meczy,nawet nie wiedziałam,że
      coś takiego się dziś rozgrywa,nawet nie wiem kto gra i z kim.Zresztą mężulo
      cały dzień naprawiał nasz wiecznie psujący się samochód,więc teraz siedzi
      zblazowany i niechętny do niczego.
    • annba Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 05.09.05, 13:10
      a ja na meczu byłam osobiście
      i poczułam się "prawdziwym Polakiem"
      i nie byliśmy faszystowsko nastawieni do Austriaków - nie bluzgaliśmy do
      nich..jedyne co, to chóralny śpiew "aufwiedersehen"
      i wiecie - fajnie było nawet, i M. odetchnął, i przestałam myśleć o jednym...
      byle do środysmile
    • jagoda39 Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 05.09.05, 13:45
      Hej, pewnie mnie zrugacie ale ja się tez wyłamałam, oglądałam mecz od dechy do
      dechy popijając piwko a mój M kibicował na stadionie, więc jak ja bym mogła
      olać takie wydarzenia hihihi.Męcz to święta rzecz wink)!!!No może nie każdy.....
    • emde74 Re: mecz będzie, może "poświntuszymy" :)) 05.09.05, 15:31
      wiem, że wracam do tematu jak bumerang (jeśli ktoś zauważył moje losy na tym
      forum), ale mimo tego że z M nie jestem, to nie mogłam wytrzymać wiedząc, że On
      tam jest w tym Chorzowie, a ja z firmą na integracji na Kaszubach. z tej
      rozpaczy oglądałam mecz, czego nigdy wcześniej nie robiłam i wysyłałam mu sms-y
      z moich spostrzeżeń gry (!). jestem chora. dobrze, że wy miałyście swoich
      M "pod ręką" albo wspierałyście ich na stadionie (że nigdy mi do głowy
      wcześniej nie przyszło to zrobićsad pzdr. M.
      • jagoda39 Re: do emde74 05.09.05, 15:46
        Bardzo Ci współczuję tej chorej sytuacji, ale może jeszcze nie wszystko
        stracone, może czas zagoi rany i jeszcze się ułoży....Nie rób sobie wyrzutów
        sumienia z tego powodu, że dopiero teraz zainteresowałaś sie meczem, ale nie
        rób też nieczego za wszelka cenę.
        Nie potrafię Ci doradzić co w takiej sytuacji powinnaś zrobić.
        Trzymaj się mimo wszystko.
        Jagoda
        • emde74 Re: do emde74 05.09.05, 17:05
          Jagódko! Dziękuję. Sama jestem winna tej sytuacji, to teraz zbieram
          owoce. "Mądry Polak po szkodzie". Z drugiej strony wierzę w przeznaczenie i
          Boga, więc może dlatego, że M jest bezpłodny, nie jest to facet dla mnie? Wiem,
          tłumaczę sobie to na wszystkie sposoby, bo to pomaga. Nikt nic mi mądrego nie
          doradzi, bo co tu radzić? Trzeba żyć. Ciężko, ale trzeba. Wyrzuty pewnie za
          jakiś czas przejdą. Oby zostało tylko fajne wspomnienie i zdrowe układy. Ale
          słowa otuchy zawsze są super, więc jeszcze raz dziękuję. Ja trzymam kciuki za
          Was wszystkie na tym forum, bo mimo tego, że ja już (na razie) się nie staram,
          to cały czas tu zaglądam. Powodzenia! Marta
          • ksara4 Re: do emde74 05.09.05, 21:59
            Marta, moja rada po raz setny, znajdz sobie jakiegos fajnego faceta i postaraj
            sie o dziecko, rozpamietywanie przeszlosci NIC nie da!!!! nie stoj w miejscu!
            • emde74 Re: do emde74 06.09.05, 09:41
              wiem, wiem. tylko że to nie przychodzi od razu. chyba do decyzji o randkach też
              trzeba dojrzeć, bo teraz to mi się trochę chce na to wszystko rzyg... trzeba
              chyba postać w miejscu, coś zrozumieć i dopiero HOP! poza tym mam nierozwiązaną
              sprawę kredytu obecnego (więc brak możliwości wzięcia kredytu na własne
              mieszkanie i niestety wynajmowanie u obcych), brak podziału majątku (czyli
              nadal nie wiem jak się podzielimy, bo M zaczyna coś fukać). to powoduje że będę
              musiała się z nim spotykać, a to powoduje wiadomo co. bez tych prawnych pierdół
              byłoby łatwiej. bez mieszkania nie ładuję się w dziecko, bo chodzi o jakiś
              normalny wychów takiego brzdąca, a nie z zestresowaną matką wiążącą koniec z
              końcem. to trwa. a ja musze poczuć że np własnie teraz chce się umówić z kimś
              np. z internetu. bo gdzie poznam? na przystanku autobusowym? smile ułoży się
              jakoś - ja wiem. ale muszę mieć czas, czas. a ból tylko tak jestem w stanie z
              siebie wywalić. nie chcę go kisić w sobie. pozdrawiam ciepło i dzięki za
              troskę! Marta
    • jagoda39 Re: do emde 06.09.05, 08:52
      A ja myślę, że teraz to powinnaś wrzucić na luz.Zapomnij o tym co było, bo tak
      jak sama mówisz co Bóg da, tak będzie.Nie ma sensu rozpamiętywac przeszłości,
      robic sobie wyrzuty, zastanawiać się co teraz porabia twój M, lub szukać innego
      faceta.Teraz potrzebujesz czasu.Wszystko się samo ułoży, a może tak miało być,
      może ten facet nie był pisany dla ciebie i dlatego zrobiłaś taki numer, staraj
      się zapomnić o przeszłości, no może nie dokońca, ale niech pozostaną dobre
      wspomnienia.Ja tam wierzę w przeznaczenie i myślę że to co jest nam pisane to
      tak musi być i żeby niewiem co to nie mamy na to wpływu, więc przetłumacz sobie
      że widocznie tak miało być.
      Jagoda
      • emde74 Re: do emde 06.09.05, 09:47
        witam! staram się sobie tak to tłumaczyć, bo odrzucając ból, żal i poczucie
        winy, to właśnie we mnie zostaje: przeświadczenie, że tak miało być. i nie
        robię nic na siłę - dlatego średnio idą mi spotkania z facetami, bo po prostu
        tego teraz nie czuję. czekam. korzystam z życia, choć jestem bardzo wyciszona.
        nie rezygnuję z wyjazdów, kontaktów. broń Boże się nie zaszywam. ale wszystko z
        taką trochę apatią. czekam lepszych dni. dziękuję za wsparcie. łatwiej mi ten
        ból tu wywalić niż go w sobie ściskać. dziękuję że rozumiecie mnie i jesteście
        w stanie trochę wysłuchać moich żali. one miną, ale muszą się przetrawić i
        tyle. buźka! pzdr. Marta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka