dziewczynki kochane
nie wiem, czy pamietacie moje zmagania z bakteriami, ktore spowodowaly, ze
prawe rok czekalam na zgode na hsg. raz mnie cofnieto juz z izby przyjec,
kilka razy na dzien przed zabiegiem. myslalam, ze dostane kota. poniewaz duzo
sie tym nastresowalam, zdecydowalam sie na hsg w narkozie u dr. karwackiej
(szpital damiana w wwie - koszt 800 zl).
od razu wam napisze, ze wszystko wyszlo drozne i w porzadku (choc ciazy nie
ma...), ale jestem w szoku i zachwycona caloscia zabiegu. a wiec wczoraj
przyjechalam punktualnie (musialm przez 6 godzin wczesniej nic nie jesc i nie
pic, nawet nie zuc gumy), szybciutko mnie przyjeto, kazano zalozyc papierowa
spodniczke do kolan i polozyc sie na stol rtg. zalozenie wenflona (krotki bol
od uklucia), pani anastezjolog zaczela mnie pytac o rozne rzeczy (zdziwilo
mnie pytanie o palenie papierosow - jak to sie ma do narkozy?). wogole bylo
tam strasznie duzo osob z personelu - chyba z 5 - same panie. nastepnie
kazany mi zjechac pupa na kant stolu, nogi rozlozyc...i nastepnie zejsc z
tego stolu na lozko na kolkach

jak sie domyslacie, pomiedzy rozlozeniem
nog, a zejsciem ze stolu bylo hsg. nic nie pamietam!!!!! nic nie bolalo. nie
mialam zadnego zjazdu, zadnych zawrotow glowy, po zabiegu zapytalam dr.
karwacka, kiedy mi zrobi to hsg, a ona sie usmiala, ze chcialaby miec wiecej
takich pacjentek

przewieziono mnie winda na oddzial - mezulek mnie powital
ze lzami w oczach. nic mi sie w glowie nie krecilo. on pol godz. kazali mi
polezec pod b. milutkim kocem, bylam senna, ale nie tak nienaturalnie, tylko
tak, jakby to byla np. 5 rano. w miedzyczasie mzierzono mi cisnienie,
pielegniarka wogole czesto przychodzila pytajac, jak sie czuje. nie usnelam i
wstala sama przed czasem wciaz przekomarzajac sie z mezem, ze ja chyba nie
mialam tego hsg. szczerze mowiac ucieszylam sie, ze krwiawie, bo to byl
jedyny objaw

))) krwawilam tak do konca dnia, b. slabo - starczyla 1
podpaska. po zabiegu czulam sie tak rewelacyjnie, ze poszlismy do centrum
handlowego na duuuuze zakupy jesiennych ciuchow

)))) dzis normalnie poszlam
do pracy, nie krwawie juz, nie boli nadal nic.
dodam, ze to byla moja I w zyciu narkoza. cena byla wysoka, ale oplacalo sie -
mialam pelen komfort.
a ten kompletny brak objawow ubocznych, nawet najmniejszego komfortu to chyba
nagroda za takie dlugie czekanie

no i ten wynik, od ktorego urosly mi
troche skrzydla, ale tylko troche, bo co z tego, ze drozne, skoro niby
wszystko ok, a ciazy nie ma...
niestety w tym cyklu po hsg nie moge sie starac, wiedzialam o tym juz przed
hsg, ale skoro nagle wyzdrowialam, to wolalam nie tracic okazji i szybko
zrobic to hsg...
chcialam jeszcze dodac, ze moj beznadziejny przypadek bakteryjny leczyl prof.
peterek z IMID w wwie - nie leczyl mi zadnego coli (mialam w tradycyjnych
posiewach!!!), tylko bacterial vaginosis - czyli nierownowage bakterii w
pochwie.