piegoosek
29.10.05, 15:33
a wiec wczoraj rano zjawilam sie w szpitalu, na czczo, gotowa na zabieg
lyzeczkowania! najpierw pobranie krwi, za jakas godzine usg... szlam na nie
jak na skazanie, nie chcac szczerze mowiac ogladac znowu pustego pechrzyka...
polozylam sie na lezance, Pani doktro wlozyla sonde, probowalam podejrzec co
widzi na monitorku, ale miala tak ustawiony, ze nie bylo nic widac... dluzsza
chwile czekalam na diagnoze... Pani doktror zdziwiona mowi: nie bedzie
zabiegu, w pecherzyku BIJE SERUSZKO!!! w tym momencie lzy same zaczely mi
leciec, nie moglam sie uspokoic, Pani doktor zaczela mnie gladzic po nodze,
bo zaczelam sie spinac, a to przeszkadzalo jej w badaniu... odwrocila monitor
w moja strone i zobaczylam TO! zobaczylam jak bije to malenkie serduszko!!
pierwszy raz w zyciu przezylam taki szok!! uwierzycie?!?
polozyli mnie spowrotem do lozka, kazali lezec i czekac... oczywiscie
nadzieje sa, ale... tak naprawde nic nie wiadomo! na wlasne zyczenie
wypisalam sie ze szpitala, lezec moge tez w domu (plamie, wiec mam lezec)!
wszystko w tej ciazy byloby dziwne: po pierwsze od ostatniej miesiaczki ta
ciaza powinna miec 9 tygodni, wg usg ma zaledwie 6. poza tym mam niski
progesteron, do tego beta nie przyrasta jak powinna... za duzo tych "ALE"
slyszalyscie kiedykolwiek o takim przypadku? chyba za duzo dziwnych zbiegow
okolicznosci, prawda?
co powiecie Kochane? pocieszcie jakos, bo jestem na granicy wytrzymalosci!
wczoraj w szpitalu ekstaza, dzis odebralam wyniki i ani progesteron, ani beta
nie jest pocieszajaca... no i ten tydzien ciazy...
lekarz sugerowal, ze to moze naturalna ciaza, jedna po drugiej, ale jak? nie
mialam meza przy sobie od prawie dwoch miesiecy, nikt inny go nie zastepowal!
wiec jak? i jak tu nie wierzyc w cuda?
inny lekarz prawde mowiac nie daje szans tej ciazy... mowi, ze wg niego
serduszko bije troche wolno, choc tak naprawde akcje serca ocenia sie w 8-9
tygodniu zycia maluszka... moze byc po prostu za wczesnie... ale te wyniki...
mamo...