komu się udało?

IP: 193.59.192.* 04.10.02, 15:35
No właśnie, czy komuś z bywalców tego forum się udało?
Podzielcie się swoją radością i pokrzepcie walczących. To bardzo ważne
wiedzieć, że są tacy, którzy jednak, pomimo wielu różnych problemów, wygrali
walkę o własne dziecko.
    • Gość: mnie Re: komu się udało? IP: *.chello.pl / *.chello.pl 06.10.02, 13:59
    • Gość: mnie też Re: komu się udało? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.02, 20:16
      Gość portalu: bea14 napisał(a):

      > No właśnie, czy komuś z bywalców tego forum się udało?
      > Podzielcie się swoją radością i pokrzepcie walczących. To bardzo ważne
      > wiedzieć, że są tacy, którzy jednak, pomimo wielu różnych problemów, wygrali
      > walkę o własne dziecko.

      Być może dla niektórych bywalczyń forum to mało - starałam się o dziecko od
      stycznia tego roku. Najpierw stwierdzono u mnie PCO, później okazało się, że
      taki obraz jajników był wynikiem wcześniejszego brania tabletek, bo jajniki
      zaczęły pracować ale ciągle nie w pełni - pęcherzyki Graffa nie pękały
      samodzielnie. Chyba pomogło leczenie klomifenem - trzy cykle, podczas których
      wystąpiła normalna owulacja ale w ciążę nie zaszłam, mimo usilnych starań.
      Potem odstawiłam klomifen (ze względu na urlop mój i lekarza, do którego
      chodziłam) i jakież było moje zdziwienie, kiedy miesiac temu test wyszedł
      pozytywnie, choć ciąży wcale się nie spodziewałam! Po raz kolejny potwierdza
      się reguła, że zajściu w ciążę pomaga najbardziej niemyślenie o niej!
      Dziewczyny, życzę powodzenia - mnie się udało!


      • Gość: bea14 Re: komu się udało? IP: 193.59.192.* 08.10.02, 09:32
        no i jak tu w cuda nie wierzyć! Gratulacje! Pozdrawiam całą rodzinkę,
        • Gość: basia33 Re: komu się udało? IP: *.bredband.skanova.com 09.10.02, 09:13
          Moge Ci opwiedziec historie mojej sistry.Jeszcze przed slubem chcieli mniec
          dziecko.Ale nie wychodzilo.Zlozyli wine za to,ze moze za malo sie widuja
          itd.Ale 6 lat po slubie tez nie bylo dziecka.Aneta nigdy nie poronila,po prostu
          nigdy nie byla w ciazy.Ludzie zaczeli Markowi mowic,ze moze ona jest nie
          plodna.I ze po co taka wzial.Szkoda,ze zawsze za to wini sie kobiete,ze nikomu
          nie przyszlo do glowy,ze moze to on jest bezplodny.Zaczelo sie miedzy nimi zle
          ukladac.Aneta wyjechala na 3 miesiace do innego miasta do pracy zastapic kogs w
          firmie.Kiedy wrocila po 3 miesiacach miedzy nimi zaczelo sie lepiej.Ich
          zdziwienie bylo ogromne,gdy po 2 mies.Anetka oznajmila, ze chyba stal sie cud i
          jest w ciazy.I znowu zaczela sie na nia nagonka,ze ona po prostu ta ciaze
          przywiozla z delegacji i chce teraz Marka wrobic.Tak bylo przez cala ciaze.Ale
          Marek wierzyl ,ze to jego dziecko.Jak sie Filipek urodzil Aneta zdecydowala sie
          na badania potwierdzajace ojcostwo ,zeby raz na zawsze zamknac ludziom
          buzie.wynik oczywiscie byl dla nich dobry.Ale teraz nawet nikt nie watpi w
          to,ze Marek jest ojcem Filipka,sa b. do siebie podobni.Nawet chodza tak
          samo.NIe wiadomo dlaczego przez tyle lat nie mogli mniec dzieci,a po tej
          rozlace im sie udalo.Wiecej dzieci nie maja,ale jak twierdza po prostuna razie
          nie chca.
          • Gość: vida Re: komu się udało? IP: *.tele2.pl 09.10.02, 15:28
            Przepraszam Basiu,ale jak slysze takie historie to mi sie noz w kieszeni
            otwiera.
          • Gość: basia33 Re: komu się udało? IP: *.bredband.skanova.com 09.10.02, 18:27
            Moze Ci sie noz w kieszeni otwiera , prosze bardzo.Ale ta historia jest
            prawdziwa.Moze trudno komus obcemu zrozumiec co czula wtedy moja siostra,a z
            nia cala nasza rodzina.Ale prawda jest taka, ze ludzie w tzw. dziurach potrafia
            zatruc zycie.A opisalam ta sytuacje tylko dlatego,ze pasowala do tematu.Moja
            siostra przez wiele lat starala sie o dziecko i nareszcie je ma.Kiedys
            ginekolog jej powiedzial(kiedy jeszcze nie miala dziecka),ze te jej obsesyjne
            myslenie o potomku i silny stres wcale jej nie pomagaja, a wrecz przeciwnie.A
            neta sama mowila, ze po pewnym czasie chodzila z mezem do luzka juz tylko
            myslac o ciazyi czy teraz to juz na pewno cos z rego bedzie.Nie jestem lekarzem
            nie wiem dlaczego tyle lat nic, a potem wszystko ok.Ale najwazniejsze,ze wkoncu
            jet dobrze.
            • Gość: vida Re: komu się udało? IP: *.tele2.pl 09.10.02, 22:27
              Basiu,nie watpie twoja opowiesc jest prawdziwa,i wiem przez co przechodzila
              twoja siostra-sama staram sie o dziecko od 5 lat.
              szlag mnie jednak nieodmiennie trafia,kiedy czytam takie historie,tym bardziej
              ze gdzies miedzy wierszami czuje przyzwolenie ofiar na takie traktowanie.
              to moze przescieradla po nocy poslubnej tez wywieszac,bo ludzie moga gadac?
              nie pocieszyla mnie ta twoja historia nic a nic.
              to bardzo smutna historia.



              Gość portalu: basia33 napisał(a):

              > Moze Ci sie noz w kieszeni otwiera , prosze bardzo.Ale ta historia jest
              > prawdziwa.Moze trudno komus obcemu zrozumiec co czula wtedy moja siostra,a z
              > nia cala nasza rodzina.Ale prawda jest taka, ze ludzie w tzw. dziurach
              potrafia
              >
              > zatruc zycie.A opisalam ta sytuacje tylko dlatego,ze pasowala do tematu.Moja
              > siostra przez wiele lat starala sie o dziecko i nareszcie je ma.Kiedys
              > ginekolog jej powiedzial(kiedy jeszcze nie miala dziecka),ze te jej obsesyjne
              > myslenie o potomku i silny stres wcale jej nie pomagaja, a wrecz przeciwnie.A
              > neta sama mowila, ze po pewnym czasie chodzila z mezem do luzka juz tylko
              > myslac o ciazyi czy teraz to juz na pewno cos z rego bedzie.Nie jestem
              lekarzem
              >
              > nie wiem dlaczego tyle lat nic, a potem wszystko ok.Ale najwazniejsze,ze
              wkoncu
              >
              > jet dobrze.
              • Gość: basia33 Re: komu się udało? IP: *.bredband.skanova.com 10.10.02, 09:23
                Wracajac do mojej poprzedniej wypowiedzi ,chcialabym dodac,ze pomimo wszelkich
                burz jakie przeszla moja sostra to najlepiej jej malzenstwu zrobilo
                wyprowadzenie sie z pieknej willi jej tesciow.W ten sposob pozbyli sie
                niepotrzebnego stresu i ciaglych pouczan na temat co jest dla nich
                najlepsze.Tak jakby sami nie wiedzieli.Moze to troche nie na temat,ale sie
                zagalopowalam.Lepiej zyc skromniej i mniej wygodniej ,ale majac swiadomosc,ze
                nikt nie maci i nie wklada swojego palca w cudze zycie.
    • Gość: bea14 Re: komu się udało? IP: 193.59.192.* 11.10.02, 09:18
      ku pokrzepieniu
      www.bajbus.pl/dzieci/ids_powiedz/kat_ociazy/tmt_cjaga.html
    • Gość: Dana Re: komu się udało? IP: *.chello.pl / *.chello.pl 11.10.02, 15:07
      Gość portalu: bea14 napisał(a):

      > No właśnie, czy komuś z bywalców tego forum się udało?
      > Podzielcie się swoją radością i pokrzepcie walczących. To bardzo ważne
      > wiedzieć, że są tacy, którzy jednak, pomimo wielu różnych problemów, wygrali
      > walkę o własne dziecko.

      Kochana.
      Trzeba zrobic wszystko, zeby miec czyste sumienie , ze sie cos przegapilo,
      zaniedbalo.I czekac, czekac, czekac...Ale trzeba tez kiedys powiedziec stop i
      znalezc pozytywne ( wiem, wiem, ze trudno) strony zycia bez dziecka. Mysle, ze
      w kwestii ciaz ( zreszta tak uwazaja nawet niektorzy lekarze ) nie ma regul.
      Moje dziecko jutro skonczy trzy latka . Wybacz, nie siedze teraz w temacie i
      nie znam szczegolow nowoczesnych metod / jak to oniegdaj bywalo / , ale chce
      powiedziec, ze (jak ktos juz tu napisal)cuda sie zdarzaja i bardzo duzo zalezy
      od stanu psychicznego naszego organizmu. Pomijajac moja droge przez meke ,
      poczynajac od szukania jakiejs przyczyny ( wszystkie badania itd, znasz to ),
      poprzez laparoskopie zrobiona w 1993 r / nie byla tak powszechna jak teraz /,
      piec razy jezdzilam do Bialegostoku na zaplodnienie in vitro plus trzy razy po
      zamrozone embriony. Wyobraz sobie ten czas : oczekiwanie , uwazanie na siebie ,
      lzy , depresja, potem znowu nadzieja.. i tak w kolko , nie mowiac juz o
      kosztach. Troche mojego zycia mi to zajelo. Az kiedys zdecydowalismy z mezem,
      ze dosc tego. Trzeba tez troche normalnie pozyc, a nie tylko liczyc dni,
      umawiac sie z lekarzami i wszystko temu podporzadkowywac. Poplakalam sobie
      solidnie, rowniez ze zlosci i bezsilnosci. Dzieci moich kolezanek w tym czasie
      zdalyly urosnac, wiec nie byly juz slodkimi babaskami, zycie zaczelo biec
      nowym, spokojnym torem . Wyjazdy, imprezy, wakacje , pelny luz. I pewnego roku,
      gdy juz narty we Francji zarezerwowane okazuje sie , ze jestem w ciazy. I to
      byl dopiero strach !!! Jak to, niemozliwe ?? Co robic ?? Ale sie rozpisalam,
      sorry..W kazdym razie ciaza przebiegala idealnie / bez zadnych lekarsw,
      komplikacji/ termin porodu co do dnia, silami natury , 4,200 kg/ 58 cm ,zdrowe.
      A nie jestem juz mloda matka. Pozdrawiam i glowa do gory !!!!!!
      • Gość: bea14 Re: komu się udało? IP: 193.59.192.* 11.10.02, 15:47
        nawet nie masz pojęcia jak wiele nadziei mi dałaś. dziękuję
      • lolka2521 Re: komu się udało? 07.11.02, 18:00
        Czesc na imie mam anka niedawno wrocilam z kriobanku niestety pierwsza proba in
        vitro zakonczyla sie fiaskiem pomimo ogromnych szans jakie dawal nam lekarz
        jestem mloda zdrowa mamy problemy z nasieniem meza byly lzy rozpacz depresja
        teraz powoli sie z tym pogodzilam lekarz obiecuje ze warto znowu sprobowac
        mialam chwile zwatpienia czy znowu warto przez to przechodzic?// postanowilismy
        jeszcze raz sprobowac ale moze juz nie warto poradz cos pozdrawiam
    • Gość: martin18 Re: komu się udało? IP: *.bredband.skanova.com 11.10.02, 16:59
      Siostra mojej zony podobno byla na 100%bezplodna.Mozesz sobie wyobrazic
      zdziwienie lekarzy,kiedy poszla na wizyte w sprawie przeziebienia pecherza,a
      okazalo sie,ze jest w ciazy.Jej chlopak poczul sie "oszukany".Stwierdzil,ze go
      wrobila,odszedl od niej nie sluchajac wyjasnien.Pamietam dokladnie jakie
      zamieszanie bylo wokol tej sprawy.Jak sie okazuje w naturze nie ma nic na
      100%.Baska ma dzisiaj 7 letniego chlopaka,ktory jest oczkiem calej
      rodziny.Niestety nie znam szczegolow dlaczego zostala uznana za bezplodna,jak
      przyjdzie zona ,to sie dowiem i dam znac.
      • Gość: bea14 Re: komu się udało? IP: 193.59.192.* 14.10.02, 09:18
        koniecznie napisz coś więcej. Tego typu historie przywracają wiarę w cud,
        chociaż sił nam zaczyna brakować na walkę i podtrzymywanie nadziei.
    • Gość: Fionka Re: a co z dziewczynami z Forum? IP: 209.208.248.* 15.10.02, 17:57
      Pamietam z poprzednich watkow, z jesieni 2001 i wiosny 2002 dziewczyny -
      Hathor, AGA, asia30, asja, Zosia, Malina, ktore opisywaly swoje leczenie. Wiem
      ze niektorym z nich udalo sie zajsc w ciaze, teraz pewnie sa u koncu drogi, a
      co z innymi dziewczynami, ktore braly udzial w Forum przez ostatni rok? Bardzo
      bym byla ciekawa czy to wlasnie im udalo sie zostac w ten czy inny sposob
      mamusia? Znajac problemy, z ktorymi walczyly byloby mi razniej - i chyba nie
      tylko mi - wiedzac ze gdzies kiedys w koncu i ja mam szanse doczekac sie na
      swojego dzidziusia...
      Pozdrowienia
      Fionka
      • Gość: Malina Re: a co z dziewczynami z Forum? IP: *.gis.com.pl / 192.168.11.* 16.10.02, 09:54
        Ja do tej pory walczylam z bakteriami. Niestety nie udalo mi sie ich wybic, ale
        moj lekarz juz ma mnie dosc i prawdopodobnie przystapie do ICSI ze zlym
        posiewem. Czy moze jest ktos na forum kto ma podobna historie?
        Oczywiscie caly czas walcze. Wlasnie ze Szwajacarii jedzie dla mnie pewne
        urzadzenie, ktore ma rewelacyjne wyniki w zwalaczaniu grzybow i bakterii.
        Oprocz tego zamowilam amerykanskie preparaty, ktore tez ponoc moga zdzialac
        cuda (tonacy brzywy sie chwyta).
        Tak wiec reasumujac, jestem w tym samym miejscu co rok temu, ale nie zamierzam
        sie poddac!
        Pozdrawiam wszystkich.
        • Gość: Libra Re: a co z dziewczynami z Forum? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 19:27
          Ja mam chwilową przerwę - najpierw bakterie, a jak sie trochę uspokoiły, to
          słabe endometrium, a jak endometrium sie polepszyło, to znalazł się polip
          endometrialny, i jeśli nie zniknie, to czeka mnie histeroskopia. Może to i
          dobrze, bo przynajmniej sie dowiem, co w środku słychać, ale chwilami mam dość.
          Cieszę się tylko, że te parę lat po ślubie żylismy w błogiej nieświadomości, co
          nas czeka. Nie poddaję się, oczywiście, i mam nadzieję, że wreszcie pojawią się
          jakieś przyjemne wiadomości na Forum. Pozdrawiam, Libra
          • Gość: Fionka Re: do Libry i Maliny (a co u atropiny?) IP: 209.208.248.* 16.10.02, 21:55
            Fajnie, ze sie odezwalyscie! Libra, oczywiscie ze sie nie poddawaj, kurcze, te
            wszystkie swinstwa (polipy, torbiele, bakterie itp) musza kiedys zostac
            wyplenione raz na zawsze, w koncu medycyna idzie naprzod! Trzeba tylko
            robic "swoje" i dazyc do celu (dobrze mi sie pisze, a sama mam chwile, ze tylko
            wyc do ksiezyca...).
            Malina, daj mi szybciutko namiary na te amerykanskie lekarstwa, w koncu zyje
            tutaj i choroba nic nie wiem a bakterie mnie nekaja co cykl.
            Zeby was pocieszyc, to tez jestem 8 lat po slubie i blogo sobie zylam az do
            czasu kiedy stuknal mi 35 rok zycia a tu nicsad((. Teraz przymierzam sie do
            inseminacji.
            Tak chcialabym uslyszes ze ktoras z nas bedzie witac Nowy Rok z malutkim
            brzuszkiemsmile. Piszcie od czasu do czasu co sie u Was dzieje.
            Gorace pozdrowienia
            Fionka
            • Gość: Malina Re: do Libry i Maliny (a co u atropiny?) IP: *.gis.com.pl / 192.168.11.* 17.10.02, 09:05
              Fionka,
              preparat, ktory zamowilam nazywa sie AC Zymes (zywe kultury bakterii
              jelitowych) firmy California Fitness (ja zamowilam to u posrednika w Polsce).
              Proponuje Ci tez wejsc na strone www.drclark.com. Polecaja tam przyrzad (tez go
              juz zamowilam), ktory pomaga zwalczac bakterie i grzyby. Nazywa sie Zapper i
              kosztuje ok 150 USD. Nie wiem czy mi to pomoze ale mysle, ze nie zaszkodzi
              sprobowac.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Fionka Re: do Maliny IP: 209.208.248.* 17.10.02, 18:57
                Dzieki Malina, juz ide na ta strone. Masz racje, wszystkiego trzeba sprobowac a
                nuz cos pomoze.
                Tez gorace pozdrowionka.
                Fionka
                • Gość: Dana Re: do Maliny IP: *.chello.pl / *.chello.pl 22.10.02, 01:52
                  Dziewczyny...
                  blagam ..pijaczki, narkomanki...odgrzybiaja sie, odzarazuja ????
                  Wiem, wiem, jestem okropna...
                  Wierzcie mi, wydalam mnostwo kasy na zastrzyki, lekartwa, preparaty przerozne,
                  nie dajcie sie zwariowac.
                  Sluze wszystkimi wynikami badan ( do wgladu ), wierzcie w siebie , myslcie
                  pozytywnie, wyobrazajcie sobie to male, ale - proooszeeeeeee -
                  zyjcie !!!!!!!!!! Wy tez jestescie wazne !!! I cuda sie zdarzaja !!!
                  Pewnosci w zyciu Wam zycze !!!
                  Jestem dusza i cialem , kocham i popieram Was Wszystkie
                  dana
                  • Gość: Hathor Mnie tez sie udalo - stara gwardia forum IP: *.avamex.krakow.pl / 192.168.151.* 22.10.02, 13:57
                    Ja jestem jedna z dziewczyn, ktore zaczynaly to forum (03/2001) wiele tu lez
                    swoich wylalam i wiele sie nauczylam, takze nawiazalam wiele osobistych
                    przyjazni, ktore utrzymuje do dzis. I na dodatek jestem to szczesciara ktorej
                    sie udalo. Ale zanim do tego doszlo mialam 3 in vitro (2 w Consilium -
                    kompletnie stracony czas, 1 w Bialymstoku i ostatnie szczesliwe w Novum).
                    Podwojnie szczesliwe bo spodziewam sie blizniakow i to najprawdowpodobniej
                    chlopca i dziewczynke. Codziennie dziekuje Bogu za to szczescie ktorym mnie
                    obdarowal. 5 lat cierpien, zalaman psychicznych i niezliczonych badan, wizyt
                    lekarskich, tysiace przejechanych kilometrow i tysiace zlotych wydanych
                    na "leczenie". Tego sie nie zapomina, jak rowniez slow wsparcie jakie
                    otrzymalam na tym wlasnie forum. Choc nie pisze tu czesto to jestem tu myslami
                    i zycze Wam z calego serca zeby kazda z Was miala okazje dzielic swoje zycie z
                    wlasnym dzieckiem, niezaleznie czy bedzie ono urodzone czy adoptowane.
                    Wierze ze tak bedzie.
                    • Gość: Fionka Re: Hathor - dzieki za przybycie IP: 209.208.248.* 23.10.02, 16:18
                      Hathor, i dzieki za dobre slowa! Przede wszystkim ogromne gratulacje i napisz
                      kiedy malenstwa przyjda na swiat?? Tak sie ciesze, ze wszystko skonczylo sie
                      dobrze po tym calym galimatiasie, ale chyba warto bylo, nie???
                      Ja jeszcze w polowie drogi nawet nie jestem, i tak sie boje czy mi nie
                      zabraknie czasu... Nie mozna sie jednak poddawac, tak jak Ty. Jeszcze raz
                      gorace pozdrowienia i trzymaj sie zdrowiutko!
                      Fionka
                      • Gość: Hathor Do Fionki IP: *.avamex.krakow.pl / 192.168.151.* 24.10.02, 14:08
                        Jeszcze raz dziekuje za przemile zyczenia, dzieci jak mam nadzieje powinny sie
                        pokazac na swiecie na poczatku grudnia. Ja sama w kwietniu skonczylam 31 lat
                        ale np Ewa P, Mama i Marna mial po 35-36 lat jak im sie udalo (mam nadzieje ze
                        nie zdradzam ich tajemnic smile)),i maja odpowiednio chlopca, dziewczynke i
                        blizniaki - dwoch chlopcow. (A propos historia Ewy P jest w ostatnim
                        wydaniu "Mama i Dziecko"). Nie poddawaj sie ze wzgledu na wiek !!!!
                        • Gość: mama Re: Do Fionki IP: 195.136.33.* 24.10.02, 14:44
                          tak, nie poddawaj sie Fionka. Hathor ma racje, wiek nie jest az taka
                          przeszkoda. warto walczyc. jest o co. pozdrawiam mama
                          • Gość: Fionka Re: Do Hathor i Mamy IP: 209.208.248.* 24.10.02, 20:48
                            Ja sie nie poddaje, ale juz mi teraz blizej do 40-tki niz 30-tki i wciaz
                            nicccccsmile) Moja najgorsza obsesja jest nie tylko ze nie moge zajsc w ciaze, ale
                            ze moge "nie zdazyc" zajsc w ciaze, nawet jezeli wszystko idzie w dobrym
                            kierunku. Dlatego jest mi ciezej niz dziewczynom kolo 30-tki, ale niestety, tak
                            mi sie zycie ulozylo. Pozostaje cieszyc sie szczesciem innych i tak robie!
                            Pozdrowionka dla aktualnych i przyszlych mamus (och Hathor, jak ja bym chciala
                            miec blizniaki!!).
                            Pa!
                            Fionka
                        • Gość: ANITA DO HATHOR IP: *.promontel.net.pl / 10.2.0.* 26.10.02, 10:16
                          Cześć!
                          Nie mogę do Ciebie napisać bezpośrednio, ponieważ wiadomości nie dochodzą.
                          Otrzymuję następujący komunikat: >> 553 aby wysylac pod ten adres musisz miec
                          konto w naszym serwisie / sorry, that domain isn't in my list of allowed
                          rcpthosts (#5.7.1). Chciałam Cię zawiadomić, że urodziłam przez cesarskie
                          cięcie w 37 tygodniu(dwóch dni brakowało mi do 38 tygodnia)Kingę z wagą 2650,
                          50 cm, 10pkt w skali Agpar i Rafała z wagą 2450, 47 cm,10pkt w skali Agpar.
                          Dzieci przyszły na świat 15 października 2002 r. Od dwóch dni jesteśmy w domu.
                          Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoje maluszki.
                          Anita
              • Gość: oncilla do Maliny!!! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.11.02, 22:31
                Malina!!! Nie wiem nic na temat większości preparatów,
                które opisałaś, ale uważaj na Zappery!!! Wiem, że na
                Zachodzie część ludzi zwariowała na ich punkcie, ale te
                urządzenia nie są do końca sprawdzone i nie wydaje mi
                się, żebys robiła dobrze pozwalając sobie na takie
                eksperymenty walcząc o dziecko!!! Przepraszam, nie
                odbieraj tego jako wymądrzania czy pouczania, ale miałam
                ostatnio do czynienia z ludźmi "zarażonymi"
                "zapperomanią" i dlatego o tym piszę! Trzymaj się (i
                powodzenia)!!!
    • Gość: bialka Re: komu się udało? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 14:54
      Odwiedzam portal od roku. Po 5 latach kuracji hormonalnych i różnych badań,
      jednym poronieniu 3 lata temu, licznych kłodach pod nogi podczas "starania się"
      (infekcje, bolerioza męża, moje zwariowane hormony i w końcu jego mało ruchliwe
      plemniki), chęci odpuszczenia sobie i poczuciu totalnego zmęczenia, w pierwszym
      cyklu po odstawieniu leków udało się. Nie jest łatwo, bo jest to ciąża
      zagrożona: krwawienie w 4 tyg. zastrzyki, tabletki i ciągłe badanie
      progesteronu, ale rozwija się i mam nadzieję, że za pół roku ukończy się pełnym
      sukcesem. Dla wszystkich, które mają duże problemy z wyprodukowaniem jajeczek i
      zmuszeniem jajników do owulacji mogę być dowodem na to, że się udaje. Zyczę
      tego każdej z Was. Pozdrowienia. Bialka
      • Gość: bea14 Re: komu się udało? IP: 193.59.192.* 28.10.02, 15:45
        to na prawdę wspaniałe!!! Życzę Ci dużo sił i zdrowia. I przytul Maleństwo od
        nas. Dzęiki, że napisałaś. To dla "walczących" znaczy bardzo wiele.
        • Gość: mi tez Re: komu się udało? IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 29.10.02, 23:53
          Po trzech latach prob jestem w ciazy!
          Najpierw nie chcielismy uwierzyc w to, ze moga byc jakies problemy. Po pol roku
          poszlam do mojej owczesnej pani ginekolog i poprosilam o rade i pomoc.
          Uslyszalam, ze jestem niecierpliwa i mam wrocic za pol roku. Juz do niej nie
          wrocilam. Zaczelismy leczenie w znanej niemieckiej klinice (mieszkalismy wtedy
          w RFN) ale pol roku pozniej przeprowadzilismy sie do Warszawy - na odchodnym
          polecono nam Novum. W Novum leczylismy sie poltora roku z przerwami (czasami
          wysiadalam psychicznie i nie bylam w stanie dalej probowac). Wreszcie
          zdecydowalismy sie na IVF i... od razu sie udalo!
          Wam tez sie uda!
          Basia.
          • Gość: Zosia Re: komu się udało? IP: *.bmj.net.pl / *.BMJ.net.pl 08.11.02, 14:49
            Zostałam wywołana do odpowiedzi, więc jestem...
            Mnie się jeszcze nie udało zajść w ciążę, ale udało się coś innego: uspokoić
            się. Mam głębokie, wewnętrzne przekonanie, że kiedyś się uda. Apogeum rozpaczy
            było nieudane ICSI i po nim nastąpiła cisza, która trwa już pół roku. Po prostu
            czekam, mąż wcina różne dziwadła na poprawienie nasienia, ale już nie wariujemy
            i nie sprawdzamy ilości plemników co trzy miesiące. Wiem, jestem w tej dobrej
            sytuacji, że mam 30 lat. Pozdrawiam, Zosia
            • asja2 Re: komu się udało? 08.11.02, 15:25
              Zosiu, ja mam 28 lat, również nieudane icsi za sobą, ale wcale nie uważam,że
              jestem w dobrej sytuacji...

              pozdr.
              • Gość: tarkosia Re: komu się udało? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.11.02, 19:17
                Ja mam 33. 7 lat lecznia za soba. Chwilami dosc eksperymentalnego, jak sie
                dwiedzialam podczas pierwszej wizyty u mojego lekarza w Novum, dokad trafilam
                3 miesiace temu. Zalamanie, depresja, zniechecenie, braki materialne.
                Wlasciwie juz zaczelam sie oswajac z mysla, ze niektorzy nie maja dzieci.
                Rodzina delikatnie nie pytala - "no to kiedy w koncu bedzie dziecko???"
                Rodzice wspomagali.
                W tym czasie, roznie mi sie poukladalo zycie, malzenstwo, rozwod... Potem
                poznalam darka. I prawie wszystko sie zmienilo. Swiat troche na glowie ze
                szczescia stanal. I znow zaczelam wierzyc, ze moze sie uda, tylko trzeba dac
                Bogu szanse. Trafilismy do Novum. Cieple przyjecie, mnostwo badan, dr.
                wojewodzki i, co mi sie bardzo spodobalo, leki od pierwszego cyklu po
                otrzymaniu wynikow, bez czekania. Na efekty nie trzeba bylo dlugo czekacsmile Po
                pierwszej stymulacji, gdy nie wystapila miesiaczka zupelnie spokojnie
                czekalam, bo przeciez nie raz sie opozniala i na pewno przyjdzie. Jak nie
                przychodzila przez 4 tygodnie, zrobilam test i pokazaly sie dwie kreski.
                Nastepnego dnia nastepny. To samo. Nastepnego dnia potwierdzenie u lekarzasmile
                Teraz mocno trzymamy kciuki, by Kruszynka, mimo mojej niedmogi lutealnej, sie
                dobrze rozwijala i drowa na swiecie sie pojawila. Mimo, ze chwilami wydaje mi
                sie, ze sniewink
                Wierzyc zawsze warto. Czasem trzeba tylko poczekac na ODPOWIEDNI czassmile
                pozdrawiam wszystkie walczace przyszle Mamy,
                marzena
          • Gość: Kasia Re: komu się udało? IP: *.dip.t-dialin.net 08.12.02, 19:47
            Czy mozesz mi Basiu napisac, w jakiej klinice w Niemczech sie leczylas?
            Pozdrowka
            Kasia
    • Gość: Roma Re: komu się udało? IP: 194.181.36.* 13.11.02, 09:48
      Wygląda na to, że wreszcie mi się udało. W 2000r. poroniłam wczesną ciążę i od
      tamtej pory staraliśmy się o dziecko. W końcu poszliśmy do Novum, kilka cykli
      na clo, jedna nieudana inseminacja. W końcu decyzja o laparo, lekarka, która
      dała mi skierowanie, zleciła mi zrobienie krzywej cukrowej, bo jak powiedziała
      jesli mam insulinoodporność to i laparo będzie niepotrzebna, ja laparoskopię
      zrobiłam mimo to, bo chciałam sprawdzić drożność jajowodów, ale
      insulinoodporność wyszła rzeczywiście, zaczęłam brać nie hormony a metformin
      (lek na metabolizm) i w drugim m-cu brania się udało. Przypadkowo zrobione usg
      w terminie okresu wykazało prawdopodobną ciążę (w macicy pęcherzyk i endo
      ciążowe) a wczoraj odebrałam beta hcg 19 tyś.- lekarz powiedział,że bardzo
      dobrze więc mam nadzieję, że już się będzie dobrze działo, chociaż ciągle nie
      mogę uwierzyć, że się naprawdę udało....
      • asja2 Re: komu się udało? 13.11.02, 10:38
        Roma, czy wiesz jak to jest dokładnie z tą insulinoodpornością, czy ma to
        znaczenie , jeśli wykonuje się icsi, czy jest to jakby wczesneijszy etap
        leczenia, dlaczego w Twoim przypadku laparo by nie pomogła, mnie lekarka w
        novum powiedziała,że to raczej kobeity z nadwagą i problemami z cukrzycą w
        rodzinie moga u siebie to podejrzewać?
        więc jak to jest i jak to się przekłada na trudnośc z zajściem w ciążę,
        szczególnie interesuje mnie, czy mo to znaczenie przy ivf, jesli wiesz, bo i
        tak to dla mnie jedyna droga

        pozdr. i jeszcze raz gratuluję
        a.
        • Gość: Roma Re: komu się udało? IP: 194.181.36.* 13.11.02, 11:38
          Jeśli chodzi o laparo to lekarka mi nie powiedziała, że mi nie pomoże, tylko
          lekami można zmusić jajniki do takiej pracy jak po laparo więc wg nie miało
          sensu jej robić, no ale ja zrobiłam.
          Ja nie jestem otyła, nie mam cukrzycy ani ja ani nikt w mojej rodzinie. To nie
          jest zresztą cukrzyca (cukier jako taki miałam i mam w normie),
          insulinoodporność polega na problemach organizmu z gospodarką glukozą. I efekt
          jest taki, że organizm nie otrzymuje wszytskich potrzebnych składników, np.
          jajniki nie owulują, bo nie otrzymują wszystkich składników odżywczych. U mnie
          pomógł Metformin, jest to lek na metabolizm, od razu miałam owulację naturalną
          i w drugim cyklu udało mi się zajść w ciążę a po clo nie zachodziłam mimo
          owulacji.
          Jeśli chodzi o procedury INV to ci nie pomogę, bo się na tym nie znam a tyle co
          o tym wiem, mogę napisać,że może to mieć znaczenie jeśli chodzi o późniejsze
          utrzymanie ciąży, lepiej jajniki ustawić na dobrym poziomie, żeby potem sobie
          poradziły, życzę Ci powodzenia smile)))
          • Gość: asja Re: komu się udało? IP: *.pbk.pl / 139.0.121.* 13.11.02, 12:47
            dzięki za odp., nie rozumien jednego, skoro mialas owulację po clo, to czemu
            nie zachodziłaś? owulacja to chyba owulacja, niewazne czym wywołana czy
            spowodowana, rozumiem,że wcześneij problem stanowił brak owulacji, u mnie owu
            występuje, więc myślę,ze nie tu pies pogrzebany (dodatkowo, bo icis ze względu
            na męża), trochę mi rozjasniłas, dizęki
            a swoją drogą, ,kolejny przkład na to,iż nie zawsze trzeba wierzyć ślepo we
            wszystko, co mówia lekarze

            pozdr.
            • Gość: Roma Re: komu się udało? IP: 194.181.36.* 13.11.02, 12:59
              Owulacja stymulowana to nie to samo co naturalna. Nam w Novum mówili, że po clo
              można mieć np. super owulację a nie zachodzić w ciążę, a po innym leku zajść,
              mimo, że na jednym i drugim owulujesz. Ja też tego nie rozumiem ale ja w obie
              ciążę zachodziłam na naturalnym cyklu i jak teraz mnie namawiano,żebym brała
              clo żeby zwiększyć szanse (więcej pęcherzyków), to nie chciałam, i moje
              przeczucie się sprawdziło, wiedziałam,że jesli się uda to naturalnie smile))
              • jostro Re: komu się udało? 13.11.02, 21:29
                Roma, jeśli mozesz to podaj dokładne wyniki Twojej krzywej cukrowej (to chyba
                przy pomocy tego badania stwierdza się insulinooporność...?). Pytam dlatego, że
                zdaniem lekarza moje wyniki "wyszły na pograniczu insulinooporności, brałam
                Metformin i niestety nic on nie zmienił.
                • Gość: Roma Re: komu się udało? IP: 194.181.36.* 14.11.02, 08:25
                  Moje wyniki pierwszego badania cukru mieściły się w normie: 14 (norma była do
                  20), nie pamietam niestety jednostek jesli cię to interesuje to daj znac
                  napiszę ci z domu. Po podaniu 75g. glukozy 156 (i to jest wynik wg mojej
                  lekarki świadczący o insulinoodporności).

                  Nie miałaś owulacji po Metforminie?
                  • jostro Re: komu się udało? 14.11.02, 11:23
                    Roma, jeśli możesz to podaj mi proszę dokładne wyniki razem z jednostkami.
                    Jest to dla mnie ważne.
                    Owulacji nie miałam, ale Metformin brałam tylko miesiąc i mój lekarz
                    stwierdził, że być to nie insulinooporność jest przyczyną.
                    Będę czekać na Twoje wyniki. Dziękuję.
                    • Gość: Roma Re: komu się udało? IP: 194.181.36.* 14.11.02, 12:03
                      Ok napiszę ci z domciu smile))
                      • agat1 toxoplazmoza 14.11.02, 13:29
                        Wiem, że na pewno któras z Was się na tym zna dlatego proszę o pomoc : robiłam
                        badanie w 10 tygodniu ciąży i mam wynik IgG dodatni 572 IV/ml, a IgM ujemny.
                        Czy ktoś może mi powiedzieć, co to oznacza ? Chodzi mi głównie o te jednostki ,
                        bo wiem, ze dodatni IgG oznacza nabytą odporność.
                        Z góry dziękuję i pozdrawiam wszystkich starających się
                        AgaT
    • Gość: aga Re: komu się udało? IP: *.itpp.pl 23.11.02, 21:06
      Odwiedziłam NOVUM po raz pierwszy półroku temu po dwóch latach starania się o
      dziecko. Przeszłam dwie inseminacje zakończone niepowodzeniem, laparoskopię i
      wreszcie trzecią inseminację zakończoną sukcesem.
      Jestem w ósmym tygodniu ciąży !!!!

      Pozdrawiam wszystkich starających się o dziecko i trzymam kciuki. Trzeba
      wierzyć, że wszystko będzie dobrze. U mnie chyba dużą rolę odegrała psychika,
      oczywiście przy fachowej pomocy doktora Zamory.
      Trzymajcie się.
      • Gość: Malina Re: do Oncilla IP: *.chello.pl 24.11.02, 21:53
        Rany! ale mnie nastraszylas. Wiesz, tak dlugo walcze z bakeriami, ze poprostu
        chce wierzyc ze Zapper moze mi pomoc. Prosze napisz o co chodzi dokladanie z ta
        zapperomania a dokladnie z jej ujemnymi skutkami.
        Malina
    • kredka2 Re: komu się udało? 25.11.02, 19:42
      Czesc kochan, ja wiem od tygodnia, ze udalo sie, zupelnie przypadkowo, wtedy,
      kiedy lekarz stwierdzil, ze jedyne wyjscie to zaplodnienie in vitro. Wyszlam
      rpztrzesiona z gabinetu, przeplakalam 2 dni i stwierdzilam, ze rzucam mierzenie
      temperatury, nie robie badan, daje sobie spokoj do nowego roku i poswietach cos
      postanowie. Nagle, brak okresu - test i ciaza!!! Czyz tu nie wierzyc w cuda!!!
      Wiemrzylam, ze sie uda, ale zupelnie nie teraz. Pecherzyki nie rosly, owulacja
      nijaka, 7 mies. bralam Clostil i Parloder, zastrzyki... I co tu mowic? Jestesmy
      najszczesliwsi na swiecie!!! Trzymam za wszystkich kciuki z calego serca!!!!
    • Gość: Viola Re: komu się udało? IP: *.wloclawek.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 23:15
      Tak, chcę Ci powiedzieć,że nam udało się w pełni. Rok temu mijał właśnie
      pierwszy tydzien na leząco( jak się okazało pierwszy z 36 leżących tygodni).Po
      trzech latach regularnych wizyt w nOvum, w czasie ktorych przeżywalam chwile
      radości i wielkiego smutku zaszłam w ciążę! 6 grudnia zrobiłam sobie pierwszy
      test, a jego wynik był najpiękniejszym prezentem, jaki tylko mogłam sobie
      wyobrazić. Było to uczucie wielkiej radości, które przeplatało się ze strachem
      spowodowanym dwoma wcześniejszymi poronieniami.
      Tuż przed Bożym Narodzeniem 2001, pojechaliśmy do nOvum na kontrolę, i okazało
      się, że nasze szczęście jest podwójne. Zgodnie z zaleceniami doktora
      Lewandowskiego, leżałam 'z pokorą" az do końca, tzn. 19 lipca. Wtedy przyszły
      na świat nasze najukochansze "Nicponie": Kornelia Weronika i Julia Viktoria.
      Ważyły odpowiednio 2720 i 2680, długość 52 i 49 cm. Były silne i zdrowe. Teraz
      cieszę się każdą chwilą spędzoną z nimi. Każdego dnia dziękuję Bogu za tak
      wielkie szczęście. Życzę wszystkim 'walczącym" dużo wytrwałości, bo po deszczu
      zawsze świeci słońce.
    • Gość: Kuba Re: komu się udało? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.02, 23:13
      Podejrzewam,że jestem nielicznym męskim uczestnikiem tej dyskusji,ale pragnę
      dodać kilka słów od siebie. Czekaliśmy z żoną na dziecko 7 lat, czytający te
      słowa wiedzą jak ten czs wygląda, nadzieja,pytania ,badania, bazsilność.
      Lekarze nie potrafili odpowiedzieć na to najważniejsze pytanie - DLACZEGO?
      Kilka osób wspomniało wcześniej, że cuda się zdarzają,my to wiemy bo jesteśmy
      dowodem na to. W 1996 roku byliśmy z żoną na Jasnej Górze, przypadkowo
      trafiliśmy na mszę na której kilka par małżeńskich podejmowało tzw.duchową
      adopcję polegającą na codziennej modlitwie w intencji poczętych dzieci
      zagrożonych aborcją.Zachęcano innych uczestników mszy do podjęcia takiej
      adopcji.Zrobiliśmy to, bez fanfar czy specjalnej oprawy. Wiem, że dla
      niektórych to co teraz napiszę to zbieg okoliczności czy przypadek, ale piszę
      prawdę. Dokładnie po 9 miesiącach duchowej adopcji, w dniu jej zakończenia żona
      stwierdziła, że chyba powinna zrobić test, bo miesiączka się opóźnia. Wynik był
      pozytywny, po 7 latach oczekiwania i starań. Naprawdę nie chcę by ktokolwiek
      potraktował mój udział w tej dyskusji jako receptę na dziecko, ale chcę
      zapewnić, że wiara naprawdę czyni cuda, nie poddawajcie się za żadną cenę, nie
      wiemy bowiem co nas czeka i skąd przyjdzie pomoc. Nam się udało, dziś mamy 3
      dzieci, ale jestem przekonany, że uda się też innym, czego wszystkim życzę.
      Wiem, że moja wypowiedź odbiega nieco od powyższych, ale pamiętajcie, że czasem
      zależy coś nie tylko od leków i lekarzy.
      • Gość: Jewka Re: komu się udało? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.02, 20:18
        Och, Kuba...
        Jak bardzo dobre są Twoje słowa. Balsam dla zapętlonej duszy. Właśnie takich
        potrzebuję.
        Uśmiecham się i pozdrawiam Cię serdecznie.
        • Gość: kasia1 Re: komu się udało? IP: *.kostrzyn.sdi.tpnet.pl 18.12.02, 12:21
          To i ja napiszę coś optymistycznego smile Udało się nam od razu po laparoskopii
          (PCO + "mała" endometrioza). Wcześniej badania hormonów, test na
          insulinooporoność, HSG, stymulacja i monitoring cyklu itp. Miałam kontynuować
          kurację lekami, a tu niespodzianka smile, która teraz wierci się u mnie w
          brzuszku smile
          Powodzenia smile
    • Gość: gosiak Re: komu się udało? IP: 212.160.128.* 07.01.03, 14:55
      My od trzech lat staraliśmy się o dziecko. Najpierw naturalnie, potem z pomocą
      mojego ginekologa, potem przez 8 m-cy w klinice w Mysłowicach, potem, za ich
      radą (stwierdzili, że jesteśmy już zdrowi (!) nie badając mnie ani razu, a męża
      lecząc tylko na bakterie w nasieniu, pomimo, że jego jakość była bardzo niska -
      w ogóle jedna wielka pomyłka)znowu naturalnie, aż w końcu w pażdzierniku 2002
      trafiliśmy do Novum - to był strzał w dziesiątkę. Szybkie działanie, szybkie
      decyzje, bez zbędnego odwlekania i straty czasu, potem szybka decyzja, że nie
      podejmujemy leczenia męża, tylko przystepujemy do ICSI. No i w grudniu zabieg,
      a obecnie jestem w ciąży (3,5 tygodnia po transferze). No i jak tu nie wierzyć
      w cuda? Wczoraj po raz pierwszy zobaczyliśmy naszego maluszka na USG!
      Zawsze warto mieć nadzieję, ale nie traćcie czasu na kliniki, które są blisko
      Was i do których macie ndobry dojazd. Czasami warto pojechać dlaej, tam, gdzie
      mają dobre efekty i przekonujęce statystyki. Całym sercem polecam Novum z jego
      cudownym zespołem!

      Pozdrawiam i życzę powodzenia w staraniach
      Gosia
    • Gość: vida Re: komu się udało? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.03, 20:31
      Udalo sie !
      po 5 latach leczenia, w wieku 35 lat,
      po pierwszym ICSI w Novum.
      dzis widzielismy pecherzyk na usg.

      pozdrawiam wszystkich i zycze wytrwalosci i wiary ,ze sie uda.
      • Gość: Daria Re: komu się udało? IP: granat:* / 192.168.1.* 14.01.03, 23:50
        Gość portalu: vida napisał(a):

        > Udalo sie !
        > po 5 latach leczenia, w wieku 35 lat,
        > po pierwszym ICSI w Novum.
        > dzis widzielismy pecherzyk na usg.
        >
        > pozdrawiam wszystkich i zycze wytrwalosci i wiary ,ze sie uda.
        Ale z Ciebie szczęściara. Życzę zdrowia dla Ciebie i dzidziusia!!!!! Mam
        nadzieję, że szyko się tu wpiszę. Oby lista była jak najdłuższa.
      • Gość: bea14 Re: komu się udało? IP: 193.59.192.* 15.01.03, 08:34
        Wielkie, wielkie gratulacje i trzymamy za Was kciuki. Nie bardzo mogę sobie
        wyobrazić co czujesz, ale mam nadzieję, że kiedyś też będę to przeżywała.
        Pozdrawiam,
    • Gość: Fionka Re: komu się udało? IP: 209.208.248.* 15.01.03, 15:48
      Vida, jak cudownie, serdeczne gratulacje!!!!!!!!!!!!!
      Ja tez tak chce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Fionka
      • Gość: vida Re: komu się udało? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.03, 20:14
        Dziewczyny,bardzo dziekuje,to sam poczatek,mam cicha nadzieje ze wszystko sie
        uda.
        Niniejszym dolaczam do grona weteranek z prapoczatkow forum - ktore w wielu
        przypadkach albo szczesliwie maja juz dzieci albo sa w ciazy-a minelo niecale
        dwa lata...
        gdyby nie ich przyklad, pewnie bym sie dawno poddala.
        wierzcie w szczesliwe zakonczenia

        w novum leczylam sie zaledwie od pazdziernika,sama nie wiem jak oni to
        robia,ale im wychodzi i juz : ))
        • Gość: em Re: komu się udało? IP: 195.75.180.* 09.04.03, 15:52
        • Gość: EM Re: komu się udało? IP: 195.75.180.* 09.04.03, 15:56
          Dziewczyny, ktorym sie udalo. Czy mozecie podpowiedziec ile zazwyczaj powstaje
          pecherzykow w trakcie stymulacji do IVF/ICSI (Encorton, Diphereline, Gonal-F,
          Profasi). I czy jest jakas regula, ile zazwyczaj udaje sie zaplodnic?
          Wielkie dzieki,
          E.
          • Gość: lidka35 Re: komu się udało? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 17:19
            Nie ma reguly, co do liczby pecherzykow - nic lub kilka, a nawet kilkanascie
            (ale wtedy z regoly nie wszystkie sa dojrzale)- wszystko zalezy od tego, jak
            sie reaguje na stymulacje. Zaplodnic moga sie wszystkie komorki jajowe lub
            zadna - to roznie bywa.
            Mnie sie udalo zajsc w ciaze po trzecim pobraniu komorek jajowych (byl to w
            sumie piaty transfer). Jezdzilam tez do prof. Malinowskiego, bo okazalo sie. ze
            odrzucam zarodek, jak cialo obce. Dzis moja corka ma prawie 2,5 roku, a ja
            jestem po kolejnej serii szczepien w Lodzi i przygotowuje sie do drugiego
            dziecka (mamy jeszcze piec zamrozonych zarodkow)smile)).
            Pozdrawiam i zycze powodzenia.
            • Gość: EM Re: komu się udało? IP: 195.75.180.* 12.04.03, 22:18
              Lidko,
              Dzieki za odpowiedz i zyczenia powodzenia (ja probuje cos "zdzialac" przy
              pomocy lekarzy z novum). Tobie tez zycze sie udalo - na pewno sie uda, skoro
              udalo sie poprzednio!
              Pozdrowienia,
              M.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja