Czy i Wy macie wrazenie, ze lekarze traktuja IUI "per noga" ?
Nie mieszkam w Polsce, ale choc zarowno in vitro i inseminacja sa tu
refundowane, lekarze jakos nie przykladaja sie do inseminacji.
Ani monitoringu z prawdziwego zdarzenia (nie ma np usg zeby sprawdzic czy
popekaly pecherzyki), ani tlumaczenia czegokolwiek, nawet sam zabieg jest
przeprowadzany "na predce" ...
Czasem wydaje mi sie, ze robia wszystko, zebysmy zdecydowali sie na in vitro,
mimo, ze wskazan wlasciwie nie ma

Jak sadzicie ? Czy rzeczywiscie lekarze "sabotuja" IUI ?