bazia8
22.01.06, 13:37
Witam wszystkie walczące dziewczyny, mam na imię Iga. Forum zaczęłam czytać w
styczniu 2005 po kilkunastu miesiącach bezowocnych starań o dziecko, wiele
się od Was dowiedziałam o leczeniu niepłodności. Moja historia nie jest może
zbyt dramatyczna, ale może podniesie Was na duchu. Po wielu latach brania
tabletek anty (przepisywane były także na "wyregulowanie" zbyt długich cykli)
okazało się, że cykle są tak samo zwariowane jak były: od 31 do 45 dni. Mam
32 lata więc od początku byłam "czujna" i podejrzliwa. W grudniu 2004 doszło
do zatrzymania miesiączki. Moja ginekolog dała mi leki na wywołanie i
zadecydowała, że trzeba mnie trochę "wspomóc" przepisała mi Clo po 1
tabletce - po dwóch nieudanych cyklach miałam sie zgłosić, to zrobimy badania
hormonalne. Oczywiście przeraziłam się po przeczytaniu ulotki. Nie zaleciła
mi badan, nie mówiac o monitorowaniu. Zrezygnowałam z jej usług i trafiłam do
innego ginekologa, zrobiłam podstawowe badania. Okazało się, ze mam
hiperprolaktynemię czynnościową (poziom przed obciążeniem w normie tylko 4,81
ng/ml, po obciążeniu 224,80 ng/ml czyli czterdzieści razy przekroczony)
Brałam Bromergon 2 x 1 t, początki straszne mimo, ze zaczynałam od 1/8
tabletki. Badania nasienia wykazało stan zapalny, leczenie antybiotykami. U
mnie FSH i LH w normie, testosteron podwyższony. Minęło kolejne 6 m-cy-
minimum tyle - twierdził gin trzeba na uspokojenie prolaktyny i nie mamy się
czego spodziewać, wreszcie spadła i przyszedł czas na Clo. Pierszy cykl to
tylko od 0,5 tabletki (to rada androloga). Nie liczyłam na wiele, ale po
drugim cyklu (z 1 tabletką dziennie od 5 do 9 dnia cyklu) udało sie. A
jeszcze na pocieszenie dodam, że rady "wyluzuj się" nie działały, a w cyklu w
którym się udało - strasznie pokłóciłam się z moim M. i na pewno nie byłam
wyluzowana. Jeszcze jedno: androlog poradził, żeby kochać się od razu po
ustaniu okresu "ile się da" a nie tylko w okolicy owulacji. tak zrobiliśmy -
i nasze godzenie sie przyniosło efekt- jestem w 11 tc.
Zyczę Wam tego samego z całego serca i mam nadzieję, ze Was nie zanudziłam.
Iga