Dodaj do ulubionych

A jak znosza "to" wszystko Wasi partnerzy?

IP: *.abo.wanadoo.fr 08.01.03, 01:23
Tak duzo piszemy tu o sobie , naszych zabiegach ,
jajeczkowaniach, zastrzykach i laparoskopiach.
Po moim ostatnim "dolku" z podziwem i uznaniem
popatrzylam na mojego meza ktory bardzo dzielnie
znosi sytuacje w ktorej niespodziewanie znalezlismy sie
oboje.Fakt, jego "zimne" spojrzenie na problem czasem mnie
wkurza - ale dobrze ze chociaz ta druga strona nie popada
tak czesto w dolki , depresje a zreszta same wiecie.......
Napiszcie tez cos dobrego o Waszych Misiach.
Przeciez to sa nasi sprzymierzency w tej niecodziennej
walce.Pozdrawiam. Ania.
Obserwuj wątek
    • Gość: Daria Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? IP: granat:* / 192.168.1.* 08.01.03, 17:44
      Cześć! Odwiedzam te forum od jakiegoś czasu, postanowiłam, że też tu coś
      nagryzdolę. Mam to paskudstwo co zwie się endometrioza i w związku z tym
      niedrożne jajowody. Przechodziłam laparoskopię i dwa razy ICSI. Nadal nic,
      cisza, dzidzi niet. Mój Misiu na początku naszej drogi znosił to źle. Ciągnełam
      go do lekarza, namawiałam do sexu w "płodne" dni, złościł się na lekarzy i na
      mnie, nie chciał słuchać o jakichkolwiek badaniach. Kłóciliśmy się o to ciągle,
      wykrzykiwałam, że napewno nie chce mieć dzieci.Dziś po kilku latach chyba
      dojrzał, bo jest inaczej. To on ciągnie mnie do łóżka i mówi, że trzeba
      próbować chociaż mi już brakuje sił. Dodaje mi wiary w siebie i nasze
      małżeństwo, ciągle powtarza,że będziemy mieli naszego dzidziusia. W
      przygotowaniach do in vitro bardzo się denerwowaliśmy, ale mój Misiu dzielnie
      robił mi zastrzyki. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej i jak to ktoś
      powiedział "co nas nie zabije to nas wzmocni".
      • Gość: Libra Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.03, 18:30
        Mój mąż też dzielnie walczy. Podczas stymulacji robił mi zastrzyki (a
        wcześniej prawie mdlał na widok strzykawki). Nie muszę go ciągnąć na żadne
        badania - idzie sam. Jestem po drugim nieudanym, niestety, ICSI, i na wiosnę
        podejdę do stymulacji. Teraz odpoczywam, a on sam zaproponował, że skoro mamy
        trochę czasu to wybierze się do Novum, zrobi badanie nasienia, potem do
        androloga i może polepszą się te plemniczki. Czasem myślę, że naszym
        mężczyznom jest trudniej niż nam. Ja się wygadam, wypłaczę i jest OK, a on to
        przeżywa w sobie i obwinia się za tą sytuację...
        Libra
        • Gość: agula Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 21:12
          Gdyby nie Mój Mężik to sama nie wiem jakbym przez to przeszła. Nigdy nie
          zachował się jak typowy samiec, nigdy nie odmówił jakiegokolwiek badania, a
          wiem że niektórym facetom jest bardo cięzko zrobić to badanie nasienia.
          Bezustannie wyciera moje łzy i czasem n mnie pokrzyczy, że mam już się nie
          mazać, że on wiem że będzie lepiej. Jeśli w ogóle mozna tak o tym powiedzieć to
          ja cieszę się, że to ja mam problem, a nie On.. Mój Mąż nigdy nie płakał.
          Nigdy!!W te Święta zobaczyłam jak płacze. Wtedy uświadomiłam sobie,jaką byłam
          straszną egoistką z moimi żalami do całego świata, z użalaniem się nad sobą. On
          wysłuchiwał tego, pocieszał, a jak Mu cięzko musiało być.
          Wiecie co, jedyną pozytywną stroną tego że mamy problem jest to, że dzięki temu
          uświadomiłam sobie za jakiego wspaniałego człowieka wyszłam za mąż, że mogę
          zawsze na Niego liczyć, że kocham Go jak nikogo na świecie. Bardzo przez caly
          ten czas leczenia dojrzałam, dorosłam. Wierzę, że nam się uda, bo przecież
          niemożliwe żeby Bóg o nas zapomniał.
          Ktoś powiedział: Nawet gdybym miał wszystkie skarby świata, a miłości bym nie
          miał - byłym niczym. Święte słowa!
    • mika_1 Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? 09.01.03, 01:32
      My próbujemy od 1,5 roku. Ja staram się ciągle pozytywnie patrzeć na to
      wszystko, ale przychodzą takie dni, że już nie mam siły. Ale za to mam mojegp
      KOCHANEGO MĘŻA. To on mnie trzyma za rękę i mówi, że będzie dobrze, że przez
      wszystko przejdziemy i nam się uda! Dzielnie znosi moje krzyki i zawodzenia i
      wiem, że najbardziej cierpi z tego powodu, że to nie On musi to wszystko
      przechodzić. Bo doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że nawet gdyby bardzo
      chciał, to nie zrozumie tego, co ja czuję podczas tych wszystkich badań, nie
      przejmie na siebie mojego bólu i złego samopoczucia. Może mnie najwyżej
      potrzymać za rękę, przytulić, pocałować, wysłuchać i to wszystko. Ale to
      prawda - dzięki tym problemom wiem, że wybrałam sobie najlepszego mężczyznę na
      świecie. On nie mówi mi, że to mój problem i mam sobie radzić sama. Kiedy mam
      doły, to mówię, że to wszystko przeze mnie, a ON mi mówi, że to przecież nasz
      wspólny problem i że kocha mnie najbardziej na świecie.I tak naprawdę do
      szczęścia brakuje nam już tylko dzidziusia.... Ale co będę mówić....wiecie to
      samosmile
      Pozdr
    • Gość: Fionka Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? IP: *.avenel01.nj.comcast.net 09.01.03, 01:50
      Wiecie dziewczyny, ja tak pomyslalam, ze to nawet niemozliwe, zeby nasi mezowie
      nas nie kochali tak bardzo...Oni po prostu musza byc tak bardzo kochani,
      inaczej nie byli by z nami tu i teraz. Ja znam co najmniej 2 przyklady par,
      ktore sie rozeszly z powodu wlasnie niemoznosci posiadania dziecka. Czyja to
      byla wina, nie wiem, ale wiem, ze ci mezowie, ktorzy zostaja, ze tak powiem "na
      posterunku" - ta sa wlasnie te nasze najukochansze egzemplarze. Dlatego uwazam,
      ze wszystkie z nas, te co sie odzywaja na tym Forum, te co sa na Bocianie i
      wszystkie inne, ktore w dwojke borykaja sie z tym problemem - my wszystkie mamy
      bardzo kochanych mezow. I juz.
      Przy okazji, moj maz jest tez przy mnie, wierze, ze bedzie na dobre i zle a ja
      najbardziej na swiecie pragne urodzic dziecko - dla Niego, nie dla siebie.
      Pozdrowionka.
      Fionka
    • aleksandra3 Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? 09.01.03, 08:04
      Wczoraj zapytałam mojego męża, czy gdyby wiedział, że będziemy mieli takie
      problemy z zjaściem w ciążę (dodam że on jest zdrowy), to czy by się ponownie
      ze mną ożenił? A on odpowiedział "Oczywiście, bo dziecko jest dla mnie ważne,
      ale ważniejsza jesteś Ty i bycie z Tobą we dwoje."....
      • agul1 Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? 09.01.03, 10:37
        aleksandra3 napisała:

        > Wczoraj zapytałam mojego męża, czy gdyby wiedział, że będziemy mieli takie
        > problemy z zjaściem w ciążę (dodam że on jest zdrowy), to czy by się ponownie
        > ze mną ożenił? A on odpowiedział "Oczywiście, bo dziecko jest dla mnie ważne,
        > ale ważniejsza jesteś Ty i bycie z Tobą we dwoje."....

        Ja wczoraj, po wizycie u lekarza, miałam podobną rozmowęsmile) I mój mężczyzna
        też twierdzi, że mnie kocha najbardziej na świecie i że jeśli faktycznie nie
        uda nam się mieć dziecka, to on się z tym pogodzi i i tak będzie szczęśliwy, bo
        ma mnie i to jest najważniejsze. Jest najwspanialszy na świeciesmile Zaczynamy
        powoli rozmawiać o adopcji, bo ja chyba nie będę się decydować na drogę pt.
        inseminacje, stymulacje i in vitro.. Mój mężczyzna wytarł już hektolitry moich
        łez i nigdy nie pokazał mi, że też chetnie by sobie popłakał, a na pewno tak
        jestsmile JEsteśmy ogromnymi szczęściarami mając takie drugie połówkismile To nasze
        wynagrodzenie za problemy z poczęciem dziecka, tak sobie myślę, bo podobno nie
        można mieć wszystkiegowink
        Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdeczniesmile
        • aleksandra3 Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? 09.01.03, 13:45
          JEsteśmy ogromnymi szczęściarami mając takie drugie połówkismile To nasze
          > wynagrodzenie za problemy z poczęciem dziecka,


          No tak, wszystko co piszesz, to prawda, ale czasem przez łeb przemyka taka
          myśl, że może bylibyśmy dobrymi rodzicami i coś tym dzieciom moglibyśmy
          przekazać - i wtedy jest smutno....
          aleksandra
          • agul1 Re: A jak znosza 'to' wszystko Wasi partnerzy? 09.01.03, 14:05
            aleksandra3 napisała:
            >
            > No tak, wszystko co piszesz, to prawda, ale czasem przez łeb przemyka taka
            > myśl, że może bylibyśmy dobrymi rodzicami i coś tym dzieciom moglibyśmy
            > przekazać - i wtedy jest smutno....

            Eee.. no pewnie ze sa takie myśli, bardzo często nawet. Ja jednak nie tracę
            nadziei, bo mi mój mężczyzna ciągle powtarza, że zasłużyliśmy na dziecko, więc
            na pewno będziemy je mieć i ja w to wierzęsmile I Wam też tego życzęsmile
            • aleksandra3 Oby nam się 09.01.03, 14:15
              Oby nam wszystkim się te życzenia w Nowym Roku spełniły!

              Pozdrawiam
              Ola
              • Gość: MM Re: Oby nam się IP: 193.172.25.* 09.01.03, 14:48
                Przepraszam, ze sie wtracam, bo zdaje sie jestem pierwszym facetem na tym watku, ale milo jest
                przeczytac takie slowa o nas. Mam nadzieje, ze tez naleze do tych mezow/partnerow ktorzy sa wsparciem,
                zreszta nie wyobrazam sobie zeby moglo byc inaczej. Pewnie, ze do wszystkiego sie powoli dochodzi.
                Mnie tez na poczatku nie bylo latwo przechodzic wszystkie badania, ale z czasem czlowiek oswaja
                sie z tym wszystkim. To juz chyba ktoras z was napisala, ze nam wcale nie jest latwiej - to wprawdzie Wy
                przechodzi najbardziej bolace etapy leczenia, Wy wylewacie hektolitry lez, ale naprawde nam tez nie jest
                latwo - duszenie w sobie emocji jest czasami o wiele trudniejsze (no przeciez sie nie rozplacze, bo to ja
                mam byc silniejszy, stanowic wsparcie i nastrajac optymistycznie). Zreszta jestem urodzonym
                optymistom i wierze, ze 2003 bedzie TYM wspanialym rokiem, czego i Wam zycze.

                PS. To prawda, ze nasze zwiazek strasznie sie wzmocnil i dojrzal podczas leczenia. Teraz jestesmy tak
                bliscy sobie jak nigdy dotad. Jest wiec przynajmniej jedna pozytywna strona.
                • mika_1 Re: Oby nam się 09.01.03, 20:46
                  Buziak!!!
                  Wiecie, co mnie ostatnio strasznie gryzło? W Wigilię zadzwoniła do mnie moja
                  przyjaciółka i zakomunikowała, że tak się złożyło, że nie planowali jescze, ale
                  są szczęsliwi - będą mieli dziecko! Ona wie, jaka jest moja sytuacja - wiele
                  łez mi otarła już... Ja naprawdę niesamowicie się cieszę z ich szczęścia, bo
                  któż by się nie cieszył, ale jak odłożyłam słuchawkę, to się histerycznie
                  rozpłakałam.... bo jej tak strasznie zazdrościłam. A do tego jeszcze gryzło
                  mnie sumienie, że jej zazdroszczę, chociaż przecież się cieszę. Takie
                  rozdwojenie jaźni.... Okropnie to trudne dla mnie. I wiem, że ciężko mi tez
                  będzie, kiedy ten dzidziuś już się urodzi, bo będę się strasznie z nią cieszyć,
                  ale tez będzie mi żal, że to nie ja....
                  Czy miewacie takie chiwle, czy to tylko ja jestem niewystarczająco dobrą
                  przyjaciółką????
                  • Gość: Daria Re: Oby nam się IP: granat:* / 192.168.1.* 09.01.03, 23:09
                    Skąd ja to znam. Nie martw się odczuwamy takie chwile podobnie. A swoją drogą
                    twoja przyjaciółka mogła by sobie darować w Wigilię. Ludzie popełniają takie
                    gafy, że głowa boli. Moja koleżanka (o niczym nie wie, ale mogła by się
                    domyślić, jesteśmy małżeństwem już parę ładnych lat) mówi mi, że dzieci powinno
                    się rodzić przed 30-tką. Ha,ha,ha też mi nowina. Niestety to przykre my tak się
                    staramy, walczymy by być mamą, a niektórzy pstrykną palcem (albo i nie) i już
                    jest ciąża. Głowa do góry nam też musi się udać!!!!!!!!!!!
                    • Gość: agat1 Re: Oby nam się IP: 195.116.92.* 10.01.03, 14:35
                      Gość portalu: Daria napisał(a):

                      > Skąd ja to znam. Nie martw się odczuwamy takie chwile podobnie. A swoją drogą
                      > twoja przyjaciółka mogła by sobie darować w Wigilię. Ludzie popełniają takie
                      > gafy, że głowa boli. Moja koleżanka (o niczym nie wie, ale mogła by się
                      > domyślić, jesteśmy małżeństwem już parę ładnych lat) mówi mi, że dzieci
                      powinno
                      >
                      > się rodzić przed 30-tką. Ha,ha,ha też mi nowina. Niestety to przykre my tak
                      się
                      >
                      > staramy, walczymy by być mamą, a niektórzy pstrykną palcem (albo i nie) i już
                      > jest ciąża. Głowa do góry nam też musi się udać!!!!!!!!!!!
                      Wiesz, nie chcę Cię urazić, ale postanowiłam napisać swój komentarz do
                      powyższej Twojej wypowiedzi - a skąd Twoja koleżanka ma wiedzieć, że staracie
                      się o dziecko i Wam się nie udaje? Nie wszyscy pragną dziecka najbardziej na
                      świecie, nawet kilka lat po ślubie, więc nie obwiniaj jej za te opowieści, że
                      dizecko powinno się urodzić przed trzydziestką....
                      A inny problem - czy ja nie moge się cieszyć, że jestem w ciąży, wiedząc, że
                      moja przyjaciółka ma problemy z poczęciem dzidziusia? Czy mam przed nią
                      ukrywać, że będziemy mieli dziecko? Przecież to też nie jest do końca normalne.

                      A na koniec chcę dodać, że trzymam kciuki za Was wszystkie, na pewno Wam się
                      uda i będziecie się cieszyć swoimi cudownymi pociechami i żyć w cudownej
                      atmosferze rodzinnej miłości, czego życzę z całego serca
                      AgaT (+ synek w brzuchu, 20 tygodni)
                      • Gość: Daria Re: Oby nam się IP: granat:* / 192.168.1.* 10.01.03, 17:07
                        Do AgiT. Moja koleżanka dobrze wie, że kocham dzieci, lubię o nich rozmawiać,
                        biorę pod opiekę dzieci znajomych, sugerowałam jej kiedyś, że nam nie wychodzi.
                        Ona ma dwoje dzieciaczków i trudno jej sobie wyobrazić z czym my się borykamy.
                        Wcale jej nie obwiniam. Pewnie jestem już przewrażliwiona na takie sugestie.
                        Cieszę się gdy bliska mi koleżanka zachodzi w ciążę i jest z tego powodu
                        szczęśliwa (gorzej gdy rozpacza). Napewno jest mi trochę żal, że to nie ja.
                        Wiadomość, że jestem w ciąży przekazałabym koleżance, która walczy każdego m-ca
                        o dziecko, raczej po świętach. Nikt tego nie zrozumie, kto tego nie przeżył.
                        Dlatego NIE OBWINIAM , ale jest mi przykro. Pozdrawiam Ciebie i Twojego synka.
                        • mika_1 Re: Oby nam się 11.01.03, 10:26
                          Czy ktoś, kto zachodzi w ciążę bez problemu, przez przypadek, przy okazji...
                          wie jaki to jest fizyczny ból niemożności zajścia w ciążę? Nie i nigdy nie
                          będzie wiedział jak to jest. Ja nie umiem wytłumaczyć, co czuję osobie, która
                          nie przeszła choć kawałka drogi, którą my przechodzimy. Dlatego wydaje mi się,
                          że osoba, która tego nie przechodziła, nie może potępiać lub komentować naszych
                          czynów czy opinii - to są sytuacje ekstremalne, kiedy człowiek przestaje myśleć
                          do końca logicznie, bo myśli tylko o jednym. Dlatego to forum jest potrzebne,
                          żeby dziewczyny mogły się przekonać, że nie sią nienormalne, że wiele innych
                          przechodzi to samo, żę nie załamać sie psychocznie. Mnie to pomaga smile.
                          Pozdrawiam, Mika
                          • agat1 do miki-1 13.01.03, 09:33
                            Jestem chyba "osobą, która nie przeszła choć kawałka z tej drogi" w Twoim
                            ostatnim poście, więc odpowiadam, iż obserwuję to forum właśnie dlatego, że
                            przeszłam spory kawałek tej drogi, zanim urodziłam dziecko i doskonale wiem, co
                            to oznacza. Poza tym mam w swoim otoczeniu sporo ludzi, którzy tego szczęścia
                            nie doświadczyli i walczą tak jak Wy i potrafię sobie wyobrazić, jaki to dramat.
                            Dla nas los był o wiele łaskawszy niż dla Was, ale nie mogę mówić,że było łatwo.
                            Pozdrawiam i życzę sukcesów
                            AgaT
                          • Gość: agula Re: Oby nam się IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 21:57
                            Ja też zazdroszczę wszystkim dziewczynom, które są w ciąży!!
                            Nie wiem czy to przypadek, czy tez złośliwość losu, ale wokól mnie ciągle sa
                            jakieś szczęsliwe ciąże
                            Najpierw była żona kuzyna - wyłam jak osioł, gdy się dowiedzialam o jej ciązy i
                            jak się rodził Jasiek. Tak przy okazji to jej pierwsza ciąża nie utrzymała się
                            i mialam straszne wyrzuty sumienia, że jej zazdrościłam.. Drugi raz zaszła juz
                            w 2 miesiace po tym.
                            Potem sąsiadka - bocian miał chyba zeza, bo pomylił się dokładnie o jeden dom!
                            Teraz koleżanka, u której byliśmy w listopadzie na weselu i jeszcze kolejna
                            kuzynka!
                            Wszystkim im jednocześnie zazdroszczę i za wszystko mam wyrzuty, ale cóż skoro
                            nie potrafię inaczej.
                            Życzę im wszystkim z calego serca, aby się szczęśliwie powiły maluszki i czekam
                            z niecierpliwościa na NASZEGO!!!
                  • Gość: LR Re: Oby nam się IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 21:06
                    Mam to samo!!! Moja przyjaciółka też dzwoniła parę dni temu, że nie planowali a
                    jednak. A jest to ich drugie. Mieli problemy z Alą więc zasłużyli na szczęśćie.
                    Pozdrawiam. My próbujemy od 1,5 r. Dla mnie to ogrom czasu ale inni mają gorzej.
                    • mika_1 Re: Oby nam się 16.01.03, 22:06
                      Najgorsze jest to, że te, które nie maja problemu z ciązą, podchodzą do tego
                      wszystkiego ot tak, normalnie - jest ciąża, będzie dziecko i tyle.A mnie się
                      nóż w kieszeni otwiera, gdy to widzę - nie wiedzą jaki to cud im się
                      przydarzył. Macie rację - bocian chyba ma zeza i nie zawsze wybiera tak, jak
                      należy....
                      • Gość: Daria Re: Oby nam się IP: granat:* / 192.168.1.* 16.01.03, 22:32
                        Najgorsze jest gdy słyszę od niezamężnej koleżanki, że wpadli. I co teraz,
                        panika ślub czy może aborcja. A gdy zdecydują się na małżeństwo, urodzi się
                        dziecko i widzę jaka ona jest nieszczęśliwa - pieluchy,przewijanie, karmienie,
                        nocne wstawanie itp. - odrazu się we mnie gotuje i szlag mnie trafia. Ma taką
                        śliczną kruszynkę a ona jak męczennica. Na świecie nie ma sprawiedliwości.
                        • agat1 Re: Oby nam się 17.01.03, 09:40
                          Pewnie, pewnie, ci, co mają dzieci, z pewnością na nie nie zasłużyli, nie
                          potrafią ich kochać odpowiednio mocno, po prostu mieli dużo szcześcia, jak
                          każdy głupi.
                          Nic więcej nie napiszę, bo nie chcę nikomu robić przykrości, ale powinnyście
                          raczej nauczyć się tolerancji i innego spojrzenia na świat i życie.
                          Zyczę Wam, żebyście wszystkie szybko zostaly mamusiami, kochały swoje dzieci i
                          nigdy nie były zmęczone nocnym wstawaniem, przewijaniem, karmieniem i opieką
                          nad maluchami.
                          • Gość: Daria Re: Oby nam się IP: granat:* / 192.168.1.* 17.01.03, 11:58
                            agat1 napisała:

                            > Pewnie, pewnie, ci, co mają dzieci, z pewnością na nie nie zasłużyli, nie
                            > potrafią ich kochać odpowiednio mocno, po prostu mieli dużo szcześcia, jak
                            > każdy głupi.
                            > Nic więcej nie napiszę, bo nie chcę nikomu robić przykrości, ale powinnyście
                            > raczej nauczyć się tolerancji i innego spojrzenia na świat i życie.
                            > Zyczę Wam, żebyście wszystkie szybko zostaly mamusiami, kochały swoje dzieci
                            i
                            > nigdy nie były zmęczone nocnym wstawaniem, przewijaniem, karmieniem i opieką
                            > nad maluchami.

                            A jednak zrobiłaś mi przykrość. Nie o to mi chodziło co sobie pomyślałaś. Poza
                            tym o niczym tak nie marzę jak o przewijaniu, karmieniu i o nie przespanych
                            nocach, nie mogę się doczekać kiedy będę tulić małego brzdąca, a on będzie
                            wymagał całodobowej opieki. Będę wówczas najszczęśliwsza na świecie. Tak samo
                            podchodziłam do tego na początku naszej drogi. Rozumiem, że dla kobiety
                            niezamężnej ciąża może okazać się dramatem, więc czy to jest sprawiedliwe???
                            • agat1 Re: Oby nam się 17.01.03, 12:30
                              Dario, pewnie, że to nie jest sprawiedliwe, ale oskarżanie kogoś, że się nie
                              cieszy z dziecka tak, jak Ty byś się cieszyła też nie jest w porządku.
                              Sprawiedliwości nie ma, szczególnie w sprawie dzieci - jedni mają ich tyle, że
                              nie są w stanie ich wykarmić, inni tyle lat miesiąc po miesiącu marzą chociaz o
                              jednym i nic - to największa niesprawiedliwość na świecie. Tylko, niestety,
                              nikt z nas nie ma na to wpływu.
                              Przepraszam, że zrobiłam Ci przykrość swoim postem, nie chciałam tego. Ale
                              czasami tak brzmią niektóre uwagi na tym forum pod adresem ludzi, którym się
                              udało.
                              • Gość: Daria Re: Oby nam się IP: granat:* / 192.168.1.* 17.01.03, 13:23
                                Uwagi nie brzmią pod adresem tych, którym się udało. Dyskutujemy tu o kobietach
                                (parach) które nie mają pojęcia jakie to szczęście mieć dziecko i które nie
                                wiedzą nic o niepłodności. Powtarzam dyskutujemy nie oskarżamy! Za dużo
                                bierzesz do siebie.
                        • Gość: Moni Re: Oby nam się IP: *.swiebodzice.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 13:51
                          To jest cholernie niesprawiedliwe. Jak słyszę, że jakaś małpa wyrzuciła swoje
                          nowonarodzone dziecko to mnie normalnie szlak jasny trafia. Człowiek się stara,
                          chciałby bardzo i co z tego? Co miesiąc to samo.Jedna wielka beznadzieja.
                          Czasami zastanawiam się nad tym, co ja komu zrobiłam, że akurat mnie to
                          spotkało. Nie wiem, może za bardzo chcę tego dziecka, może na nie nie
                          zasługuję, może jestem zła? Ale dlaczego jedni mają w nadmiarze, a człowiek nie
                          może dostać nawet iskierki nadzieji? Mam już dość tego wszystkiego, bo niszczę
                          nie tylko siebie,ale też wszystkich w koło. Nie wiem, może zdecyduję się w
                          końcu na adopcję, ale boję się tego, boję się że wyrządzę krzywdę jakiejś małej
                          istotce, która na to nie zasługuje, boję się, że nie będę potrafiłą kochać
                          adoptowanego maleństwa pełną matczyną miłością. Dobrze, że moje kochanie jest w
                          tym wszystkim ze mną, że jeszcze mnie wytrzymuje. Dziękuję chociaż za Niego, bo
                          jest jedyną dobrą rzeczą, jaką dostałam od życia.
                          • rose2 Ale sie porobilo... 17.01.03, 14:40
                            Najczesciej bywa tak, ze ktos zwyczajnie nie dorosl do bycia matka/ojcem. Nie
                            jest regula, ze Ci co maja to "szczescie za pierwszym razem" zawsze nie
                            doceniaja tego co maja. Mozna miec lat 30, byc malzenstwem od wielu lat i nie
                            dorosnac. Mozna tez miec lat 20 i "wpasc" i byc sczesliwym i cieszyc sie z
                            dzidziusia. Uwazam, ze nie ma na to zadnej reguly. Jak rowniez "czesto gesto"
                            ludzie lubia sobie ponarzekac bez wyraznej przyczyny, ot tak pogadac, a
                            rzeczywistosc wyglada zupelnie inaczej.
                            Od prawie roku staram sie o bajbuska, bezskuteczne niestety. I jesli
                            kiedykolwiek mi sie uda i urodze dziecko, to jestem pewna, ze po kilku
                            nieprzespanych nocach tez sobie pomarudze...
                            • Gość: agat1 Re: Ale sie porobilo... IP: 195.116.92.* 17.01.03, 14:46
                              Widzisz rose - Ty dopuszczasz taką możliwosć, że można sobie pomarudzić będąc w
                              pełni szczęśliwym z bycia rodzicem, inne uczestniczki tego forum niestety nie...
                              • Gość: Daria Re: Ale sie porobilo... IP: granat:* / 192.168.1.* 17.01.03, 15:00
                                Gość portalu: agat1 napisał(a):

                                > Widzisz rose - Ty dopuszczasz taką możliwosć, że można sobie pomarudzić będąc
                                w
                                >
                                > pełni szczęśliwym z bycia rodzicem, inne uczestniczki tego forum niestety
                                nie..

                                A kto napisał, że nie można sobie pomarudzić. Nudzi mnie już ten wątek a
                                dyskusja staje się jałowa. Czuję, że kompletnie nie wiecie o co mi chodzi.
                                • mika_1 Re: Ale sie porobilo... 17.01.03, 23:16
                                  Już to chyba gdzieś pisałam - to, co myślimy w chwilach zwątpienia,
                                  niejednokrotnie nie przyszłoby nam do głowy w momencie patrzenia "na trzeźwo"
                                  na całą sprawę. Jestem w 100% pewna, że jeśli nam się uda, to każda z nas sobie
                                  pomarudzi podczas nocnego wstawania do dziecka. Przecież jesteśmy tylko ludźmi.
                                  Ale przecież nie o marudzeniu i wstawaniu tu mówimy. Przecież to właśnie tu
                                  najłatwiej nam powiedzieć o tym, co siedzi w najgłebszych zakamarkach naszych
                                  serc. To chyba dobrze, bo zdajemy sobie z tego sprawę i, jak już powiedziano,
                                  mamy z tego powodu wyrzuty sumienia. A przecież po to jest to forum - żeby nie
                                  zwariować, żeby przekonać się, że wiele z nas czuje to samo.... Tak mi się
                                  przynajmniej wydaje....
                              • rose2 Re: Ale sie porobilo... 17.01.03, 15:03
                                Taka postawa moze miec przykre skutki. Nigdy nie ma tak jak sobie wymarzycie.
                                Jesli przez te lata oczekiwan obiecujecie sobie rozne rzeczy, przykladowo, ze
                                nie bedziecie sie zloscic na dziecko, zawsze je nosic na rekach kiedy zaplacze
                                i nie marudzic gdy jestescie zmeczone, w momencie odstepstwa mozecie miec
                                straszne wyrzuty sumienia i zwatpienie typu "czy ja naprawde jestem dobra
                                matka". Jest taki jeden watek na bocianie zalozony przez "matke adopcyjna" oraz
                                komentarz od pani psycholog, radze przeczytac. To jest bardzo zlozone
                                zagadnienie i nie takie proste do wyjasnienia.
                                • rose2 Re: Ale sie porobilo... 17.01.03, 15:14
                                  Widzisz Dario, ludzie wcale nie musza sie domyslac o Waszych problemach (nie
                                  musza i nie chca sie domyslac = plotkowac). Radze odwiedzic strony bociana
                                  (forum/kacik z psychologiem).
                                  A dyskusja wcale nie jest jalowa.
                                  • Gość: Daria Re: Ale sie porobilo... IP: granat:* / 192.168.1.* 17.01.03, 17:25
                                    rose2 napisała:

                                    > Widzisz Dario, ludzie wcale nie musza sie domyslac o Waszych problemach (nie
                                    > musza i nie chca sie domyslac = plotkowac). Radze odwiedzic strony bociana
                                    > (forum/kacik z psychologiem).
                                    > A dyskusja wcale nie jest jalowa.
                                    Strony bociana odwiedzam regularnie. A tak poza tym "syty głodnego nie
                                    zrozumie".
                                    • rose2 Re: Ale sie porobilo... 20.01.03, 10:29
                                      Syty glodnego nie zrozumie, a skad wiesz czy syty kiedys nie byl glodny? Moim
                                      skromnym zdaniem trzeba "grac w otwarte karty" ale to juz indywidualny wybor i
                                      naprawde nie zlosc sie na kolezanke, bo ona na pewno chce dla Ciebie jak
                                      najlepiej.
                                      • mika_1 Re: Ale sie porobilo... 20.01.03, 22:25
                                        Już to chyba gdzieś pisałam - to, co myślimy w chwilach zwątpienia,
                                        niejednokrotnie nie przyszłoby nam do głowy w momencie patrzenia "na trzeźwo"
                                        na całą sprawę. Jestem w 100% pewna, że jeśli nam się uda, to każda z nas sobie
                                        pomarudzi podczas nocnego wstawania do dziecka. Przecież jesteśmy tylko ludźmi.
                                        Ale przecież nie o marudzeniu i wstawaniu tu mówimy. Przecież to właśnie tu
                                        najłatwiej nam powiedzieć o tym, co siedzi w najgłebszych zakamarkach naszych
                                        serc. To chyba dobrze, bo zdajemy sobie z tego sprawę i, jak już powiedziano,
                                        mamy z tego powodu wyrzuty sumienia. A przecież po to jest to forum - żeby nie
                                        zwariować, żeby przekonać się, że wiele z nas czuje to samo.... Tak mi się
                                        przynajmniej wydaje....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka