Dodaj do ulubionych

in vitro w Poznaniu

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 17:09
Czy któraś z szanownych forumowiczek leczy lub leczyła się w Poznaniu i z jakim
skutkiem? Bardzo też interesuje mnie "procedura" podejścia do in vitro na
Polnej w Poznaniu: od czego w ogóle zacząć, jak się dostać do Kliniki, jakie są
kolejne kroki, jacy lekarze (chodzi mi o podejście do pacjenta), no i
przewidywany koszt zabiegu ? Będę wdzięczna za wszelkie informacje, im bardziej
szczegółowe, tym lepiej. Niestety, znajduję się dopiero na początku tej drogi i
po prostu nie bardzo wiem od czego zacząć i "jak zabrać się do roboty".
Pozdrowienia dla wszystkich forumowiczek.
Sylwia
Obserwuj wątek
    • Gość: AGA Re: in vitro w Poznaniu IP: 217.153.35.* 26.10.01, 09:37
      Mogę jedynie podpowiedzieć, że Ola leczy się w Poznaniu, ale obecnie jest chyba
      na etapie przygotowan do IVF i chwilowo zniknęła z forum. Przejrzyj również
      poprzednie wątki na tym forum, bo wydaje mi się, że był już kiedyś jeden wątek
      skupiający leczących sie w Poznaniu.
    • Gość: Iwona26 Re: in vitro w Poznaniu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 19:46
      Przejrzyj wątek "gdzie się leczyć w Poznaniu"
    • Gość: Pozn Re: in vitro w Poznaniu IP: 150.254.215.* 06.03.02, 09:30
      Żona podałaby więcej szczegółów, lecz tylko ja mam dostęp (w pracy) do
      internetu. W każdym razie 5 dni temu okazało się, że wyszło nam! I to za
      pierwszym razem. W Intermedice, gdzie wylądowaliśmu wreszcie zrażeni Polną pod
      każdym względem. Cieszymy się i życzymy sukcesu!
      • Gość: fiwona Re: Do Pozn IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 11:35
        Na początek gratuluję bardzo powodzenia i życzę teraz prostej drogi do
        rozwiązania. Takie posty zawsze podbudowują.
        Napisz co Was tak zraziło na Polnej bo niedługo prawdopodobnie staniemy przed
        wyborem kliniki, czy procedury czy też lekarze?
        Co Wam tak bardzo podobało się się w Intermedice i kto Was prowadził?
        No i niestety jakie ponieśliście koszty - procedury i leków.
        Czy Wasz przypadek był jakiś szczególny - co stanowiło problem?
        Przepraszam za tyle pytań na raz ale tak mało osób na forum leczy się w
        Poznaniu, że każde informacje są cenne.
        Jeszcze raz pozdrawiam Waszą Trójkę.
        Iwona
        • Gość: Pozn Re: Do Pozn IP: 150.254.215.* 06.03.02, 14:07
          Sorry, dzisiaj juz nie mogę, w piątek żona napisze większy tekst, który ja
          umieszczę na tym forum. Do zobaczenia.
        • Gość: Pozn do fiwony i nie tylko IP: 150.254.215.* 08.03.02, 07:39
          Hej, tak jak obiecałem przedwczoraj, wklejam poniżej dłuższy tekst, który
          przygotowała w domu moja żona (tylko ja mam dostępdo internetu, w pracy). Mamy
          nadzieję, że się przyda przy podejmowaniu decyzji.
          • Gość: Pozn Re: do fiwony i nie tylko IP: 150.254.215.* 08.03.02, 07:41
            Udało się za pierwszym razem! Od piątku 1. marca, w 12. dniu po transferze test
            wykazał ciążę. IVF metodą mikromanipulacji przeprowadzaliśmy w Intermedice w
            Poznaniu. Mam niedrożny jeden jajowód, mąż - fatalne parametry nasienia (wynik
            analizy: oligoasthenozoospermia). O dziecko zaczęliśmy się starać intensywnie
            dwa lata temu. Najpierw normalnie, potem ze wsparciem leków, później przy
            pomocy inseminacji. Na koniec androlog z Polnej (Klinika Akademii Medycznej),
            od roku poprawiający (prywatnie) jakość nasienia u męża zaczął nas w końcu
            przygotowywać do IVF. W odpowiednim momencie mieliśmy zostać włączeni do
            programu w klinice. W październiku 2001 przyjęłam kilkanaście zastrzyków
            humegonu: rezultat stymulacji prawie żaden. Co więcej, okazało się, że lekarz
            zapomniał o zrobieniu u mnie bakteriologii, a bez tych wyników nie chcieli na
            Polnej kontynuować leczenia. Straciliśmy 3-4 tys. zł, czas (mam 40 lat, mąż -
            41 i liczył się każdy miesiąc), miałam pośladki obolałe od serii zastrzyków
            domięśniowych. W dodatku sama atmosfera na Polnej była mało zachęcająca. Miłą i
            pomocną osobą była pani Solska, położna (!). Do dra D byłam umówiona na 10.00,
            przyszłam już o 9.00, lecz przyjęto mnie dopiero o 14.00! Spędziłam u niego w
            gabinecie około 6 minut (badanie usg i konsultacja). Zapisał mi kolejne
            zastrzyki humegonu, choć było oczywiste, że nie reaguję na ten lek. Nie
            zarzucam mu niekompetencji, lecz był chyba do tego stopnia zmęczony i zajęty,
            iż po prostu nie był w stanie zająć się moim przypadkiem. Po konsultacji u
            profesora również mieszane uczucia. Poprosiłam, by przesunąć termin następnej
            wizyty o pół godziny: usłyszałam w odpowiedzi, że nie ja będę mu dyktować
            terminy! Od razu też zapowiedział, że czasem spotkamy się na Polnej, a czasem u
            niego w prywatnym gabinecie. Zrozumiałam więc, że za to ostatnie musiałabym
            dodatkowo zapłacić. Okazało się także, że po otrzymanym we wrześniu
            decapeptylu, którego dawka okazała się dla mnie za silna, miałam zrujnowane
            endometrium - nie miałam okresu prawie 70 dni! Daliśmy sobie spokój z Polną.

            W Intermedice potraktowano mnie zupełnie inaczej. Pierwsza konsultacja jest
            bezpłatna, można naprawdę o wszystko spytać i oni wreszcie mają czas! Miła
            jest cała obsługa: dr Żak, pielęgniarki, laborantki. W poczekalni częstują
            gości niezłą kawą. Po Polnej - robiło to jak najlepsze wrażenie. Okazało się,
            że najpierw muszą mi odbudować endometrium i sprowokować okres. Dostałam
            specjalne tabletki (cyclo-progynova). Przeszłam w ten sposób dwa cykle, bo po
            pierwszym jeszcze nie wszystko było ok. Po drugim cyklu wyniki badań hormonów
            były już w porządku, toteż w lutym przystąpiono do stymulacji. Tym razem nikt
            nie nafaszerował mnie decapeptylem, tylko po kilka razy w ciągu dnia psikałam
            sobie do nosa synarel w aerozolu. To nie było kłopotliwe nawet w pracy,
            wyglądało jak gdybym walczyła z katarem. Potem dostałam serię zastrzyków
            gonalu. Zastrzyki były tym razem podskórne. Pielęgniarka pokazała nam, jak to
            się robi, dostaliśmy też igły, strzykawki i kasetę video z instrukcją.
            Zastrzyki (w fałd skóry na brzuchu, łatwe i bezbolesne) robił mi mąż. Co kilka
            dni miałam kontrolę na usg. Tuż przed jajeczkowaniem dostałam dużą dawkę
            pregnylu, żeby zakończyć cały cykl. Samo pobranie komórek też wspominam dobrze.
            Dostałam środek znieczulający (chyba diphergan, nie wiem). Czułam, że coś ze
            mną robią (przy tym zabiegu igła kilkakrotnie przebija pochwę), ale nie czułam
            żadnego bólu. Po zabiegu leżałam jeszcze około godziny, bo po środku byłam
            trochę oszołomiona. Potem obowiązkowa kawa i do domu. Pobrano mi 5 komórek, bo
            po nieudanej stymulacji na Polnej, tylko tyle wyprodukowałam. Po dwóch dniach
            przyjechaliśmy na transfer (niedziela, ale nikomu nie było szkoda czasu!).
            Przedtem przez telefon dowiedziałam się, że z tych pięciu komórek 3 zapłodniły
            się i podzieliły bardzo ładnie, 1 trochę gorzej, 1 w ogóle. Ze względu na wiek
            przetransferowano mi 4 komórki. Zwykle w takim przypadku wkłada się 3, ale nie
            było sensu zamrażać tej czwartej, bo miałaby przy rozmrożeniu i tak minimalne
            szanse. Od dnia transferu przyjmowałam dopochwowo utrogestan. Dano mi też bez
            problemu kilkudniowe zwolnienie -chciałam się po prostu wyciszyć i odpocząć, bo
            pozytywne nastawienie jest przy tej całej sprawie ważniejsze niż się sądzi. W
            drugim tygodniu chodziłam już jednak do pracy, choć muszę przyznać, że
            kosztowało mnie to sporo nerwów. 28. dnia cyklu przeraziłam się, bo pojawiło
            się leciutkie plamienie, więc myślałam, że już przepadło. Minęło jednak gdzieś
            po godzinie i nie pojawiło się więcej. Na drugi dzień zrobiono mi
            w „Intermedice” test (pobranie krwi), który wykazał ciążę. Byłam tak
            oszołomiona, że ciężko mi było uwierzyć, toteż następnego dnia już sama w domu
            zrobiłam sobie test na mocz „Quick vue”, który potwierdził wyniki poprzedniego.
            Oczywiście teraz ciągle się jeszcze obawiam, czy uda mi się utrzymać tę ciążę.
            Za dwa tygodnie zrobią mi usg, które wyjaśni, ile zarodków się we mnie przyjęło
            (może bliźniaki?), ale nawet ten strach nie narusza poczucia szczęścia, które
            we mnie zagościło, odkąd zobaczyłam wynik testu.

            Odczucia w ciągu dwóch stresujących tygodni po transferze: nie miałam wyraźnych
            znaków ani na okres, ani na ciążę, więc mój nastrój przypominał huśtawkę, raz
            nadzieja, raz przygnębienie. Teraz koszty: zabieg 5600 zł (w tym np.
            wielokrotne usg; na Polnej zabieg kosztował jesienią 3 500), do tego koszty
            leków, u mnie około 3 000. Biorąc pod uwagę mój wiek i parametry nasienia męża
            mieliśmy z pewnością dużo szczęścia. Nie wątpię jednak, że bardzo dużo
            zawdzięczamy też po prostu bardzo sprawnej pracy laboratorium Intermediki.
            Pani, która się tym zajmuje, powiedziała nam jeszcze przed transferem (nie
            dodałam, że wówczas mogliśmy obejrzeć nasze podzielone zarodki na monitorze),
            że zarodki dobrze rokują, gdyż tak zwykle wyglądają przy udanych
            transferach. I nie pomyliła się. Całym sercem polecam Intermedikę.
            • Gość: asja Re: do fiwony i nie tylko IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 08.03.02, 09:02
              Kochani, bardzo serdecznie Wam gratuluję i dziękuję za Waszą historię, to
              naprawdę daję nadzieję na to,że się uda i że wcale od samego początku nie musi
              iść jak po maśle, żeby zakończyło się sukcesem.
              Czuję się dziś zdecydowanie lepiej, po tym, co przeczytałam.

              Gorąco Was pozdrawiam i życzę zdrowego (zdrowych?!) dzidzi za 9 miesięcy.
              Aha, koniecznie napiszcie ile ich będzie - może czworaczki?

              asja
              • Gość: do Asi Re: do fiwony i nie tylko IP: 150.254.215.* 08.03.02, 12:29
                > Aha, koniecznie napiszcie ile ich będzie - może czworaczki?

                ZOna chcialaby parkę, a gdyby byly 4-raczki, to chyba bym wytoczył Intermedice
                proces... smile
                • Gość: asja Re: do fiwony i nie tylko IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 08.03.02, 14:58
                  Jak to, przecież zgodziliście się na transfer czterech zarodków, chyba
                  nie "mając podświadomie nadziei", na to, że któreś z nich obumrą,jesli coś źle
                  zrouzmiałam, to sprostujcie

                  pozdrawiam iżyczę parki
                  asja
                  • Gość: Pozn Re: do fiwony i nie tylko IP: 150.254.215.* 11.03.02, 08:49
                    Gość portalu: asja napisał(a):

                    > Jak to, przecież zgodziliście się na transfer czterech zarodków...

                    ZARTOWAŁEM !!!!!!!!
                    • a-m Do POZN i wszystkich leczących się w Poznaniu 11.03.02, 10:58
                      Drogi Pozn
                      Przeczytałem chyba wszystkie pisane przez Ciebie posty na forum. Praktycznie w
                      każdym z nich dotkliwie krytykujesz lekarzy i obsługę z kliniki na Polne w
                      Poznaniu. Pozwól, że stanę w ich obronie. Czy nie myślałeś, iż niepowodzenie
                      które was tam dotknęło mogło być wywołane czynnikami innymi niż kompetencje i
                      poświęcenie lekarza? Przecież każdy z nas obecnych na tym forum wie, że do
                      pełni szczęścia w procedurze IVF potrzebne jest "chyba ze sto" pozytywnie
                      zbiegających się czynników medycznych, i ten najistotnieszy "PALEC BOŻY smile ".
                      My mamy po 30 lat i przeszliśmy 3 procedury IVF na Polnej: przy pierwszej na 8
                      oocytów nie uzyskaliśmy ani jednego zarodka. Emocje były nieprzeciętne - tu Cię
                      rozumiem, próbowałem dociekać u różnych źródeł przyczyny takie stanu rzeczy :
                      wina - bakteriologia i kiepskie plemniczki Ale mimo różnych podejrzeń
                      zdecydowaliśmy się na powtórzenie procedury na Polnej. Kolejna próba to 12
                      oocytów i tylko jeden zarodek. Trzecia próba - dziś jest już 9 tydzień od
                      zapłodnienia. Z 11 oocytów uzyskaliśmy 7 zarodków - a z 4 wprowadzonych, o czym
                      dowiedzieliśmy się w sobotę na USG, w brzuszku żony biją 3 serduszka !!!!! Ja
                      nie zamierzam wytaczać procesu klinice smile !! Wręcz przeciwnie, teraz to w
                      dużym stopniu ich problem by doprowadzić nasze szczęście do równie szczęśliwego
                      finału! Nie zniechęcajcie się więc forumowicze z Poznania do lekarzy z Polnej!
                      Myślę że w dużym stopniu sami decydujemy o powodzeniu - chęć współpracy i
                      optymizm może zdziałać cuda. Za Polną przemawia też kilka innych czynników,
                      choćby wspomniany aspekt finansowy. Część badań finansuje Kasa Chorych a koszt
                      procedury IVF czy ICSI to 3500 + leki.
                      Wybór jest trudny , zgadzam się. Ale na koniec chcę wyraźnie podkreślić : na
                      Polnej też IVF kończą się sukcesem!!!! Myślę że statystycznie podobnym jak w
                      Intermedice czy innych klinikach, a indywidualne niepowodzenia nie powinny
                      świadczyć o fachowości każdej z nich.
                      Pozdrawiam
                      POZN – gratuluję i życzę wam pomyślnie zakończonej ciąży ( może mnogiej ) !! smile
                      Wszytkim innym - cierpliwości i trafnego wyboru !!

                      Pozdrawiam
                      A-M
                      • Gość: fiwona Re: Do POZN i wszystkich leczących się w Poznaniu IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 12:14
                        Czekałam na wiadomość od Was o USG - gratuluję Wam potrójnie.
                        Bardzo lubię czytać Wasze listy - emanuje z nich uczucie, Wasze ciepło. Także
                        niedługo będę podejmować decyzję o IVF i to Wasze listy przekonują mnie
                        bardziej niż list od Pozn. Trudno mi powiedzieć dlaczego tak.
                        Czasem zastanawiam się dlaczego jest tak kolosalna różnica w cenie i doszłam do
                        prostego wniosku - na Polnej płacimy tylko za procedury natomiast w Intermedice
                        musimy niestety utrzymać lekarzy i cały (zresztą b. ładny) budynek.
                        Klinika Intermedica powstała dzięki doświadczeniu zdobytemu przez gł. lekarza
                        na Polnej.
                        Polna to ośrodek akademicki utrzymujący szerokie kontakty naukowe, Intermedica
                        też współpracuje z innymi podobnymi ośrodkami zajmującymi się IFV.
                        Jakie z tego wnioski? - każdy musi niestety wyciągnąć je sam i zdecydować.
                        Pewnie, komfort też się liczy ale przy ograniczonych możliwościach finansowych
                        nie jest to najważniejsze.
                        Najgorsza zawsze jest niepewność i dopóki nie będzie oczekiwanego i
                        upradnionego przez nas dziecka sami nie wiemy czy dobrze wybraliśmy.

                      • Gość: Pozn Re: Do POZN i wszystkich leczących się w Poznaniu IP: 150.254.215.* 11.03.02, 12:17
                        a-m napisał(a):

                        Czy nie myślałeś, iż niepowodzenie
                        > które was tam dotknęło mogło być wywołane czynnikami innymi niż kompetencje i
                        > poświęcenie lekarza? Przecież każdy z nas obecnych na tym forum wie, że do
                        > pełni szczęścia w procedurze IVF potrzebne jest "chyba ze sto" pozytywnie
                        > zbiegających się czynników medycznych, i ten najistotnieszy "PALEC BOŻY

                        Dziekuję za gratulacje. Co do Twoich uwag, to muszę jednak zwrócić uwagę, ze nas
                        do Polnej zraziło konkretne niedopatrzenie (ktoś po prostu czegoś zapomniał,
                        podczas gdy my na próżno wydaliśmy niemałą sumę), o którym moja żona pisała
                        powyżej i którego już nie będę opisywał powtórnie. My w każdnym razie mieliśmy
                        serdecznie dość. Aha, czy wiesz, że nie usłyszeliśmy słowa "przepraszam"?
                        • a-m Re: Do POZN i wszystkich leczących się w Poznaniu 11.03.02, 12:33
                          Nie czas na polemikę, która zamiast zachęcić innych do starań o "fasolkę" -
                          wręcz przeciwnie może uprzedzić do lekarzy, wprowadzić atmosferę nieufności.
                          Znam to z doświadczenia, nie jestem na forum od dziś, już nie raz brałem udział
                          w dyskusjach o szczęściu i nieszczęściu na formu spotykanym. Ty pojawiłeś się
                          chyba 1 raz i rzucasz cień wielu parom które choćby ze wspomnianych względów
                          finansowych zdecydowały się na Polną. Zgodzisz się, że czytając tak dosadne
                          maile jak Twój, mogą nabrać dystansu i nieufności do lekarzy na których się
                          zdecydowli, bo często nie mieli innego wyboru !!! Owszem podzielam Twoje
                          zdanie , iż słowo przepraszam przy zawinionym niedopatrzeniu się Wam należy. Ja
                          uważam że wszyscy jesteśmy tylko omylnymi istotami......
                          MAJĄC NA UWADZE SZCZĘŚCIE JAKIE WAS SPOTKAŁO - PO PROSTU WYBACZCIE IM !! smile
                          Będzie wam lżej !!
                          Jeszcze raz pozdrawiam - WAS i FASOLKĘ ( I ) !
                          • Gość: Pozn do AM IP: 150.254.215.* 15.03.02, 09:16
                            Zgadzam się, że nie ma sensu polemizowac. Uwazam jednak, ze to forum ma nie tylko
                            sluzyc budzeniu nadziei, podtrzymywaniu na duchu i usmiechaniu się jeden do
                            drugiego. Wielu ludzi chciałoby uzyskać bliższe informacje, poznać różne opinie
                            przed podjęciem decyzji - bardzo ważnej decyzji! Opisujemy fakty i nasze
                            odczucia - na wyrazną prośbę kilku zainteresowanych osób. Dostaliśmy trochę
                            maili, na które trudno nam odpowiadać, więc chciałem opisać nasze doświadczenia.
                            Trochę wyczyściłem - przyznam - tekst napisany przez moją żonę z
                            sentymentalizmów, lecz wcale nie uważam, by stał się przez to "dosadny", jak to
                            nazwałeś. Zwracam też uwagę, że nie jesteśmy jedynymi, którzy mają powazne
                            zastrzeżenia do Polnej w Poznaniu (chociaż więcej jest osób, które klinice
                            Akademii Medycznej w Poznaniu bardzo ufają). Znalazłem też negatywne opinie o
                            Intermedice - ciekawe jednak, że są to opinie osób, które były tam i zrezygnowały
                            z przeprowadzenia tam zabiegu, np. ze względu na cenę. Nasz wybór okazał się
                            znakomity - czy wiesz, że kobiety w wieku mojej zony mają kilkuprocentowe szanse
                            nawet przy in vitro? Na forum bywam od dawna, lecz ograniczałem się do lektury,
                            robiłem wydruki wypowiedzi, a sam nie wypowiadalem się.
                            Chyba nie chcesz sugerować, że powinienem pisać tylko o jasnych stronach?
                            Pozdrowienia odwzajemniamy oboje!
                      • Gość: AGA Re: Do POZN i wszystkich leczących się w Poznaniu IP: 217.153.35.* 15.03.02, 10:54
                        Nigdy nie byłam pacjentką żadnej z poznańskich klinik, więc jestem zupełnie
                        pozbawiona jakiegokolwiek subiektywnego podejścia do którejś z nich.
                        Przeczytałam pierwszą wypowiedź Pozn, a właściwie jego żony, i powiem szczerze,
                        że nie znalazłam tam nic tak obraźliwego, co mogłobym określić tak jak
                        AM „dotkliwą krytyką lekarzy i obsługi z kliniki na Polnej”.
                        Napisali co im przeszkadzało i co im się nie podobało w sposób rzeczowy, bez
                        emocji i złości, i w pełni podzielam ich punkt widzenia, bo zdarzenia te
                        odebrałabym w podobny bardzo negatywny sposób. W moim odbiorze, z ich
                        wypowiedzi nie wynika również, że klinika na Polnej nie potrafi być skuteczna w
                        IVF, ale jedynie, że nie odpowiada im tam atmosfera i b. zła organizacja pracy,
                        traktująca pacjentów jak petentów, a lekarze czują się niekwestionowanymi guru,
                        choć nie potrafią z zaangażowaniem wykonywać rzetelnie swojej pracy, czyli
                        zajmować się pacjentami. Mnie osobiście ta „diagnoza” przekonuje o tyle, że z
                        tego co rozumiem Polna jest kliniką państwową (oczywiście z odpłatnością za
                        zabieg), a państwowe placówki z założenia działają jak działają – chyba każdy z
                        nas był przynajmniej kilka razy w jakiejkolwiek przychodni prywatnej i
                        państwowej, i różnicę widać na pierwszy rzut oka.
                        To, że organizacja pracy może być niezadowalająca wcale nie oznacza, że klinika
                        ma gorsze wyniki od kliniki prywatnej, a więc fakt że Pozn udało się za 1-szym
                        razem w Intermedice nie oznacza, że nie udałoby się na Polnej (oczywiście nie
                        da się tego sprawdzić). Ale jak ważna jest atmosfera i zaufanie w całym
                        diagnozowaniu i leczeniu oraz czas jaki musimy poświęcić to każdy z nas wie.
                        Oczywiście kwestie finansowe nie są bez znaczenia. Dlatego sądzę, że głosy i
                        Pozn, i AM są bardzo ważne w tej dyskusji, gdyż pozwalają przedstawiać
                        (subiektywne) opinie nt. różnych klinik, w moim odbiorze dość wyważone bez
                        specjalnych złośliwych podtekstów, które mogą pomóc innym podejmować swoje
                        własne decyzje.
                        Życzę obojgu równie spokojnego i zdrowego przechodzenia przez obecny etap, jak
                        i równie szczęśliwego jego zakończenia. Pozdrawiam.
    • goska13 Re: in vitro w Poznaniu 15.08.02, 04:08
      bardzo chce podczymac ten temat.wszyskie opinie
      prosze wylewajcie tu.
      • Gość: monika Re: in vitro w Poznaniu IP: 217.153.50.* 28.08.02, 13:16
        Leczyłam się w Intermedice i nigdy więcej już tam nie pójdę. W tej chwili leczę
        się na Polnej i od momentu przejścia na Polną wiem , ajk powinno wyglądać
        przygotowanie do inseminacji. W Intermedice nikt nie czekał na odpowiedni
        moment, nie sprawdzono, czy mój 1 pęcherzyk pękł( tylko jeden po stymulacji )a
        potem jeszcze na domiar złego dowiedziałam się, że polityką Intermediki jest
        iformowanie pacjentów że ich jedyna szansą na dzidziusia jest in vitro. Moja
        prowadząca wtedy pani doktor odeszła z tej kliniki, bo sprzeciwiła się tej
        polityce. Ja sama, chcąc odebrać swoje dokumenty i opis leczenia, miałam bardzo
        nieprzyjemną rozmowę z panem dr. Żakiem, ktory bez żadnych podstaw poinformował
        mnie, że bez in vitro nie mam szans. ( ale na jakiej podstawie, widział mnie
        pierwszy raz, nie miał kompletu moich badań - byłam zreszta na początku mojej
        drogi i niewieloma badaniami w tamtym czasie dysponowałam ). I na domiar złego
        szanowny Pan nie chciał wydać mi dokumentacji mojego leczenia! Nie obyło się
        zatem bez awantur, płaczu itd. jestem do tej kliniki zrażona! wiem, że osoby,
        dla których jedyną sznsą jest in vitro maja w tej klinice dobra opiekę ( za to
        zresztą słono płaca ), ale są jeszcze pary, ktorym wystarczy lekkie
        wspomaganie, może jedynie kontrola i opanowanie hormonów czy inseminacja.
        Dlaczego więc Intermedica skłania swoich pacjentów do tak drastycznych kroków?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka