Dodaj do ulubionych

Przyjaciele

01.08.10, 12:08

'Prawdziwi przyjaciele to ci, którzy są przy tobie, gdy dobrze ci się wiedzie.
Dopingują cię, cieszą się z twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele to ci,
którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby
solidarni, podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich
nędznym życiu'

Nie przepadam za caloksztaltem tworczosci Paulo Coelho ale tutaj sie akurat z
nim zgadzam. A Wy?

I jeszcze ma ktos pomysl jak to zgrabnie przetlumaczyc na angielski? cos w
stylu ' prawdziwych przyjaciol nie poznaje sie w biedzie/nieszczesciu tylko po
tym czy potrafia sie cieszyc z twoich sukcesow/ szczescia'
A moze juz jest jakies angielskie przyslowie majace podobne przeslanie?
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: Przyjaciele 01.08.10, 12:23
      "Our true friends are those who are with us when the good things
      happen. They cheer us on and are pleased by our triumphs. False
      friends only appear at difficult times, with their sad, supportive
      faces, when, in fact, our suffering is serving to console them for
      their miserable lives."
    • lucasa Re: Przyjaciele 01.08.10, 14:10
      ja nie przepadam ze Coelho, a to zdanie jest takie typowe dla niego. zreszta
      chyba ksiazki sa pisane w taki sposob, aby kazdy zlepek zdan mozna bylo sobie
      wyciac i powiesic nad lozkiem.

      akurat ten fragment, ktory zacytowalas jest taki bardzo napuszony. nie bede sie
      madrzyc, a jezeli pytasz czy sie o to zgadzamy, to ja sie nie zgadzam. akurat
      ostatnio mialam bardzo ciezki czas (fizycznie i psychicznie)i wlasnie tak bylo,
      ze pojawili sie ludzie, ktorzy mieli "smutna mine", pomogli mi bardzo i usuneli
      sie w cien. ostania rzecza jaka bym powiedziala, ze byli "niby solidarni".
      A
      • mama-123 Re: Przyjaciele 01.08.10, 14:30
        Ja z kolei rozumiem ten kawalek inaczej. Wydaje mi sie, ze Coelho
        pokazuje roznice miedzy tymi, ktorzy sa naszymi przyjaciolmi, a tymi
        ktorzy tylko udaja. NIe jest powiedziane, ze prawdziwy przyjaciele
        nie sa z nami w smutku. Coelho podaje przyklad, kto naszym
        przyjacielem nie jest, gdy jestesmy w smutku. Wlasnie ktos, kto
        tylko udaje, ze dzieli nasz smutek a w duchu cieszy sie naszym
        nieszczesciem.
        Tak ja to przynajmniej rozumiem.
        Co do przyjaciol, to mnie tez wlasnie tak jak Lucasa piszesz
        zapadaja w pamieci te chwile, gdy ktos pospieszyl z pomoca, gdy tego
        bardzo potrzebowalama czasem naweto nia nie prosilam, wtedy wlasnie
        cieszy zwykly kubek z ciepla herbata, wysluchanie problemow, czy
        dobra rada. Ciekawy watek. ... akurat na niedziele.
      • dru.ga Re: Przyjaciele 01.08.10, 16:47
        lucasa napisała:

        > ja nie przepadam ze Coelho, a to zdanie jest takie typowe dla niego. zreszta
        > chyba ksiazki sa pisane w taki sposob, aby kazdy zlepek zdan mozna bylo sobie
        > wyciac i powiesic nad lozkiem.


        Masz racje ze wiekszosc tych 'madrosci'jest podana w taki sposob ze trudno przelknac. Ja akurat ta sentencje i to w niedoslowny sposob uslyszalam kiedys z ust Kayah / Kayi?/ w jednym z jej wywiadow.
        Zanim jednak tu podalam sprawdzilam w internecie i wyszlo na to ze pierwszy byl Coelho.

        Wracajac do tematu przyjaciol...moj wyjazd bardzo zweryfikowal przyjaznie. Mam przyjaciolki ktore byly ze mna w trudnych chwilach ale tez potrafia sie cieszyc z mojego szczescia i wspieraja mnie w roznych dazeniach. Niestety czesc przyjazni sie skonczyla w momence kiedy relatywnie zaczelo mi sie polepszac / nie chodzi tylko o wymiar finansowy/ co bylo dla mnie sporym zaskoczeniem bo w jednym przypadku akurat ta para przyjaciol byla dla mnie jak rodzina.
        Byc moze to jest kwestia charakterow? Mnie osobiscie sukcesy innych motywuja, dodaja wiary ze wszystko jest mozliwe i mam takie poczucie ze im wiecej szczesliwych ludzi tym lepiej sie wszystkim zyje.

        Moze to ma jakis szerszy kontekst kulturowy? Czy w Polsce nadal nie wypada byc bogatym, zadowolonym z zycia i szczesliwym? A w kazdym razie nie nalezy sie do tego przyznawac?

        Glasscraft dziekuje za tlumaczenie, chodzilo mi jednak o jakis skrot tego fragmentu, jakas jedna sentencje
        ' prawdziwych przyjaciol nie poznaje sie w biedzie/nieszczesciu tylko po tym czy potrafia sie cieszyc z twoich sukcesow/ szczescia'
        kombinuje i kombinuje i zawsze m jakies takie dlugie i opisowe wychodzi:-)))
        • glasscraft Re: Przyjaciele 01.08.10, 18:39
          W takim razie wersja krotsza (zupelnie nie zwiazana z oryginalem ale
          bardzo do mnie przemawia :-)

          Friends are like a good bra, supportive, hard to find, and always
          close to your heart!
          • mamakamyka Re: Przyjaciele 01.08.10, 19:18
            Friends are like a good bra, supportive, hard to find, and always
            > close to your heart!
            powalilo mnie!!!haha super trafne. znalezc dobry biustonosz to
            wielkaa sztuka, jak z przyjaciolmi..
        • illegal.alien Re: Przyjaciele 01.08.10, 19:22
          Ja sie zgadzam ogolnie z ta prawidlowoscia - prawdziwi przyjaciele umieja sie
          szczerze cieszyc, kiedy nam sie dobrze dzieje. Mam pare osob, ktore to umieja i
          styknie :)
          Moj W jest bardzo nieufny i nikomu nic nie mowi, bo sie nacial, w sumie to
          trudno powiedziec, zeby mial jakichkolwiek przyjaciol.

          A nawiazujac do sprawdzania przyjazni - mam przyjaciela, ktorego poznalam juz
          mieszkajac w UK, ale on zawsze mieszkal w Polsce - jakos tak sie szybko
          zaprzyjaznilismy, bylismy w kontakcie mailowo. Raz nawet przyjechal do mnie z
          dziewczyna, zostali pare miesiecy, popracowali, wrocili. Zawsze jak jestem w PL
          to sie spotykamy na piwo i jest super.
          Teraz (nie)stety on poszedl do seminarium, wiec rok mamy przerwy w kontakcie -
          od tego czasu zdarzylam sie zareczyc i zajsc w ciaze, on jeszcze o tym nie wie,
          ale mam nadzieje, ze jak juz bedzie mial internet z powrotem, to sie
          skontaktujemy i bedziemy mogli sie spotkac i pogadac co u kogo slychac.
          On jest wlasnie taka osoba, ktora sie cieszy z moich sukcesow i wzajemnie :)
    • liley11 Re: Przyjaciele 01.08.10, 21:13
      nie zgadzam sie

      prawdziwi przyjaciele to Ci ktorzy pomagaja, jak jest zle
      • glasscraft Re: Przyjaciele 01.08.10, 21:20
        A ja mysle, ze cos w tym jest - duzo latwiej jest pomagac jak sie
        komus zle dzieje, bo ten co pomaga sam sie lepiej i szlachetniej
        czuc moze. Troche trudniej cieszyc sie bezinteresownie jak komus sie
        super powodzi, a nam moze nie tak dobrze i nie myslec z ciutka
        zawisci o tym...
        • gypsi Re: Przyjaciele 01.08.10, 21:39
          Zawisci czy zazdrosci?
          Bo zazdrosc jest uczuciem ludzkim i normalnym, zwlaszcza jesli umie sie do niej
          przyznac, natomiast zawisc to patologia niszczaca najbardziej samego zawistnika.
          Znam pare takich osob - biedne, zalosne istoty, ktorym zawsze niedobrze, bo ktos
          ma, wyglada, umie, potrafi, a oni nie. I tak spedzaja zycie, trawieni wewnetrzna
          goraczka, wiecznie niezadowoleni.
          • glasscraft Re: Przyjaciele 01.08.10, 21:51
            Dobre pytanie - chyba zawisci...
          • mamakamyka Re: Przyjaciele 01.08.10, 21:51
            Znam pare takich osob - biedne, zalosne istoty, ktorym zawsze
            niedobrze, bo kto
            > s
            > ma, wyglada, umie, potrafi, a oni nie. I tak spedzaja zycie,
            trawieni wewnetrzn
            > a
            > goraczka, wiecznie niezadowoleni



            mam w swoim otoczeniu taka osobe, cos jak napisala gypsi.nie chodzi
            o to ,ze narzeka, lecz o to ,ze ciagle porownuje - siebie do
            innych.oczywiscie ona i jej zycie zawsze na niekorzysc.i tak mysle z
            czego to wynika i jak pomoc takiej osobie.
            • gypsi Re: Przyjaciele 01.08.10, 22:18
              Hehehe, przypomniala mi sie ksywka takiego wlasnie zawistnika, oczywiscie
              nieswiadomego ze absolutnie wszyscy znajomi, a nawet najblizsza rodzina sie ta
              ksywka poslugiwali w rozmowach miedzy soba.
              A bylo to "to jaki dzisiaj mamy problem?".
    • golfstrom Re: Przyjaciele 01.08.10, 21:58
      Kompletnie nie zgadzam, ponieważ swiat nie jest czarno-biały, a to właśnie moim
      zdaniem sugeruje ów fragment.

      Zgodzę się, ze trudno nawiązać przyjaźń, jeśli dzieli się wyłącznie smutne
      chwile, ale posądzanie o fałsz ludzi, którzy nie potrafią cieszyć się życiem, to
      przesada.


      • dru.ga Re: Przyjaciele 01.08.10, 22:51
        golfstrom napisała:

        > Zgodzę się, ze trudno nawiązać przyjaźń, jeśli dzieli się wyłącznie smutne
        > chwile, ale posądzanie o fałsz ludzi, którzy nie potrafią cieszyć się życiem, t
        > o
        > przesada.

        To troche nie tak. Nie chodzi o falsz. Chodzi o sytuacje kiedy nie musisz
        wspolczuc, wspolnie narzekac ani wspierac sie w zlych czasach tylko ucieszyc sie
        ze Twoj przyjaciel swietnie sobie radzi, odnosi sukcesy i nie ma powodow do
        narzekan.
        Jedni to potrafia - innym nie pozwala na to zawisc a u moich przyjaciol nagle
        wlaczyla sie opcja 'rywalizacja'. I nie chodzi o to ze byli falszywi czy nie
        potrafia cieszyc sie zyciem - maja az nadto powodow do zadowolenia - poprostu
        nie byli w stanie przelknac ze my mozemy miec cos lepiej.

        Zauwazcie ze Polacy potrafia sie jednoczyc i byc pelni zyczliwosci i poswiecenia
        w sytuacjach kryzysowych, natomiast na codzien, kiedy jest dobrze skacza sobie
        do gardel pod byle pretekstem.
        • golfstrom Re: Przyjaciele 03.08.10, 23:22
          Wiesz, ja się odnoszę wyłącznie do tego fragmentu, który moim zdaniem nieco
          upraszcza wizję świata, choć wydaje się przewrotny, bo zaprzecza przekonaniu, że
          prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

          Oczywiście, że są wśród nas wampiry, które żerują na nieszczęściu i smutku, ale
          nie wiem, czy to wyłącznie o zwykłą zawiśc chodzi.

          Wydaje mi się, że najczęściej chodzi o to, że wyrastamy z przyjaźni i dla nikogo
          nie jest to komfortowe uczucie, bo jakoś tak w tle majaczą określenia "zdrada",
          "arystokratyzm" itp. A jak przychodzi nieszczęście, to nagle odzyskujemy
          utracone poczucie wspólnoty.

          Nie mówię, że to jest zdrowe. Pewnie sporo w tym fałszu a przede wszystkim
          okłamywania samych siebie. Ale ten fragment rozumiem jako przeciwwagę dla
          "zdrady" i "arystokratyzmu".
          Nie wiem, czy się dobrze wytłumaczyłam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka