Dodaj do ulubionych

naprawiłam się?

IP: 80.48.92.* 17.02.03, 13:01
Było tak, rok prob, dwoch lekarzy zalecajacych dalsze proby („bo teraz to po
dwoch latach dopiero się diagnozuje”wink, wreszcie specjalista, badania
hormonalne, monitoring jajeczkowania i diagnoza „cykle bezowulacyjne|”, ale
zalecona jeszcze jena kontrola. Na nią już nie poszłam. Miałam się zaszczepić
przeciw żółtaczce i w planach laparoskopia, której się strasznie bałam. ( w
ten sposób mineło 5 miesięcy)
W miedzyczasie kryzys w małżeństwie i świadomość, ze walka będzie samotna. No
ale tak się złozyło, ze mąż dojrzał, zaczęło mu zależeć, pojął, ze to może
być nie jego wina (długo siebie obwiniał) no i w styczniu już razem byliśmy u
lekarza. Lekarz podjał decyzję, ze jeszcze raz mnie zmonitorujemy....No i
okazało się, ze jest ładny pecherzyk, ze najprawdopodobniej peknie (jutro mam
isc sprawdzic, czy to zrobił w weekend)
Oczywiście wszystko fajnie – tylko myslalam, ze już mam diagnoze, a tu się
może okazac, ze jednak to nie to...
A może ktos mnie pocieszy i powie, ze w ciagu tych kilku miesiecy moglam się
zwyczajnie „naprawic?”
Pragne tylko zanaczyc ze pewien znajomy, znajomych o pewnych
parapsychologicznych zdolnosciach nie znajac mnie powiedzial kuzynce, ze ja
bilogicznie mogę mieć dzieci, tylko psychicznie jestem zablokowana i mam dac
sobie czas, ze jak uwierze w swoja milosc i malzenstwo problemy się same
rozwiaza. Dziewczyny napiszcie czy można w to wierzyc? Czy ja już na glowe
upadlam?
Obserwuj wątek
    • aggulek Re: naprawiłam się? 17.02.03, 13:24
      Hej Niunia!
      Oczywiście, że możesz się "sama naprawić". Wielu lekarzy podkreśla, że stres to
      jeden z czynników powodujących niepłodność i wtedy trudno jest wykryć
      jakiekolwiek jej przyczyny. Poprostu nie ma dzieci i już - nikt nie wie
      dlaczego. Dlatego zawsze trzeba się wyluzować (chć każda z nas wie, że nie jest
      to łatwe) i nigdy nie można stawiać wszystkiego na jedną kartę. Jesteśmy tym,
      czym są nasze myśli (to kiedyś powiedział ktoś mądry - ale nie wiem kto) i może
      chęć posiadania swojego bobaska zadziałała pozytywnie na Twój organizm. To nie
      jest nic nadzwyczajnego od strony medycznej, natomiast zawsze daje nadzieję na
      sukces - nawet jeśli fachowcy już w niego nie wierzą. Ja po 3
      latach "nicnierobienia" też zaczęłam mieć cykle owulacyjne, chociaż wcześniej
      nie było jajeczkowania nawet po lekach. Dzidzi jeszcze nie mam ale wierzę, że i
      Tobie i mi wkrótce się uda! Tak więc głowa do góry, trzymam kciuki - A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka