Dodaj do ulubionych

zazdrość i lęk

19.09.06, 14:12
Nie wiem jak wy dziewczyny, ale ja zauważyłam, że od kilku miesięcy
zazdroszczę tym wszystkim kobietom z brzuszkami lub z malutkimi dzeićmi, które
widzę na ulicy.
Patrzę na nie i po prostu myślę: "Jak ja Ci zazdroszczę."
Co ciekawe takich odczuć nie mam w stosunku do dzieczyn z forum.
To okropne bo nigdy wcześniej niczego nikomu nie zazdrościłam!
Na dodatek zrobiłam badania hormonalne i mam wszystko w idealnym porządku.
Niby się cieszę, ale z drugiej strony zaczęłam się obawiać o nasienie m.
w przyszły piątek powinna być @, ale dwa dni temu piersi bolały mnie tak
mocno, że nie mogłam się dotknąć. A dzisiaj tylko troszkę. O co chodzi?
Jak w piątek nie pojawi się @ to czekam do poniedziałku i w poniedziałek idę
na betę. Bo z sikańcami to różnie bywa.
Jeśli do poniedziałku pojawi się @, to muszę umówić m. na badanie, on nie ma
oporów, ale ja mam obawy.
Proszę o słowa otuchy, bo z jednej strony się nakręcam a z drugiej boję się
wyników m. Po prostu obłęd.sad(
Obserwuj wątek
    • anemon7 Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 14:27
      zazdrość i lęk... doskonale to znam, niestety... właściwie podświadomie
      wykluczam ze swojego otoczenia koleżanki bądź kuzynki w ciąży albo z małymi
      dziećmi... uniakam ich, nie zabiegam o kontakt, one - myślę, doskonale to
      wyczuwają i wszelkie kontakty zamierają... smutne to, niedługo się obudzę a
      wokól nie będzie ludzi... a konatkt ze światem poprzez forum to coś za mało...
      ehh... mówią - "...że kiedy byłam już na dnie, nagle usłyszałam pukanie od
      spodu"... chcę usłyszeć takie pukanie... ba, może być i kopanie małych nóżek,
      pozdrawiam A.
    • jula1232 Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 14:35
      moja droga!!! Doskonale Cie rozumiem. Ja jestem w podobnej sytuacji. też mam
      dośc wiodoku dzieci i kobiet w ciazy. Jednakze mam wiekszy problem, bo obie moje
      siostry są w ciązy. W domu ciągle gada sie o dzieciach. A zjazdy rodzuinne sa
      dla mnie koszmare!!!!!!! Nie umiem udawać i sie usmiechać jakby było wszytsko
      ok!!!! Trzymaj się mocno!!!!
      • ronia.p Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 14:57
        Dzięki za pocieszenie dziewczyny!
        Julka u mnie w rodzinie jest podobnie, brat rodzony , cioteczny i szwagierka
        mają malutkie dzieci urodzone w tym lub pod koniec ubiegłego roku. One gaworzą,
        uśmiechają się, a rodzice i teściowie rozpływają się w zachwytach. A o czym ja
        mam mówić w takich momentach?
        Wracam do pustego domu, bo m. pracuje do późna i czasami nie wiem co mam robić i
        od czego zacząć. Najlepiej jak na razie dotrzymuje mi towarzystwa telewizor...
        Przecież życie bez dzieci jest bez sensu...więc jakoś tak wegetuję sobie z dnia
        na dzień, uśmiecham się do ludzi - większośc nie ma pojęcia, że to tylko uśmiech
        "zewnętrzny" i do m. (nie chcę mu już marudzić i go dołować, bo to prowadziło
        jedynie do kłótni).
        Czasami napada mnie jakiś taki dziwny lęk, który nie pozwala mi działać.
        Wiem że muszę się trzymać, ale to tak ciężko...
    • jula1232 Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 15:13
      Droga Roniu!!!
      A rozmawaiałas z bliskimi o waszym problemie!!! Bo to pomaga!!!! Ja na poczatku
      nic nie mówiłam, ale pytania kiedy wy bedziecie miec maleństwo, lub typu
      ....zapatrzcie sie stały sie nie do wytrzymania!!!!! Wiec moze warto z kims
      pogadac lub pewne osoby uswiadomić co i jak. A moze ci pomoga w najtrudniejszych
      chwilach!!!!
    • szyszka39 Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 15:18
      U mnie jest podobnie, jednak staram sobie wytłumaczyć, że może one też czekały
      pare lat na dzidzię. Troche gorzej jest z najbliższym otoczeniem, typu -
      wpadki, lub- postanowiliśmy zrobić sobie dziecko i pach jest! Wierzę że kiedyś
      też będę miała dziecko i też będę bardzo szczęśliwa. Pozdrawiam
      • kitek29 Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 15:24
        ja tez doskonale rozumiem znaczenie tych slow...
        mam identycznie...

        i czuje sie juz wykonczona tym wszystkim

        k.
      • ronia.p Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 15:26
        Rodzina wie o naszym problemie, nie ukrywamy przed nimi, że bardzo pragniemy
        maleństwa. Ale w pracy nie mogę pisnąć ani słowa, na szczęście tam nie pytają
        mnie o to.
        Szyszka, mnie też dobija to, gdy ktoś tak bezmyślnie po prostu wpada lub te
        dziewczyny, które z premedytacją oczukują chłopaków, że się zabezpieczają a tak
        naprawdę to łapią ich na dziecko i zawsze im się udaje. Jak ten świat jest
        poukładany? To jakaś jedna wielka paranoja!
        Dzięki za wasze posty. Jutro do was się odezwę. Trzymajcie się kobietki!
        • finka77 Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 16:04
          ja również wiem co to jest za uczucie,ale w naszej sytuacji to normalna reakcja
          ,te kobiety maja cos czego my nie możemy ,co pragniemy.

          U nas rodzina wie o naszym problemie i niestety ze strony męża nie wspiera nas.
          Usłyszałam od teściowej wiele przykrych słów, że nieplodnosc to nic takiego że
          teraz to wiele osób ma z tym problem ,że bez dziecka można życ.
          A na koniec dodała że ona miała większy problem bo była ciężko chora 10 lat temu
          (poważna operacja) i moj problem z porównaniu z jej to nic takiego.
          Było mi przykro bo oczekiwałam zrozumienia i pocieszenia a nie takich słów.
          załuje że jej powiedziałam bo teraz to wszystkim gada oj jaka ja biedula jestem.
          Myslę że tacy ludzie nie rozumieja nas , nie mam jej tego za złe ,ale jest mi
          przykro że tak mnie ocenia.


    • mimi282 Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 16:51
      ronia, bo to tak jest z ta zazdroscią jakos dziwnie.
      ja też na forum ,,żyję" historiami dziewczyn, które nawet o tym nie wiedzą.
      czytam, co u której nowego. i jak sie uda, to sie naprawdę cieszę. tak szczerze.
      ale jak dowiaduję się ,,oko w oko" od kolejnej kolezanki, że jest w ciązy to
      udaję radosć. nie cieszy mnie to. mimo że wcale jej źle nie zyczę. tylko wtedy
      mam takie uczucie jakbym dostała w policzek od losu, od boga, i strasznie jest
      mi smutno wtedy, chcę krzyczeć: przecież teraz ja miałam być w ciąży!!!
      moze dlatego, że znamy się z ,,tego" forum, połączył nas ,,ten" problem żyjemy
      swoimi cyklami, owulacjami,itp. nie znamy się w realu? nie wiem, ale tak jest.
      przynajmniej w mojej głowie.....
      • gosif Re: zazdrość i lęk 19.09.06, 16:56
        ja dziewczyny mam tak samo!!!zazdrosc i bol ze ja nie mam dziecka!!to puste
        mieszkanie, ciagle odsuwanie sie od ludzi (mowienie o tym nie dziala kto nie
        mial tego rodzaju problemu nie jest w stanie zrozumiec) i tez nie chce juz
        meczyc wracajacego pozno meza.i brak nadzie ze cos sie zmieni...
    • ronia.p mężczzna-gentelman 20.09.06, 10:24
      Dzisiaj spotkało mnie coś bardzo przyjemnego. W autobusie mężczyzna ok. 20-25
      letni ustąpił mi miejse.
      Poczułam się przez to bardzo kobieco smile)
      Bo ta niemożność zaciążenia powoduje, że kobieco czuję się już tylko w czasie
      przytulanka z m.sad(
      Czy te, które mają dziecko mogą się czuć pewniej i "kobiecej" od nas?
      Czasami mam uczucie, że tak i niektóre odczuwają taką wyższość, a ja jestem
      czymś pomiędzy dziewczyną a kobietą. Coś jakby poczwarka ni to jajo a jeszcze
      nie owad.
      Dzisiaj nawet fajnie się poczułam, mimo, że czuję się na @, to nie jest mi tak
      chmurnosmile)
      Pozdrawiam Was moje siostry zazdrośnice!(:-})))
      • lyrica Re: mężczzna-gentelman 20.09.06, 11:35
        Ronia, nie martw się o wynik męża tylko ciesz się, że dla niego to badanie nie
        stanowi problemusmile Niech idzie jak najszybciej. Będziecie wiedzieć na czym
        stoicie. Ja swojego m nie mogę namówić na powtórne badanie - strasznie przeżył
        to pierwsze, długo dochodził do siebie...
        Co do zazdrości to ja np. walczę z tym uczuciem i pomimo łezki w oku odwiedzam
        moje koleżanki i ich maleństwa. Noszę, przytulam, całuję - przynajmniej tak
        mogę pomatkować. I z pewnością nie czuję się mniej kobieca z powodu
        niepłodności! Najważniejsze by nie poddać się tym przygnębiającym myślom, bo to
        prowadzi do depresjisad
      • finka77 Re: mężczzna-gentelman 20.09.06, 11:36
        ronia
        ja również ostatnio czuje sie mało kobieco ,pamiętam siebie jako nastolatke i
        dwudziestoparolatke ,jaka ze mnie była laska , najładnrejsza w klasie ,na
        osiedlu , miałam niezłe branie .Byłam wtedy bardzo pewna siebie .
        A teraz tego już nie czuje ,choc uroda jeszcze nie przeminęła ,ale jakos tak
        wewnetrznie czuje sie pusta i mało kobieca .
        Mysle że niektóre kobiety te co maja dzieci są pewne siebie ,widac to na kazdym
        kroku i dlatego ja staram sie ich unikac .
        Zobaczysz że i my niedługo będziemy tak się czuły .
        • ronia.p Re: mężczzna-gentelman 20.09.06, 12:20
          ja nigdy nie byłam laską sad(
          po prostu ani piekna ani brzydka, zwyczajnie ładna, więc nie miałam takigo
          brania jak Ty finka, ale to nigdy nie stanowiło dla mnie żadnego problemu ani
          powodu do zazdrości, a teraz to uczucie we mnie chcąc nie chcąc się pojawiło...

          lyriko ja nie unikam dzieci i zagaduję do nich, ale na ręce za skarby świata nie
          potrafię ich z własnej woli wziąć, no chyba, żeby ktoś mi je dał potrzymać, ale
          sama nigdy się do tego nie "wyrywam". Może boję się, że one mi się nagle
          rozpłaczą a ja będę poniekąd tego przyczyną.
          Nie jestem niezdarą i nieraz trzymałam dziecko na ręku i nawet kiedyś usypiałam
          na rękach śpiewając kołysanki, pamiętam jakby to było wczoraj...
          ten słodki ciężar i całkowita ufność dziecka, które usypia...
          ale wiem że iskierkę nadziei zawsze trzeba mieć.
          • sky1980 Re: mężczzna-gentelman 20.09.06, 20:35
            ja tez mam podobne odczucia...dzisiaj szwagierka urodzila synka...cieszymy sie
            wszystcy bardzo!!!ale jest tez ból bo kiedy ja urodze???moja 5-cio letnia corka
            pyta juz od jakiegos czasu kiedy bedzie miala braciszka i czy mam juz
            malutkiego dzidziusia w brzuszku...a ja juz nie wiem czy bede go jeszcze kiedys
            miala...M ma złe wyniki w dodatku traci nadzieje...załamka...
            • ronia.p Re: mężczzna-gentelman 21.09.06, 08:47
              Sky, ja w nocy dostałam @...Obudził mnie ból brzucha i krzyża, zatem tabletka od
              bólu i z powrotem do łóżka. Dobrze, że w nocy, bo nie byłam na tyle przytomna
              żeby się zdołować. Jokoś nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Chyba staję się
              nieczuła na "zalew morza czerwonego".

              Dzisiaj idę zapisać m. na badanie nasienia i w duchu modlę się żeby było w
              porządku, bo obawiam się, żeby on się nie zdołował, chociaż jest osobą myślącą
              dość konstruktywnie.

              Sky nie załamujcie się (może jakieś witaminki i wpomagacze zaaplikuj m.), nam
              też jest ciężko, ale teraz nie dyskutujamy na ten temat zbyt często. Po prostu
              robimy kolejne badania, bez wzjemnego dołowania, bo to i tak nic nie da...Jest
              jak jest a i tak nie od nas zależy "efekt końcowy" naszych starań. Ściskam cię
              mocno!
              • sky1980 Re: mężczzna-gentelman 21.09.06, 09:24
                jak najszybciej zbadaj M!!!my i tak za dlugo z tym zwlekalismy.staramy sie
                mocno od stycznia ale wpasc moglismy juz dawnowink,ja mam corke z poprzedniego
                zwiazku mimo tego biegalam do kilku ginow by uslyszec czy cos ze mna nie
                tak...ale wszystko jest jak w zegarku-tylko rodzic!!!wtedy wzelismy sie za
                M...no i wyszlo szydlo z worka-strasznie malo plemnikow!!!robimy teraz doladne
                badania zeby sie czegos wiecej dowiedziec i uslyszec co dalej!?!zostanie nam
                pewnie tylko in vitro-no i oby chociaz ono!!!M zaczyna sie martwic bo
                naturalnie godzi to w jego meskosc...a ja zaczynam smutniec bo snilo mi sie w
                nocy ze jestem w ciazy i rano nawet mnie nie cieszyl plaski brzuch...mimo ze
                walcze z kilogramami od latwinka tu jedni znajomi wlasnie w ciazy,inni rodza lub
                urodzili...a my nie wiemy czy w ogole bedzie nam to dane!!!boje sie zeby M to
                wytrzymal...on sie nie poddaje latwo,to fakt...ale zawsze to facet-mniej
                cierpliwy i mniej doskonalywink
                pozdrawiam i zycze zdrowych wynikow!
                • pawlakjo Re: mężczzna-gentelman 21.09.06, 09:54
                  sky1980 a ile twój mąż ma tych plemników?? Jaka to liczba?
                  • ronia.p Mam pytania do Was 21.09.06, 11:48
                    Czy wyniki badań nasienia są znane już z dnia na dzień?
                    Czy w razie potencjalnych problemów lepiej iść do urologa czy androloga, czy
                    wszystko jedno.
                    Sky,1980 - to rok urodzenia?
                    Bo ja jestem z 1980 r.

                    My teraz nie ociągamy się z badaniami, bo chociaż teściowa wychodzi z założenia,
                    że: "jeszcze mamy czas", to my wiemy, że nasz wiek nie oznacza, że jesteśmy 100%
                    zdolni do poczęcia dzieciaczka, mimo mojego poronienia sprzed roku.
                    Pozdrawiam was słonecznie.
                    • sky1980 Re: Mam pytania do Was 21.09.06, 20:59
                      tak tak-1980 to mój rok urodzeniasmile
                      tu u nas we wrocku wyniki sa dopiero po tygodniuuncertain
                      M mial miesiac temu ogolne badanie i wyszlo ze jest tylko 0,6 x 10do
                      szostej/ml a norma jest powyzej 20x10/ml!!!!zatem tragedia!ale ale-hormony ma
                      w normie,chlamydia wykluczona,usg jąder i nerek i podbrzusza-bez zmian!!czyli
                      zdrowy...jutro robi badanie ogolne raz jeszcze,plus posiew,spermiogram i cos
                      tam chyba jeszcze...ciekawe jak wyjda te badania,moze bede juz lepsze skoro on
                      wlasciwie jest zdrowy...?a jaki zwiazek ma ta swinka z nieplodnoscia?bo wiem ze
                      ma a M w dziecinstwie przechodzil swinke.
                      koszt badan-caly komplet z nasienia i hormony z krwi-320zł w tym tez wymaz na
                      chlamydie.
                    • sky1980 Re: Mam pytania do Was 21.09.06, 21:01
                      acha-my bylismy i u androloga i u urologa ale ostatecznie zalatwie wizyte w
                      invimedzie-tam sie znaja na rzeczy bo nieplodnoscia sie zajmuja przeciez wiec
                      zajmie sie nami jakis androlog pewnie.
                      • magasi9 zazdrosc 22.09.06, 07:04
                        wracajac do zazdrosci,
                        moj 25 letni kolega ze studiow, rok po slubie (ja mam 28, 4 lata po slubie),
                        wbil mi wczoraj "noz" w serce
                        za 2 miesiace bedzie tata, wycedzilam przez zeby slowo: gratuluje!
                        po prostu bylam zazdrosna, jestem dalej sad((

                        • ronia.p Re: zazdrosc 22.09.06, 10:08
                          Magasi9 czytałam Twój post dotyczący biopsji i bardzo mi przykro,że masz takie
                          kłody...
                          Ale nie każdy GUZEK to RAK, moja teściowa miała to łagodne świństwo dwa razy i z
                          tego co wyjaśniał jej lekarz, to niektóre osoby mają naturalną skłonność do
                          pojawiania się guzków.
                          Dlatego zanim nie poznasz całkowitych wyników nawet nie próbój mieć czarnych myśli.
                          Co do zazdrości, to czasami tylko nasze opanowanie decyduje o tym, ze nie
                          rozryczymy się w głos słysząc skąd inąd radosną nowinę dla tej drugiej osoby i
                          przełykamy ślinę z tą kroplą goryczy i silimy się na uśmiech. Czy to taki nasz
                          "krzyż" a może jakaś próba, której nas KTOŚ poddaje?
                          Jeśli tak, to ja tą swoją zazdrością już dawno oblałam tę próbę...
                          No i trudno. Dalej żyję i będę walczyć choćby z przekory.smile)
                          Co do faktu, że kobiety, które rodziły mają większą szansę uniknąć raka, to też
                          o tym słyszałam, ale co ma być to będzie.
    • ronia.p do Sky o śwince 22.09.06, 12:49
      Sky oto któtka notka, którą porusza problem świnki i n.

      "Zapalenie jąder w przebiegu świnki występuje prawie wyłącznie u dorastającej
      młodzieży i dorosłych. Najczęściej w 7 – 10 dniu choroby. Gwałtownemu
      powiększeniu się, obrzękowi, silnej bolesności jąder i najądrzy towarzyszy
      wysoka temperatura. Obustronne zajęcie jąder może niekiedy doprowadzić do
      zniszczenia komórek rozrodczych, co powoduje bezpłodność. Należy jednak
      podkreślić, że zdarza się to wyjątkowo rzadko.

      Zapalenie trzustki występuje w przebiegu świnki częściej u dorosłych, głównie u
      kobiet. Charakteryzuje się dość ciężkim stanem ogólnym, bólami brzucha,
      wymiotami, biegunką. W przebiegu świnki, mogą ulec stanowi zapalnemu również,
      aczkolwiek rzadko, - gruczoł tarczowy, grasica, gruczoły piersiowe, prostata,
      wątroba, jajniki."

      Jak znajdę coś więcej to dam znać.
      Ale najważniejsze jest to, że Twój m. ma nawet tą znikomą ilość plemników, bo
      czytałam już historię tego typu, że nawet z ilością 7% typu A doszło do ciąży i
      co ciekawsze w sposób zupełnie naturalny bez stymulacji i po przytulanku.
      Czyli cuda się zdarzająsmile)
      • sky1980 Re: do Sky o śwince 22.09.06, 22:57
        ronia!!!to najlepsza wiadomosc dzisiejszego dnia!dzieki!!!wyobrazcie sobie ze M
        nie zrobil dzis badan bo mial powiedzmy "niedyspozycje psychiczna" ku temu...ja
        myslalam ze mnie rozerwie i zaleje ze zlosci bo on jutro wyjezdza do anglii i
        wroci tu na chwile dopiero w listopadzie!!!a wtedy nie wiem czy uda mu sie
        zrobic badania!ale opanowalam sie zeby go nie rozszarpacwink
        tą swinke przechodzil w dziecinstwie i ledwo ja pamieta-komplikacji nie pamieta
        ani on ani jego mama wiec ich pewnie nie bylo...co wiec sie dzieje?skad tak
        mala liczba plemnikow?bo tak sobie mysle ze gdyby sie ich "nagle" zrobilo
        wiecej to przeciez zaszlabym w ciaze!...a nie zachodze juz 9cykli i przy czym
        przedtem tez moglam wpasc wiec jest ich juz sporo nieudanych...zobaczymy,nic
        tylko czekac trzeba a tego ja nienawidze!dziekuje Ci za cenne info!
        • ronia.p jutro badania nasienia 25.09.06, 08:38
          Przepraszam sky, że nie odzywałam się długo, ale w weekend nie mam dostępu do
          internetu.
          Cieszę się, że wlałam troszkę nadziei do Twojego serca.smile)
          My jutro idziemy z m. na badanie nasienia. Ku mojemu zaskoczeniu on podchodzi do
          tego z wielkim humorem, tzn. śmieje się z tego faktu jak to on określił po męsku
          "trzepania gruchy". Ale do samego przygotowania podszedł poważnie, bo nawet
          kropli piwa nie wypił od piątku.
          Ale wczoraj mieliśmy na siebie szaloną ochotę, a tu guzik z tego, bo 4 dni
          wstrzemięźliwości przedsad((
          No cóż wiadomo, że zakazany owoc najlepiej smakuje.
          Odbijemy to sobie we wtorek.smile)

          Tak zastanowiłam się nad tą ogromną niechęcią Twojego m. do badań i pomyślałam
          sobie, że może warto byłoby uświadomić mu, że Twoje badania krwi czy usg są
          bardziej nieprzyjemne, ale robisz to dla Waszego współnego dziecka i że oboje w
          jakimś stopniu musicie się poświęcić dla sprawy.
          Ja na razie drżę, o wyniki m.
          Proszę trzymaj za nas kciuki.
        • sky1980 Re: do Sky o śwince 25.09.06, 09:39
          to trzymam kciuki ronia!!!mój M dopiero po pewnym czasie zaczął sie lekko
          ociągać z badaniami...w ogóle nawarstwiło sie na mase spraw-i z pracą i z
          wyprowadzką i jeszcze te badania...a każda sprawa nerwowa jak byk,zero
          stabilizacji,zero intymnosci...on rozumie powage i koniecznośc tych badań i w
          piątek mieliśmy powtarzać badania ale M zwyczajnie nie dał rady!!!za to
          wieczorem juz dałwink a jakże...najgorsze jest to że on już jest za granicą i
          przyleci tu w listopadzie-i wtedy dopiero zrobi te zaległe badania...juz to
          jakoś przełknęłam ale myślałam ze go rozszarpie!!!bo dalej nic nie wiemy,jest
          zdrowy,wyniki procz tych z nasienia ma ok,żadnych stanow zapalnych...wolałabym
          już wiedzieć!ech...faceci...owszem my też pośmialiśmy sie z badań w dokładnie
          tym samym tonie co i Wywink,M stwierdził ze to scena jak z komedii erotycznejsmile)
          dobra,trzymam kciuki za Was i daj znac jak juz bedzie po!
          • ronia.p Re: do Sky o śwince 25.09.06, 10:00
            "Scena jak z komedii erotycznej" - ale się uśmiałamsmile))))))))))))))))
            No ciekawe jaką my odstawimy?

            Sky bardzo mi przykro, z powodu tej miesięcznej (czy nawet dłuższej?) rozłąki.
            Sam fakt, że nie będzie go przy Tobie dołuje, wiem coś o tym bo na początku
            naszego związku mieliśmy 3 m-ce rozstania. Ale takie doświadczenie świetnie
            cementuje dobrze dobrane pary.
            Z drugiej strony może ten odpoczynek od siebie i regeneracja chłopaków Twojego
            m. przyniesie w perspektywie widoczny efek.smile))
            Dzięki za te kciuki i życzę Ci szybkiego nadejścia listopda i jego "ŻNIWA"!
            Odezwę się jak będę już znała wyniki. Powodzenia Sky!
            • sky1980 Re: do Sky o śwince 25.09.06, 19:37
              wiesz ronia.m wyjechał i wpadnie do kraju w listopadzie...ale ja z córką(z
              poprzedniego związku-co potwierdza moją plodnoscwink)lecimy do niego za jakieś
              10dni!!!przenosimy sie tam na jaaaakiś czas,zwyczajna emigracjawink i
              wiesz...moze ja jestem beznadziejnie glupia ale tez mam nadzieje ze te jego
              plemniczki dojdą do formy!!no bo dlaczego by nie?!?
              bardzo dobrze ze bierzecie badania na humor!jak mi sie chcialo smiac jak do lab
              wchodzili eleganccy panowie,z aktowkami,w krawatach,wchodzili do
              pomieszczenia "socjalnego" a potem wychodzili z pojemniczkiem,hihihi....zabawne!
              nie zeby sie wysmiewywac ale zdrowo sie usmiechnąć po prostuwink
              bedzie dobrze,zobaczysz!
              • ronia.p Re: do Sky o śwince 26.09.06, 08:36
                Sky miałam nie pisać aż do momentu, kiedy będę znała wyniki, ale jakoś nie
                mogłam się powstrzymać.
                Jestem w "lekkim" stresie. Mój m. za to zupełnie się tym nie przejmuje, albo
                dobrze wszedł w rolę twardego mężczyzny.
                Mam nadzieję, że nie zrobi mi takiego numeru jak Twój z tą niemocą a później
                wieczorną mocą, bo nie wiem co bym mu zrobiła! Na pewno nic przyjemnego!smile))
                Muszę się opanować! Może będzie fajnie?
                Idiotyczne myślenie, prawda?

                To naprwdę super, że jedziesz do m. i nie będziecie sie rozstawać.
                Może zmiana klimatu będzie miała na was zbawienny wpływ.
                Ale nie nastwiaj się, że koniecznie z tego musi coś być, bo później tym większy
                będziesz miała zawód w przypadku porażki.
                Nie napiszę Ci, że masz się wyluzować, bo na mnie takie gadanie działa po prostu
                jak czerwona płachta na byka!

                Ja od przyszłego poniedziałku idę na 2 tyg. na urlop i akurat będzie to mój
                płodny czas (oczywiście teoretycznie) i hamuję się,żeby się nie nakręcać.sad((
                Zatem do końca tygodnia jeszcze będę zaglądała na forum, a potem odpoczywam od
                niego i będę się zastanawiała co u Ciebie i u innych dziewczyn.

                No już nie mogę się doczekać do tej 16.00.
                Ale ten czas będzie mi się dzisiaj ciągnął jak flaki z olejem.
                Trzymaj się Sky i do boju.smile)))))))))))))
                • sky1980 Re: do Sky o śwince 26.09.06, 19:42
                  no...to juz grubo po 16tej wink i jak było?jakoś poszło?na pewno bedzie good!u
                  mnie bez zmian,tyle ze obowiązków wiecej bo M wyjechal a mi została firma na
                  głowiesmile
                  trzymaj sie!
                  • ronia.p Re: do Sky o śwince 27.09.06, 08:29
                    Jak było?
                    Wstyd sieę przyznać...ale to ja byłam tak zestresowana i podniecona, że nie
                    byłam w stanie mu pomóc.sad(
                    Na szczęście on był bardzo opanowany i stwierdził, że sam TO zrobi.
                    Wyszłam do małego pomieszczenia obok, a on poradził sobie sam.
                    Najmilsze dla mnie okazało się to co powiedział później: że gazetki wcale nie
                    pomogły bo były obrzydliwe (faktycznie takie były) i jednak najlepiej zadziałała
                    wyobraźnia-tu miał na myśli mniesmile))
                    Dzisiaj będę miała wyniki, ale nie mam jak wyrwać się z pracy.
                    Więc odbiorę je po pracy a jutro napiszę jak wyszły. Na szczęście w laboratorium
                    , w którym robię badania zawsze podają wszystkie normy.
                    Jeszcze 7 godzin siedzenia jak na szpilkach.
                    Jak ja chciałabym mieć dzisiaj więcej obowiązków, co najmniej tyle co Ty,
                    przynajmniej czas szybciej by mi zleciał.smile))
                    Dzięki za wsparcie.

                    • sky1980 Re: do Sky o śwince 27.09.06, 09:48
                      ronia-bravo dla Mwink !!!no bardzo ładnie to "załatwił" i skwitowałsmile)fajnie ze
                      macie wynik tak szybko!ja musialam za tydzien czekac!!!wyobrazasz to sobie!?!
                      a dzis juz zaczynaja mi sie plamienia...mam tak przed@ wiec nici z nadzieii i
                      dopada mnie dół,jak co miesiąc...czasami nie mam siły i w ogóle tarce wiare w
                      to wszystko...dookoła same dobre nowiny,znajomi zaciążają a u nas nie ma szans
                      i nawet nie wiemy dlaczego bo nikt jeszcze nam tego nie powiedzial...
                      trzymaj sie i oby wyniki bylo super!
                      • ronia.p Re: do Sky o śwince 27.09.06, 10:44
                        Sky,
                        my robimy badania w lab. w prywatnej przychodni i akurat badanie podstawowe
                        nasienia kosztowało nas 70 zł i oby wszystko było w normie, bo rozszerzone to
                        już kwota 140 zł. Jednak najważniejsze, że wynik jest tak szybko i nie trzeba
                        się stresować przez kilka dni.
                        Ale teraz zaczęłam mysleć, co dalej, jeśli wszystko okaże się ok.?
                        HSG?-przecież byłam w ciąży chociaż poroniłam.
                        wrogość śluzu?-przecież tamta ciąża chyba to wyklucza, tym bardziej, że wtedy
                        zaszłam w 3. m-cu starań, więc mój organizm miałby czas na wytworzenie przeciwciał.

                        Wczoraj przyszła mi do głowy być może prozaiczna przyczyna naszych problemów.
                        Otóż ostanie badanie posiewu wykazało II gr. a już kiedyś dwukrotnie miałam
                        drożdżaki (oczywiście po antybiotykach!-teraz nawet grypę leczę czosnkiem).
                        Jednak lekarz nie zlecił mi bardziej szczegółowych badań by stwierdzić jakie to
                        bakterie czy grzybki wyszły.
                        Mam pytanie. Być może głupie, ale chcę mieć jasność sytacji.
                        Czy ewetualne bakterie lub grzyby mogą być przeszkodą w zajściu w ciążę?
                        Proszę Cię Sky rozwiej moje wątpliwości.
                        • sky1980 Re: do Sky o śwince 27.09.06, 19:41
                          wiesz,zbadaj te grzyby,zawsze lepiej wiedziec co sie dzieje.tak dokładnie to ja
                          sie nie orientuje...ale pamietam ze moja ciocia walczyla latami z e.coli
                          (bakteria)i utrudniało to zajscie w ciąze i jej donoszenie rowniez!!!dopiero za
                          trzecim razem sie udalo-teraz ich córka ma juz 10latsmile
                          a II to ja miewam b.czesto i nawet w samej ciąży gin stale widzial u mnie
                          jakies stany zapalne!a Anula zdrowa jak rybka o czasie urodzona!no ale jak
                          mozesz to pogadaj z lekarzem o tym i niech on to wezmie pod uwage lub sama zrob
                          badania.a przyczyne poronienia znasz?jest w ogole jakas?bardzo mi przykrosad

                          a badania nasienia nas 60zł kosztowaly te podstawowe,caly komplet zas 320zł ale
                          jeszcze wszystkiego nie zrobilismyuncertain i zawsze czeka sie tydziensad(( a to tez
                          prywatne lab!no coz....jak wasze badania wyjda ok to moze warto dac sobie czas?
                          jeszcze sie nie martw i oby one byly wlasnie w normiesmile!!!
                          • ronia.p Re: do Sky o śwince 28.09.06, 11:13
                            Sky,
                            wg norm mojego lab. wszysko jest ok, (przytoczę tylko niektóre dane:
                            A-35%
                            B-20%
                            C-5%
                            Tylko mam wątpliwość co do 3. rzeczy:
                            ciągliwość <1 cm
                            leukocyty 0,3 mln/ml (norma 0-1 mln/ml)
                            aglomeracja 0% (norma 0-10%)- co to jest ta aglomeracja?

                            Uspokoiłam się zupełnie jeśli chodzi o m., ale nie wiem co dalej ze mną?
                            Pójdę do gina i zasugeruję mu badanie tych bakterii.
                            Może to jest cały problem.
                            Co do mojego poronienia, to był to jakiś 5 tydzień, nie mam pewności bo miałam
                            wtdy zrobiony jedynie test ciążowy, ale póżniej kontrolowałam spadek bety więc
                            na 100% była to ciąża.
                            Wg mnie przyczyną utraty maleństwa była moja długa (6 godzin) podróż i ogónie
                            zbyt dużo się działo w ciągu jednego tygodnia-zbyt duży stres i zmęczenie.
                            To mogła być faktyczna przyczyna, bo wcześniej nie plamiłam i czułam się świetnie.
                            No cóż, czasu nie cofnę, ale gdybym mogła to ten jeden tydzień przeżyłabym
                            zupełnie inaczej.sad((
                            Miałam spory dołek i poczucie winy. Ale jakoś się z tego wygrzebałam i
                            zwalczyłam obawę, że kolejna ciąża też tak może się zakończyć.

                            Dzisiaj muszę umówić się do gina. Zobaczę co mi powie.
                            Ale po rozmowie z m. doszliśmy do wniosku, że nie ma co wpadać w panikę, może
                            brakuje nam (czyt. mi)trochę cierpliwości, ale wolę zrobić wszystkie, niezbędne
                            badania, tak dla własnego spokoju i poczucia, że niczego nie zlekceważyłam.
                            Dzięki za kibicowanie Sky!
                            Trzymaj się cieplutko.
                            • sky1980 Re: do Sky o śwince 29.09.06, 07:39
                              cześć ronia
                              widzisz,dobre macie wyniki,trzeba sie tylko cieszyc!podlecz swoje dolegliwosc
                              tak zeby sprawiedliwosci stalo sie za dosc i do dziela,teraz juz bedzie
                              dobrze.strasznie przykre to co piszesz...współczuje.nastepnym razem musi byc
                              juz tylko dobrze!!!
                              zaczyna mi sie dół...i @...jeszcze sie nie rozkręciła ale juz plamie czyli to
                              kwestia dni,chwil...a M daleko...
                              nie wiem czy my sie doczekamy dzieci...nigdy nie pogodze sie jesli mielibysmy
                              ich nie miec.
                              3maj sie,pozdrawiam
                              sky
                              • sky1980 Re: do Sky o śwince 29.09.06, 07:41
                                aa!!!no daj znac jak wizyta poszla!wczoraj odebralam cytologie-mam IIczyli
                                norma.w ogole jestem zdrowa,okaz zdrowia...M niby tez...a plemnikow jak na
                                lekarstwo...
                                zmykam bo zaczynam marudzic,zalic sie i jeszcze zaczne miec pretensje....tylko
                                do kogo ja mogę miec te pretensje...
                                pozdrawiam cieplo mimo pieskiego nastrojuwink
                                • ronia.p Re: do Sky o śwince 29.09.06, 09:25
                                  Sky, wizytę u gina mam w poniedziałek po południu. Ale jestem oazą cierpliwości
                                  od kiedy odebrałam wyniki m.
                                  Sky, wiem jak Ci ciężko zwłaszcza, że sama nieraz czuję się okropnie, gdy zbliża
                                  się @.
                                  Wiesz, jesteś w tej lepszej ode mnie sytuacji, że masz już córeczkę, masz dla
                                  kogo żyć, masz kogoś kto Cię motywuje do działania.
                                  A ja?
                                  Ostatnio jakoś odrzuciłam myśl, że moje życie jest puste i nie ma określonego
                                  celu, bo uświadomiłam sobie, że niektóre kobiety nie mają tyle szczęścia co ja i
                                  nie mam na myśli tylko mojego m., ale dom, rodzinę, teściów. To wszystko niby
                                  takie zwyczajne, codzienne, ale nie każdy to ma.
                                  Do szcześcia brakuje nam już tak niewiele...a jednak tak dużo.
                                  Sky, postaraj się pomyśleć, że wreszcie któraś @ nie przyjdzie. Tak zupełnie
                                  niby przypadkiem. Ja sobie czasami tak tłumaczę.
                                  Pomyśl, że za parę dni znowu będziecie blisko z m.i przytulisz się do niego z
                                  całej siły!smile))))))))
                                  • sky1980 Re: do Sky o śwince 29.09.06, 09:48
                                    wiesz..jakoś dzisiaj nie umiem tak myśleć pokorniei optymistycznie,z
                                    nadzieją...nic z tego...
                                    też uważam ze mam wiele-bardzo dużo osiągnęłam i generalnie jest mi
                                    dobrze...mam córkę bardzo udaną,prawda,bardzo chciałam ją mieć i nawet zbyt
                                    długo nie musiałam czekać na jej poczęcie i pamiętam jak mocno tego chciałam i
                                    jak mocno sie cieszyłam!!!ale instynkt macierzyński nie pojawia sie tylko raz w
                                    życiu.teraz chce dziecka również dla córki!ona chce mieć rodzeństwo i nie w tym
                                    nic dziwnego.zwyczajnie w rodzinie jest o jedną osobę wiecej ktora tego dziecka
                                    chcesmile i wiem jak wielka byłaby radość gdybym zaszła teraz w ciążę,gdybym
                                    urodziła.a czas rodzi niestety pretensje i żal...i ból i zazdrość a to nie są
                                    pozytywne emocje.dla nikogo.
                                    wiem ze M ma wyniki złe i własciwie nie znamy diagnozy ,nie znamy
                                    perspektyw,nic nie wiemy,nawet tego czy mamy szanse...może we wtorek dowiem sie
                                    czegos w invimedzie.tak czy owak czas nie jest tu wcale sprzymierzencem,co
                                    dzien przybywa nam lat-i mi i M i córeczce,co dzień jest chyba trudniej.mi jest.
                                    sorry ze tak marudze,jakoś mi smutno...
                                    • ronia.p Re: do Sky o śwince 29.09.06, 10:28
                                      Wiesz, ja doskonale rozumiem, że jak to napisałaś
                                      "instynkt macierzyński nie pojawia sie tylko raz w życiu",
                                      bo ja na początku małżeństwa pragnęłam mieć 3 a nawet 4 dzieci, a nie
                                      standardową "parkę". Może dlatego, że sama mam 2 rodzeństwa.

                                      Mam świadomość uciekającego czasu i tego, że mam go coraz mniej na poczęcie
                                      zdrowego dziecka (chociaż wczoraj w rejestracji widziałam MŁODE MAŁŻEŃSTWO z ok.
                                      2 letnim chłopczykiem, który miał zespół Down'a).
                                      Panicznie boję się późniego macierzyństwa (czyt. tuż przed lub tuż po 40'ce),
                                      bo nie wyobrażam sobie siebie jako 60 letnią matkę powiedzmy 18-20 latki/a.
                                      Obawiam się, tego że mogłabym nie dożyć pełnoletności własnych dzieci...
                                      A teraz z wymarzonej 3-4 dzieci "zeszłam z ceny" do chociaż jednego...

                                      Ale w pełni rozumiem Wasz (mam na myśli całą Twoją rodzinę) emocjonalny brak
                                      maleństwa. Widzę jak pozytywnie zmieniła się 7-letnia córeczka mojej szwagierki
                                      od kiedy na świecie pojawiła się jej mała siostrzyczka, jak polepszyły się ich
                                      wzajemne relacje rodzinne.

                                      Co do wyników m. to ostanio mój m. powiedział mi o jednym przypadku (prawdziwy),
                                      kiedy to małżeńswto walczyło wiele lat, złe wyniki miał ON. Przez lata nie pił,
                                      nie palił łykał prochy i żadnego efektu.
                                      Wreszcie wkurzył się i zaczął normalnie funkcjonować (włącznie z alkoholem,
                                      który podobno szkodzi!) i pojawiły się na świecie 3 zdrowe inteligentne
                                      dzieciaczki w bardzo krótkim okresie czasu.
                                      No i co na to nasza wspaniała medycyna?
                                      Czy wystarczy zmienić jeden czynnik wpływający na oraganizm, by pozostałe
                                      zadziałały jak należy? Nie wiem.
                                      Wiem, że mój m. lubi sobie ze dwa razy w tygodniu wypić piwko.
                                      Gdy jesteśmy na jakiejś imprezie to nie jest abstynentem (oczywiście wgranicach
                                      rozsądku) i wyniki ma takie jak opisałam.
                                      Więc nie wiem co Wam w tej kwestii doradzić. Może Twój m. ma za dużo stresów, a
                                      stres potrafi zrujnować zdrowie w każdym kieruku. W kierunku płodności ma
                                      zasadnicze znaczenie.

                                      Jeśli masz doła, to Ty zabiesz Anulę na spacerek jak możesz, zrób jakieś dobre
                                      jedzonko (mi pyszności zawsze poprawiają homor), będzie Ci troszkę lżej.

                                      Pomyśl też, że niektóre kobiety starania zaczynają dopiero po 35 r.ż., więc my
                                      mamy jeszcze mnóstwo czasu!
                                      • sky1980 Re: do Sky o śwince 01.10.06, 21:13
                                        witaj
                                        no tak,może to zmęczenie powoduje taki marudny nastrójwink
                                        zrobiłam jak radziłaś-w sobote wesołe miasteczko z Anią dzisiaj kino i jakoś
                                        juz jest lepiej.
                                        zmieniło sie tez natężenie hormonów bo @ już na całego sie rokręciłauncertain
                                        wiesz,my tez chcilismy jeszcze z 2 dzieci...ale jak bedzie jeszcze jedno to
                                        bedziemy przszczesliwi!napase męża witaminai,salfazinami i czym jeszcze sie da
                                        i moze pomoze.on zyl tu w kraju w jednym wielkim stresie-prowadzimy wlasną
                                        firme a to absorbuje w kazdej chwili.moze to jest przyczyną niepowoedzeń.teraz
                                        w Anglii m nie ma stresow,czuje sie na luzie...moze wiec tam nam sie uda?
                                        ronia-zobaczysz ze i u Was pojawi sie maleństwo-i to szybko bo oboje jestescie
                                        przeciez zdrowi-m ma to potwierdzone wynikami a Ty faktem bycia w ciąży!
                                        opowiedz co powie Ci gin!ja we wtorek ide do invimedu...z dusza na
                                        ramieniu...ale nie wierze w niepowodzenie!nie wierze bo chce miec jeszcze
                                        dzieci!
                                        pozdrawiam i dzieki za wysłuchanie moich narzekań piątkowych!
                                        • sky1980 Re: do Sky o śwince 01.10.06, 21:40
                                          a,wiesz co jeszcze dotarło do mnie przez ten weekend?już tydzień nie ma tu
                                          mojego M a do mnie dotarło jak bardzo jest dla mnie ważny,jak bardzo go kocham
                                          i jak trudno byłoby mi żyć bez niego,nie znając jego,nie "mając" go.Ania za
                                          tatusiem też bardzo tęskni!a ja ciesze sie ze taka silna więż przez tych
                                          kikanaście miesięcy między nimi powstała!..i to jest TO DUŻO,to WSZYSTKO co
                                          mamsmile
                                          o dzidzie bedziemy walczyćsmile
                                          • 17karo Re: do Sky o śwince 01.10.06, 23:14
                                            dziewczyny! trzymajcie sie! My staramy sie od 3 lat, teraz wiemy, ze jedyna szansa to ICSI, choc i z tym
                                            nie wiadomo jak bedzie, bo wyniki meza sa bardzo zle. Kiedys przy kazdej @ plakalam. Ale tak przeciez
                                            mozna zwariowac! W stresie nie pomozemy sobie, trudniej bedzie Maluszkowi sie u nas ulokowac! Mam
                                            30 lat, naprawde mi sie spieszy, ale smutkiem i zloscia nic nie zdzialam (doszlam do tego po 3 latach
                                            smutku i zlosci wink ) Wiecie co mi pomaga? Taniec. Zapisalam sie na salse solo i sambe solo. Daje to wiele
                                            radosci. Moze i Wam pomoze?! POzdrawiam serdecznie
    • ronia.p po wizycie, po urlopie 16.10.06, 13:49
      Sky, jeśli jesteś na forum, to odezwij się!
      Streszczam co sie działo u mnie przez te 2 tyg., w ciągu których nie pokazywałam
      sie na forum.
      Otóż byłam na urlopie i postanowiłam odpocząć od forum i w ogóle od komputera.
      W poniedziałek tj. 2 października byłam u gina, który stwierdził, że wyniki m.
      są świetne, moje też są w normie, ale progesteron był w połowie normy i gin
      przepisamł mi "pomocniczo" duphaston, który brałam od 15 do 25 dc. Wczoraj
      wzięłam ostatnią tabletkę i dzisiaj troszkę na ciemno plamiłam, ale to podobno
      normalne na duphastonie. Jeśli w tym cylku nie wyjdzie, to mam jeszcze 2 cykle,
      a jak nic nie wyjdzie, to od stycznia najprawdopodobniej idziemy do kliniki
      niepłodności, tylko że kolejnym etapem dla mnie byłoby HSG, wobec którego mam
      ogromne wątliwości.
      A jeśli w tym tygodniu nie będzie @, to w piątek idę na betę.

      Jedno wiem na pewno, przez ten duphaston moje libido w drugiej części cyklu
      spadło praktycznie do zera, zero orgazmu!
      A może od stycznia powinnam zdać się na naturę?
      Wiem, wiem za bardzo wybiegam w przyszłość! Trudno mi zapanować nad tą moją
      skłonnością do planowania.

      Z tego co zauważyłam, to bardzo pozmieniał się skład tego forum, chyba
      dziewczyny przenoszą się na fora ciążowe...
      Sky napisz co u Ciebie, Anulki i męża.
      Proszę odezwij sięsmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka