Dodaj do ulubionych

to juz na pewno koniec:((((

02.10.06, 17:13
od soboty nie ma go w domusad((nawet nie mial odwagi nic powiedziecsad(pomozcie
mi blagamsad(co ja mam zrobic?(sama w tym domusad(
boze sad(((
Obserwuj wątek
    • jola733 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 17:16
      co się dzieje ?
      • aaaaaaa37 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 17:18
        przeczytaj ponizej zalozony przeze mnie watek

        sad(((((
      • szklanapulapka2 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 17:21
        Co zrobić??? Iść na zakupy, do fryzjera, kosmetyczki, spotkac sie z rodziną,
        przyjaciółmi. ... Aaaa i jeszcze zamek w drzwiach wymienić, zeby dupek nie miał
        jak wleźć jak "przypadkiem" zatęskni. Ambicji trochę, kobieta! Myślisz, ze on
        się teraz martwi co sie z Tobą dzieje? Założę się, ze ma to gdzieś. No ale to
        moje sugestie. Masz tylko 2 drogi, albo usiąść i użalać się na d sobą i jakimś
        dupkiem, który nie był Ciebie wart, albo... stanąć na nogi. Proponuję to
        drugiesmile. Ściskam Cię mocno. Agnieszka.
    • kinia19830 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 17:23
      aaaaaaa37 nie matrw się, wszystko będzie dobrze.A może skontaktuj się z jego
      rodzicami, opowiedz im co się stało, może jakoś wpłyną na swojego syna
      (jesli ci na nim jeszcze zalezy, a myśle że tak).może powinnaś go poszukac
      jakoś, pomyśl gdzie może przebywać od soboty. Trochę dziwne to jego
      zachowanie.powinnaś go jak najszybciej znależc i wyjaśnić tę sytuację, bo tak na
      pewno nie powinien zachowywać się dorosły facet!!!!niech się zdecyduje co dla
      niego ważne! a nie ucieka jak jakiś dzieciak. a ty się nie martw, wyluzuj i weż
      się w garść. Jestem z Tobą, ściskam i pozdrawiam.kinia.
      • aaaaaaa37 kinia 02.10.06, 17:26
        ja juz nie raz prosilam, blagalam jego rodzicow, zeby mi pomogli, porozmawiali
        z nim. ale jego rodzice maja i jego i mnie w du..(przepraszam)
        ale on ich bardzo szanuje momo wszytsko.
        zawsze od jego rodzicow slyszalam- ze "a co ona-mama- mu zrobi jak on jest
        dorosly, no i jak ona ma z nim p[orozmawiac jak jest daleko od nas"-a to
        bagatela 120 km

        sad((((((((((((((((((
        • asiunia555 Re: kinia 02.10.06, 18:51
          kochana trzymaj się dzielnie.
          może jeszcze raz spróbuj z nimi pogadac. powiedz że tym razem to już poważna
          sprawa.
          a dzwonilas do niego??? aaaaaaa37 może on jednak czeka na znak od Ciebie?
          życzę Ci żeby wszysko się szybko dobrze rozwiązało.
      • maretina Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 18:20
        nie szukc i nie dzwonic po rodzicach. jesli bedzie chcial wrocic do domu adres
        ma. nie ma sensu innych wplatywac w malzenskie sprawy. nic na sile.
        • alinka66 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 18:26
          nie ma zlotego srodka
          on musi zrozumiec
          moim zdaniem nie ma nic gorszego niz blagac i szukac - przekroczycie wtedy
          pewna bariere - bedzie wiedzial, ze cokolwiek zrobi ty mu wybaczysz, bedzie mu
          latwiej cie zle traktowac
          nie daj sie
          chyba ze sie martwisz ze cos sie stalo...
          tez uwazam ze inni nie powinni byc wplatani - po co??
          wiem jakie to ciezkie, wiem jak to boli
          ale nic na sile
    • sylwia2714 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 17:30
      on nie ma serca!!!! ja na twoim miejscu liczyłabym na to ze przyjdzie
      skruszony z bukietem róż i z przeprosinami...łudziłabym się że będzie dobrze,
      że potrzebuje czasu....
      ...ale to juz za długo trwa...nie pozwól sobie na zadręczanie się...nie jest
      wart ciebie i ani jednej twojej łzy...nie wyobrażalnym jest ze nawet nie
      zadzwoni...ze się nie martwi... napoczątku będzie ciężko ale dasz radę..
      ściskam cię mocno - trzymaj się
    • ewcia8818 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 18:09
      Tych kluczy to lepiej nie wymieniaj- i tak legalnie moze dostac sie do mieszkania, a nie chcesz chyba
      zaostrzania sytuacji. Slyszalam o takich przypadkach, ze byla nawet wzywana policja, wiec lepiej do
      tego nie doprowadzaj.
      Mezczyzni czasami maja takie momenty ze musza sie "zaszyc w swojej jaskini". Moj sie czasami do
      mnie nie odzywa nawet przez 2 tygodnie i spi w innym pokoju. czasami gdzies nagle wyjezdza
      sluzbowo, oczywiscie mnie nie informujac.
      Moze ma jakichs znajomych u ktorych nocuje?
      Postaraj nawiazac z nim jakis kontakt (zostaw mu wiadomosc na komorce, wyslij e-maila) naklonic
      zeby wrocil do domu i z toba bez nadmiernych emocji porazmawial. Czasami (sama to wiem po sobie)
      dobrze jest napisac takiego e-maila czy list i opisac swoje uczucia, pomoze ci nawet tobie.
      Byc moze jest to jakis punkt zwrotny w waszym zwiazku, ale niekoniecznie musi swiadczyc o koncu
      waszego zwiazku. Mozliwe ze jakas psychoterapia by wam nie zaszkodzila, zwlaszcza w obliczu
      waszych planow posiadania dziecka.
      Czy juz jestes 100% przekonana ze nie chcesz walczyc o ten zwiazek?
      • tekla12 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 18:25
        A czy wiadomo co się z szanownym małżonkiem dzieje - gdzie jest, czy był w pracy
        itd?
    • aaaaaaa37 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 18:53
      wrocil
      i w pierwszych slowach zapytal czy chce cos zmienic zeby bylo inaczej...
      Zaczelismy rozmawiac, powiedzialam mu ze nie rozumiem tego jego
      zachowania...ale on oczywiscie swoje, ze to ja jestem winna, ze go wyzywam itp
      itd.
      co oczywiscie nie ma miejsca, co prawda ostatnio po jego glupim zachowaniu
      powiedzialam mu ze swinia by sie lepiej zachowala.
      Zeczywiscie, jak mnie sprowokuje, czyli nawymawai mi ze jest mu zle(tak ni z
      gruszki ni z pietruszki), ze w domu brud(to co wczesniej pisalam)to
      rzeczywiscie jest pozniej klotnia i mowie mu ze jest glupi,ale to zawsze jest
      po tych jego oszczerstwach i klamstwach do mnie.
      Ale oczywiscie on swoje dzisiaj dallej ciagnie i dalej sie trzyma swoich racji,
      zee on jest dobry tylko ja zla.
      ze w domu jest brud i sa muchysad((((((((((
      teraz poszedl spac


      poradzcie mi, ja nie wiem co ja mam zrobicsad(((((((on juz to ma we krwi,wpojone
      to ma ze on jest niewinny.tak dalej byc nie mozesad(((((((((((((((((
      co ja mam zrobic???????
      sad(((((((
      przeciez takie zycie nie ma sensu
      ciagle bede zla i niedobrasad((((((
      • kinia19830 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 19:42
        muchy to są wszędzie u mnie też! i to nie z brudu bo dbam o dom jak mogę, jest u
        mnie czysto.nie daj wmówić sobie że to z brudu. on jest urojony!kochana trzymaj
        sie dzielnie i nie pozwol się z prowokować.powodzenia. poki cię nie przeprosi i
        nie zrozumie zę on jest zły nie rozmawiaj z nim. pa
      • tekla12 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 19:46
        Nie potraficie się wzajemnie ani słuchać ani szanować. Terapia rodzinna by się
        przydała.
        • agnieszka.krak Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 19:54
          kiepsko rokujecie jako zwiazek, przynajmniej na to wyglada, ja tez kiedys bylam
          w podobnym toksycznym zwiazku, skonczylo sie rozwodem po 7 latach malzenstwa i
          wtedy odetchnełam. Nie wiem ale chyba bez sensu starac sie o dziecko jak
          zwiazek od podstaw spitolony. Osobiscie mysle ze ze oboje jestescie tak samo
          winni ( sama kiedys to powiesz jak spojrzysz z dystansu)Co moge Ci radzic?
          uciekaj
      • klusqa nie chcę zrzędzić 02.10.06, 20:17
        Ale tym razem sama mu wystaw walizki.
        Serio.

        Tak nie można żyć.
      • alizeis Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 23:59
        aaaaaa37, jezeli po tym, ze wrocil i podjal jakas rozmowe o waszych problemach,
        wyczuwasz, ze autentycznie chcialby zebyscie cos naprawili, to moja rada jest
        taka. Zapytaj go jakie konkretnie ma do ciebie zastrzezenia, o co ma pretensje,
        co mu nieodpowiada. I nie przerywaj mu protestami, ze nie jest tak jak on to
        widzi, nie reaguj irytacja jezeli wg ciebie to co mu sie nie podoba to bzdura
        (np muchy) czy nieprawda (wyzywanie). Pozwol mu wylozyc jego "zale" bez
        przerywania mu. Pokaz mu, ze akceptujesz to, ze on ma prawo do swojego
        spojrzenia na wasze problemy (tak jak ty masz prawo do swojego). Czasami ta
        sama sytuacja ma diametralnie inne interpretacje, zaleznie od tego kogo sie
        zapyta. Moze wg ciebie po jego glupich zagraniach i odzywkach nazwanie go
        glupim czy swinia jest usprawiedliwione i adekwatne do sytuacji, ale on odbiera
        to zupelnie inaczej. Nie mowie, ze ma racje czy ze ty jej nie masz, tylko, ze
        on ta sama sytuacje moze odbierac zupelnie inaczej. Raz slyszalam fajna uwage,
        ze sa zawsze trzy wersje kazdej sytuacji, wersja jej, wersja jego i to, jak
        naprawde bylo.
        Powiedz mu, ze sie zastanowisz nad jego zastrzezeniami i popros zeby wysluchal
        twoich. I przedstaw mu je spokojnie i racjonalnie, ale bez oskarzen i
        oceniania. Jezeli chce pracowac nad wami to wyslucha. A potem naprawde pomysl o
        jego zarzutach i jezeli nie sa absurdalne, sprobuj na probe zmienic cos o co on
        ma pretensje. Np nawet jak cie wkurzy bezpodstawnym zarzutem, nie mow ze jest
        swinia czy glupi. Wykarzesz dobra wole i moze gdy poczuje, ze starasz sie go
        zrozumiec zrewanzuje sie podobnym gestem.
        Moze nie pisze zbyt skladnie (tez mi sie swiat zamieszal, choc inaczej) ale to
        podejscie naprawde dziala, jezeli obie strony wykarza troche dobrej woli i
        naprawde chca cos zmienic. W kazdym razie nie masz nic do stracenia. Moze sie
        okazac, ze faktycznie jest palantem ale moze sie okazac, ze po prostu sie nie
        rozumieliscie.
        Pozdrawiam i powodzenia.
    • klusqa Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 20:16
      Ale nie koniec świata!

      Lepiej, że teraz, niż żeby Cię np. z wyczekanym maluchem na ręku zostawił sad

      I chyba lepiej samej, niż z takim, co nawet pożegnać się nie umie.

      Dużo cieplutkich myśli Ci przesyłam.
      • szklanapulapka2 Re: to juz na pewno koniec:(((( 02.10.06, 22:25
        Nawet nie chce mi się komentować tego jego kiczowatego "powrotu"... Nie wiem,c
        zy sami dacie radę odbudować ten związek. Przede wszystkim jemu i Tobie w
        RÓWNYM STOPNIU powinno na nim zależeć. Jeśli jedno z Was ma gdzieś całe
        starania, to drugie niestety w pojedynkę nic nie zdziałasad. Rzecz warta
        naprawdę dokładnego przemyślenia.
    • aaaaaaa37 Re: to juz na pewno koniec:(((( 03.10.06, 10:15
      dziekuje Wam bardzo za wszystkie rady!
      Wiecie, ja go naprawde zupelnie nie rozumiemsad((w nocy ciagle przytulal sie do
      mnie, nawet mnie pocalowal jak wychodzil do pracy......
      ja poprostu boje sie dalej probowacsad(a jednoczesnie kocham go...ale niestety
      nie moge jak najblizsza mi osoba tak mnie ranisad((((
      nie wiem co to bedziesad(
      • tymonka30 Re: to juz na pewno koniec:(((( 03.10.06, 10:41
        Na pewno Ci ciężko... nawet nie wiem co Ci napisać, bo wszystko co mi
        przychodzi do głowy wydaje się głupie... Daję tylko znak, że czytam. Trzymaj
        się jakoś!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka