Dodaj do ulubionych

29-latki przed ICSI

IP: 195.187.64.* 27.03.03, 19:17
Witam wszystkich Już jakiś czas jestem uytkownikiem tego forum i dzięki Wam
dowiedziałam się wielu interesujących mnie rzeczy, głównie dotyczących
mikomanipulacji. Jedno tylko nie daje mi spać po nocy. Czy jestem
wstarczająco "młoda" (he, he), żeby mieć szansę na udane pierwsze
zagnieżdzenie. Niedługo pochodzę do stumulacji hormonalnej i narasta we mnie
lęk, że mimo wszystkich badań, mniej lub bardziej potrzebnych nagle okaże
się, że coś niegra. Czy są wśród Was dziewczyny, którym udało się zajść za
pierwszym razem po ICSI. Proszę o wsparcie a reszcie życzę powodzenia w
dalszym dążeniu do maluszka lub maluszków.
Pozdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: Viki Re: 29-latki przed ICSI IP: *.acn.pl / 10.68.5.* 27.03.03, 20:17
      Czeka mnie to samo.Teraz jestem przygotowywana hormonalnie, a za dwa miesiące
      zabieg.Mam nadzieję, że uda się za pierwszym razem choć podobno rzadko to się
      zdarza.Należy być dobrej myśli, a jeśli chodzi o wiek myślę iż nie gra tu
      decydującej roli.Ja mam 31 lat i wierzę, że mam szansę być mamą.
    • Gość: Dagmara Re: 29-latki przed ICSI IP: *.chicago-09rh16rt.il.dial-access.att.net 27.03.03, 20:35
      Aniu,

      Chyba nie zrozumialam Twojego pytania. W kontekscie leczenia nieplodnosci 29
      lat to wiek bardzo mlody (nie tylko zreszta w tym kontekscie!). Ja mialam
      pierwsze IVF/ICSI w wieku 31 lat. Byl to transfer dwoch blastocyst (piaty
      dzien). Coz
    • Gość: aneta Re: 29-latki przed ICSI IP: *.tkb.net.pl 27.03.03, 21:08
      Chciałabym cię pocieszyć, mam 32 lata i za pierwszym razem po ICSI zaszłam w
      ciążę. Jestem obecnie w 5 miesiący i jestem baaaaaaaardzo szczęśliwa, czego i
      tobie życzę. Jak byś miała jakieś pytania - pytaj. A najlepiej napisz
      anetez@poczta.wp.pl
      • Gość: Daria Re: 29-latki przed ICSI IP: granat:* / 192.168.1.* 28.03.03, 11:44
        Dziewczyny, ja wszakże nie należę do tych którym udało się za pierwszym razem,
        ale znam kobitki, którym się udało. Trzeba mieć również trochę szczęścia żeby
        znaleźć się w tych 30-40%. Życzę powodzenia!
    • Gość: aniaK Re: 29-latki przed ICSI IP: 195.187.64.* 28.03.03, 14:27
      Dziękuję Wam wszystkim za te ciepłe słowa. Ja też mam nadzieję, że dołączę
      niedługo do grona mamuś. Czasem po prostu potrzebna jest pomoc innych osób
      borykających się z tymi samymi problemami. W pracy muszę siedzieć cicho i
      zasuwać a w zasadzie nie myślę o niczym innym jak tylko o tym kiedy wreszcie
      skończę badania i czy się uda. Wiem, że powinnam do tego podchodzić z większym
      dystansem ale mój "Ynstynkt mamusiowy" po prostu WRZE!!! Czy Wy też
      kupowałyście takie mikrosweterki i robiłyście kapucie na drutach na stópki o
      kilkanaście numerów mniejsze od Waszych ?. Mam już pół szafy ciuszków dla
      dziecka tylko głównego bohatera tej bajki jeszcze nie ma. Ale jestem dobrej
      myśli, którą zawdzięczam również Wam. Dzięki za "emalie" i do usłyszenia.
      • Gość: asiaw Re: 29-latki przed ICSI IP: 212.160.138.* 31.03.03, 15:59
        Ja mam 29 w zeszłym roku robiłam icsi i nawet nie doszło do transferu-
        hiperstymulacja, szpital. Ale nie miało to nic wspólnego z wiekiem. Powodzenia
        i zycze braku komplikacji i 2 krech na teście!
    • Gość: gosiak74 Re: 29-latki przed ICSI IP: 212.160.128.* 01.04.03, 14:25
      Cześć!

      Ja należę do 29-latek po ICSI (jednym i od razu udanym!). Obecnie jestem w 19
      tygodniu ciąży i mój maluszek nieustannie daje mi znać o swoim istnieniu -
      lekko kopiąć (a właściwie nazwalabym to uczucie "pukaniem od środka"). Jak
      staraliśmy się zajść naturalnie, to myslałam o sobie, że jestem już stara,
      coraz starsza i ciągle miałam odczucie upływu czasu działającego na moją
      niekorzyść. A tu w klinice lekarz nazwał mnie "młódką" i stwierdził, że
      jesteśmy młodzi i to bardzo zwiększa naszą szansę na powodzenie i że w tym
      wieku skuteczność zabiegów wynosi ponad 50%, natomiast całe statystyki zaniżają
      pary (kobiety) starsze, takie już po 40-tce. Trochę mnie podbudował. A w ogóle,
      to w czasie stymulacji (podczas której nie obeszło się bez "przebojów" typu
      mała ilość pęcherzyków - u mnie było niby wszystko OK, problemy były po stronie
      męża, więc licyzłam na ze 20 pęcherzyków, a tu z biedą wyhodowałam 8 , w tym 3
      puste) miałam nijakie podejście do sprawy - ani optymistyczne, ani
      pesymistyczne. Za to mój mąż od początku był optymistą, mówił, że musi się udać
      (bo i co miał mówić, nawet jak w głębi ducha bał się niepowodzenia, nie chciał
      mnie dołować), no i na szczęście okazało się, że miał rację - czego i Wam z
      całego serca życzę.

      Trzymam kciuki
      Gosia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka