Gość: tygrysek
IP: *.edipresse.pl
27.05.03, 16:57
Niby wszystko jest w miare OK - temperatura rosnie, celujemy w dni plodne,
wyniki - wielu ma gorsze. Teraz znowu jestem tuz przed okresem. 32. dzien i
mnotwo nadziei, ktora zniknie wraz z pierwszym sladem miesiaczki. Jak co
miesiac. Tym razem ludze sie zupelnie bez sensu. Nawet piersi mnie nie bola
jak zwykle, nawet czuje sie lepiej niz zwykle, nawet nie jest mi jak zwykle
niedobrze. Ale nie potrafie sie nie łudzic. Nienawidze siebie w te dni przed
mieiaczka, kiedy nie da sie juz nic zrobic w sprawie pt" Dziecko", a trzeba
tylko czekac nastepnego cyklu i liczyc, ze moze tym razem. A potem jest znowu
dzien 28, 29, 30... Kazdy coraz dluzszy i coraz bardziej beznadziejny. Czy z
tymi dziecmi nie da sie naprawde niczego przyspieszyc? Mam dosc czekania i
ludzenia sie w kolko. Chce sie doczekac!!!