Podczytuje sobie to forum już od jakiegoś czasu i postanowiłam
się "ujawnić"

), więc wszystkie Was serdecznie witam

)
W skrócie sprawa wygląda następująco.
2 lata temu zrezygnowałam z pigułek anty, razem z mężem postanowiliśmy ze
czas powiększyć rodzinę (o naiwności myślałam ze będzie to ino myk

)
Zanim zabralismy sie "do roboty" poszlam do lekarza który po przebadaniu
stwierdził, że wszystko gra i nie powinno być problemu.

)
Po pół roku nieregularnych @ i zerowych efektów poszłam znowu do lekarza,
zaleciła badania prolaktyny i usg.
Usg wyszlo wzorcowo, a prolaktyna wysoka ze hoho

)
dostałam luteine i parlodel (czy jakos podobnie), kolejne pół roku bez
efektów, lekarz trudno dostepny, a mnie sie spieszyło, zmieniłam lekarza.
Ten najpierw zalecił badania małzonka - wszlo w normie, czyli problem tylko
po mojej stronie, wiec dalsze łykanie prochów.
Terez biore clo - najpierw 2 miesiace po 1 tabl na dobe, potem miesieczna
przerwa (usg-brak owu), teraz 2 miesiące po 3 tabl dziennie (testy wykazały
owu). i nic ..
I tak mysle po lekturze forum, że:
1. powinnam była oprocz testów robic monitoring, przynajmniej wiedziałabym
czy była owulacja (wydaje mi sie ze tak, ale faktycznie pewności nie ma)
2. nie wiem czy nie czas na jakas klininke specjalistyczna. Mam skonczone 29
lat, czas leci. Mój M niby twierdzi ze jeszcze troche czasu powinnismy sobie
dac, a ja nie wiem.
3. czy moze sprobowac znowu z clo??
teraz mam znowu zrobic badania prolaktynki, i do lekarza.
To chyba tyle, liczę na jakieś opinie co o tym myślicie (jestem pod wielkim
wrazeniem waszej wiedzy - pokazuja jak ja mało wiem o swoim organizmie

)
Pozdrawiam i dziekuje za przeczytanie do konca, miło sie tak wygadac

)