fran29
19.06.07, 15:54
Muszę się komuś wyżalić. Czy macie podobne doświadczenia z lekarzami z klinik
leczenia niepłodności? Staramy się o dziecko 2 lata. Mamy po 30lat. Ja mam
Hashimoto i dużo przeciwciał tarczycowych. Po roku nieudanych starań
zgłosiłam się do pewnej lekarki, która prowadzi praktykę prywatną w Wawie i
jest bardzo wychwalana. Jednak w moim przypadku skupiła się jedynie na
temacie braku owulacji i już przy pierwszej wizycie zapisała mi Clo, estrofem
i duphaston. Pęcherzyki pięknie rosły, nawet po 3 w jednym cyklu, jednak z
ciąży nici. Nasienie męża niestety dość słabe, ale nie tragiczne. Następnie
lekarz stwierdziła, że mam pco i robimy laparoskopię.Po laparoskopii, jeszcze
była histeroskopia na polipa a potem hsg i wynik oba jajowody drożne, choć
prawy o krętym przebiegu. Po tym wszystkim miałam już szybko zajść w ciążę.
Jednak kolejne miesiące i nic. Stwierdziłam, że udam się do specjalistów.
Poszłam na konsultację do dr Karwackiej w Invimedzie. Ta po obejrzeniu
wyników (stwierdziła, że wg. prześwietlenia jajowód prawy jest jednak
niedrożny) od razu zaproponowała in vitro... Ja myślałam, że chociaż
inseminację, a ona że w ogóle nie ma sensu tego robić, bo to tylko wyrzucanie
pieniędzy, 10% skuteczności. Załamałam się po tej wizycie. Nie myślałam o in
vitro, miałam nadzieję, że zaproponuje mi jakieś leczenie a tu bach... Trudno
mi się na to zdecydować choćby z powodów finansowych. Jednak teraz trochę
ochłonęłam i zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest wszystko trochę
naciągane...żeby tak od razu decydować o in vitro, na pierwszej wizycie. Co o
tym sądzicie, macie podobne doświadczenia? Może rzeczywiście lepiej nie
tracić czasu i podejść do in vitro.