olgha 23.06.03, 19:40 witajcie! czy ktooś z was może mi powiedziec cos na temat ośrodka diagnostyki i leczenia niepłodności przy pl. Starynkiewicza? z góry bardzo dziekuje! olga Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: oki75 Re: starynkiewicza IP: *.htl.com.pl / 192.168.1.* 25.06.03, 10:24 Byłam tam raz. Długo sie czeka najpierw na wizyte potem przed gabinetem. Lekarz przypadkowy i za każdym razem inny. Dał mi gość skierowanie na hormony, ale PŁATNIE!!! Podobno tylko endokrynolog może dac skierowanie. Dlaczego zatem nie dał mi skierowania do endokrynologa - nie wiem. Ogólnie wrażenia niezbyt pozytywne. Odpowiedz Link Zgłoś
olgha Re: starynkiewicza 25.06.03, 21:46 no wlasnie.... i nie jestes jedyna ktora odniosla zle wrazenie. chyba jednak lepsze novum chociaz drozsze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika Re: starynkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.03, 15:19 Pisalam juz na tym forum o moich wrazeniach z leczenia się na Starynkiwicza. Nie były złe (badania i zabiegi w większości były bezpłatne, a w kolejkach zdarza się czekać wszędzie - nawet w najlepszych klinikach). Prowadzona byłam przez jedną lekarkę (dr Grzechocinska), a leczenie (choc dluuuugie) zostalo uwienczone sukcesem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: OLGHA Re: starynkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.03, 20:19 no i chyba to jest najwazniejsze!!!! gratuluje! w ktorym jestes miesiacu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika Re: starynkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 01:53 Mala ma poltora roku. A ja caly czas jestem czestym gosciem na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: starynkiewicza IP: *.orasoft.net.pl 04.07.03, 08:27 Ja tez nie mam nic przeciwko dr G ale najbardziej denerwujące było to, że cały czas czuje się taką presje czasu. Szybko wchodzisz do gabinetu, szybko zalecenia p. dr i szybko wychodzisz bo oprócz ciebie czeka jeszce 20 osób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roza Re: starynkiewicza IP: *.acn.pl / 10.68.3.* 04.07.03, 13:36 Novum jest oczywiście znacznie droższe, ale też znacznie więcej ma do zaoferowania. Przede wszystkim lepsze wyniki, więcej sukcesów na koncie. Przeprowadzają znacznie więcej zabiegów IVF niż na Starynkiewicza, a to, jak przyznają lekarze jest rodzajem rzemiosła - liczy się doświadczenie, lata praktyki. Też z powodu kasy rozważałam leczenie na Starynkiewicza, miałam wizytę u dr G. Skutecznie zniechęciły mnie: *długie, kilkugodzinne czekanie na wizytę,*totalny brak dyspozycyjności personelu (po 16 w recepcji nie sposób kogokolwiek złapać, w N. lekarz prowadzący jest pod telefonem komórkowym, do kliniki dzwoniłam o różnych najdziwniejszych porach, dr L. opowiadał mi o transferze, który robił o 3 nad ranem, bo jego zdaniem zarodki osiągnęły optymalne stadium rozwoju itd) * tylko podstawowe badania, jakie trzeba zrobić (a u mnie szwankowała m.in. immunologia) * brak badania USG w czasie wizyty lekarskiej (co w Novum jest po prostu standardem). Mogłabym jeszcze długo wyliczć i argumentować, jak bardzo jest to wszystko istotne. dr G. powiedziała mi też, że oczywiście zrobimy IVF, ale żebym lepiej nastawiała się na adopcję... No coż, boleję, że w państwowej klinice poziom usług medycznych jest na tak marnym poziomie. Pozdrawiam Roza (+11tyg.maleństwo) PS. Może w mniej sopmplikowanych przypadkach, gdzie np. wystarczy ins. warto skorzystać, nie wiem , nie byłam takim przypadkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika Re: starynkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 17:15 Kolejki, owszem, były. Ale USG miałam robione za każdym razem, gdy było to potrzebne (kilka razy w ciągu cyklu). Trudno mi teraz ocenić, czy mój przypadek był bardziej czy mniej skomplikowany. Łatwy na pewno nie był skoro leczyłam się sześć lat. Nie ukrywam, że powodem, dla którego zdecydowałam się na leczenie na Starynkiewicza były pieniądze. Część badań, i oczywiście wizyty, były bezpłatne. W czasie, kiedy się leczyłam byłam jeszcze studentką i najzwyczajniej w świecie nie miałam pieniędzy na Novum. Pośpiech w czasie wizyt - rzeczywiście - był (ale zawsze wiedziałam, że jeśli chcę się czegoś dowiedzieć o swoim problemie, muszę to zrobić sama, bo w czasie w pół godziny, w gabinecie nikt nie przekaże mi wiedzy, którą zdobywał przez sześć lat studiów i kilkanaście lat praktyki lekarskiej). Tyle że doświadczenie z poprzednim lekarzem, dr Kaplińskim, pokazało, że bardziej niż on to spieszyć się z przyjmowaniem pacjentek nie można. W dr Grzechocińskiej ceniłam szczerość. Jak było źle - to mówiła, że jest źle. Jak wiedziała, że jest dobrze - to uspokajała i mówiła, żeby niepotrzebnie się nie martwić. Była serdeczna, miła, ale nie roztkliwiała się niepotrzebnie. Takie podejście mi odpowiadało. Mniej mile wspominam natomiast lekarza, który robił mi w tym szpitalu kilka inseminacji. Odpowiedz Link Zgłoś