julia56 23.07.07, 12:36 dajcie już spokój. Ja mam niedrożne jajowody - worczaki, i słuchać już tego nie mogę. To nie jest forum: JESTEM ZBLOKOWANA tylko NIEPŁODNOŚĆ, przypadłość somatyczna. Nie dokładajcie już. Taką prośbę mam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marzec7 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 14:35 Dlatego też wyluzownie dotyczy osób, które mają rozwiązne problemy medyczne, a nadal nie mogą zajść w ciążę. Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 14:38 To również jest NIEPŁODNOŚĆ.Nie ma tej lepszej ani gorszej. Odpowiedz Link Zgłoś
divanija Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 14:41 Zgadzam się w 100%! Niepłodność idopatyczna też jest niepłodnością i kto wie, czy nie bardziej trudną do leczenia, bo nie ma zdiagnozowanej przyczyny... Ale nei chodzi tu o licytację, która jest cięższym 'typem' do leczenia, tylko o uznanie jej za chorobę, a nie blokadę psychiczną. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
marzec7 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 14:41 Zgadzam się Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 14:50 Prośbę miałam, ale rozumiem, że nie możecie uwzględnić. To może podeślecie chociaż wyniki badań wraz ze źródłem, które potwierdzałyby "teorię wyluzowania"??? Odpowiedz Link Zgłoś
sylasia Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 14:56 Słuchajcie, ja mam niepłodność idiopatyczną i od 10 lat nie zaszłam, a luzowałam się nie raz i nie dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
zxcvb503 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 15:04 skoro masz niedrożne jajowody ,ja też i do tego endomertioze zostaję tyklo invirto mam się udało za piewszym razem jestem w piątym tygodniu ciąży jutro idę pierwszy raz do lekarza.Leczyłam się w invikcie w gdańsku doc.łukaszuk Odpowiedz Link Zgłoś
julia56 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 15:08 Zetka, ja już po in vitro... Odpowiedz Link Zgłoś
zxcvb503 Re: Z-tka 23.07.07, 15:46 poznaje sorki sorki ,ale jestem podeksytowana swoją ciążą ,a jutro idę pierwszy raz do lekarza może już będzie widać serduszko bijące to bedzie 5 -6 tydzień ciąży Odpowiedz Link Zgłoś
meggii791 ZXCVB503 23.07.07, 15:50 zxcvg503 gratulacje. u mnie dzis sie ropoczal 6tc i jestem tak podekscytowana ze nie idzie tego opisac jedyne co mnie cholernie martwi to bole pierunskie jajnikow i w dole brzucha. zycze powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
dosia1974 niepłodność idiopatyczna 23.07.07, 15:45 i ja mam niepłodność idiopatyczną...Od 3 lat lipa Wyluzowywałam się się już dziesiątki razy, jestem zrelaksowana jak lemur i nic. Myślę, że ten rodzaj niepłodności to nie tyle brak przyczyn, ale fakt, że medycyna nie zna jeszcze wszytskich przyczyn niepłodności. Ostatnio lekarz w moim mieście powiedział mi, że mam wyjechać na długie wakacje (możecie sobie wyobrazić, jak się poczułam... Jak histeryczka, której nic nie jest i tylko się "zablokowała"). Odpowiedz Link Zgłoś
marijohanna Re: niepłodność idiopatyczna 23.07.07, 16:39 znam pare takich nieplodnych idiopatycznie, ktore zdecydowaly sie mimo wszystko na ivf i okazalo sie, ze pecherzyki sa puste, albo komorki sie nie zapladniaja albo albo. nie istnieje cos takiego jak nieplodnosc idipatyczna i zamiast sie luzowac lepiec sie zdiagnozowac. najpozniej wlasnie przy ivf wychodzi co jest grane. Odpowiedz Link Zgłoś
dosia1974 Re: niepłodność idiopatyczna 23.07.07, 17:24 Dokładnie! My na razie podchodzimy do IUI, a potem zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
fioco78 Re: niepłodność idiopatyczna 23.07.07, 17:57 dziewczyny, dajecie w skórę. jadę na miesięczne wakacje, możecie mnie zapytać we wrześniu jak poszło "wyluzowanie" ))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
niesia22 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 24.07.07, 16:35 ja też czekałam 10 lat, a kiedy przestałam chcieć, kupiłam mnóstwo nowych ciuchów, imprezowałam a nawet chciałam się rozwieść....nagle udało się teraz jestem w 22tc.... to było chyba właśnie to "wyluzowanie się" Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 24.07.07, 16:48 Witam, cieszę się ,że się odezwałaś.Zyczę spokojnej ciąży i szczęśliwego rozwiązania ! Odpowiedz Link Zgłoś
sylasia Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 23.07.07, 18:45 Mi przy in vitro dalej nic nie wyszło, czemu nie zachodzę. Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna.br Re: a co według Was oznacza "wyluzowanie" 25.07.07, 08:08 Czy według Was wyluzuwanie to całkowite zaprzestanie myślenia o możliwości zajścia w ciąże????? Jeśli tak to nie wierzę w to że można być w ten sposób wyluzowanym. Nawet po lilku latach bezowocnych starań o dziecko, kiedy naet traci się się nadzieję na ciąże, to pozostaje jakiś, no nie wiem 0,0001% prawdopodobieńśtwa (może więcej< może mnie mniej) zajścia w ciąże> I moim zdaniem kobieta cały czas pamięta> Wyluzowana to ona może być jak już nie będzie miesięczkować> moim zdaniem teoria o wyluzowania jest nieracjonalna i nieprzekonująca< chyba że będziecie ją potrafiły uzasadnić?????? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
citri Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 08:55 dokładnie tak jak piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
lusiasia Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 10:24 smutna prawda jest taka ze ani najlepsi lekarze i ich metody, ani modlitwy, zapomnienia, wyluzowania itp moga nie dac upragnionego wyniku kazdy bedzie bronil swojej teorii wyboru odpowiedniego lekarza badz wyjazdu do czestochowy...ale to ze sie komus udalo w taki lub inny sposob nie gwarantuje ze uda sie wlasnie mi na wiekszosc rzeczy nie mam niestety wplywu i to jest przerazajace Odpowiedz Link Zgłoś
marijohanna ****ku pokrzepieniu********* 25.07.07, 10:06 do wszystkich dziewczyn zmagajacych sie z problemem nieplodnosci: jak widzicie stymulacje, pms-y itd. to NIC w porownaniu z tym jak hormony moga odpier********ic niektorym po ciazy. Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: ****ku pokrzepieniu********* 25.07.07, 10:17 Poziom hormonów badałam, jest ok.A nawet jeśli objawem miałaby być moja życzliwość i niesienie dobrego słowa:To chcę aby mi takie hormony waliły do końca życia.Pozdrawiam wszystkie lubiące ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
marijohanna Re: ****ku pokrzepieniu********* 25.07.07, 10:22 poziom hormonow jest jak cisnienie. teraz taki za chwile inny. widzisz teraz nawet sobie ubzduralas, ze chcesz niesc dobre slowo za chwile powiesz, ze jestes mesjaszem. Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: ****ku pokrzepieniu********* 25.07.07, 10:31 Nie mogę ci pomóc.Masz wyjątkowo schizofreniczne podejście do zycia.Widzisz rzeczy, których nie ma.Nakręcasz się i zgadujesz nieudolnie przyszłość.Wiesz lepiej ode mnie jakie bedą moje następne słowa.Wymagasz fachowej pomocy....Nie lekceważ tego,porozmawiaj z kimś komu ufasz. Odpowiedz Link Zgłoś
marijohanna Re: ****ku pokrzepieniu********* 25.07.07, 11:14 anita334 napisała: > Nie mogę ci pomóc.Masz wyjątkowo schizofreniczne podejście do zycia.Widzisz > rzeczy, których nie ma.Nakręcasz się i zgadujesz nieudolnie przyszłość.Wiesz > lepiej ode mnie jakie bedą moje następne słowa.Wymagasz fachowej pomocy....Nie > lekceważ tego,porozmawiaj z kimś komu ufasz. DITO!!! lepiej bym nie mogla tego ujac. dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: ****ku pokrzepieniu********* 25.07.07, 11:30 Alez nie ma za co, weź się za siebie.To sie daje wyleczyć! -- Odpowiedz Link Zgłoś
sleeper74 a moze by podzielic forum? 25.07.07, 10:34 Witam! Przysluchuje sie od jakiegos czasu Waszej dyskusji i nie moge sie nadziwic skad tyle jadu... Anita tylko chciala zyczliwie cos roradzic (moze nawet nie doradzic, ale po prostu dodac otuchy) a tu taka nagonka...). Forum nie ma (chyba) tylko sluzyc do wymiany informacji, udzielania porad, itd., ale przede wszytskim do dodawania otuchy, sil i wlasnie odstresowania (choc na chwile). Moze wiec, zrobcie jedno forum - dla tych, ktore potrzebuja porad, interpretacji wynikow i informacji o lekach, procedurach IVF, itp, i drugie, ktore bedzie mozna spokojnie przejrzec popijajac kawe (nie obawiajac sie, ze sie czlowiek nia zakrztusi Naprawde - troche wiecej dystansu do siebie i oczywiscie LUZU Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Do sleeper74 25.07.07, 10:41 Przejrzałam forum kilka stron wstecz i takich jak ja naiwniaczek jest więcej.Popieram twoja propozycję.Nie chciałabym aby cos takiego spotkało nastepna dziewczynę.Ja jestem twarda bo życie mnie nie głaskało, ale gdyby trafiło na słabszą psychicznie..?Pozdrawiam cię i życzę spełnienia marzeń.Nie boję się tego napisac bo wiem,że ty mnie za to nie oplujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
sleeper74 Re: Do sleeper74 25.07.07, 10:43 No wlasnie.. Moze jest nas wiecej? Trzymaj sie Anita Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 sleeper74 25.07.07, 10:47 Jest nas więcej.Policzyłam, bo zaczęłam się obawiać,że może ze mną coś nieteges.Fajnych,ciepłych kobitek jest dwadzieścia kilka.Nie powiem dokładnie poniewaz mój wątek "Podziękowania i życzenia dla.." został skasowany {?}Cieszę sie,ze nadal odzywaja sie kolejne! Odpowiedz Link Zgłoś
jamile sleeper 25.07.07, 10:48 nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś założył /-a takie prywatne forum do dodawania otuchy leczącym niepłodność razem ze swoja nową koleżanką będziecie mogli/-ły forumowiczkom powtarzać, że są wielkie, wspaniałe i jesteście z nich dumni. na pewno na to forum będą walić dzikie tłumy śmiało! Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 jamile 25.07.07, 11:00 Nie kuś.Mogłoby tych nieżyczliwych zostać zbyt mało aby forum się utrzymało.Jesteście na szczęście w zdecydowanej mniejszości.Wśród tych życzliwych ludziom, sa równiez dziewczyny znajace sie na problemach niepłodości.Nie tylko takie naiwne "intruzy" jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
jamile Re: jamile 25.07.07, 11:09 e tam anitka zakładaj forum pocieszycielskie mówie ci wreszcie jakis fajny pomysł, co ja mówię, fantastyczny wręcz! szkoda, żeby niezmierzone pokłady twojej życzliwości się tu marnowały Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: JAMILE 25.07.07, 11:33 No same widzicie,ze życ bezemnie nie możecie...Strach pomyśleć co bedzie jak zniknę.Pozagryzacie sie miedzy soba?Biedactwa... Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: jamile 25.07.07, 11:15 Jestem pewna,że moja życzliwość tutaj nie była "na marne".Pokłady tez mi sie nie wyczerpia,bez obaw.Poznałam tyle fajnych ludzi, ze wrecz naładowałam akumulatory.Ani ty, ani tobie podobne nie są w stanie tego zmienić."Życzliwie ci życzę" abyś to zrozumiała Odpowiedz Link Zgłoś
marijohanna anita/sleeper powiedz mi jedno 25.07.07, 11:18 czemu rozmawiasz sama z soba??? rozdwojenie jazni? Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: anita/sleeper powiedz mi jedno 25.07.07, 11:21 Czyzbys właśnie nazwała "nikim" swoją przyjaciółke jamile?Nieładnie, zaczynacie się zagryzac miedzy soba? Odpowiedz Link Zgłoś
sun32 Re: anita/sleeper powiedz mi jedno 25.07.07, 12:02 Mari może to schizofrenia Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna.br Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 12:29 Anita, ktoś podsunął Ci dobry pomysł - załóż forum prywatne.Klub wzajemnej adoracji??? Nie piszę tego ze złośliwości tylko z życzliwości. Ale z drugiej strony wydaje mi się że mogłoby być tam dla Ciebie za nudno bo jak zauważyłam lubisz ostrą wymianę zdań. Dyskusja trwa już kilka dni a Ty jesteś niestrudzona, mam tylko pytanie po co Ci to??? Musisz przyjąć do wiadmości że nie wszyscy będą Ci sclebiać, klepać po ramieniu, są też tacy którzy skrytykują i to czasami ostro. Takie życie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 13:02 "Nie piszę tego ze złośliwości tylko z życzliwości".Przekomiczne,że cos takiego napisałaś.Nie lubię "ostrej wymiany zdań"Zostałąm do niej zmuszona.Co do reszty,cóż do tanga trzeba dwojga.Nie dykutuje sama ze sobą {jak zasugerowała pewna osoba,no ale ona ma szerszy problem}. Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna.br Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 13:51 Anita, to Ty często używasz właśnie takich stwierdzeń, że mimo wszystko jesteś życzliwa i chciałabyś aby wszystkim się udało.Ja też mimo wszystko (mimo tego że nie lubię takiego zacięcia jak twoje) jestem Ci życzliwa i chyba nie muszę ci życzyć żeby Ci się udało - bo przecież już się to stało. Nadal nie rozumiem Twoje rozżalenia reakcją wielu osób z tego forum. Każdy może przecież wyrazić soje zdanie i stwierdzić to co chce- od tego jest forum. Ktoś może skrytykować i może czasami warto się zastanowić dlaczego. Krytyka bywa przecież kontruktywna. Z tej dykusji, która toczy się na tym forum też można się czegoś nauczyć - tego np. że nie każdego pocieszą takie puste, de facto, stwierdzenia jak "wyluzuj się". Mnie nie pocieszają Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 15:01 Widzisz,wytłumacz zatem dlaczego tak wiele osób zrozumiało moją pierwszą wypowiedź pozytywnie.Dostrzegły,że nie było tam nawet próby porad typu "wyluzuj"?Niektóre osoby przeczytały go z od razu agresywnym nastawieniem i to przesłoniło im obraz całej sytuacji.Kazdy ma prawo do wyrazania opinii.Zgadza sie.Ważny jednak jest sposób.Ja zostałam obrażona,wyśmiana,poniżona już w kilku pierwszych odpowiedziach.No a potem, to już całkiem wszystko wymkneło sie jakiejkolwiek kontroli.Najpierw, broniłam swojego {do dzis uważam,życzliwego}posta.Później juz broniłam się przed ciosami.A zebrałam,za nic.Przy niektórych wypowiedziach bardzo boleśnie...Naprawdę żadna z tych,które się za bardzo "rozbujały",nie ma sobie nic do zarzucenia?Wszystkie jesteśmy kobietami.Powinnyśmy trzymać się razem.Tak jak faceci,nie wyobrazam sobie aby cos takiego było mozliwe wśród mężczyzn.To równiez jest smutne Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna.br Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 18:32 Ja nie śledziłam tych wątków aż tak uważnie, szczególnie przez ostatnie dwa dni. Jeżeli faktycznie wymiana zdań przestała już być dyskusją a przeistoczyła się w wymianę, mówiąc delikatnie "nieuprzejmości" to oczywiście niedobrze. Jeśli chodzi natomiast o trzymanie się kobiet razem to uważam że jest to postulat nie do zrealizowania. Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 18:36 Ano chyba masz rację,nie do zrealizowania...Cieszę się,że kiedy emocje opadły pozrozmawiałyśmy jak ludzie.I nawet się ze soba zgadzamy.Lepiej późno niż wcale.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marta11 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 25.07.07, 23:51 Witam, tak Was czytam i w głowe zachodze czy baby zawsze musza sie klocic? Przeciez wszystkie chcemy tego samego. Kazdy ma inny problem. Jak dla mnie wyluzowanie to wazna rzecz aczkolwiek trudna! Ja nie umiem sie wyluzowac po pracy i zrelaksowac w domu! A co dopiero jakies zaplanowane wyluzowanie, bzdura. Juz dwa razy wyjezdzalam z taka cicha nadzieja, wakacje luz blues...lipa Ja doszlam do stanu, ze nie wiem co ze mna jest. Raz mowili mi ze policystyczne jajniki, raz ze maz ma zle plemniki. Potem byla faza dobre plemniki, stymulowane cykle, brak potwierdzenia pco, inseminacja bez efektu. Ostatnio uslyszalam, ze ta inseminacja to byl taki krzyk rozpaczy bo owulacje mam (plemniki dobre) a tak w ogole to w ciagu 2 lat powinnam zajsc bo mam juz 34 lata. Mam dosc, narazie dalam spokoj. Powinnam dostac okres i nie wiem czy znowu mam isc i faszerowac sie hormonami czy naturalnie. I tu sie zastanawiam co powoduje ze nie zachodzimy? Moze trzeba sie pogodzic ze nie bedzie dziecka i wtedy nadejdzie owo wyluzowanie??? Ale jak to zrobic? A moze nie dbam o siebie? Pale, pije piwo, mam stresy w pracy. Ok rzuce wszystko, bede okazem zdrowia i idealem i co? mam wtedy gwarancje ze zajde? a moze wtedy bedzie wieksze rozczarowanie? Psychika ma duze znaczenie, za duze! Starajmy sie wiec nawzajem wspierac, te z duzymi problemami i te z mniejszymi, bez zazdrosci kto mniej chory kto ma tylko problem psychiki a kto jednego jajowodu. Pomagajmy sobie, czasu jest mało. Odpowiedz Link Zgłoś
abi3 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 26.07.07, 00:20 A ja wam powiem tak..... Osiem lat borykałam się z niepłodnością.Przeszłam różne fazy, od placzu i lamentu do.....fazy kłócenia się z Bogiem (dziś załuję). Kiedy stwierdziłam, no ok...dziecka nie bedzie......Zaczęłam żyć własnym życiem, spotkania z przyjaciółkami, kawa, piwko......Nawet nie wiem kiedy zaszłam w ciążę.... Nic tego nie zwiastowało, nie potrafię określić nawet przybliżonego terminu. Jestem po strasznych przejściach...dwie ciąże obumarłe...podwójna macica....korekcja....ale.....zbyt dużo ale,..... W pewnym momencie powiedzialam STOP. I to był wlaśnie ten moment. Być moze potrzeba oceanu bólu.... Ale wierzę.....w tak potempiane przez Was wyluzowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
finka77 Re: Dziewczyny, którym pomogło "wyluzowanie" 26.07.07, 08:12 Przykro mi przez co musiałas przechodzic. Wierzysz w wyluzowanie ale potrzebowałas az 8 lat żeby dojsc do tego stanu . Niestety nie ma drogi na skróty i trzeba przez te wszystkie uczucia o których ty piszesz płacz ,żal itd...... przejsc Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś