Wiem, że temat przewijał się w różnych wypowiedziach ale chyba nie
ma tego w jednym wątku.
Tak sobie pomyślałam, że może podzielimy się wzajemnie informacjami
o psikusach, które nam zrobiły testy.
Ja tak miałam w przypadku mojego prawie-czterolatka-już-teraz.
Zrobiłam test w dniu spodziewanej miesiączki, nie wyszedł. Zrobiłam
tydzień później, nic. Zrobiłam 10 dni po terminie - i wyszły dwie
krechy. Potem się znalazłam w szpitalu i tam już miałam Betę z krwi
ale w sumie nie miałam okazji sprawdzić, czy wtedy, kiedy testy-
sikańce nic nie wykazywały - Beta już była na jakimś poziomie.
Dziwne o tyle, że teoretycznie niektóre testy są bardzo czułe. Ale
chyba teoretycznie.
1. Czy ktoś tak też miał - że testy z kwri pokazały ciążę a sikańce
nie - nawet jeżeli beta z krwi była wyśza niż teoretyczny próg
wrażliwości testu?
2. A może ktoś miał tak, że sikańce wariowały - jednego dnia
pokazywały "bladziocha" a na drugi nic (ten sam typ testu) -
przypadek koleżanki
3. Może komuś wychodził sikaniec a beta z krwi nie (to chyba raczej
nieprawdopodobne, chyba, że leki fałszowały....)
Ech...miałyście takie "niespodzianki".
I pytanie jeszcze jedno - ktoś z Was zrobił Betę bardzo, bardzo
wczesnie i jaki poziom miałyście (który się potem okazał ciążą?)
Pytam bo mam przeboje z odstawieniem Duphastonu ale na razie nic nie
piszę