Witajcie,
w mojej kilkuletniej juz drodze w walce z niepłodnością, robilam juz mase
różnych badań: wychodzily zawsze bardzo dobrze. Lekarze nie mogli okreslic
przyczyny i zostalam niedawno zakwalifikowana do invitro. Ale wyobraźcie
sobie, zrobilam jeszcze jedno badanie, które zalecono jakby rutynowo, bo u
wszystkich wychodzi ujemnie. To jest badanie pod kątem immunologicznym -
przeciwciala antykardiolipinowe. Chodzi o sprawdzenie, czy nie mam
przeciwciał atakujących komórki męża, zwalczających je i traktujących
zarodek jak ciało obce, które jest natychmiast usuwane z organizmu.
Otóż jestem pozytywna: wartość ACL = 14, 4 U/ml
Wg instrukcji amerykańskiej aparatu diagn. wartość normalna = od 0 do 11;
strefa indeterminacji = od 11 do 13; ACA pozytywne > 13.
Jestem pozytywna!!!
Odrzucam męża i nie toleruję go. Po co więc byly te wszystkie zabiegi,
próby, inseminacje...
Jestem w szoku.
Czy ktos z Was wie coś na temat immunologii?
Może jakies strony www?
Prosze Was, jeśli wszystko u Was jest OK, czyli tzw. niepłodność idiopatyczna -
zróbcie sobie badanie przeciwciał. To czasami wszystko wyjaśnia.
Zdruzgotana Joanna
PS. Ja i mąż patrzymy na siebie z miłością i pytamy: Jak to możliwe, tak sie
zwalczać ?