moja historia

16.11.07, 14:10
Witam wszystkie starajace sie i z niecierpliwoscia czekajace na swoje
malenstwo. Chcialam opowiedziec Wam o moim sukcesie, bo wiem ze takie sukcesy
ciesza i podnosza na duchu. Ja staralam sie o dziecko od 18 miesiecy, mam pco
zdiagnozowane od wielu lat i od zawsze zle wyniki hormonow. W pazdzierniku
mialam swoj drugi cykl stymulowany clo, pecherzyki rosly slabo ale w koncu
jeden byl i pekl sam. Nie nastawialam sie na wiele, nawet kupilam sobie porcje
ziolek zeby zaczac pic w nastepnym cyklu, a tu taka niespodzianka - w tamten
czwartek po raz pierwszy zobaczylam dwie kreski na tescie ciazowymsmile
W srode beta 1860 i mam nadzieje ze bedzie pieknie rosla. Na razie mam
zalecenie zeby sie maksymalnie oszczedzac, lykam duphaston 2 tabl dziennie i
czekam az zobacze malenstwo na usg. Trzymajcie za mnie kciuki zeby wszystko
bylo oki.
A Wam zycze zeby i Wasze marzenia sie spelnily i zebyscie juz niedlugo mogly
opisac szczesliwa historie na tym forum. Zycze dwoch kreseczek. Pozdrawiam
    • yasmin27 Re: moja historia 16.11.07, 14:24
      gratuluje i życzę pięknych 9 miesięcy smile
      mam nadzieję, że nam się też kiedyś uda, jak na razie po nieudanym IMSI
      postanowiłam trochę odpuścić..
    • dobdob0106 Re: moja historia 16.11.07, 14:33
      Wszystkiego naj, naj, a przede wszystkim zdrówka dla Ciebie i
      dzidziusia.
    • kaczucha31 Re: moja historia 16.11.07, 20:22
      Ja też życzę zdrowej i spokojnej ciąży. I gratuluję szczęścia
      bardzo smile)
      Dziękuję Ci za dobre życzenia, mam nadzieję że się spełnią każdej z
      nas.
    • zu_a Re: moja historia 16.11.07, 20:26
      gratulacje Aneczka smile)
      moge sie zapytac o jakich ziolkach napisalas?
      • aniaresz Re: moja historia 16.11.07, 23:55
        Gratulacje! uwielbiam takie wątki, są bardzo podbudowujące! Super że ci się udało, czyli jednak wyluzowanie jest sprawą ważną. Widzę że zachodzą dziewczyny które odpuszczają chwilowo i coś tam planują sobie na kolejny cykl a tu...............niespodzianka, ale milutka.
Pełna wersja