Dodaj do ulubionych

smutki moje, nasze...

15.02.08, 08:37
Podczytuję to forum, raczej rzadko piszę ale chyba weszłam na etap kiedy
powinnam częściej bo chyba nikt nie zrozumie mnie tak jak WY. Mam syna 9 lat -
super facet smile Męża zabieganego jak chyba każda z nas i nasz problem - 2 lata
już się staramy o 2 dzieciątko. Lekarz powiedział już jest pani zdiagnozowanym
przypadkiem. Słabe nasienie, kiepski ruch A. A dlaczego dziś piszę? bo chyba
wczoraj przestałam wierzyć że kiedykolwiek się uda. Trzecia koleżanka wczoraj
oświadczyła mi że jest w ciąży a dla mnie to było jakby mi ktoś sztylet wbił.
Okropnie się zmagam ze sobą. Cieszę się ich szczęściem i płaczę nad tym że ja
nie mogę. Mąż mi mówi uda się i leci gdzieś dalej. Chcę się wysiszyć i nie
myśleć tak intensywnie o tym ale, kurcze nie jest to takie proste. Mam małą
rodzinę, jestem jedynaczką, zawsze marzyłam o rodzeństwie i kilkorgu
dzieciach. Rok temu zmarł mój tato a miesiąc później moja ukochana babcia. Tak
bardzo chciałąm żeby w naszej rodzinie pojawiło się teraz NOWE ŻYCIE.
Pozdrawiam Was wszystkie i dzięki za wysłuchanie.
Obserwuj wątek
    • martucha90 Re: smutki moje, nasze... 15.02.08, 08:49
      Jestem w podobnej sytuacji. Jedno dziecko już mam, rośnie w oczach.
      Mąż ma słabe A, ale płodny jest, bo dowodem tego jest nasze dziecko
      - tak mówią lekarze. Czyli próbować, próbować, próbować... No to
      próbujemy 1,5 roku naturalnie, ale na razie nic z tego. Dojrzewam
      do myśli o IUI, a właściwie już się zdecydowaliśmy, tylko jeszcze
      nic nie zrobiliśmy w tym kierunku.
      Trzymaj się magia, pozdrawiam ciepło...
      • magia2007 Re: smutki moje, nasze... 15.02.08, 08:53
        Wiesz, my też mamy podejść wiosną do IUI tylko że ja tracę nadzieję na
        powodzenie i nawet tego nie chcę mówić mojemu mężowi. Pewnie że chciałabym żeby
        było tak, że wierzę i pyk udaje się i żyjemy długo i szczęśliwie z naszymi
        dzieciaczkami. Ale niestety życie nie jest takie jak sobie wymarzymy i pewnie
        jak wszystkim nam czasem, zaczyna mi brakować sił sad
        • ko_ma1 Re: smutki moje, nasze... 15.02.08, 09:02
          magia jak ja Cie rozumiem
          co prawda niestety dziecka nie mam, ale rozumiem Twoje pragnienie
          nowego zycia w rodzinie... u mnie tez tego zycia jakby coraz
          mniej... coraz mniej nas... a to jakos tak metafizycznie boli i smuci

          trzymam za Was kciuki
    • luciola9 Re: smutki moje, nasze... 15.02.08, 13:36
      Każda z nas ma to samo pragnienie.....możemy sie nawzjaem wspierać,
      gdyz najlepiej rozumiemy ten problem.
      Nasi wszyscy znajomi mają dzieci,juz nawet niikt nas nie pyta, kiedy
      będziemy meć dziecko...
      Niedługo wiosna w niektórych rodzi się nadzieja a mnie przychodzi
      na mysl tylko jeden obraz : park,plac zabaw i mnóstwo matek z
      wózkami i dziećmi.... Chciałabym się cieszyć i nie odczuwac
      zazdrości.. Moje rodzeństwo jeszcze ie ma dzieci ale spodziewam się
      takiej wiadomośCi i nie wiem jak wtedy sobie poradzę.. i ciągle w
      myslach to nurtujące pytanie :dlaczego ja? dlaczego my?????? - i
      pustka.....płacz.. ból... złość..
    • karioka111 Re: smutki moje, nasze... 15.02.08, 15:22
      kiedy czytałam twój post to zdałam sobie sprawę że to prawie jak o mnie....
      Moja córka za miesiąc kończy 11 lat, grubo od ponad trzech staramy się o
      rodzeństwo dla niej.
      Mój tata odszedł od nas rok temu , mamy nie mam już od ośmiu lat. Lecz w
      przeciwieństwie do nasz przypadek nie jest zdiagnozowany, wszystkie badania są ok.
      Dziewczyny na około zachodzą w ciążę , lecz niestety zdecydowana większość też
      po przejściach i próbach.
      Myślę że nasz szczęśliwy moment też nastąpi...smile)
      Czego Tobie , sobie i wszystkim starającym mamusiom życzę i pozdrawiam.smile))
    • minkipinki Re: smutki moje, nasze... 16.02.08, 08:49
      Zawsze marzyłam o dużej rodzinie, o tym że będę wychowywać gromadkę dzieci, ale
      widmo bezdzietności jest coraz większe. Współczuje wam, tak jak każdemu, kto
      stara się o dziecko i rozumiem wasze obawy, ale ja marzę już o tym, żeby chociaż
      jedno było.
    • ulaula Re: smutki moje, nasze... 16.02.08, 12:11
      Dla mnie forum też jest bardzo ważne,choć racze rzadko sie udzielam.
      Staramy sie o pierwsze dziecko i cały czas pojawiają się kolejne
      problemy. Najgorsze jest to, że jak się nie uda to trzeba czekać
      kolejny miesiąc. A czas płynie nieubłagania. Dookoła wszystcy się
      mnożą. Jak już ta igiełka zazdrości zginie, to pojawia siękolejna
      wieść o dziecku i znowu czuję się jakby ktoś mi wbił igłę w sercu. I
      tak w kółko - przyajciółka, brat, bratowa, koleżanka z pracy. Co i
      rusza. A ja zadaje sobie pytanie - dlaczego? Staram sie nie
      analizować i nie myśleć, ale naparwdę jest mi ciężko. Żadna rozmowa
      z najlepszą przyjaciółką nie robi mi tak dobrze, jak czytanie tego
      forum! Nikt nie zrozumie co to znaczy tesknota za maciezynstwem
      jesli tego nie zazna. Pozdrawiam wszystkie starające się!
      • misia322 Re: smutki moje, nasze... 16.02.08, 19:42
        witajcie dziewczyny raczej mało sie udzielam ,a wiecej czytam i podgladam co sie
        dzieje,ale w tej chwili nie radze sobie ze sobą ...jestem po isci 2006 kwiecien
        ,krio 2007 sierpien i 2 krio styczen 2008 oczywiscie wszystkie porazkisad(( a
        przy ostatnim krio była beta co prawda niska ale była i niestety znikła sad(((a
        wraz z nią wszystkie moje nadzieje, marzenia ........nie moge sobie poradzic
        płacz mam na zawołanie ,wczoraj wybuchłam na męza,w pracy jestem nerwowa nie
        moge sie skupic na niczym...a najgorsze jest to ze straciłam nadzieje ze
        kiedykolwiek bede mamą...i wiem ze musze znów podchodzic do tego wszystkiego od
        nowa, ale jak sobie pomysle o kolejnej porazce to mnie po prostu
        paraliżuje...cholera jestem dobrym człowiekiem nikomu nigy nic złego nie
        zrobiłam ,ogólnie jestem lubiana , zawsze lubiłam pomagac innym...i za co mnie
        to zycie tak doswiadcza ...dlaczego jasad(( zeby ktos mi powiedział ze kiedys się
        uda to bym walczyła.. a tak to jak walka z wiatrakami.... sory ze sie tak
        rozpisałam ale nie mam komu sie wygadac bo niestety prawie nikt nie wie jaki
        mamy problem.. a ktos kto ma dzieci nie zrozumie co czuję a raczej czujemy..
        dzieki..i koncze juz bo klawiature zaleje łzami bo same mi do oczu płyną
        • lisek78 Re: smutki moje, nasze... 16.02.08, 22:34
          mnie też ciężko.Bardzo ciężko.Tracę wiarę w siebie,w ludzi,w cały świat.Walczę
          ciągle na nowo.Bez efektów.O wszystko w życiu muszę walczyć - teraz także o
          dziecko.Po stokroć pytam:dlaczego?dlaczego ja?Czym,komu zawiniłam?Powoli staję
          się coraz bardziej pusta w środku,bezużyteczna,niepotrzebna.Nawet nadziei mi nie
          wystarcza.
          • aniak167 Re: smutki moje, nasze... 16.02.08, 23:20
            U nas tez starania o pierwsze dziecko - to juz 18 miesiecy, jestesmy
            wlasnie po pierwszym icsi, nie udanym...sad Mrozakow zero...sad Do
            kolejnej proby musimy odczekac 3.5 miesiaca. Tak bardzo pragne
            dziecka ale nie chce przez to znow przechodzic. Ale co zrobic...
            icsi daje jakas szanse. Tylko co zrobic by przetrwac to czekanie.
            Gdzie tu znalezc pocieszenie???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka