Dziewczyny, proszę odpowiedzcie. Jedna rzecz nie daje mi cąły czas
spokoju . Kiedy kilka miesiecy temu zmieniłam lekarza w mojej
klinice, pani dr po obejrzeniu zdjęcia hsg (starego z 2006r.),
zapytała, czy nikt nie sugerował mi worczaka jajowodu. Pisałam już o
tym kiedyś. Od tej pory przeszłąm już kilka usg, a także hsc. W
żadnym z tych badań, nie dało się zauważyć worczaka (wodniaka). I
dlatego chciałabym zapytać - czy badanie hsc i usg rzeczywiście
wykryłoby to swiństwo, gdyby było???.
Przede mną ostatnia próba criotransferu. Chcę zrobić wszystko, co w
mojej mocy, aby sie udała. A te słowa pani dr o worczaku nie daja mi
spokoju... Kurcze, może tu tkwi całe niepowodzenie. Mieliśmy robić
laparoskopię w szpitalu, ale pani dr powiedziała, ze na razie
poobserwujemy to, co zauważyła na obrazie hsg, w trakcie usg, hsc i
zdecydujemy, co dalej. No i nic nie wyszło w trakcie chyba 3 usg i
jednego hsc.
A ja po transferze zarówno świeżych zarodków, jak i po
criotransferze, koło 8-9 dnia czułam takie jednorazowe mocne
ukłucie/ból po jednej stronie. To było jednorazowe, zarówno po
transferze świeżaków jak i mrozaków, ale dla mnie bardzo czytelne -
taki przeszywający ból, który powoduje niekontrolowany "wyprost"

i
trwa dosłownie sekundę. Nie wiem, co to było. Zawsze po tym bólu
ustępują dolegliwości potransferowe, tzn. ból piersi, ciagniecie
brzucha... i zaczynam czuć sie normalnie.
Co byście mi radziły w takim przypadku? Mam już 2 transfery nieudane
za sobą. jeden - powiedzmy, ze rozumiem. Byłam po punkcji, wszystko
świeże, źle sie czułam i może dlatego. Ale teraz?? Criotransfer na
pewno wykonany swietnie (ufam tej lekarce naprawdę bardzo), w
znieczuleniu, bez moich "wygłupów", miałam dobre endometrium (12
mm), własną owulację, pęcherzyk ze wzgórkiem jajonośnym.
Oszczędzałam sie jak mogłam a jednak nie wyszło.
Nie wiem, czy uda mi sie przekonać męża do kolejnej próby isci - po
traumatyznych przeżyciach sprzed kilku dni - które w niego również
bardzo uderzyły - nie chce o tym słyszeć. Tak więc to moja ostatnia
szansa. Jak mi radzicie? Co robić?