myszka80_1 23.05.08, 14:29 Mój mąż w czerwcu 2007r. zakończył chemioterapie (miał 5 chemii) czy macie jakieś doświadczenia chodzi mi o to po jakim czasie wróci pełna płodność o można spokojnie starać sie o dzidziusia. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
miriam1980 Re: chemiotreapia a płodność 23.05.08, 16:08 Myszka, przede wszystkim wspolczuje ogromnego stresu, ktorego doswiadczyliscie. Powinniscie przede wszystkim zapytac lekarza. Slyszalam tylko, ze coraz czesciej "zamraza" sie sperme przed chemia (tak jak kom. jajowe), poniewaz leczenie onkologiczne moze miec wplyw na plodnosc. Ale to pewnie zalezy od ilosci/jakosci chemii...? Odpowiedz Link Zgłoś
devilyn Re: chemiotreapia a płodność 23.05.08, 16:28 Ja z racji raka jajnika w 2002r miałam podaną chemię PC (platyna i cyklofosfamid), lekarze mówili, że ta chemia nie utrudni mi w przyszłości zajścia w ciążę ale są takie chemie które całkowicie uniemożliwiają potem zapłodnienie/zajścia w ciążę. U mnie w sumie skonczyło się na PC, 4 operacjach ale doszło u mnie zapalenie tarczycy typu Hasimoto. Został mi tylko jeden jajnik i przymierzam się właśnie do badań jak to u mnie jest po 5latach z cyklem i owulacją bo instynkt się odzywa. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aaaaaaa37 Re: chemiotreapia a płodność 23.05.08, 17:28 Uwaza sie ze w min dwa lata po zakonczeniu chemioterapii i wyleczeniu daje bezpieczenstwo w staraniu sie o dziecko. Nietstey wiekszosc chemioterapii powoduje nieplodnosc-czesto jest to nieplodnosc przejssciowa, wiec szanse na dziecko sa.Njalepiej zapytaj o to onkologa a udzieli Wam odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
ewelusia81 Re: chemiotreapia a płodność 28.05.08, 14:19 Mój mąż miał chemioterapię 13 lat temu i niestety do dnia dzisiejszego nie odzyskał płodności, ma azoospermię, więc bez badań nic nie można na pewno stwierdzić Odpowiedz Link Zgłoś
anet29 Re: chemiotreapia a płodność 28.05.08, 23:48 Mój brat zaczął leczenie chemioterapią w listopadzie ubiegłego roku i przed podjęciem leczenia lekarz spytał, czy ma dzieci, bo jeśli nie to sugerowałby zamrożenie nasienia, bo po leczeniu prawdopodobnie będzie niepłodny (ale jego leczenie związane było z rakiem jądra, więc to pewnie inna sprawa). Szkoda, że Was nikt nie poinformował o ewentualnym zagrożeniu niepłodnością i o możliwości złożenia nasienia. Ale trzeba wierzyć, że wszystko wróci do normy, ale napewno musicie odczekać z próbami co najmniej rok (o szczegóły pytaj onkologa), bo pewnie taka chemia powoduje też zmiany w budowie plemników(anomalie). Trzymam kciuki i wierzę, że się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
myszka80_1 Re: chemiotreapia a płodność 29.05.08, 11:30 Mój najkochońszy mąż miał również nowotwór jądra wykryto w lutym 2007 a leczenie zakończył w czerwcu 2007r. na szczęście wczesnie wykryto, nam rownież lekarz polenił zamrożenie nasienia i zrobiliśmy to mamy zamrożonych 8 słomek. Ja miałam już 1 inseminację w kwietniu niestety nieudaną i teraz w czerwcu planujemy 2, tylko że za pierszym razem tak się nakręciłam że wszystko będzie ok że, gdy okazałao sie że nieudała sie to bardzo źle to zniosłam, boję się koplejnego rozczarowania tym bardziej że mamy ograniczoną ilość słomek. W lutym 2008r.byliśmy na pierwszym po chemii badaniu nasienia i narazie prawie zero plemniczków. Odpowiedz Link Zgłoś
anet29 Re: chemiotreapia a płodność 31.05.08, 01:54 Chciałabym jakoś Ci dodać otuchy. Wiem, że to nie jest łatwe, ale nie możesz poddawać się po jednej próbie inseminacji. Ja, gdy starałam się o dzidzię 3,5 roku po dwóch wcześniejszych poronieniach, zaglądałam czasem na forum niepłodność. Z jednej strony zazdrościłam dziewczynom, że mają możliwość (finansową)robienia tych wszystkich kosztownych badań i inseminacji...Jak ja wtedy marzyłam o tym, by móc spróbować. Moja koleżanka leczy się już prawie 2 lata i jest po 4 nieudanych inseminacjach, ale nie traci wiary. Myszka bądź dzielna i wytrwała. Myśl pozytywnie, ale nie nastawiaj się, że teraz musi udać się za wszelką cenę. Może to zabrzmi trochę śmiesznie, ale ja wierzę, że to wszystko jest "gdzieś w górze" zapisane. A po jakimś czasie nasienie może się zregenerować. W to też musicie wierzyć. Wiara czyni cuda. U mnie ten cud się zdarzył- ma 8 miesięcy i teraz smacznie śpi w łóżeczku. Gdybym musiała korzystać z pomocy kliniki pewnie nadal dzidziuś byłby moim marzeniem, a ja wciąż mijałabym z krwawiącym sercem kobiety ciężarne lub prowadzące wózeczki. Zyczę wszystkiego dobrego. Z całego serca. Odpowiedz Link Zgłoś