Dodaj do ulubionych

in vitro - pilnie potrzebuje porady!

07.06.08, 14:54
witam po raz pierwszy na tym forum. staramy sie z zoną o dziecko już kilka
ładnych lat, bez skutku niestety! 4 inseminacje zakończone niepowodzeniem,
stąd decyzja lekarza i nasza o in vitro. podczas wizyty lekarz zaproponował
nam zmniejszenie kosztów in vitro w zamian za podzielenie sie z inną parą
naszymi komórkami oboje byliśmy w szoku bo nie wiedzieliśmy ze istnieje taka
opcja...decyzji jeszcze nie podjeliśmy proszę bardzo jeśli któraś z Was może
mi powiedziec jak to ma wyglądac i czy jest to dobry pomysł? zona martwi się
ze zle sie bedzie stymulowac a ja nie wiem co jej doradzic? Czy któraś z Was
już to przeżyła? bardzo prosze o odpowiedz dziekuje i pozdrawiam mateusz
Obserwuj wątek
    • aurita Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 07.06.08, 15:09
      Nie korzystalam z dawczyni ani nie bylam dawczynia.
      Znam dzieci urodzone dzieki dawczyniom, ich matki zapewne blogoslawia kazda pare
      ktora zdecydowala podzielic sie oocytami. Znam tez kobiete ktora byla dawczynia
      lecz sama nie zaszla w ciaze. Powiedziala ze zaluje bo moze oddala jajeczka na
      ktorych by zaszla.

      Jak zona zastymuluje nikt nie moze przewidziec jezeli bedziecie mieli zbyt malo
      jajek to dawcami nie zostaniecie i tyle. Wyjdzie w trakcie stymulacji. Procedura
      bedzie taka sama jakbyscie nie byli dawcami. To biorczyni musi sie przygotowac.

      Czy oddalbys swoje plemniki do anonimowego banku spermy? to podobne

      Ciezko cos doradzicwink


      • mateusz.79 Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 07.06.08, 15:23
        dzięki za szybką odpowiedz. przede wszystkim boimy się takiego przypadku o
        którym wspomniałaś, że podzielimy się a nam nic nie wyjdzie i potem ciężko
        pogodzic się z myslą ze byc może te oddane były by lepsze...za tydzień mamy dac
        odpowiedz a my nadal się wahamy boje sie ze jesli nagle zmienimy zdanie to
        bedzie juz za późno...
    • mateusz.79 Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 08.06.08, 12:33
      zadna z was nie była dawczynią?
    • elka1979 Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 08.06.08, 20:15
      Witam,
      po pierwsze dziwi mnie, że ktoś tak "natarczywie" naciska na Was z podjęciem takiej decyzji, szczególnie, że do momentu punkcji tak na prawdę nie wiadomo czy będzie to możliwe, po drugie kwestia ekonomiczna moim zdaniem nie ma tutaj wielkiego znaczenia, biorąc po uwagę ile kosztuje całe INV, a ile "zniżki w leczeniu" można dostać
      • pine-ska77 elka, 08.06.08, 21:32
        W wielu przypadkach biorczyni pokrywa koszt lekow dla dawczyni wiec dla wielu
        moze to byc bardzo"znaczaca" suma.


        dla autora postu polecam
        wateknasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=55121
        • elka1979 Re: elka, 08.06.08, 23:38
          Mnie nikt za leki nie zwracał pieniędzy.
          Dostałam dwa razy kroplówkę z albuminami, bo byłam przestymulowana i ich potrzebowałam
    • maksimini Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 08.06.08, 22:12
      Moja kolezanka oddała swoje 3 komórki jajowe (anonimowo) i otrzymała
      od kliniki 2 tys. zł zniżki przy procedurze in vitro
    • uccellino Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 08.06.08, 22:47
      > podzielenie sie z inną parą
      > naszymi komórkami oboje byliśmy w szoku bo nie wiedzieliśmy ze
      istnieje taka
      > opcja...

      Wow! Ja też nie wiedziałam, że tak można. To fantastyczna możliwość,
      chciałabym skorzystać, gdybym była na Waszym miejscu. Ale ja w ogóle
      lubię pomagać i robić różne rzeczy z "misją" wink) - nie każdy musi
      to czuć. I jeszcze w dodatku zniżka! Niesamowite, choć trochę, hmmm,
      wątpliwe etycznie...? Sama nie wiem.
    • martucha90 Nigdy w życiu i za żadne pieniądze 08.06.08, 23:51
      Nigdy w życiu i za żadne pieniądze nie oddalibyśmy z mężem nikomu
      naszych jajeczek czy nasienia. Nie wyobrażamy sobie, by ktoś obcy
      wychowywał nasze dzieci/dziecko któregoś z nas. Naszą krew z krwi,
      kość z kości. Sami też byśmy cudzego materiału nie wzięli.
      • mytest Re: Nigdy w życiu i za żadne pieniądze 09.06.08, 12:15
        Bardzo dziwne że przed procedurą dostaliście taką "propozycję" no chyba że to
        było w formie informacji że jest taka możliwość. Jeżeli macie jakiekolwiek
        wątpliwości to się nie zgadzajcie a na pewno nie teraz. Jak już to trzeba to
        zrobić świadomie i być tego pewnym a nie się wachać. Przede wszystkim oddanie
        komórek proponuje się parom gdzie problem leży tylko po stronie mężczyzny.
        Jeżeli żona będzie miała mało komórek co można stwierdzić już na pierwszym usg w
        czasie stymulacji to oczywiście nie może być mowy o oddaniu. Trzeba też pamiętać
        że dużo większe szanse są że świeżych zarodków (nie mrożonych) i z tego co sie
        uda zamrozić może nie uzyskać się ciąży, wiec może warto oddać kilka jak się ich
        ma bardzo dużo. Ja osobiście bym nie oddała ale i tak nie mam takiej
        biologicznej możliwości ale rozważam właśnie adopcje komórki
    • azzurrina Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 10.06.08, 07:02
      Bardzo poważnie się zastanówcie.
      Pamiętajcie, że choć teraz to dla Was abstrakcja, to kiedyś patrząc na własne
      dziecko będziecie sie zastanawiać czy gdzieś żyje jego brat/siostra. Poza tym
      czy zamierzacie poprzestać na 1 dziecku?
      Z drugiej strony wszystko zależy od warunków jakie proponuje klinika. Jeśli
      zastrzeżecie, że oddajecie jajeczka tylko jeśli będzie ich więcej niż np 8-10-12
      to jest to do zaakceptowania. Pamiętajcie, że szansa na udane in vitro to około
      30% a nim do niego dojdzie możecie stracić część jajeczek (nim dotrwają do
      mrożenia) i zarodków.
      U mnie (robiłam in vitro w Novum, które ma świetne lab.) z 12 jajeczek wyszło
      tylko 10 zarodków. Pierwszy transfer (2 zarodki) nie udał się, dopiero drugi
      (tez poszły 2 zarodki) był udany. Więc z 4 podanych zarodków tylko jeden był
      "szczęśliwy", mimo że robiłam zabieg w świetnej klinice.
      • kolitka Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 10.06.08, 08:20
        A ja uwazam, że oddanie komorki to wspaniały dar, nie przyrównujmy
        komórki do dziecka, bo do tego daleka droga, a do tego taka komórka
        jest zapładniana nasieniem męza biorczyni, i to jest ich dziecko, a
        nie dawczyni komorek, nawet jak ktoś oddaje zarodki, to rodzicami i
        tak będą ludzie którzy je dostali. czy jak ktoś oddaje krew to
        znaczy, że kawałek jego/jej chodzi gdzies po świecie, i moze jeszcze
        powinnam sie zastanawiac co ten ktoś robi, czy sie dobrze prowadzi i
        takie tam. Oczywiście jasny jest argument, ze ktoś się boi że będzie
        miał zbyt mało zarodków, na kolejne podejścia, ale jak zajdzie w
        ciążę i do tego np bliźniaki, to co wtedy z zarodkami, oddać je czy
        wyrzucić, to sa wg mnie wieksze problemy, niż same komorki.
        • maksimini Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 10.06.08, 08:44
          kolitka
          napisałaś,że "Oczywiście jasny jest argument, ze ktoś się boi że
          będzie miał zbyt mało zarodków, na kolejne podejścia, ale jak
          zajdzie w ciążę i do tego np bliźniaki, to co wtedy z zarodkami,
          oddać je czy wyrzucić, to sa wg mnie wieksze problemy, niż same
          komorki.

          Dlaczego przewidujesz tylko dwa rozwiązania w przypadku zajścia w
          ciążę, a zwłaszcza z bliźniakami - oddanie pozostałych zarodków lub
          ich wyrzucenie??? Ja akurat z żadnego z tych rozwiązań nie
          skorzystałam i nie skorzystam mimo że zaszłam w ciążę właśnie z
          bliźniakami. Miałam zamrożonych jeszcze 9 zarodków i zdecydowałam
          sie na transfer mrożonych zarodków jak bliźniaki skończyły rok.
          Criotransfer się powiódł i jestem w ciąży z trzecią dzidzią.
          Zamrożonych zarodków pozostało jeszcze 6 i zamierzam je zabrać do
          siebie co do jednego.
        • martucha90 Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 10.06.08, 09:29
          > A ja uwazam, że oddanie komorki to wspaniały dar

          Oczywiście, każdy uważa co chce, nie musimy się nawzajem przeciągać
          na drugą stronę. Każdy uważa co chce i to właśnie pisze, bo ma prawo.

          > nie przyrównujmy komórki do dziecka, bo do tego daleka droga,
          > a do tego taka komórka jest zapładniana nasieniem męza biorczyni,
          > i to jest ich dziecko

          _Genetycznie_ jest to dziecko dawczyni komórki i dawcy nasienia.
    • korlewna Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 10.06.08, 12:12
      moim zdaniem jest tu kilka kwestii, ktore trzeba rozważyć (Ty
      Mateuszu z Żoną i nikt więcej nie powinien mieć tu nic do
      powiedzenia).
      1. Czy dla Was/Żony jajeczko to już pół czlowieka, krew z krwi, czy
      to jajeczko. Jeśli ta pierwsza opcja, to moim zdaniem dawstwo
      komórki odpada, bo do końca życia może będziecie mieli z tym
      emocjonalny problem. Ale jeśli jest to "tylko" jajeczko, to dlaczego
      nie?? MOżna w ten sposob pomóc ludziom, ktorzy potrzebują komorek
      innej kobiety
      2. Finanse. Jeśli jesteście ludzmi dosyć majętnymi, albo po prostu
      macie środki na in vitro to oddanie komórek będzie z Waszej strony
      ukłonem w kierunku innej pary. Ale jesli musicie wziąć kredyt,
      sprzedać samochód, pracowac przez jakiś czas na drugim etacie, czyli
      ogolnie in vitro jest dla Was sprawą bardzo kosztowną, to w ten
      sposób znacznie ułatwicie sobie sprawę, a byc może przyspieszycie
      całą procedurę.
      3. Intensywnośc stymulacji... Jeśli Twoja żona super zareaguje na
      leki i będzie dużo jajeczek, to oddanie kilku z nich nie będzie
      stannowić problemu. Ale co jesli uda się miec tylko 3, czy 4 ??
      Wtedy byc może będziecie mieć do siebie pretensje...

      Jak odpowiecie sobie na pytania, to będziecie wiedzieć, co robić.

      Kiedy podchodziliśmy do drugiej iui, musiałam mieć plan C (A i B
      byly już wykorzystane). Na in vitro nie bylo nas stac, więc
      rozważalam opcję dawstwa komorek (już do iui, na menopurze
      przystymulowałam się fantastycznie, wiec do in vitro pewnie byłaby
      armia). W naszej klinice powiedziano nam, ze sprawa wygląda tak:
      -od samego początku dwie pary decydują się na układ dawca-biorca,
      więc jeśli w trakcie okaże się, że jajeczek jest mało, to tracą obie
      strony (a jesli dużo jajeczek, to obie strony są zadowolone)
      -za leki, zabieg i wszystko, co jest związane z procedurą obie pary
      płacą po polowie... aż do momentu pozyskania jajeczek. Od tej chwili
      każdy placi za siebie
      -jajeczkami pary dzielą się po polowie, ale jeśli jest nieparzysta
      liczba, to większośc dostaje dawczyni.
      -obie pary podpisują stosowne papiery dotyczące tego, że dawczyni
      komorki nie jest matką dziecka, jest nią biorczyni... itp
      (ewentualnie na przyszlość, dla sądu, dla obu stron i kliniki).

      Nie wiem, czy to wszędzie tak wygląda...

      Moje zdanie (kompletnie pomijając sprawę finansową)... ja oddałabym
      z przyjemnością moje komorki. Sama kiedyś żylam marzeniami o dziecku
      i wiem, że w ten sposób mogłabym podarować innym ludziom kawał
      szczęscia...

      Powodzenia
      • uccellino Dzięki, korlewna, za wyczerpujące... 10.06.08, 15:26
        ...wyjaśnienia. Bardzo ciekawe.

        Czyli rozumiem, że jak chce się dzielić koszty, to trzeba się z góry
        zdecydować? A jest taka opcja, żeby oddać jajeczka dopiero, jak się
        zobaczy, że jest ich dużo? I wtedy za darmo?

        Bardzo chętnie bym jajeczka. Jeśli kiedyś dojdzie u mnie do ivf...
        • korlewna Re: Dzięki, korlewna, za wyczerpujące... 12.06.08, 22:48
          w klinice, w której rozmawialiśmy o dawstwie jajeczek, zawsze na
          początku, przed rozpoczęciem podejscia ustala się, że jedna kobieta
          oddaje swoje jajeczka innej, o ile w grę wchodzi dzielenie
          kosztów... Natomiast jeśli któraś babeczka ma ochotę podzielić się
          jajeczkami, to może to zrobic w kazdym momencie, tylko wtedy nie ma
          już dzielenia kosztów, oddajesz za darmo. Ale wiem też (od
          znajomych), ze czasem ludzie dzielą się kosztami już w późniejszym
          czasie, ale finansowe sprawy załatwiają w wąskim gronie, czyli pary
          załatwiają to między sobą...
    • mateusz.79 Re: in vitro - pilnie potrzebuje porady! 12.06.08, 16:42
      Bardzo Wam wszystkim dziękuje za ciekawe odpowiedzi przyznaje ze nadal jeszcze
      nie podjelismy decyzji choc czas nagli ale wierze, ze jakby nie było to
      podejmiemy słuszną decyzję pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka