Dodaj do ulubionych

co tam u ciebie szklana pulapko??????

08.07.08, 18:07

Obserwuj wątek
    • justam1980 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 09.07.08, 09:21
      Mam wieści z innego forum Aga jest w ciąży ale leży obecnie w
      szpitalu krwawi i nie bardzo wiedzą skąd. Niby ciąża jest żywa i
      dobrze ułożona ale to kwawienie. Mam nadzieję że wszystko się dobrze
      skończy.
      • julia56 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 09.07.08, 19:08
        o rany, Trzymam kciuki.
        • edytka8080 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 09.07.08, 19:19
          Zeby wszystko się dobrze skończyło mocne kciukasy trzymam.
          • malwes Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 09.07.08, 19:24
            Kurczę...a co lekarze mówią. Który to tydzień ciązy. Możecie ją
            jakoś pocieszyć mówiąc, że ja (jedne a forumek po prostu) krwawiłam
            w obu ciążach. W pierwszej zaraz na początku nie wiedzieć czemu,
            potem był krwiak i schodził a potem miałam nisko schodzącą
            kosmówkę/łożysko i przestałam krwawić w 26tygodniu a jedno
            krwawienie było takie, że w 2h zapełniłam wielkimi wkładami cały
            60litrowy worek na śmieci. Dziecku się nic nie stało. Jest zdrowym
            przedszkolakiem.

            Teraz jestem w 9tyg i też już plamiłam z szyjki i złuszczał mi się
            drugi róg mojej macicy dwurożnej.

            Są szanse, że będzie dobrze - nawet przy silniejszym krwawieniu.
            • bravia1 Malwes!! 10.07.08, 12:00
              Ja tak przy okazji: czy miałaś podczas ciąży jakieś kłopoty przez macicę
              dwurożną? Ja podczas leczenia dowiedziałam się, że powoduje ona poronienia i
              duze komplikacje. Chcieli mi ja nawet operować. Natomiast w klinice, w której
              udało mi się zajść w ciążę 16 tyg. temu powiedzieli, że nie stanowi ona
              problemu. Ciągle drżę o moje dziecialki. Czy przez ta macicę im nic nie grozi...
              • malwes Bravio 10.07.08, 17:09
                Bravio,
                W pierwszej ciąży w zasadzie nie. Może jedynym skutkiem było to, że
                synek urodził się mały (2340g) choć w terminie - ale też trudno
                powiedzieć, czy to kwestia tego, że dwurożne gorzej się rozciągają i
                nie miał miejsca czy też taka uroda rodzinna bo i moja mama i moja
                siostra urodziły wszystkie dzieci poniżej 3kg.

                W tej ciąży złuszczał się ten drugi róg, dziecko zagnieździło się w
                lewym a złuszczał się prawy. Dawało to efekt brudzenia. Od tygodnia
                niby nic się nie dzieje (9tydz) a w tamtym tygodniu też to wyglądało
                na resztki.

                Warto, żeby zobaczył Cię dobry ultrasonolog na sprzęcie 3D. Teraz w
                ciąży - może będzie w stanie stwierdzić, czy rogi sie rozciągają
                (moja w tamtej ciąży ładnie się rozciągnęła - w 20tyg wygladała
                ledwo siodłowato).
                • bravia1 Re: Bravio 11.07.08, 10:19
                  Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź smile))
                  powodzenia!
    • kalinkaa35 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 09.07.08, 21:45
      Własnie sie zastanawiałam czemu taka cisza, ostatnio pisałysmy do
      siebie w sobote i mi gratulowałaś i pisałaś, że Twoje plamienia
      ustąpiły. Myśle o TOBIE I DZIECKU i wyslam dobre myśli.Aga
      • justam1980 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 10.07.08, 08:39
        wyczytałam, żę wszystko jest ok. dziś ma wyjść ze szpitala. Pewnie
        sama się odezwie. Dobrze, że nic się nie stało
        • samanta25 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 10.07.08, 09:52
          Całe szczęście że wszystko ok smile)
          __________________________________
          po 6 latach walki mamy nasz CUD niech TEN CUD trwa
    • jollyb Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 10.07.08, 11:19
      trzymam kciuki bardzo mocno, odezwij sie do nas.
    • azzurrina Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 09:21
      czekamy na sygnał i mocno trzymamy kciuki!
    • martucha90 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 10:43
      Agnieszka chyba nie będzie mi miała za złe, jak powiem za nią...
      Choć sama też tu pewnie zajrzy.
      Serdunio dzidzi bije miarowo puk puk puk 129 uderzeń na minutę wink
      • rodzynek1000 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 11:15
        Fantastycznie, Boże, jakie to musi być cudowne uczucie...
        • szklanapulapka2 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 17:26
          Dziewczyny, myślałąm, ze już nikt mnie tu nie pamiętasmile)). Dzięki,
          zę jesteście. Dokłądną relacje z przebiegu minionych dni opisałąm na
          moim forum, ale... co tam... żeby sie nie powtarzać, wkleję i tu.
          Same posłuchajcie.

          Piątek

          Ok. południa - krwawię, jadę do lekarza. Z dzieckiem wwszystko
          dobrze, wydaje sie być widoczna akcja serca. Wracam do domu z
          zaleceniem leżenia plackiem (na szpital nie wyrażam zgody).

          Sobota, niedziela

          Małe plamienie, w nd. już nic, cisza.

          Poniedziałek

          Rano szykujemy się z Adasiem na wizytę u alergologa w Łodzi.
          Wstałam, zaczynam robić śniadanie - czuję, że mam "mokro". Za chwilę
          już wiem, ze to krew. Kładę sie do łóżka i czekam. Krwawię coraz
          mocniej. jedziemy do kliniki, tam usg - jest ok. z dzidzią wszystko
          w porządku, jest już widoczna akcja serduszka.
          Po wyjściu z kliniki dzwonię do lekarza, który prowadził ciążę z
          Adasiem. Każe wejść do szpitala, bo jest w poradni. Jedziemy -
          krótkie badanie gin. - jest dobrze, nie ma świeżej krwi - zagrożenie
          minęło. Jedziemy do domu. W domu krwawię coraz bardziej, w ubikacji
          w trakcie sikania "wypada" ze mnie skrzep wielkości jaja kurzego -
          taka, przepraszam za opis, wątroba... "Łowię" to coś w kibelku, jest
          naprawdę duże. W biegu ubieramy sie z powrotem do szpitala, w
          międzyczasie dzwonię do lekarza, który odesłał mnie do domu. On
          mówi, ze szybko na oddział, trzeba zrobić usg, być może to ciąża ale
          niekoniecznie. Ostrzega też, ze o tej porze (jest ok. 15) nie zrobią
          mi już usg. Po drodze jedziemy więc do kliniki (drugi raz w tym
          samym dniu). Wpadam do lekarza od usg ze szlochem, ze to koniec. Ten
          spokojnie robi mi usg - wszystko ok.Moja radość nie zna granic.
          Wchodzę jeszcze do lekarza, który akurat przyjmuje
          Lekarka od drzwi drze sie, zę NATYCHMIAST do szpitala. Wypadam więc
          z kliniki i lecę na oddział. W międzyczasie sygnały zaczyna mi
          puszczać mój dr prowadzący ciążę.Zostaję przyjęta na oddział. Tam:
          na izbie przyjęć okazuje sie, że wpisują mi w kartę rozpoznanie"
          poronioenie w toku". Pytam, dlaczego, przecież do cholery z
          dzieckiem jest ok. Słyszę" krwawienie to najczęściej poronienie".
          Ryczę, mam 38,4 temp. lekarz ze stoickim spokojem mówi "no widzi
          pani, ta gorączka też świadczy o tym, ze marne szanse, źle wróży w
          ciąży". Tłumaczę, ze to nerwy. Trzęsę sie tak, ze nie mogę sie
          przebrać. Na izbie przyjęć odpada jeszcze jeden skrzep (mniejszy). Z
          nerwów podaję wagę 10 kg. większą niż w rzeczywistości - nikogo to
          nie dziwi, chociaż powinnam wg tego wyglądac jak potwór.Jadę na
          górę. Trafiam na oddział z 3 przemiłymi dziewczynami. Pobierają mi
          krew i mocz.Po godzinie zostaję wezwana do lek. dyżurującego, od
          któego słyszę" nic pani nie pomożemy tu. Wie pani, jak ma być
          dobrze, to będzie, a jak nie, to nie". Z tymi słowami wychodzę
          z "wizyty".

          Wtorek, środa

          Leżę, patrzę w sufit, biorę leki te same co w domu i czekam...
          Przestaję krwawić, wszystko sie uspakaja, tylko temperatura wciaż w
          granicach 37,5 (stres).

          Czwartek (UWAGA, BĘDZIE DRASTYCZNIE!!!)

          Rano decyzja - wypis, jeszcze tylko usg. Czekam 2 godziny, w końcu
          idę. Na usg nic nie widać, nie ma ciałka żółtkowatego, nie ma akcji
          serca, odklejona kosmówka wpycha sie do pęcherzyka ciążowego.
          KOSZMAR. Nie da sie opisać, co czuję. Idę po wypis - "ależ pani dzis
          nie wychodzi, trzeba za tydzień powtózyć usg". Wiedziona wizja
          kolejnego tygodnia bezproduktywnego czekania, decyduję sie na wypis
          na własną odpowiedzialność. Informuję o tym lekarkę - wścieka sie,
          zę na pewno dostane krwotok i umrę, mam zostać. Absolutnie się nie
          zgadzam. Podpisuję oświadczenie, zę wypisaąłm się na własną prosbę i
          wychodzę. Mąż godzinę spedza na rozmowie z lekarką i profesorem,
          któy robił mi usg. W sumie sytuacja nie jest przesądzona, pęcherzyk
          ciążowy niby jest, ale zatarty, na dzień dzisiejszy ciąży nie ma.
          Wychodzimy ze szpitala, i pierwsze kroki kieruję do kliniki, wpadam
          zaryczana do dr od usg (doskonale mnie pamiętał), i szlocham, że nic
          w szpitalu nie znaleźli. Ten mówi, zę to niemożliwe, robi kolejne
          usg i w pewnym momencie słyszę miarowe "PUK.... PUK.... PUK....".
          Serce mojego Skarbu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Bije sobie równo, miarowo 129 uderzeń na minutę. Skarb jest zdrowy,
          żywy, przytulony do krawędzi pęcherzyka ciążowego, i tylko...
          serdunio bije mu szybciej niż w poniedziałek, bo ja byłam też bardzo
          zdenerwowana.

          To tyle w telegraficznym skrócie smile. Z najnowszych wieści - moja
          beta z wczoraj 6/7 tydzień ciąży ponad 41 tyś - lekarz mówi, zę
          supersmile.
          • malwes Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 18:16
            No tak, ja całą pierwszą ciążę przeleżałam plackiem w szpitalu i też
            z perspektywy czasu wiem, że nic nie mogli pomóc. Brałam te same
            leki co w domu, do tego dochodził stres i nerwy.

            Teraz nie dam się zapakować do szpitala, chyba, że już sytuacja
            byłaby naprawdę poważna. Inaczej lepiej leżeć w domu.

            Ale ty Też Szklana naprawdę leż, ja wiem, że ciężko przy starszym
            dziecku ale wizyty u lekarza spróbuj załatwiać za pomocą rodziny.
    • kalinkaa35 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 18:16
      Boze, to co to było.... jakie masz zalecenia i jakie leki
      przyjmujesz.
      • szklanapulapka2 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 18:35
        No własnie do dzis nie wiadomo, co to było.... Na usg wykonanym w
        klinice mam napisane, ze kosmówka z cechami małego krwaiaka
        pozakosmówkowego... No to moze ten krwiak...nie wiem. Z kolei na usg
        w szpitalu, lekarz zasugerował, ze to może kosmówka sie odkleiła...
        Naprawdę nie wiadomo. No ale ja mam dwurożną macicę, miaąłm podane 2
        zarodki, z których przyjął sie jeden, miaąłm swoją owulację... może
        cos tam się czysciło - tak powiedział mój "ukochany" dr Kozarzewski
        od usgsmile.Fakt faktem, zę od chwili oderwania tego skrzepu plamiłam
        na brązowo tylko do wieczora w poniedziałek. Odrobinkę we wtorek do
        południa i jest spokój.
    • kalinkaa35 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 19:20
      Oby te doswiadczenia nie miały juz miejsca i niech tak zostanie. Ja
      musze sobie wyzbyc sie opsesji, kiedy za kazdym razem ide do toalety
      wpatrywania sie w wkładke, dzisiaj miałam dziwny sluz ,koloru
      jasnego brazu, pojawia sie Tobie cos takiego, poczekam do jutra z
      tymi upławami, czemu nie moze byc normalnie, tyle człowiek przeszedł
      i ten lęk ,stram sie myslec pozytywnie. Naoisz prosze jakie masz
      zalecenia i jakie leki.
      • szklanapulapka2 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 20:06
        Nie przeijmuj sie, ja też mam obsesję na punkcie wpatrywania sie we
        wkładkę i oglądania pod światło ze wszystkich stron, czy aby nie ma
        jakiegoś przebarwienia. Taki chyba nasz lossmile. A co do leków i
        zaleceń, to nic sie nie zmieniło. Nadal biorę tylko progesteron 2
        razy po 4 tab. luteiny dopochwowej i 2 duphastony i kwas foliowy.
        Zalecenie mam takie, aby leżeć, co niniejszym idę uczynićsmile. A śluzu
        brązowego nie mam i nie miałąm. ze mnie od razu trysnęła krew, a
        potem jako pozostałość było brązowe plamienie i to wszystko. Trwało
        krótko, dosłownie 1 dzień.
        • malwes Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 11.07.08, 20:30
          Szklana - jeśli masz dwurożną to mógł Ci się oczyszczać ten drugi
          róg. Moja tak właśnie robi - jest 9tc i od 7go własnie brudzę z tego
          drugiego rogu.
    • jollyb Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 12.07.08, 16:35
      gratuluje , bardzo sie ciesze i trzymam mocno kciuki. moja corenka
      ma juz 21 tygodni smile))), nie moge sie doczekac kiedy ja wezme w
      ramiona.
      • bravia1 Re: co tam u ciebie szklana pulapko?????? 12.07.08, 19:29
        jollyb-gratuluję! pamietam cię z innego watku, podchodziłysmy razem do iui.
        Jak sytuacja z mężem? Wracasz za granicę?
        Ja też sie w końcu doczekałam smile Dwójki bąbelkówsmile)
    • jollyb do bravia:) 13.07.08, 20:23
      Witaj, sytuacja z mezem super, tego nam tzreba bylo , kruszynki pod
      moim sercem. na razie jestem w pl bo mam zakaz lotow od mojego
      lekarza , czekam na mala tu a maz nas doglada jak tylko sie dasmile)
      potem wracam tam ale tylko na chwile juz z mala. a jak maja sie
      twoje dzieciaczki?? pozdrawiam cie serdecznie.PS> po moich cierniach
      nareszcie widac gwiazdysmile
      • bravia1 Re: do bravia:) 14.07.08, 15:57
        Cieszę sie ze wszystko tak dobrze się uklada. Życzę wszystkiego co najlepsze!! U
        moich maluszków wszystko jak na razie super, dziękuję. Byle do grudnia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka