zonka9
14.11.03, 12:59
Nie wiem czy mnie pamietacie ale mimo wszystko napisze bedzie mi lepiej.
jakies dwa i pol tyg. temu napisalam Wam ze mam fasolke.Wyszly mi wtedy 2
testy pozytywne.Wiec pojechalismy z mezem do mojego gina.Wykryl ciaze
pozamaciczna i juz godzine pozniej bylam w szpitalu.Na drugi dzien rano
mialam laparoskopie. Po zabiegu lekarz przyszedl do mnie i powiedzial ze to
nie byla ciaza pozamaciczna tylko torbiel. Wiec ucieszylam sie bardzo bo
myslalam, ze dalej jestem w ciazy.Jednak lekarz powiedzial ze cieszyc bede
mogla sie dopiero po badaniu krwi na hcg, ktore zrobili mi dopiero dwa dni
pozniej a w miedzyczasie podawali luteine. Test z krwi wyszedl
negatywny.Zalamalam sie jednak lekarz powiedzial ze zrobimy jeszcze jedno
badanie za dwa dni,w miedzyczasie dalej bralam luteine i caprogest w
zastrzyku na podtrzymanie ciazy. po tych 2 dniach dostalam miesiaczke i juz
wogole sie zalamalam, jednak badanie z krwi i tak zrobili - wynik negatywny i
na drugi dzien wypisali do domu. Powiedzcie czy to mozliwe zeby dwa testy
klamaly, powiekszone piersi itd.?Lekarz mowi , ze on sam nie wie , jego
zdaniem na 99 procent nie bylo ciazy... A ja czulam ze jest. Od tygodnia
jestem juz w domu ale nie wiem co mam myslec. powiedzcie jeszcze ile czasu
trzeba odczekac po laparo aby starac sie o dziecko? Dziekuje wszystkim ktorzy
pocieszali mnie i meza po tym co on do Was pisal jak ja bylam w szpitalu.
odpiszcie prosze.pozdrawiam.pa,pa