Kochane,
Dzisiaj mam 31. dc (normalnie 28-29). Ginekolog u ktorej bylam w zeszly
czwartek kazala mi isc w poniedzialek na bHCG jesli bym nie dostala
miesiaczki. Zrobilam bHCG w poniedzialek, czekajac na wynik zrobilam test z
moczu. Bladziutka kreseczka (pytalam Was co o tym sadzicie, bo juz nie
wierzylam wlasnym oczom). Nawet sie balam pod wlasnym loginem zapytac, by nie
zapeszyc. Dzisiaj ponownie blada kreska, ale ciut (chyba?) wyrazniejsza niz
wczoraj. Odebralam wyniki. bHCG pozytywne, ale tylko 47,66. Moja lekarka
mowi, ze to malo, ale mam brac Duphaston, lezec i oszczedzac sie - moze sie
jeszcze rozwinac. Tak sie boje, dziewczyny, ze strace to dziecko. Prosze,
potrzymajcie kciuki, by sie moja Dzidzia utrzymala.
Na pewno interesuja Was objawy. Miesiaczki ani sladu, tempka powyzej 37, po
poludniu i wieczorem nawet 37,5-37,8 (moj wykresik:
circles2.fertilityfriend.com/home/2ecfc). Dziwny wyciek z piersi 8
dnia po owu, o ktorym pisalam byl prawdopodobnie objawem ciazy. Od 19 dc do
teraz mam wrazliwe piersi, ale tylko same sutki, ktore sa powiekszone,
twardsze, ciemniejsze z taka jasna plamka na samym srodku. Poza tym od 26. dc
mam bole, troche jak na miesiaczke, ale slabsze, troche uczucia pieczenia,
rozciagania, klucia. Poza tym doslowny zalew bialego mlecznego sluzu. No i
wilczy apetyt, jestem glodna co godzine i to przede wszystkim na miesne i
slone dania (normalnie jestem prawie wegetarianka). Prosze, trzymajcie za
mnie i moja Fasolke kciuki...
Ania
P.S. Sowinska z Novum mowila nie dalej jak w zeszly czwartek ze "praktycznie
zadnych szans na ciaze" w tym cyklu nie mamy... jak widac, mylila sie, wiec
nie wierzcie we wszystko co mowia konowaly