Gość: Tramp
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.07.03, 21:41
www1.gazeta.pl/krakow/1,35798,1570691.html
Kontrole na tatrzańskich szlakach
Bartłomiej Kuraś 12-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003 21:30
"Pracownicy TPN zostali upoważnieni przez wojewodę małopolskiego do
sprawdzania, czy wycieczki idące w góry prowadzi przewodnik. Turyści, którzy
go nie wynajmą, mogą trafić przed sąd
(...)
Odznakę uprawniającą do oprowadzania po górach po ostatnim kursie otrzymała
zaledwie jedna z ponad 60 osób, które wiosną ukończyły w Zakopanem dwuletnie
szkolenie. Każda zapłaciła za kurs prawie 6 tys. zł.
- To zamknięte środowisko, które niechętnie przyjmuje nowych. Dba o własne
interesy - uważa jeden z uczestników. Nie chce ujawniać nazwiska, bo jesienią
czeka go egzamin poprawkowy."
======================
Jeśli koszty kursu przewodnickiego podane w artykule z GW (blisko 6 tys. zł!)
i stawki przewodników tatrzańskich wymienione na
www.ceper.com.pl/Informacje_turystyczne.htm l są prawdziwe, a
niewątpliwie zbliżone do nich są te koszty w innych górach, to... po prostu
brak mi słów.
ZOBACZ TAKŻE
- Spacerujesz - łamiesz prawo (12-07-03, 01:00)
- Rozmowa z Krzysztofem Kuleszą, przewodnikiem tatrzańskim (12-07-03, 01:00)
Myli się ktoś, kto sądzi, że czasy totalitaryzmu się skończyły z chwilą
likwidacji PRL-u. Dziś demokratycznie wybrany przez stowarzysznie działacz
społeczny nie może przewodzić grupie członków jakiegoś klubu turystycznego na
szlaku, a tylko narzucony przez urząd monopolista (funkcjonariusz) z
legitymacją przewodnicką wydaną przez wojewodę.
Jest to rażące pogwałcenie zagwarantowanych konstytucyjnie praw do wolności
działania stowarzyszeń i swobodnego poruszania się po terenie własnego kraju.
Rozporządzenie Rady Ministrów nakazujące chodzenie wyłącznie z przewodnikiem
dotyczy wszystkich polskich pasm górskich. Wynika to chyba z tego, że nie
tylko gro społeczeństwa kojarzy góry wyłącznie z Tatrami, ale również nasi
ustawodawcy. A przecież pozostałe polskie pasma górskie mają odmienny
charakter - są o wiele bezpieczniejsze i niewiele jest miejsc, gdzie lawiny
zimą czy zlodzone płaty śniegu latem są typowym zjawiskiem.
Przepisy przyjmujące za granicę bezpieczeństwa 1000 m n.p.m. oraz granice
parków narodowych i rezerwatów przyrody są idiotyczne i potwornie szkodliwe
dla rozwoju turystyki na pozostałych terenach górskich. Na szczyty powyżej
1000 m n.p.m. bez żadnego problemu wchodził już mój 5-letni syn (zobacz
fotka: poczta.pnet.pl/~zosia/fotki/na_sniezniku.jpg ). To śmieszne, że
gdyby była to zorganizowana grupa, to niezbędny byłby przewodnik. Wydaje mi
się, że tutaj rzeczywiście zwyciężył interes wąskiej grupy osób, która może
na tym nieźle skorzystać.
Okazuje się, że w grze o pieniądze nawet życie ludzkie nie jest żadnym tabu.
Parkowo-przewodnicka hucpa dobrze wykorzystała zimową tragedię pod Rysami
jako argument do wyeliminowania konkurencji. Szerzej o tym problemie:
ksp.republika.pl/info1.htm