Gość: Peppers
IP: *.aster.pl / *.acn.pl
22.01.04, 15:40
1. Przygotowanie Pepego do wyprwy:
Kazano mi nakupowac zupek w torebkach aby bylo co jesc na wyjezdzie. Ja
oczywiscie zupki kupilem tyle, ze nie patrzylem czy sa to zupki instant, czy
takie do gotowania. W efekcie mialem prawie same zupki do gotowania, za co
niezle mi sie dostalo.
Zapakowalem sobie kilka puszek rybek. Gdy po jakis dwoch tygodniach chcialem
je sobie zjesc okazalo sie, ze z wyniku wibracji i wstrzasow podczas
codziennej jazdy rowerem z pysznych rybek zostala tylko niejadalna `zupa
rybna`.
Przez wyjazdem wazylem dokladnie sakwy rowerowe tak aby kazda wazyla po tyle
samo. Balem sie aby rower nie przewazal mi na jedna strone. Potem w praktyce
okzalo sie, ze 2kg w jedna czy druga strone naprawde nie robi roznicy.
2. Promy:
Rejs promem to wspaniala rzecz. Jesli ktos chcialby sie kiedys rozerwac w
ciagu jednej nocy to zamiast isc do hotelu niech przeplynie sie promem. Ceny
i atrakcje sa mniej wiecej te same a do tego dochodzi jeszcze widok
falujacego morza o zachodzie slonca. Na promie jest kino, sklep wolnoclowy,
sa bary, restauracje, casino, disco, night club, na tych lepszych jest nawet
basen. Goraco polecam rejs promem. Bujanie na falach jest nawet przyjemne
(raz tylko jak wracalam ze Sztokholmu to czulem sie dziwnie ale wtedy na
morzu byla 6 w skali Beauforta co zdarza sie raczej rzadko)
Na promie trzeba jednak uwazac na kilka rzeczy: na niektorych liniach
zabronione jest spozywanie alkoholu zakupionego w sklepie wolnoclowym na
pokladzie (to jakis bezsens ale tak naprawde bywa). Nigdy nie bierzcie
kabiny bez okna. W takiej zupelnie traci sie poczucie czasu. Czlowiek siedzi
lub spi) i nie ma pojecia czy jest srodek nocy, czy juz moze poranek. Nigdy
nie bierzcie kabin po pokladem samochodowym (choc te sa najtansze). Ponizej
pokladu samochodowego jest bardzo slaba klimatyzacja, jest strasznie goraco
a do tego wszystko wibruje ze wzgledu na bliskosc silnikow promu. Gdy prom
przybija do brzegu i idziecie do samochodu (lub roweru) na poklad
samochodowy to uwazajcie, ja 3 razy wpadlbym w takiej sytuacji pod
manewrujacy wlasnie w ladowni wozek widlowy lub TIRa.
Ze smiesznych rzeczy jakie widzialm a promie: popsuly sie schody prowadzace
z terminalu w porcie na poklad. Jedyne wejscie na jednostke prowadzilo wiec
przez ladownie ale przeciez pasazerowie bez samochodow nie moga petac sie
bez sensu po ladowni i szukac wejscia na poklad. Bylby to wielki klopot dla
nich i dla zalogi. Port Gdansk wynajal wiec w trybie plinym firme
taksowkowa, ktora wozila pasazerow z terminalu do najblizszej windy w
ladowni. (dystans wynosil niecale 300 metrow)
Gdy wracalismy ze Sztokholmu do Gdanska Polska policja niezle sie oblowila.
Ma morzu byla 6 w skali Beauforta wiec wiekszosc pasazerow aby jakos zniesc
podroz pila sobie spore ilosc alkoholu. A jak juz przybilismy do Gdanska
zaraz za odprawa celna stali mundurowi i kazali dmuchac w alkomat wszystkim,
ktorzy wlasnie wyprowadzali swoja wspaniale auta z promu. Polska policja
jednak potrafi....
3. Kolo podbiegunowe:
Za kolem podbiegunowym (czyli tam gdzie slonce zachodzi po 24) jest fajnie
przez pierwsze 2 dni. Dzien jest dlugi, mozna sobie siedziec do poznej nocy
na plazy i pic piwko. Po 2 dnich organizm dostaje szalu, rytm dobowy
wariuje. Czlowiek ie wiem czy ma spac czy nie, chce spac a jednoczesnie nie
moze. Nie jest to przyjemne uczucie. Po jakims tygodniu wszystko przechodzi
i swiat wyglada jak dawniej.
4. Finalndia:
a) zakupy: sklepy sa tylko w wiekszych miastach (tam kazdy ma samochod i
sobie dojezdza raz czy dwa w tygodniu na zakupy) i kazdy sklep nalezy do
jakiejs sieci sklepow. Nie ma sklepow `bezpanskich`. W 99% procentach
sklepow mozna placic karta co jest rzecza bardzo dobra. (I to za dowolna
sume. Mozna kupic cos za 25 eurocentow i spokojnie zaplacic za to karta).
Przed kazdym sklepem jest automat na zwrotne puszki i butelki (w Finlandi
wiekszosc opakowan jest zwrotna). Wrzuca sie swoje `odpadki1 do automatu a
on wylicza ile sie za nie nalezy i wydaje paragon. Z tym paragonem idzie sie
do kasy i dostaje sie odpowiednia naleznosc. (A nie tak jak bylo u nas, ze
baba w sklepie mowila, ze tej butelki to ona nie przyjmnie, bo magayn
pelny, bo nie z tego sklepu.....) Jest to bardzo praktyczne chociaz czasem
pod pod takimi automatami ustawiaja sie wielkie kolejki (szczegolnie w
niedziele gdy ludzie oddaja mase butele po imprezach) z wielkimi siatami. W
Finalndii sklepy sa z reguly czynne 7-21 (w soboty 7-18; w niedziele 12-21).
Niestety dla Polakow ceny sa wysokie. Generalnie wszystko ma takie ceny jak
w Polsce tylko, ze w Euro. A jak wiadomo Euro to prawie 5PLN wiec dla nas
Finaldnia wychodzi 5 razy drozej. Rozmawialem tez z ludzmi i wszyscy mowia,
ze odkad wprowadzili Euro jest drozej. I u nas tez niestety bedzie. Przeciez
wiele produktow kosztuje u nas ponizej 5PLN (czyli 1 euro). Nie wierze, ze
po zmianie waluty wszytskie te towary beda dostepne za marne eurocenty.
b) alkohole: w Finlandi alkohole powyzej 6% mozna kupic tylko w sklepie
monopolowym (Alco). Nie mozna spozywac alkoholu w miejscach publcznych. Ale
za to mozna jezdzic po alkoholu na rowerze.
c) drogi: sciezki rowerowe sa oznakowae dosc dobrze, ale prowadza
najczesciej przez przyslowiowe gory i doly i strasznie klucza. W wiekszosci
sa one (poza miastami) nie utwardzane. Jesli chodzi o drogi samochodowe to
tylko te czerwone sa w 100% asfaltowane. Drogi zolte sa pokryte asfaltem
tylko w jakis 75% a biale sa asfaltowane tylko sporadyczne. Sprawialo to nam
czasem niemaly klopot na naszej wyprawie, bo czerowne drogi sa w wiekszosci
niedostepne dla rowerow a jazda 30km po szutrze nie nalezy do
najprzyjemniejszych a juz z pewnosci trzeba potem dokrecac wszystkie srubki
w rowerze.
d) pogoda: wbrew temu co sie mysli w Finlandii jest bardzo cieplo (a moze to
my tak trafilismy) Za kolem podbiegunowym bylo 34 stopnie. Tyle, ze
wczesniej zaczyna sie jesien. U nich sierpien wyglada mniej wiecej tak jak
nasz wrzesien (zimnie poranki, wiatr)
e) ludzie: ludzie w Finlandii sa super mili ale niestety poza miastami slabo
(lub wcale) znaja jezyki obce. Mlodziez jest troszke lepiej wyksztalcona ale
tez i troszke bardziej rozkrzyczna i juz nie tak mila jak dorosli (coz wplyw
massmediow, tak jak i na calym swiecie). Niby kraj bezpieczy i przyjazny ale
i tak w Roveniemi za kolem podbiegunowym trzech mlodych zuli chcialo od nas
wydebic pare groszy na piwko.
f) krajobrazy: przedewsztskim jest czysto! Prawie na kazdym parkingu czy
plazy jest smietnik (regularnie oproznainy, a nie notorycznie przepelniony
jak to bywa u nas), kibelek (moze nie wszystkie sa czyste ale w 99% z nich
jest papier toaletowy co u nas zdarza sie wyjatkowo). Jest cisza i spokoj.
Mi bardziej podobala sie dzika polnoc, gdzie mozna spotkac renifery, niz
wielkie finskie jeziora ale moze to dlatego, ze ja nie palam milosica do
wody. I jeszcze jedna ciekawa rzecz: maja tam te wielkie jeziora a prawie
wcale nie maja zaglowek. Zupelnie nie wiedziec czemu.
g) inseky: w Finlandii jest pelno komarow. (maja am nawet firmowe koszulki z
podobizna komara i napisem `Finnish air forces`) Nie sa one jednak wiekszym
zmartwieniem gdyz dobrze dzialaja na nie repelenty (Off, Raid). Gorzej jest
z mrowkami, ktorych jest tam rowniez pelno i nie sposob sie od nich odgonic.
Teraz juz wiem jak latwo mozna przeniesc jakas chorobe z jednego kraju badz
kontynentu do drugiego. Plynac promem z Helsinek do Sztokholmu przewiezlismy
chyba ponad 100 mrowek ze soba, bo te dzien wczesniej powlazilay nam gdzie
tylko sie da gdy nieopatrznie zostawilismy rowery kolo mrowiska. Meszek w
Filandii nie spotkalismy.
h) campingi: campingi w Finalandii sa bardzo przyzwoite i raczej czyste. Ale
uwaga- camping opisywany w przewodniku jako dostepny w danym miescie moze w
rzeczywistosci znajdowac sie 20-