Dodaj do ulubionych

Co zamiast Filipin?

IP: 198.199.93.* 12.11.13, 08:53
W planach miałam spędzić urlop w marcu na Filipinach ale po ostatnich wydarzeniach muszę zaplanować coś innego i nie bardzo wiem co więc liczę na Waszą pomoc:)
W grę wchodzi:
Tajlandia (byłam już więc nie wiem czy jest sens jechać w inny rejon czy wybrać inne państwo)
Kombodża, Wietnam - obawiam się problemów z komunikacją/poruszaniem
Bali - marzec chyba odpada ze względów na porę deszczową (?)
Malediwy - przerażają mnie ceny na miejscu więc chyba odpada.
Sri Lanka
Malezja

Do wydania mam 5tys zł na dwie osoby (uda się za tyle?), nie wliczam w to ceny lotu tak więc musi to starczyć na jedzenie/nocleg/zwiedzanie. Chciałabym jechać na dwa 10-14 dni.
Chciałabym podzielić wyjazd na dwie części np tydzień zwiedzania, tydzień leniuchowania na plaży.
Był ktoś może w którymś z powyższych państw i może coś doradzić?
Obserwuj wątek
    • Gość: wahadlo Moze Kutno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.13, 09:58

      Zalosna bezradnosc.
      • Gość: Viola Re: Moze Kutno? IP: 198.199.93.* 12.11.13, 10:21
        Jak nie masz nic do powiedzenia to nie musisz pisać.
        Czytam bardzo dużo o wymienionych Państwach i sama podejmę decyzję ale chciałam zasięgnąć opinii u doświadczonych podróżników. Czy to coś złego ;)?
    • Gość: oli Re: Co zamiast Filipin? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.13, 10:52
      Polecam ci to forum www.trip4cheap.pl/forum , tam zajdziesz osoby które były w tych miejscach.
      A teraz na bieżąco jest relacja właśnie z Filipin.
    • kornel-1 Re: Co zamiast Filipin? 12.11.13, 11:27
      Dlaczego obawiasz się problemów z poruszaniem się po Kambodży i Wietnamie a nie obawiasz się problemów z poruszaniem się po Cejlonie i Malezji?

      Tak tylko pytam ;-)

      Kornel
      • Gość: Viola Re: Co zamiast Filipin? IP: 198.199.93.* 12.11.13, 11:50
        Wydaje mi się, że w tych rejonach prędzej znajdą się osoby mówiące po angielsku.
        Mieszkam w Chinach i w moim rejonie jest problem z komunikacją więc mam mały uraz…(aczkolwiek może się mylę:))
        • kornel-1 Re: Co zamiast Filipin? 12.11.13, 13:19
          No, ale w Wietnamie więcej niby ludzi zna angielski niż na Cejlonie i... we Francji. Źródło (Give up!)...

          Ok, ja w każdym razie nie miałem problemów z transportem w Indochinach. A pogadać sobie po angielsku nie wszędzie się da... także i w Polsce nie.

          Ja, z nieznanych mi krajów w tym regionie (czyli poza Indochinami), wybrałbym Indonezję.

          k.
    • zbyfauch 10-14 dni? 12.11.13, 19:46
      Tyli świat jechać na góra dwa tygodnie?
      Jeżeli masz możliwość, bierz trzy. Koszty utrzymania w Indochinach, jeśli nie jesteście zbyt wymagający, mogą być niewielkie. Wietnam i Kambodża są w porządku. Kambodżyści fajnie ważają świnki na motorynkach. Warto zobaczyć. Bali jest fajna, także w marcu, ale stosunkowo droga. Malezja jest trochę tańsza od Bali ale droższa od Indochin. Sri Lanka mnie osobiście trochę rozczarowała ale są jej niezliczeni entuzjaści. Cenowo umieściłbym ją na równi z Malezją.
      • zbyfauch Re: 10-14 dni? 12.11.13, 19:48
        A w kwestii języka?
        Najtrudniej jest mi dogadać się po angielsku w Tajlandii.
        • Gość: Viola Re: 10-14 dni? IP: 116.231.208.* 13.11.13, 02:07
          Poważnie? Ja w Tajlandii właśnie nie miałam w ogóle problemów z komunikacją, wszyscy w zasadzie mówili po angielsku aczkolwiek byłam w rejonie turystycznym więc może dlatego.
          Zrezygnowałam ze Sri Lanki i Bali, Kambodży i Wietnamu. Pierwsze dlatego, że cena biletu mocno podskoczyła:), a drugie ze względu na porę deszczową i fakt, że podobno ciężko się poruszać nie wynajmując samochodu (info od znajomej), 2 ostatnie jakoś mniej przypadły mi do gustu. Została Malezja i Tajlandia. Wiem, że z Tajlandii będę zadowolona ale z drugiej strony kusi Malezja bo nigdy nie byłam.
          Miał ktoś do czynienia z tymi dwoma krajami?
          • zbyfauch Re: 10-14 dni? 13.11.13, 09:13
            Może dlatego miałem problemy bo się za bardzo siliłem. Moja żona, która po angielsku zna trzy słowa na krzyż, plus łoł łoł łoł i hej hej hej z Mrs. Robinson, radziła sobie lepiej ode mnie. :)

            W Malezji byłem dwa razy, "stacjonarnie", w Kuantan (w pobliżu) i na Borneo. Fajnie jest, żarcie "na mieście" tanie i bardzo smaczne. Tylko alkohol drogi i trzeba szukać Chińczyka albo działu "non halal" w supermarketach. Jak na razie malajski islam jawi się z "ludzką twarzą". Kobiety prowadzą samochody, z meczetami sąsiadują kościoły katolickie. Klimat, jak to klimat, bajeczka. :) Jednym słowem, warto. Z drugiej strony, gdzie nie warto, byle tylko czas forsa i zdrowie. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka