Gość: Ewka IP: *.farmacja.amg.gda.pl 19.03.05, 19:07 Mam pytanie dotyczące podróży samolotowych? Dużo podróżujecie samolotami? Najciekawsze "przygody"? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sumire Re: podróże samolotem 21.03.05, 13:40 Dość dużo, i owszem. Przygód szczęśliwie zero, niezależnie od trasy i odległości. Raz jeden przydarzyła mi się burza - nieszczególnie przyjemne. Ale nie wiem, czy nie gorsza była podróż z rocznym maluchem, drącym się bez ustanku od startu do lądowania, czyli przez blisko 3 godziny :) Tak sobie myślę, że największymi przygodami są na ogół współpasażerowie. Pomijając klasyczny strach przed lataniem i sposoby radzenia sobie z tymże (kaplica + wódka) - raz leciałam z panią, która miała innego rodzaju fobię i nie zdejmowała rękawiczek przez cały lot, bo bała się czegokolwiek dotknąć z powodu bakterii. Jako że w klasie ekonomicznej bardzo trudno nie dotykać niczego, a zwłaszcza sąsiadów, ciekawe to było doświadczenie. Raz też leciałam z brytyjskim komikiem i była to najkrótsza podróż w moim życiu :)) Poza tym spokojnie, gładko i bezproblemowo, chociaż nigdy nie potrafię wyzbyć się do końca leciutkiego pietra. Niby ufam tym maszynom, aaale..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kirkor Re: podróże samolotem IP: *.entropia.betanet.pl / *.100-38.Wiel-wan1.betanet.pl 21.03.05, 13:48 Witaj, przygód na szczęscie zero :-) Czasami zdarzają się komplikacje związane z pasażerami. Raz lecąc do Kanady zawrócono samolot z nad atlantyku bo jeden pijaczyna tak się opił że dostał jakieś drgawki i obsługa myślałaże wykituje. Gdy wróciliśmy do Anglii gośćpoinformował wszystkich że nie wysiądzie z samolotu, bo zapłacił za bilet. Była lekka przepychanka, ale policja na szczęście wyprowadziła go i samolot odleciał. Oczywiście opóźnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: podróże samolotem IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 25.03.05, 08:26 Jakiej linii lotniczej byl to samolot i jakiej narodowosci pasazer?? Czy mam sie zaczac domyslac?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elo Re: podróże samolotem IP: 213.76.152.* 21.03.05, 13:56 w północno wschodnich chińskich liniach lotniczych opóżnienie 6 godzin w czasie postoju obsługa techniczna w kokpicie świeciłą sobie zapalniczką potem przelot b737 na pokłądzie śmierdziało paliwem czesto przygasało światło obsługa sie nie pojawiła a do kokpitu drzwi były cały czas otwarte turbulencje tez były niczego sobie leciałem 90 minut ale było to nie samowicie bogaty w wrażenia lot Odpowiedz Link Zgłoś
wisteria Re: podróże samolotem 21.03.05, 20:37 Tak jak wszyscy - im mniej przygod samolotem tym lepiej. Jednak raz mialam dziwne uczucie kiedy samolot juz prawie ladowal, juz bylo widac plyte lotniska, kiedy nagle z wyciem poderwal sie spowrotem do gory. Krecilismy sie dookola Londynu ze dwadziescia minut, bo okazalo sie ze byl pozar gdzies w poblizu wlasnie tego pasa na ktorym mielismy ladawac. Jednak moze lepiej nie opowiadac sobie takich historyjek, szczegolnie przed sezonem wkacyjnym. My lecimy 14 maja. Zycze wszystkim pomyslnych lotow. Odpowiedz Link Zgłoś
co2dubal Re: podróże samolotem 22.03.05, 10:28 wszystkich odcinkow bedzie ze 190 ... a przygody: - od takich prozaicznych jak - lot warszawa-krakow, na pokladzie oprocz nas p. Majka Jezowska ... pilot mowi, ze bedziemy probowac jeden raz ladowac w krakowie, a jak sie nie uda, to w katowicach ... podejscie we mgle, juz prawie widac ziemie i do gory, kobieta siedzaca w tym samym rzedzie, wali z wsciekloscia piescia w oparcie ... no i ladowanie w katowicach - przelot algierskimi liniami z hassi messaoud (chyba sie tak to pisze) do london gatwick, gdzie nie bylo fragmentu podsufitowki i bylo widac przewody elektryczne, zas w toalecie bylo wiadro z niebieska ciecza - lotnisko we frankfurcie, lot do lagos (nigeria), samolot jeszcze przy gate, otwieraja sie tylne drzwi w airbusie a340 i wpadaja jacys kolesie z policji po cywilnemu, i za jakiegos grubasa sie zabieraja, przepychanka, a koles na caly samolot sie wydziera - kill me, kill me ... - lot do muscatu z londynu, gdzie stewardessa zaproponowala przesiadke z business do first class ... bo ktos sie chcial zamienic odwrotnie - awanturujacy sie pasazer w samolocie BA w muscacie, ktory zdazyl sie upic nim samolot wystartowal (zakupy w strefie wolnoclowej), wydlubanie jego i jego walizki trwalo prawie 40 minut - kobieta wynoszaca z samolotu 5 szampanow i siatke bulek na trasie paryz- kopenhaga - i jej tekst, to na sniadanie :) - przelot do hamburga, gdzie wysadzono mnie z samolotu (w gdansku)... bo moj paszport z jakis magicznych powodow nie zostal wlasciwie odczytany przez czytnik, musial udac sie do terminala z zielonym ludzikiem, tam znow mnie odprawiono i pozwolono jednak leciec - przelot samolotem air gabon, gdzie od rzedu chyba 30 byly miejsca dla palacych, siedzialem w 29 ... wiec wszyscy przychodzili do tylu i jarali na calego - przelot barcelona-kopenhaga, gdzie przez pomylke wzieto mnie za osobe ze swity premiera Danii, ktory lecial na siedzeniu obok - no i ... ale to jeszcze przed 11-wrzesnia, przelot do chicago SAS, gdzie pozwolono na wizyte w kokpicie ... po wejsciu jeden z pilotow byl za sterami, a drugi mial rozpiety hamak i sie w nim bujal ... mowiac, ze lot do chicago jest bardzo nudny ... - i jeszcze obrazek z lotu lot-em ... na trasie do frankfurtu, na pytanie czy mozna dostac jakiegos drinka, pani stewardessa odpowiedziala, ze alkohole nie dolecialy ... mozna by przyklady mnozyc ... Rafal imysz@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
anmanika Re: podróże samolotem 22.03.05, 11:16 Jeden niezapomniany. Linjami Flash Air 2 tygodnie przed rozbiciem sie. Jak wsiadlam to juz wiedzialam, ze to kwestia nie czy ale kiedy sie rozwali. Obiecalam sobie, ze jezeli bede musiala tym samolotem wracac, to odmowie i pojade do Kairu leciec resowym najchetniej europiejskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peilin Re: podróże samolotem IP: 195.94.211.* 22.03.05, 12:12 Lot Warszawa Nicea, podczas ktorego pilot powiedział: witamy państwa na pokladzie .... lot do Lyonu. Temeperatura w Lyonie wynosi.. jest godzina ... Gdyby nie to, ze wiekszosc pasazerow podejrzliwie zaczela sie rozgladac, bylabym przekonana, ze wsadzili nas nie do tego samolotu co trzeba, szczegolnie, ze chyba 5 razy zmieniali gate i w tym samym czasie rzeczywiscie odlatuje rowniez samolot do Lyonu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maly Re: podróże samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 15:01 lot warszawa-banngkok gdzie koles siedzacy za mna uwalil sie w ciagu pierwszej godziny lotu, po przebudzeniu w polowie drogi polecial do stewardesy ze zostawil saszetke z kasa na bezclowce naszczescie paszport mial ze soba;-) i z nieszczescia zamowil kilka wodek i uwalil sie ponownie ale tak ze jak juz prawie wszyscy wysiedli z samolotu po 11 godzinach lotu to obsluga go szarpala pukala a on belkoczac ich wyzywal i prosil aby dali mu jeszcze pospac........ lot frankfurt-grenada gdzie przelatujac nad burza (tornadem)nad atlantykiem wiatr byl tak silny iz samolot zwolnil do 610 km/h (normalnie prawie 900) a pilot poinformowal ze jest bardzo silny przeciwny wiatr i najprawdopodobniej jesli sie utrzyma bedziemy ladowac na martynice awaryjnie w celu uzupelnienia paliwa...naszczescie trwalo to niezbyt dlugo i dolecielismy do Grenady gdzie samolot zatankowal i polecial dalej do wenezueli.......... na pokladzie lotu ateny-warszawa gdy w b737 w tylnej czesci spadlo czesc podsufitki i z taka dziura polecielismy do warszawy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szybki Re: podróże samolotem IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 25.03.05, 07:22 Ja przelecialem ponad jednego miliona mil roznymi liniami po calym swiecie i mialem mnostwo przygod,opoznione loty,loty odwolane,pogoda do niczego i piec dni wczesniej czyli szostego wrzesnia 2001 roku wracalem do Kalifornii lotem z Newark a piec dni poznej ten sam lot byl porwany przez terrorystow i rozbil sie w polach w Pennsylwani 9-11-2001. Najdluszy lot to 1969 roku ze stanu Washington do Wietnamu z odpoczynkiem w Japoni trwal 20 godzin czasu. Pozd. z Kalifornii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wloczykij Re: podróże samolotem IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 25.03.05, 09:42 Zdarzylo mi sie kilka ciekawych bardziej lub mniej przyjemnych doswiadczen w samolocie. A oto kilka z nich: 1. Kilka lat temu podczas startu samolotu w jednym z miast kanadyjskich do Frankfurtu z sufitu zaczela lac sie strumieniami woda. (Awaria izolacji coeplnej i kondensacja (?)). Zdyscyplinowani pasazerowie, glownie Niemcy spokojnie zaczeli zaslaniac sie gazetami lub czyms co mieli pod reka, co wygladalo bardzo smiesznie. Ja wezwalem stewarta. Ten ze spokojem oswiadczyl, ze nastepnym razem postaraja sie miec parasolki. 2. Czterogodzinne opoznienie w Columbus (OH) w oczekiwaniu na spryskanie samolotu plynem rozmrazajacym. Na koniec w polowie operacji .... zabraklo plynu Zamiast byc na miejscu ok poludnia, ladowalem tam kolo polnocy, zwiedziwszy przy okazji pol Ameryki. Do tego podrozowlem przwie bez posilkow, bo tych ostatnio nie podaja, a przesiadajac sie z smolotu na samolot mialem malo wolnego czasu, aby skorzystac z restauracji lotniskowych. 3. Znowu Lufthansa. Tym razem chciano odleciec o czasie i spieszono sie z odprawa pasazerow. Wszystko wydawalo sie OK, ale samolot wciaz czekal z otwartymi dzwiami pol godziny po planowanym odlocie. Zauwazylem jednak przez okno jakies zmieszanie przy luku bagazowym. Potwierdzil to pietnascie minut pozniej pilot, informujac, ze pasazer nadal bagaz, ale nie ma go w samolocie, wiec musza odnalesc i usunac jego bagaz. Po nastepnych kilkudziesieciu minutach, kiedy na zewnatrz jumbo jeta wciaz trwalo zamieszanie, za mna pojawil sie nowy pasazer ostro ziejacy alkoholem. Podeszla stewardesa i zapytala, co sie stalo, a gosc z pijacka czkawka i placzacym sie jezykiem tlumaczyl, ze nadal bagaz i skoczyl do miasta, ale taksowka w powrotnej drodze......zlapala gume. W tym momencie mielismy ponad poltorej godziny opoznienia. 4. Tym razem Air France. W zeszlym roku lecialem z Paryza na kontynent ameryknski. Mialem, przepisowy bagaz podreczny i komputer. Przed "security" pracownik lotniska (nie wygladajacy na rodowitego Francuza) sprawdzil moj "bording pass" i oznajmil, ze moge miec tylko jedna paczke w reku. Nie pomogly tlumaczenia o przepisach linii lotniczych. Na koniec zawarlismy kompromis. Ja przelozylam zawartosc mojego bagazu podrecznego do przezroczystego plastikowego worka, a pusta walizeczke o przepisowych wymiarach nadalem na samolot. (Przede mna wsiadla do tegoz samolotu Afrykanka z dwoma wielkimi torbami). Po przylocie wyslalem list do Paryza z prosba o wytlumaczenie zajscia. Dostalem w odpowiedzi kopie przepisow Air France, ktore ewidentnie zostaly zlamane przez linie lotnicza. To "nieporozumienie" tlumacze oczywiscie korespondencja w jezyku angielskim, z ktorym francuskojezyczna linia lotnicza ma ewidentne klopoty. Niech zyje przyjazn francusko-ameryknska. Z milych wspomnien: 1. Przeniesienie z turystycznej do pierwszej klasy przez linie litnicza Cathay Pacific na trasie Nowy York-Hong Kong. (Cathay jest uwazana jako jedna z lepszych linii lotnicych). 2. Ogladanie z kabiny pilota zorzy polarnej na trasie Minneapolis-Seattle. 3. Pomoc Lufthansy we Frankfurcie po 12 godz opoznieniu na skutek choroby pilota. 4. Ciekawe widoki (np. ostatnio przelot nad wulkanem St.Helen w kilka dni po wybuchu). Ta i inne ciekawe fotki z samolotu mozecie obejrzec na tym forum: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=18657619 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: southgirl Re: podróże samolotem IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 25.03.05, 20:27 sporo podrozuje, na szczescie nie mialam zadnych niemilych przygod. W zeszlym w sylwestra odbywalam lot 12h i 2 razy zmienialam strefe czasowa, wiec witalam Nowy Rok 2 razy w powietrzu, byl szampan i zyczenia od kapitana. Lot z Madrytu do Johannesburga - linie Iberia - samolot juz gotowy do startu, pasazerowie w zapietych pasach a tu bach...sygnalizacja elektryczna popsula sie i opoznienie samolotu 3 h...czekalismy od 1 w nocy do 4 w dusznym samolocie dopoki naprawiono blad. Lot z Gdanska do Warszawy - poczekalnia, po odprawie pojawia sie dumny Pan Lepper. Pasazerowie w samolocie, w ostatniej minucie wsiada na poklad zdyszany Pan Walesa w osbtawie dwoch bodyguardow i zajmuje miejsce przy toalecie hehehe Najprzyjemniejsze linie lotnicze to SAS i Olympic Airlines :) Odpowiedz Link Zgłoś
cipak Moja ostatnia podroz samolotem. 25.03.05, 20:47 Lecialem z Nowego Jorku do Paryza. Zaraz po starcie samolot wpadl do oceanu. Teraz pisze z czysca. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wloczykij Re: Moja ostatnia podroz samolotem. IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 25.03.05, 22:20 cipak napisała: > Lecialem z Nowego Jorku do Paryza. > Zaraz po starcie samolot wpadl do oceanu. > Teraz pisze z czysca. > Pozdrawiam. Niestety, tak koncza wszystkie ci..ki. Przykro mi. Odpowiedz Link Zgłoś
cipak Re: Moja ostatnia podroz samolotem. 26.03.05, 00:01 Gość portalu: Wloczykij napisał(a): " Niestety, tak koncza wszystkie ci..ki." Prosze nie generalizuj (do not ass.ume). Dwaj moi bracia, Ci..k Mlodszy i Ci..k Starszy ciagle lataja sobie bezwypadkowo :))). Pozdroofka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mka Re: Moja ostatnia podroz samolotem. IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 26.03.05, 12:02 Latam czesto i mialam pare przygod. Raz lecac z Toronto do Londynu w zime zepsul sie jeden z silnikow w samolocie,naprawiali go (pod siedzeniem za mna) 3 godziny kiedy my (pasazerowie) siedzielismy juz w samolocie. Po tym jak juz naprawili silnik, samolot byl opozniony nastepne poltorej godziny bo jednej pasazerce nerwy puscily i zdecydowala sie wysiadac. Na koniec odmrazali nam skrzydla,a ze nigdy jeszcze czegos takiego nie widzialam,bylam prawie pewna ze nie przezyje tego lotu :)) Innym razem lecialam miejskimi liniami z Durban do Johannesburga,pani z obslugi w Durban pokierowala mnie do samolotu lecacego do Cape Town,dzieki Bogu ze ktos z tego samolotu mial wykupione moje miejsce i tak sie zorietowalismy ze ja siedze nie w tym samolocie co potrzeba. Jeszcze innym razem tez lecac z Durban do Johannesburga (bylam w RPA z 5 razy),siedze w samolocie i upewniam sie ze mam wszystkie dokumenty (mam mala paranoje ze zgubie paszport) patrze a w mojej torbie saszetka z dokumentami i kluczykami do samochodu mojego chlopaka ktory przywiozl mnie na lotnisko. Lece do stewardessy mowie co sie dzieje,kazala mi leciec do busynku lotniczego i tam probowac to zostawic. No to lece przez plyte lotniska (bo tam sie chodzi do samolotu piechota),ludziska z mojego samolotu patrza na mnie badawczo,latam szukam gdzieby tu zostawic te dokumenty,troche mi to czasu zajelo bo przeciez musialam tez zadzwonic do niego powiedziec gdzie to wszystko jest. Kiedys jak mialam z 8 lat lecialam z rodzicami na wakacje do Bulgarii,juz po odprawie, siedzimy i czekamy na autobus do samolotu,pan przez megafon mowi zeby wsiadac do autobusu ktory wlasnie podjechal,pakujemy sie wszyscy, stoimy,czekamy az ruszy,pan do nas zeby wysiadac. Wysiedlismy,troche szumu sie zrobilo,pan znowu zeby wsiadac,stoimy w autobusie,znowy komenda wysiadac,i tak jeszcze trzeci raz. Wiadomo ludzie wkurzeni na maksa,okazalo sie ze zaloga nie przyszla do pracy i ze wylecimy dopiero nastepnego dnia rano,koczowalismy na lotnisku. Ostatnio lecac juz na najwyzszej wysokosci z Londynu do Polski,cos nam uderzylo w samolot,jak nie boje sie latac to na serio sie wystraszylam,ludzie patrzyli po sobie z wytrzeszczonymi galami.Po wylondowaniu,jakas ekipa przyjechala ogladac caly samolot (my w tym czasie stalismy w autobusie).Dziwne to bylo. A kiedys lecialam do Australii 40 godzin liniali Garuda Indonasia,mielismy po drodze 5 przystankow,na kazdym samolot z takiej albo innej przyczyny byl opozniony,a w Bali czekalismy 8 godzin. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
pociopotek Re: Moja ostatnia podroz samolotem. 27.03.05, 12:58 cipak napisała: > Gość portalu: Wloczykij napisał(a): > > " Niestety, tak koncza wszystkie ci..ki." > > Prosze nie generalizuj (do not ass.ume). > Dwaj moi bracia, Ci..k Mlodszy i Ci..k Starszy > ciagle lataja sobie bezwypadkowo :))). > Pozdroofka. wszyscy pisali na temat, aż ci..k się przypelentał. wybacz kolego - ale lepiej nie żarować z wypadków samolotów, może kiedyś uzbierasz na bilet taniej linii to wtedy zobaczysz że człowiek mimo wszystko czuje się nie za swojo podczas lotu. Odpowiedz Link Zgłoś
cipak Re: Moja ostatnia podroz samolotem. 27.03.05, 17:12 pociopotek napisał: "...lepiej nie żarować z wypadków samolotów,... czuje się nie za swojo podczas lotu." Kolego, wyluzuj odrobine. Zar(t)owac mozna ze wszystkiego. Jezeli lot powoduje takie duze twoje obawy to rozwaz inne opcje - rower, samochod, pociag, statek. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
pociopotek Re: Moja ostatnia podroz samolotem. 27.03.05, 18:46 Do tego zestawu podróżnika możesz dodać wrotki lub rower. Miłej jazdy Odpowiedz Link Zgłoś
cipak Re: Moja ostatnia podroz samolotem. 27.03.05, 19:38 cipak napisała: "... inne opcje - rower..." Twoj lek przed lataniem rzucil sie tobie na oczy i majac je rozbiegane nie mozesz czytac uwaznie. Wyluzuj odrobine. Odpowiedz Link Zgłoś
pociopotek Re: Moja ostatnia podroz samolotem. 27.03.05, 23:37 Och wybacz szanowny ci..ku - twoje posty wprawiają mnie w szok i zdenerwowanie. Oczywiście przepraszam za rower - miże być hulajnoga? Odpowiedz Link Zgłoś
cipak Re: Moja ostatnia podroz samolotem. 28.03.05, 00:55 pociopotek napisał: "miże być hulajnoga?" Mize byc :))). Odpowiedz Link Zgłoś
nocnylot Re: podróże samolotem 29.03.05, 22:59 Latam dosc sporo wiec przygod troche tez mialem. Jednak nic chyba nie przebije lotu JATem wewnatrz Jugoslawii, gdzie w samolocie bylo wiecej pasazerow niz siedzen. No wiec siedzieli na podlodze, w kiblu, przy wejsciu do kokpitu... Niezly cyrk. I to w Europie. nl Odpowiedz Link Zgłoś