Dodaj do ulubionych

Delhi - brama do Indii

IP: *.unil.ch 28.09.05, 16:38
Swietna sprawa.Choc ja sie wybieram w inne miejsce. Banglore 17, 18 ,19 lutego Indie.
Odbywa sie tam niesamowite wydarzenie. Prawdziwa podroz duchowa (dla scislosci wyjasnie ze
duchowosc rozumiem jako gleboki szacunek i swiadomosc ludzkich wartosci) Prawdopodobnie
ponad 2mln gosci odwiedzi to miejsce w tym czasie. A na co ten caly tlum sie wybiera. Otoz w tych
dniach obchodzony jest jubileusz 25lecia ART OF LIVING foundation. Jest to organizacja zalozona
przez Sri Sri Raviego Shankara i obecnie w ponad 150 krajach zajmuje sie wieloma projektami
humanitarnymi i edukacyjnymi. Zalozyciel w tym roku nominowany do pokojowej NAGRODY NOBLA
na calym swiecie propaguje pokoj i pojednanie miedzyreligijne i miedzykulturowe. Proponuje on
swoja misje pokojowa zaczac od siebie. Bo tylko ktos kto ma w sobie gleboki spokoj moze sprawnie i
dynamicznie dzialac na rzecz pokoju na wyzszych szczeblach spoleczenstwa. Aby to osiagnac
proponuje roznorodne seminaria ktore maja na celu usuniecie stresu i podniesienie naszego
entuzjazmu i poczucia przynaleznosci do calego rodzaju ludzkiego. Badania naukowe potwierdzaja
pozytywny wplyw nauczanych technik na zdrowie fizyczne i psychiczne. Serdecznie polecam.
www.artoflivingsilverjubilee.org/ To link informujacy o tym wydarzeniu. a to o calej fundacji
www.artofliving.org/ i w Polsce www.artofliving.pl/ A to odnoscie badan naukowych
www.aolresearch.org/
Cale wydarzenie otwarte jest dla kazdego. Mozna takze podczas tych uroczystosci wziasc udzial w
Kursie podstawowym ktory daje maly smaczek tego co mozna osiagnac siegajac do zrodla ktore
kazdy z nas otrzymal od natury (nasz oddech i pozytywny stan umyslu potrafia robic cuda czy to na
plaszczyznie zawodowej czy rodzinnej itp)

Pozdrawiam


Obserwuj wątek
    • Gość: Alicja Delhi - brama do Indii IP: *.sfc.pl 01.08.07, 08:57
      Bardzo trafne odzwierciedlenie atmosfery w Indiach. Byłam w Indiach trzykrotnie
      ale nigdy w czasie monsunu. Moje wspomienia z wyjazdow do Indii znajduja sie na
      www.indie.sfc.pl
    • mj54 Moj tydzien w Delhi 18.05.08, 12:10
      Przylecialem do stolicy Indii w Wielkanocny poniedzialek z Pune. Bardzo ladnie
      wyglada Delhi z lotu ptaka. Minelismy switynie Lotosu, rzeke, kilka nowych
      osiedli, autostrade i wyladowalismy na lotnisku Indira Ghandi. Stad obedrali
      mnie przyjaciele i wyruszylismy do ich domu. Pierwsze wrazenie - tu sa krowy,
      tak, Delhi i Agra, pelne bydla. I niesamowitej biedy, choc czystsze niz Bombaj i
      nie tak smierdzace. Nowisc - w Delhi jest klimatyzowane metro! Ja mieszkalem w
      jednej z kamienic w West Patel Nagar, gdzie blisko do metra i dojechac to Rajiv
      Chowk tez latwo. Bylem w dzielnicy muzulumanow, ktora wyglada jak po wojnie,
      jakby wylecialy wszystkie szyby, kupa piachu, leje w jezdni wypelnione krowami,
      a sklepy na tej ulicy oferuja tylko klimatyzatory i wiatraki. Bylismy takze na
      bazarze (nie pamietam dokladnie gdzie, i jak sie nazywal), gdzie mozna nabyc
      dosyc kiepskiej jakosci ciuchy w tej samej cenie, co Primark w Londynie.
      Odwiedzilem India Gate dwa razy, gdzie na alejach wypoczywaja rodziny, a takze
      Red Fort i Kutum Minar. Przejechalismy takze do Gurgaon, na poludniowy - zachod.
      Uklad Delhi przypomina mi po trochu Warszawe (lokalizacja miejsc turystycznych,
      zoo, rzeka i lotnisko prawie w takim samym ukladzie). niesamowita bieda na
      ulicach, gdzie ludzie leza na ziemi, dzieci, calkiem malutkie i niewyobrazalnie
      brudne blagaja o pieniadze na skrzyzowaniach, wszechobecne krowy a horby dzikich
      psow, szczegolnie po zmroku, przyprawiaja gesiej skorki. Nie polecam "chodzenia"
      po Delhi po zmroku. Ulice sa zamykane, nie ma tabliczek z ich nazwami, a kazda
      jedna przypomina druga.
      Generalnie w delhijskich domach mowi sie w jezyku Hindi, nie po angielsku, w
      domach nie ma pralek (sluzba odbiera codzienne pranie), nie ma kuchenek gazowych
      (tylko palniki z podlaczona butla). Dosc czeste sa spadni napiecia i brak pradu.
      Delhi sa miastem dosc bogatym i wiele rodzin moze pozwolic sobie na posiadanie
      sluzby 24h. Pamietam wieczorem, przychodzil do pani gosciu od masaly glowy i
      jakichs fascynujacych olejkow.
      • mj54 Temperatura 18.05.08, 12:13
        W marcu 24-30 dokladnie, bylo kolo 30 stopni, wiem, raz o 21h wracajac z
        kregielni na wielkim zegarze na skrzyzowaniu pojawila sie liczba 25 stopni i
        wilgotnisc 38.
        jezeli chcecie znalec poczte, na pewno sa gdzies, bo na jedna sie natknalem,
        kiedy juz byla zamknieta. Pocztowek nie maja, generalnie tylko w miejscach
        turystycznych tylko albo dzies na bazarach.
      • mj54 Jedzenie 18.05.08, 12:24
        Stlowalem sie w domu, kupiwszy podstawowe rzeczy w sklepie, ale juz po kurczaka
        musielsmy podjechac kilka przecznic. Sklep oblepiony muchami oferowal przerozne
        "warianty" kurczaka, czego czasami szary Europejczyk jest nieswiadomy.
        Oczywiscie poprosilismy o filety z piersi. Obok jedzenia, waznym tematem jest
        PAPIER TOALETOWY. Nie tylko w Delhi, ale w calych Indiach. Lepiej jest miec go
        przy sobie chyba w kazdej sytuacji, bo czasami, nawet w restauracji, mozemy sie
        natknac na zwykla dziure w podlodze i kranik... Papier toaletowy, luksus w
        Indiach, strasznie drogi, w sklepie 120 rupii za dwie rolki! Na bazarze, polowe
        ceny.
        Przeszedlem straszliwe odwodnienie w Punie i wierzcie mi, caly zapas smecty i
        wegla poszedl na marne! Polskie leki nie dzialaja w Indiach. Nie wiem, co
        dostalem, ale pomoglo. Mala rozowa tabletka pod jezyk w przypadku wymiotow i
        kapsulki na nudnosci. Super, dziala nawet w Europie!
    • fredoo Re: Delhi - brama do Indii 20.05.08, 11:22
      W Indiach bywałem wielokrotnie w różnych miejscach ale Silvasa to
      jest coś. Niewielka mieścina ok 200km na południe od Mumbaju.Są tam
      przeważnie chrześcijanie ponieważ kolonizatorami w tym regionie byli
      Portugalczycy.Piją bimber pędzony wprost w orzechach palmowych
      (wstrętne to).Super warunki w hotelach(takie pawilony rozmieszczone
      w patku nad rzeką).Jedzenie doskonałe,jak to w Indiach i krok do
      oceanu. W kościele jest ksiądz Polak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka